S-to-Play: OGame

Tak, dopadli mnie. Niestety. Wszystko przez prowadzoną ostatnio mini (czy aby na pewno? - to już 6 sesji!) kampanię w Głębię Przestrzeni. Cóż mi począć, skoro moi gracze mają tak świetne pomysły, że i mnie musiał w końcu trafić "bakcyl" oglądania nałogowo BSG i rozglądania się u siebie za grami S/F. Pech (?) chciał, że trafiło na OGame.

Zasadniczo, nie dziwi mnie już to, że zwykle przed sesją egzaminacyjną człowiek zaczyna robić wszystko, byleby tylko nie zajrzeć do podręcznika poświęconemu ekonomii rozwoju. W sumie, pocieszam się tym, iż w mej kolekcji gier znajdują się również "normalne" (tj. nie przeglądarkowe) pozycje S/F, jak Homeworld bądź Freespace - które, szczęśliwie, znajdują się poza zasięgiem mych rąk. Mogłoby być ciężko, gdyby były.

... niestety, dostęp do sieci mam - przez co to, co widzicie powyżej, już jak najbardziej w ich zasięgu się znajduje. Ech.
Podobnie, krzepiące jest również to, że mój "roboczy" laptop nie uciągnie czegoś takiego jak EVE Online (pomińmy chwilowo abonament). A, przyznam tutaj szczerze, żałuję trochę, bo po przejrzeniu kilku filmów dostałem niesamowitego kopa inspiracji, którą z miejsca wykorzystałem (i wykorzystuję nadal), gdy jetem prowadzącym w GP. Wiadomo, po co opisywać, skoro można pokazać coś takiego.

Tak wygląda Kuznetsov I, okręt flagowy Aleksieja - "pomniejszego wroga" drużyny BG z kampanii Głębi Przestrzeni.
Wracając. Z braku laku, postanowiłem, pomiędzy wertowaniem jednej książki (wybitnie niehobbystycznej) a kolejnym kubkiem green-up'a (niezgorszy smak tak swoją drogą), spróbować swoich sił w OGame, grze, o której pewnie każdy z Was coś tam, gdzieś tam, kiedyś tam słyszał. Niekoniecznie może pozytywnie, ale z pewnością barwnie. Efekt moich prób powrotu* do gier przeglądarkowych?

... pierwszy krok na drodze podboju całej galaktyki! - technologia pozwalająca kolonizować nowe planety już za 1 h i 28 min!
Khym. Nie powiem, by to było zbyt zajmujące, niemniej... z jakiegoś powodu wciąga. Plus, co przyjmuję z wielką ulgą, gram w uniwersum zwanym Sirius (domyślcie się, jaki nick), które "funkcjonuje" na normalnej prędkości... przez co nie muszę odciągać swojej uwagi od ekonomii, by co chwila sprawdzać, co to się na tej mojej planecie wyprawia ostatnimi czasy. Niemniej, jedna rzecz w OGame mnie autentycznie przeraża.

No chyba was bakłażan wybatożył...
Cóż, plany sprawienia sobie prywatnej Gwiazdy Śmierci najwyraźniej będzie trzeba odłożyć na zaś. Swoją drogą. GP. BSG. OG. Po takim ładunku grzechem byłoby nie spróbować stworzyć jakiegoś indyczego SF RPG, aye'? Tylko, ech, oznaczałoby to dorzucenie kolejnego, trzeciego już, projektu, nad którym "pracuję" w "wolnej chwili". Priorytety, zawsze te priorytety.

Trzymajcie się,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. * - dawno, dawno temu (czasy przedlicealne?) miałem niewielkiego hopla na punkcie Blood Wars.
PPS. [żart skierowany do wąskiej grupy osób] A za me gąski któregoś pięknego dnia dostaniesz z arty !

7 opinii.:

Myślałem, że wszystko się zmieniło i OGame już nie ma, ale widzę, że to co 10 lat temu zajmowało moim znajomym umysły, ciągle żyje. I dobrze. Ważne są pewne stałe miejsca w zmieniającej się sieci.

Jako osoba, która sporo grała w tą grę dam Ci radę - daj sobie spokój. Zawiedzesz się. Widzę, że taraz tęsknie spoglądasz na gwiazdę śmierci, pewnie też budujesz sobie kopalnie i czekasz, aż będziesz mógł zbudować jakieś stateczki i ruszyć na podbój kosmosu. Wszystko to bujdy - w ogame liczy się tylko czas poświęcony na grę, a szybko dopadaną Cię tacy co spędzają nad tą grą całe dnie i rywalizować z nimi nie masz szans. Wystaczy, że raz nie wstaniesz o trzeciej w nocy żeby coś przy grze pogrzebać i zaraz Cię ustrzelą. Poważnie - w tej grze ludzie, co sobie chcę pograć są tylko dawcami zasobów dla maniaków.

@ Neurocide

Właśnie to aż zaskakujące, że, mimo wszystko, spora część browserówek działa i ma się dobrze od naprawdę wielu lat. OGame, z tego co sobie o nim wyczytałem, "ostatnio" się zmodernizował (łączenie uni, nowy interface), więc postanowiłem spróbować.

@ Anonimowy

Dziękuję za szczerą radę. Zdaję sobie sprawę, jak to wygląda w wielu browserówkach - nieważny skill/chęć gry, ważniejszy czas. Fakt, rzeczywiście ja "chcę sobie tylko pograć" - nie aspiruję do topki czy cokolwiek, ot, tak jak piszesz: parę kopalń, statek, itp.

Chwilowo trudno mi jednak ocenić, czy rzeczywiście będzie tak, jak piszesz. Pewnie tak, poza tym, jak wyżej wspomniałem, rozpocząłem podboje kosmosu głównie z powodu "chęci science fiction" (wywołanej kampanią w GP). Pewnie za jakiś czas mi przejdzie.

Mimo to, wezmę Twoje słowa pod rozwagę. Bez ironii, piszę 100% serio.

Pozdrawiam & thx za komentarze!
Skryba.

Dopóki nikt nie wie o twoim istnieniu to jest spokojnie, potem jak jakaś liga (czy jak to się tam nazywa) dopadnie, to bieda. Przynajmniej ze mną tak było, też z 10 lat temu w to grałem, szybko sobie odpuściłem, lecz trzeba przyznać, że wciągająca gra.

@ Przemysław

Miesiąc gry... i nic, nada ataków. 30 k punktów, bunkier/eco. Dziwne, ale może po prostu mam szczęście (patrząc na to, jak złomują nowych znajomych z klanu, chyba mam go w czorta i trochę).

Ogólnie, nie narzekam. Póki co.

Peace,
Skryba.

Musimy zagrać w Travellera (ostatnio mam i robi dobre wrażenie) i objerzeć Firefly (mam od dawna i wymiata), będziesz miał klimaty SF do kompletu :).

@ Witold

Ha, no trzeba będzie się kiedy spotkać w Thorn i zagrać/obejrzeć. Poza tym, tak jak Ci kiedyś wspominałem, będę potrzebował kilku testerów do paru projektów RPG, więc... przyjemne z pożytecznym.

Peace,
Skryba.

Prześlij komentarz