RZNI2 - Nefarious Bastards (okiem Skryby)

„Kicz (z niem. Kitsch - lichota, tandeta, bubel) – utwór o miernej wartości, schlebiający popularnym gustom, który w opinii krytyków sztuki i innych artystów nie posiada wartości artystycznej”. Ot, definicja jak definicja (ta akurat wzięta z Wikipedii), niemniej, takie było moje - jakże mylne - pierwsze wrażenie z opisywanej dzisiaj gry.

W zasadzie (by dyplomatycznie wyjść z krępującej sytuacji, w której fortelem zwróciłem Waszą uwagę), najbardziej odpowiednia powyższemu, byłaby, również zaczerpnięta z Wikipedii, poniższa kontra: „Celowa kiczowatość bywa świadomie wykorzystywana przez wybitnych artystów, jako forma przekornej wypowiedzi, tworzonej na przekór ‘akademickim standardom’, pokazująca, że sztafaż kultury masowej również może stanowić cenne tworzywo i że często zaliczanie czegoś do kiczu jest raczej wyrazem arogancji kulturowej niż obiektywną oceną artystyczną”.

A gdzieś pomiędzy tymi dwoma skrajnościami, umieściłbym grę Nefarious Bastards, pióra duetu Kuzzido & Salantora (wraz z grafikiem: Sebastianem Zakrzewskim). Już sam tytuł, wybaczcie za lekkość tłumaczenia: „Inwazja obrzydliwych nikczemników z kosmosu!”, nakazuje przypuszczać, że projekt jest pewnego rodzaju puszczaniem oka w stronę miłośników filmów pokroju Wojny światów (wersji z 1953 roku) bądź gier podobnych do The Unstoppable Gorg. Generalnie do osób lubiących produkcje pokrewne kiczowatym filmom S/F z lat 50 i 60 XX wieku. Stylistyka, nie powiem, bardzo odmienna od tego, do czego przyzwyczaiły nas gry autorskie (well, większość z nich). Niemniej, strawna - choć podlana gęstym popem.

W grze (dostępnej za darmo tutaj!) wcielamy się w tytułowych Nikczemników z kosmosu, którzy mieli pecha przylecieć prosto na naszą kochaną planetę Ziemię. Mechanika jest prosta, opiera się na kościach sześciościennych oraz paru współczynnikach, takich jak Agresywność, Przebiegłość i Złowieszczość. Dwa pierwsze mają stałą wartość, zaś to ostatnie, jest pulą. Plus, istnieją jeszcze Atuty postaci i jej Sprzęt (głównie taki, który ma odbicie w zasadach gry). Prowadzący (zwykły MG, lekki smutek, że nie dostał żadnego kiczowatego przydomku) robi to, co zwykle: karze (zmienia ST akcji na trudniejszy), nagradza (na łatwiejszy) i daje tokeny (PP a.k.a. Punkty Przeznaczenia, tu: Kości Przewagi).

Ciekawostką mechaniczną część wskazująca, co należy robić w przypadku konfrontacji BG z inną postacią. Fajnie, iż jest, gdyż rozwiewa wszelkie wątpliwości, co powinno się czynić (i kiedy) gdy w ruch pójdą kości, cieszy również skrót zasad. Podobnie, akapit poświęcony w całości testom grupowym – przydatna rzecz. Szkoda, że testy nie odnoszące się do cech, potraktowane zostały nieco po macoszemu. Ot, rozwiązywane są one automatycznie przez MG. Powód (i wyjaśnienie zarazem)? – „gdyż nie są związane z konwencją gry. Nie są obiektem interesującym z punktu widzenia mechaniki”. Niby logiczne, ale i tak trochę kręcę nosem.

Za to, co mi się spodobało o wiele bardziej, otrzymujemy interesujący paragraf, zatytułowany: „Śmierć Nikczemnika”. Wiadomo jak kończy każda zła międzygalaktyczna bestia z kosmosu, atakująca Ziemię (natrafia na deszcz [pamiętacie ten film z Melem Gibsonem?]). W NB jest inaczej – technicznie, nie możecie umrzeć. Najwyższą karą jest po prostu odesłanie delikwenta na statek (oraz przylepienie mu na plecach karteczki z napisem: „niestraszny”). „Każualowość” wkraczająca do gier RPG? I like it! Tym bardziej, że zawsze można wtedy pograć zmiennikiem, ot, niestresując się, iż coś złego się komukolwiek stanie.

Interesujące jest również „mięso armatnie”, w tej roli: Ziemianie. Giną oni mianowicie po pierwszej porażce, zyskując status czegoś, co na moich sesjach RPG określam mianem statystów. Nie mniej interesującym jest obecność tak zwanych Kart Odgrywania, które losuje się przed właściwą grą. Pomagają wcielić się w obcego, wspierają klimat (pamiętacie upodobania kosmitów do porywania płci pięknej naszego gatunku?) – fajna rzecz, naprawdę. Choć przydałaby się tabelka, zamiast lawinowego wrzucenia wszystkich kart w tekst. Ot, dla wygody i rzutów (obecnie miałem problem z określeniem tego, w jaki sposób je wybieramy).

Mniej więcej od połowy podręcznika (posiadającego, nota bene, równe 30 stron), pojawia się część „Dla prowadzącego”. Przyznam, jestem nią jednak trochę zawiedziony. Brakuje nieco wskazówek jak prowadzić właściwą grę, odpowiedzi na pytania o stan wiedzy kosmitów spoczywają głównie na głowie prowadzącego (brak tła skąd przylecieli i jak różne są ich światy), nielogiczność („nagrody twoimi przyjaciółmi” i „niech je [kości Przewagi] ciułają na czarną godzinę”, a zaraz potem leci: „chomikowanie kości nie jest w cenie”) czy dopuszczanie możliwości obchodzenia zasad wyłącznie przez fabularny opis (gdy wcześniej dość wyraźnie stwierdzono, że takie akcje leżą w gestii MG) – powodują jednak lekki chaos i niezrozumienie.

Sympatycznym gestem jest natomiast opcja tworzenia własnych Nikczemników, strzał w dziesiątkę! Mniej sympatycznym jest, paradoksalnie i o dziwo, obecność w NB "złotych zasad" RPG. Teksty: „zasady są dla ciebie, a nie ty dla nich” czy „z momentem rozpoczęcia sesji jest to w stu procentach tylko wasza gra, my sugerujemy najlepszą według nas drogę na jej poprowadzenie” – mimo iż rozumiem ich celowość – są zastanawiające w przypadku gry, która niemal na każdej stronie akcentuje proponowany klimat i konwencję... by na końcu rozmiękczyć przekaz przez banalne: „grajta jak chceta”.

Przez moment zastanawiającym jest też jeden z ostatnich rozdziałów podręcznika: „Przybycie i Zwiad”. Zastanawiającym, gdyż, z rozpędu, uznałem go początkowo za kontynuację poprzedniego działu (rozdziały i strony mają tendencję do kończenia się luką w tekście, o pomyłkę nietrudno). Szczęśliwie, wyszło na to, iż jest to... kampania, ułatwiająca nowym graczom start. A w zasadzie, kilka przygód – gdyż istnieją jeszcze rozdziały zatytułowane: „Źródła Paliwa”, „Kolega w opałach” czy „Ostatnia linia obrony”, które, po bliższym przyjrzeniu, również są takimi mini scenariuszami. Z pewnym zgrzytem (patrz: pytania bez odpowiedzi).

Wreszcie, pod koniec, istnieją karty postaci kosmitów/Nikczemników. Jest ich w sumie sześć, ale, jak już zostało wspomniane, w każdej chwili możecie też dorobić kolejnych (przy pełnym wsparciu podręcznika). Nazwy, wyraźnie „trącą myszką” („...bo taki klimat ziooom!” ;)) i nie sposób nie uśmiechnąć się pod nosem, gdy widzi się np. takiego „workogłowego” czy „plazmolicego”. Natomiast, za co pewnie zostanę zjechany za brak poczucia humoru ;), nie podoba mi się kompletnie grafika „gromonośnego”. Czy raczej, nie tyle sam styl ilustracji (choć, przyznam, te przekątne kreski na mdłym tle...), co napis nad nią. Po co on?

Widać jednak wyraźnie, że Autorzy dobrze bawili się podczas fabularyzacji tekstu gry. Czyta się go bardzo przyjemnie, dostrzegając żarty słowne i sytuacyjne, znane erpegowym siostrom i braciom (rozczuliło mnie zwłaszcza, jakże drużynowe hasło: „Od tamtej pory niejedno was połączyło, jednak na nowej planecie jeszcze więcej was podzieli.”, piętnujące odwieczny problem pt.: dlaczego w ogóle trzymamy się ze sobą jako paczka BG). Warto jednak wspomnieć, że styl jest specyficzny i niektórzy mogą uznać, iż więcej miesza, niż wyjaśnia Czytelnikowi. Choć akurat ja z nim większych problemów nie miałem (i, po paru kartkach, nawet go doceniłem).

Jeśli idzie o wykonanie – skromnie oraz, w miarę, estetycznie (czyt. dla mnie ok, nie dostrzegam, jako laik, jakiś większych uchybień, choć mógłbym ponarzekać na ilość wolnego miejsca na kilku stronach), choć dziwić może nieco pionowa kreska oddzielająca dwie kolumny tekstu na poziomej stronie A4. Trochę bije po oczach liczba powtórzeń (jak np. słowo „kolejne” na samym początku podręcznika czy zwrot „waszym sojusznikiem”, chociażby), choć, być może, to element konwencji, do której powinniście przywyknąć, jeśli rzeczywiście lubicie wspomniane wyżej filmy. Mi to jednakże, troszeczkę bo troszeczkę, ale jednak przeszkadzało. Za to grafiki, pierwsza klasa jeśli idzie o to, jaki powinien być klimat gry (Mackoręki FTW!).

Pytania bez odpowiedzi:
- to po co właściwie jest statek Nikczemników (... poza byciem zamrażarką)?
- czemu nie ma globalnych zasad w mechanice (- niszczenie Ziemi jest cool!)?
- czemu nie ma mechanizmu tworzenia, wspomnianych, Zadań Dodatkowych? 
- dlaczego Plazmolicy nie posiada żadnego sprzętu dającego mechaniczne plusy?
- nawiązując, czy użycie fabularnie stworzonego przez w/w przedmiotu = automatyczny sukces?
- tak w sumie, to czemu nie ma spisu źródeł (S/F 50’/60’ XX), z których można by skorzystać?
- ...no i czemu Mistrz Gry nie dostał przydomku równie fajnego jak Nikczemnicy ;P?

Reasumując. Pomysł, na pewno oryginalny, rzadko spotykany w grach RPG (częściej w filmach i grach PC). Wykonanie, tak na 3.75 z lekkim plusem w górę (w skali studenckiej). Fun z sesji? Subiektywny, ja pewnie miałbym spore problemy z zagraniem i „załapaniem bazy” (mimo wszystko wolę kiczowate horrory ;)), ale nie widziałbym problemów od strony osób, które cenią sobie „dobry kicz”, dla których gra z pewnością obfitowałaby w świetne akcje. Zobaczymy więc, czy zostanie do tego przekonana reszta członków Kapituły – jak dla mnie, system bardzo w porządku, zaś dla koneserów gatunku, jazda niemal obowiązkowa.

Pozdrawiam,
Michał „Skryba” Ziętek

PS. Uprzedzając, zawarte powyżej uwagi, są tylko mym subiektywnym zdaniem. Nie mam patentu na nieomylność, starałem się wypunktować co mi (i tylko mi) wpadło w oko, co jest fajne, co można by było dodać, z czym mogą być (podług mnie) jakieś problemy. Jeśli się ze mną nie zgadzasz – skomentuj, a, najlepiej, zagraj w NB i zgań mnie za niewiedzę ;). Ja będę zadowolony a Autorzy NB pewnie również nie będą mieć nic przeciwko, iż ktoś dał szansę ich projektowi. Bo nikt nie powstrzyma niepowstrzymanego Gorga! Łaaa!

2 opinii.:

Dzięki Michał za opinie!:) przeziebiony jestem dzis wiec tylko tak z doskoku siedze, ale na szybko na pytania bez odpowiedzi zaspokoje bo nie przezyłbym pozostawiając je bez odpowiedzi:P

- statek stanowić miał zaczątek, taką opokę, schronienie. w praktyce wokół niego zorganizować można łatwo każdą sesję gdy dzięki jego wsparciu Nikczemnicy dokonują większej rozpierduchy, albo gdy Ziemianie się nim interesują. do tego jak przekonałem sie na testach z graczami - spodek stanowi spore źródło do kombinowania już od początki - możesz stracić głowe, ręke, ale nie możesz stracić statku bo go juz sobie do reszty przerypiesz, jak wrocisz do domu? sam opis statku schudł o połowe mniej więcej przy obcinaniu do limitu znaków - z czeoś musieliśmy zejść niestety.

- dodatkowe zasady i mechanizmy - daj nam więcej limitu znaków to byś je miał :) tak samo ze źródłami, wszystkie filmy z których czerpaliśmy są na TE w poście NB:Inspiracje, kolejne planujemy wrzucić w tym albo przyszłym tygodniu (zależnie od czasu wolnego).

- fabularne przedmioty nie dają żadnego bonusu, a więc waląc fabularnym mieczem ulepionym z galaretki nie masz żadnych dodatkowych kości, ot testujesz sobie agresywność. właśnie dzięki tej wszechstronności Plazmolicemu trza było zabrać bonusy z kości.

- no a z grafiką Gromowładnego już pisałem na TE, zachlaliśmy i nie było juz sił go kończyć. kieliszki ciężko ważyły, powieki opadały, dlatego chłopak dostał opakowanie zastępcze - ale Bastek obiecał zrobić go jak należy jeśli gra przejdzie i pójdzie do druku. ale by najmniej nie jest to szantaż;)

- co do nazwy MG - nie chcieliśmy popełniać z drugiej strony błędu Afterbomb gdzie niektóre cechy inaczej nazwano na siłę jednak - tam gdzie pasowało to pasowało ale tam gdzie udziwniano trochę jednak miesza. Tu nie było Bohaterów graczy - byli Nikczemnicy, ale za to już MG jest jak bozia przykazała wiec nie było sensu go raczej udziwniać...

no, to tyle na razie, ew. do tekstu odniose wie jak sie odniose :P

Pozdr i jeszcze raz dzieki!
Adam

@ Adamie,

Wracaj do zdrowia i nie przejmuj się marudzeniami Skryby dot. NB :).

- statek; hm... fakt faktem, daje się odczuć brak kilku dodatkowych linijek tekstu fabularnego/wyjaśniającego to i owo. Dziękuję jednak za wyjaśnienie
- wystarczy, że w finalnej wersji NB po prostu dodacie jedno zdanie w stylu: "Po więcej informacji, inspiracji i innych zasad-> wejdźcie na stronę TE!" :)
- z tym fabularnymi przedmiotami, szło mi o potencjalne naginanie tego, iż skoro jest to test niepowiązany z cechami/mechaniką, jest automatycznie rozgrywany ;) (ale to było leży i tak w gestii MG)
- alkoholicy ;P...
- i tak mi smutno ;)

Pozdrawiam serdecznie i, cóż, powodzenia :)!
Skryba vel Michał

PS. Aby nie było, jeszcze Wam żadnych punktów nie wystawiłem ;)! - czekam aż zrobię wszystkie recki prac, przemyślę co i jak - i wtedy prześlę kbenderowi moją ostateczną punktację.

Prześlij komentarz