S-to-Play: moje 5 min z World of Tanks

W zasadzie każdy, kto miał styczność z WoT dostrzeże pewnie lekką dawkę ironii w określeniu "5 min" ;). Tak czy inaczej, w dzisiejszym odcinku z serii S-to-Play, podzielę się z Wami kilkoma uwagami na temat darmowej (...do pewnego stopnia ;)) gry on-line, popularnej gry z czołgami, czyli światem czołgów właśnie. Hełmofony - załóż ;).

Generalnie, nie powiem, abym grał w WoT długo. Z tego co można wyczytać na moim profilu (SkrybaRPG) - me "wojaże" kilkudziesięcio-tonowymi monstrami, zaczęły się pod koniec tamtego roku i, przez ten czas, z wielu powodów, nie były one zbyt regularne. Raz na dwa, trzy tygodnie. Przez ten czas miałem co prawda okazję poczytać/pooglądać sobie kilka poradników, niemniej, profesjonalnym czołgistą nazwać mnie ciężko. Ot, WoT to jednak dla mnie tylko zabawa, nie zaś główny wypełniacz mego wolnego czasu.

Co się robi w WoT? Strzela do innych czołgów ;). Przynajmniej w random battles (bitwach losowych), jak jest w kampaniach, nie wiem, gdyż jeszcze nie miałem okazji w nie zagrać. Podejrzewam, że podobnie. Co prawda mapę można też wygrać przez przejęcie bazy (czy to wroga, czy to strategicznego punktu na mapie), ale, w mojej praktyce, zdarzało się to rzadko. Znacznie częściej dochodziło po prostu do totalnej anihilacji drużyny przeciwnika. Bądź swojej, jeśli to ten drugi miał lepszy dzień.

Początki były dość trudne. Z racji powyższego (gram dla funu), z miejsca zrezygnowałem z, khym, niezwykle rozbudowanego systemu płatności (...od ozdobników na czołgi aż po konto premium, w którym exp i złoto liczy się kilkukrotnie). Przez ten smutny fakt, musiałem zacząć od samego dołu: tieru I (obecnie jest ich X, z tego co widziałem w drzewkach rozwoju danej nacji [USA, ZSRR, III Rzesza, Francja, ChRL i Wielka Brytania]). A wśród graczy WoT krąży powiedzenie, że tak naprawdę właściwa gra zaczyna się od tieru V...

Nic to, pomyślałem wtedy. Nacja wiadoma (choć wahałem się mocno nad III Rzeszą), kupujemy czołg lekki (poza czołgami lekkimi mamy jeszcze niszczyciele czołgów, czołgi średnie, czołgi ciężkie i artylerię) i hajda na wroga. Hm. Jakieś kilkanaście sekund później mogłem już tylko obserwować dymiący wrak mego pojazdu ;). Tak to jest, dzięki systemowi MM (match making), który łączy graczy z różnymi tierami w jedno wesołe skupisko. Nie zdziwcie się, jeśli na Wasz tier I wyskoczy nagle zza rogu tier IV. Sith happens.

Mało tego, gdy już pojąłem, że mój pierwszy czołg jest naprawdę wrażliwym kawałkiem metalu, dojrzałem, że trzeba go jeszcze wybadać. Tzn. za punkty exp i kredyty (oba zdobywane w walce), kupuje się nie tylko czołg, ale także i wszystkie jego pozostałe części, takie jak wieżyczkę, zawieszenie czy działo. Początkowo, przynajmniej do III tieru, kasa i "pedeki" nie stanowią problemu. Jednakże później następuje... grind. I to ostry, kiedy za jedną bitwę zgarnia się max 2 k exp/25k $, a za kolejne cacko trzeba zapłacić 40k i 450 k $.

Chyba że, wiadomo, zapłaci się $ - tylko tymi prawdziwymi. Cóż, w pełni rozumiem, że nawet darmowa gra (czy raczej, tym bardziej darmowa gra) powinna na siebie jakoś zarabiać. Dlatego nie narzekałem, zagryzłem zęby i jakoś przemęczyłem się przez tiery I, II, III i IV by, w końcu, po wielu wyrzeczeniach (naprawy czołgów czy zakup lepszej amunicji? - te wybory, gdy kasy brak...), dorobić się legendarnego T-34 (V tier) i całkiem sympatycznego lekkiego czołgu T-50 (IV tier). 


Przy okazji, wolnymi punktami doświadczenia, wykupiłem ulepszenia tieru I, II III i IV dla niszczycieli czołgów i SPD (artylerii). Niestety, wolne punkty exp są tak skonstruowane, że - bez płacenia realną gotówką - nie da się ich wykorzystać do grindowania "wiodących zabawek" (wielka szkoda). Nie ukrywam jednak, że w/w dwa typy czołgów są przeze mnie jednak trochę ignorowane - skupiam się na rozwijaniu T-34 i powolnym, ale sukcesywnym, nabijaniu expa dla T-50 w drodze do jego następcy: T-50-2.

Czyli najlepszego lekkiego czołgu w całej grze ;) (jeśli o możliwości, prędkość i zdolność rekonesansu idzie).

... nie bez powodów zresztą ;)
Czy zatem mogę polecić z czystym sercem rozgrywkę w WoT? I tak, i nie. Jeśli nie zamierzacie płacić, czeka Was droga przez mękę (nawet nie patrzę, ile exp wymaga zakupienie pierwszego czołgu ciężkiego) i do wielu fajnych rzeczy (umiejętności załogi) będziecie musieli dojść poprzez niemiłosierny wręcz grind. Oraz borykać się z brakiem miejsc w garażu (na czołgi) bądź w koszarach (na załogę tychże). Nie wspominając już o koncie premium, bez którego trzeba naprawdę nieźle grać, by wychodzić na swoje w expie i kredytach.

Jeśli jednak, tak jak ja, traktujecie WoT jako fajną odskocznię raz na kilka tygodni - why not. Tiery I - III co prawda nie są zbyt powalające, jeśli idzie o możliwości/bitwy idzie, ale już na tierze IV można spokojnie poznawać tę grę. Zwłaszcza gdy gra się T-50, którego MM notorycznie wrzuca do bitew z tierem IX ;). Pamiętajcie tylko, by nie gnać na łeb na szyję przez otwartą przestrzeń, bo to zwykle kończy się pięknym ostrzałem całej przeciwnej drużyny, wymierzonym prosto w prowadzoną przez Was maszynę ;).

Pozdrawiam, tank-u ;),
Michał "Skryba" Ziętek.

7 opinii.:

Grałem, doszedłem do IV albo V tieru i dałem sobie spokój. Mój brat gra za to ostro w wolnym czasie, chyba VI tier, ale też bez premium. Da się grać, ale to rzeczywiście żmudne. ;)

Ale gra jest bardzo przyjemna, multiplayer jest miodny, a ze względu na specyfikę "postaci", w sensie, że czołgów, również bardzo taktyczny. Grać trzeba drużynowo i to wychodzi i się opłaca, w przeciwieństwo do innych multiplayerów z jakimi się zetknąłem do tej pory.

Płatności rozumiem i popieram. Sam grałem kiedyś w przeglądarkowe Blood Wars, prawie od samego początku na premium. Jeżeli się naprawdę lubi jakąś grę to da się chyba te parę złotych odłożyć. No ale właśnie - z tego co pamiętam, w WoT to są dość wysokie kwoty niestety.

Nazywam się... i jestem czołgistą...
To zdanie inaczej uzupełniając kropki może napisać każdy z moich braci (mam ich trzech) zresztą ja sam również. Grałem kampanie, byłem członkiem klanu (nie powiem jakiego) ale się z niego wypisałem, bo wzrosło parcie na szkło a ja nie chciałem przejść na ciemną stronę mocy (konto premium).
Posiadam VIII tier ale najlepiej się gra na IV-VI tierze. Uwielbiam TD-ki (działa p-panc.) a w szczególności Shluggera (Jackson) i SU152.
Pozdrawiam ...

Ja też uważam że kilka(nascie) złotych miesięcznie za rozgrywkę która daje ci często duzo przyjemności to nic złego. Tym bardziej jeśli da się jechać bez premium - dac się da, ale dużo trudniej taka jest idea tego mechanizmu przeca - gorzej jakby sie nie dało i to z kolei byłoby już słabe. Któreś DnD chyba sie tak zarżnęło o ile kojarze.

KFC

Ja wbiłem na 8 tier, mam kilkanaście czołgów, ale jakoś mnie już to nie kręci, za dużo czasu zżera ta gra, zwłaszcza że żeby zarobić na grę na wyższych tierach musi się rozegrać kilka bitew niższymi inaczej jesteś na minusie bez konta premium.. do dupy z taką polityką, nie mam 5h dziennie na grę.

Nazywam się Neurocide i też jestem anonimowym WoToholikiem. Przez rok grania dorobiłem się Tigera (czyli VII tier) i nie zapłaciłem ani złotówki. Preferuję linię niemiecką, choć ostatnio odkrywam uroki ruskich. Gram w zasadzie dla funu. Tigera sprzedałem i postanowiłem nie rozwijać się pionowo lecz na szerokość. Max V tier, wyjątek dla VK3601(h). Ulubione maszyny? ELC AMX, StugIII oraz L.Traktor i T1. Najbardziej kochałem PzIV, ale po którejś aktualce zabili tę maszynę (teraz wersja PzIV S. jest premką).

Czy prawdziwa gra zaczyna się od VI tieru? Bzdura. Po prostu zmienia się model gry - wolne przeładowania, dużo HP, gra jest bardziej statyczna. Co kto lubi.

KFC

Weź Neuro nie przypominaj mi bo tak zmasakrowali pzIV że teraz nawet od traktora dostaje bęcki...

@ Darcane

Ja ostatnio gdybam, czy by nie wydać trochę $ na dodatkowe miejsca w koszarach ;).

@ Nimsarn

Heh, ja z pewnością do żadnego klanu się nie zapiszę, gram zdecydowanie sezonowo ;).

@ Kuzz

Ogólnie D&D coś ma pecha do gier PC ostatnio...

@ KFC

To akurat całkiem sprytny model planu zarobkowego. Czołgi z X tieru nie mają na siebie zarabiać -> trzeba grać tierami niższymi -> nie zabraknie nigdy graczy dla tych, którzy dopiero co zaczynają grać. Poza tym, doskonale Cię rozumiem, po kupieniu T-50-2 zaczynam być stratny ;).

@ Neurocide

Oficjalnie ogłaszam, że to prawda, iż grasz w WoT - zwłaszcza, że udało Ci się mnie nakryć na "global" czacie w najmniej prawdopodobnym do namierzenia momencie ;P.

Pozdrawiam!
Skryba.

Prześlij komentarz