Zapiski z sesji #25 - rzut oka na Crystalicum (II)

Z pewnym zdziwieniem zauważyłem, że ilość rozegranych sesji w tym systemie, dochodzi powoli do piątki. Ze zdziwieniem, ponieważ, tak się składa, grywamy nieregularnie, z niepełną załogą i, generalnie, od święta - co jest tym zabawniejsze, że ja, osoba spoza Torunia, stanowię niespodziewanie trzon paczki (czyt. ja i Gaja byliśmy na wszystkich dotychczasowych sesjach).

Prawie pięć spotkań to, dla mnie, w miarę dobry wynik na podsumowanie tego, co mi się w tym systemie podoba, a co, przyznam, mogłoby (mym zdaniem) zostać pominięte. Subiektywnie, oczywiście. Może tylko zwrócę uwagę na jedną rzecz: cała otoczka tej gry (manga/anime), mnie ani nie ziębi, ani nie grzeje. Kiedyś byłem co prawda trochę aktywny w scenie M&A w Polsce, lecz było to dawno i nieprawda. Takoż.

Plusy (dla mnie):

1) potęga postaci na start - wreszcie. Po tylu "odzeradohera" z Młotkiem, D&D, NS tudzież innymi systemami, w których moi MG (do których nic nie mam, broń Najwyższy!) uznali, że fajnie by było zacząć od zera. To, samo w sobie, nie jest dla mnie problemem. Ale gdy to "zaczynanie od zera" powtarza się w każdym świecie i w każdym systemie, w którym mam okazję zagrać... cóż. Nie jest to ani odkrywcze, ani fajne.

W Crystalicum jest inaczej. Początkowa postać jest silna jak na standardy świata. Jest to o tyle ważne, że powyższe stwierdzenie jest podparte mechaniką gry. Innymi słowy, na dzień dobry otrzymujemy postać, która rzeszę statystów (większość BNów to właśnie statyści) bierze na przysłowiowy "jednostrzał". Jako że uwielbiam grać wojownikami (/bardami), z miejsca pokochałem powrót do czasów oWoDa (vs śmiertelnik).

2) interesująca mechanika sławy - przyznam, zaskakująca. Przeważnie kwestia reputacji, sławy, etc. BG jest traktowana dość drugoplanowo w kilku "większych" systemach, które akurat przychodzą mi na myśl. Tutaj gra ona natomiast dość istotne skrzypce w zasadach rozgrywki. Fabularnie, oczywiście, sprawia, że dany BG jest (bądź nie jest) gdzieś znany. Natomiast w regułach...

... w regułach poziom reputacji określa ilość używania specjałów (konkretniej: trików jednorazowych [/per sesja]). Przykładowo, mój Kadawar posiada obecnie reputację na 2 punkty. Znaczy to, że dwa razy per sesja może skorzystać np. z triku Brutalny Atak (dodatkowe kości na atak), bądź dowolnej innej kombinacji dowolnie innych trików posiadanych przez BG (co prawda mój BG ma tylko jeden, właśnie w/w B.A.).

3) charakter postaci - czyli dlaczego dwa razy na sesję to jednak za mało. Powiem Wam coś. Tak naprawdę postać może zawsze wykorzystać trzy dodatkowe kombinacje trików, nawet jeśli te "z reputacji" zostały już przez nią wykorzystane. How so? Dzięki charakterowi BG, kolejnemu, zdawać by się mogło, elementowi traktowanego w wielu systemach po macoszemu.

Tu działa to tak. Na postać składają się trzy cechy charakteru. Dzięki furii, można wykorzystać je aby, w każdej chwili, odpalić kolejne triki (nawet jeśli limit został wykorzystany). Trzy razy. Tak dosłownie, jak i w przenośni. Dosłownie, gdyż można ich użyć (/per sesja) tyle razy, ile ma się cech charakteru. I w przenośni, gdyż jest to też... mnożnik. Każdy ten trik zostaje użyty tyle razy, ile ma się cech charakteru. Zagmatwane?

Przykład Brutalnego Ataku. Odpalam furię (argumentuję fabularnie, że mój oponent w walce mnie wkurzył, a moja postać ma cechę charakteru: Zatruty Nienawiścią) i voila. Dorzucam do ataku dodatkowe kości. Na tym nie koniec, gdyż mogę te kości w sumie dorzucić jeszcze dwa razy (bo tyle jest cech charakteru BG). I tak - jeszcze, podczas sesji - dwa razy (bo użyłem tylko jednej cechy charakteru BG). I love it.

Natomiast, z rzeczy, co do których mam wątpliwości.

1) meta-cap - widzicie, w Crystalicum jest tak, że nawet jeśli macie określoną ilość exp., to i tak nie możecie go wydać teraz, zaraz, w tej chwili, itp., aby móc podnieść np. swe Ciało z 5 na 6. Dlaczego? Z powodu w/w meta-capów. Z odpowiedniej tabelki możemy np. wyczytać, że na Atrybut (vide Ciało), możemy na jedną sesję wydać max. 3 punkty doświadczenia. Na sesję.

Niewielka matematyka. Ciało z 5 na 6. Chciany poziom razy trzy. 6 x 3 = 18 PD. Teraz, możemy na jedną sesję przeznaczyć góra 3 PD (na rozwój Atrybutu, ale wszystko inne też ma swoje, odpowiednie, meta-capy). Reasumując. Potrzebujemy sześć sesji, aby móc podnieść JEDEN atrybut o JEDEN punkt. Przy rozdziale PD wahającym się od 4 do 14, to dość... problematyczne. A gdzie inne rzeczy do rozwoju? Ano.

2) triki > wszystko pozostałe. Popatrzmy. Atrybuty mają capy, skille mają capy, reputacja ma capa... ale triki (i właściwości nadmetalu [czyt.podbijanie właściwości artefaktu BG]) tego typu ograniczeń nie mają. Fakt, kosztują trochę więcej (odpowiednio: 8 i 10), ale: 1) wykupujesz je od razu i masz święty spokój, 2) dają potężne buffy, których możesz nie doczekać "ciułając" exp. na meta-capy.

Przykład. Kolejny raz na patelnię ląduje B.A. mej postaci. Daje on dodatkowe kostki do ataku, których ilość określa poziom Ciała mego BG - 5, którą to wartość można uzyskać przy tworzeniu postaci. Patrząc na to, iż moja postać rzuca w sumie 10 kośćmi na atak (Ciało [5] + Walka bronią ciężką [5]), te 5 dodatkowych kości (z Brutalnego Ataku) traktuje się tak, jakbym miał 10 punktów w Walce bronią ciężką.

Nawet nie chcę liczyć, ile sesji i odkładanego na meta-capy exp. musiałbym przeznaczyć, by "podpić" WBC z 5 na 10. Za dużo, jednym słowem. A tu? - proszę. Jeden trik i wszelkie me problemy znikają jak sen złoty. Przypominam - wydając tylko 8 punktów. Jednorazowo. Bez haczyków. Drobnych druczków. Kurczę, bez czegokolwiek, co mogłoby zniwelować fun. No, pomijając oczywiste - jeden trik, jedna sesja.

Ktoś mógłby tutaj zwrócić uwagę, że przecież triki są "wyczerpywalne". Owszem. Ale są jeszcze triki stałe.

3) W sumie, wykonanie podręcznika budzi pewne zastrzeżenia. Ale to kosmetyka, a my tu o mechanice...

Ogólnie, nie jest źle (co przyjmuję ze zdziwieniem). Świat jako świat interesuje mnie średnio - widziałem już takie rzeczy w wielu autorskich systemach, więc nie robi mi specjalnie "kolejna wielka wojna", "kolejny wielki wróg" czy "kolejne rasy". I choć fabularnie można mieć wątpliwości co do sensu istnienia kilku(nastu?) elementów, mechanicznie system daje radę. I tą optymistyczną konkluzją, wyczekując kolejnej sesji...

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

2 opinii.:

Cholera, ciągle zapominam, że Crystalicum się jednak ukazało i zniszczyło najfajniejszego ilustratora Neuroshimy

A tak w klimatach Mangi i Miecza: Prowadzę edycję 45 Karnawału Blogowego: Improwizacja - chciałbyś wziąć udział?

@ neurocide

Fakt faktem, obrazki w Crystalicum są... specyficzne (nawet bardzo).

Co do KB RPG, hm. W sumie dawno nic na niego nie napisałem. Why not?

Peace,
Skryba.

Prześlij komentarz