RZNI2 - Inundo (okiem Skryby)

Jeśli dobrze liczę, jest to ostatni system nadesłany mi do zrecenzowania w związku z drugą edycją Rzutu Na Inicjatywę. Czy zatem w przypadku Inundo, gdyż tak został on zatytułowany, sprawdzi się powiedzenie, iż ostatni będą pierwszymi. Pół na pół, ale w dużej mierze raczej nie - że tak enigmatycznie zapoczątkuję dzisiejszy wpis blogowy. Lecimy!

Czy raczej, płyniemy, gdyż mniej więcej o to chodzi w grze pióra Jonatana Biegalskiego. Wspieranego, co warto zaznaczyć, przez całkiem zacny zespół osób, na czele z dwoma (!) ilustratorkami, korektorką oraz, wnioskując po liście podziękowań, pół tuzinem istot, w ten czy w inny sposób wspierających tworzenie tego systemu. Początek jest bardzo zachęcający, fajnie też, że coraz częściej gry autorskie tworzy jakaś grupa.

Wracając do pływania. W Inundo, cytując Autora, bohater gracza: "płynie w nieznane, szukając artefaktów i zapisując wszystkie fakty o wyspach na które natknął się na drodze" - koncepcja trafna, brakuje nam trochę systemów stricte "pirackich", "morskich" czy jak zwał tak zwał. Dobrze wiedzieć, że od czasu do czasu ktoś decyduje się na kreację świata, osadzonego w podobnych klimatach.

Trochę obaw może jednak "na dzień dobry" zaserwować czytelnikowi znany, ograny i występujący w wielu systemach autorskich (acz nie tylko) rozdział traktujący o historii świata (tutaj: Maro). Mało tego, ów świat, jak w wielu w/w domowych projektach (i, j/w, nie tylko w nich), musiał oczywiście ulec zagładzie. Choć, co muszę w tym miejscu przyznać, nie spodziewałem się, iż akurat ten zahacza trochę o... science fiction.

I tak, w wielkim skrócie (informacje fabularne zawarto na 8 z 23, kartkach A4): szukamy zdatnej do życia planety, spoza znanego nam wszystkim układu z Ziemią, Marsem i Plutonem. Odnajdujemy ją, ba, w dodatku jest ona również zamieszkała przez inteligentne rasy (Aeroni i Aquarianie - domyślcie się, jak wyglądają). Kilka lat sielanki, wojna domowa i jedna wielka apokalipsa w postaci gigantycznych fal tsunami.

Obecnie świat przypomina trochę ten znany z Waterworld (rok produkcji 1995, film znany także u nas jako Wodny Świat [zaskakujące, iż tym razem ktoś przetłumaczył tytuł poprawnie]), z tymże, brakuje trochę paru rzeczy, jak np. paliwa. No i nie ma Kevina Costnera. Jest za to niejaki Boggart Durt, rycerz protektor, który zespolił niedobitków po powyższej tragedii pod swą egidą, na wyspie znanej i zwanej Urbo.

Trochę dziwi, iż początkowo nawiązany i wywołany do tablicy wątek kosmicznych wojaży urywa się nagle i niespodziewanie, zaś wszelkie "okoliczne" pytania (pokroju: czemu z Ziemi nie wysłano kolejnego statku bądź czy na orbicie Maro takowe się jeszcze nie znajdują [i czemu nie pomagają]), zbywane są prostym: nikt nic nie wie. Wiadomo tylko to, co dzieje się aktualnie na planecie. Rozwiązanie trochę... kłopotliwe.

Trochę mniej kłopotliwe są natomiast obecne - i grywalne - trzy rasy. Klasykę gatunku reprezentują: ludzie, ludzie-ptaki, ludzie-ryby (nazwy tych dwóch ostatnich podałem powyżej). Dalsza część około-historycznych tematów również nie odbiega zbytnio od tego, co znamy z kilku innych systemów. Ot, wierzenia, opis Urbo (z ciekawostkami w stylu: znane miejsca), pieniądze, flora i fauna, paramagia. Jednym słowem: standard.

Większe nadzieje wiązałem z rozdziałami dotyczącymi pod-wodnego świata. Jest to jednak li tylko opis tego, co znajduje się, niespodzianka, pod powierzchnią oceanów. Z fabularnego punktu widzenia, niezgorszy - jednakże kwestia wykorzystania tego materiału podczas sesji, stoi pod pewnym znakiem zapytania. Chyba najwięcej możliwości dawałby "średni poziom" (pozostałe to niski i wysoki) głębin, z tymże...

... jest on niedostępny nawet dla wodnych ludzi. A trudno dopatrzeć się w podręczniku informacji na temat tego, jak rozbudowana i wysoka jest technika w tym zalanym wodą świecie. Nie jest to jednak nic, z czym jakikolwiek MG nie mógłby sobie poradzić. A tym bardziej pierwszy lepszy z graczy, który zwykle pakuje swoją postać w takie miejsca, o których "miszczu" nawet by nie pomyślał - wystarczy tylko, że ją zrobi.

Tworzenie postaci jest dość proste. Trzy rasy, z wiecznymi plusami i minusami dla każdej, poza ludźmi. Plus pięć cech głównych i sporo umiejętności, tu bez niespodzianek, "podpiętych" pod atrybuty. Nowością, a przynajmniej czymś spotykanym znacznie rzadziej, jest możliwość dołączenia świeżo upieczonej postaci do stowarzyszenia. Przekładając to na mechanikę, ten wybór daje postaci określone plusy (do cech/umiejek).

Tym zaś, co odróżnia mechanikę Inundo od circa 90% znanych mi systemów autorskich, komercyjnych i czego tam się jeszcze w nurcie indie nie wymyśliło - jest użyta kostka, na której owa mechanika się opiera: k30. Nie jest to co prawda (już?) aż tak niezwykła kość, jednak, nie oszukujmy się - jest specyficzna. A co, wykorzystując ją, oferuje nam mechanicznie omawiana dzisiaj pozycja? Obawiam się, niestety, iż niewiele.

ST ustalane przez MG, rzut by ustalić, czy się je przebiło czy nie. Ciekawostką jest obniżanie ST przez to, jaki poziom umiejętności posiada dana postać (coś podobnego do suwaków z NS, tylko że co 1 punkt, nie co - jeśli dobrze pamiętam - cztery). Jedynka, krytyczna porażka. walka, kolejne przykłady, system ran i punktów życia, księga zaklęć. Szukałem, ale nie znalazłem niczego, czego nie mogłyby "zrobić" inne kości.

Następnie obszerny rozdział ekwipunku (wszystko dostępne za Dalary, tutejszą walutę). W sumie, wyjaśnia się tutaj, jaki poziom techniki zastaną BG po kreacji postaci - przyznam, że zaskakująco niski jak na planetę, do której udało się dotrzeć międzygwiezdnemu statkowi z Ziemi; niewielka ilość broni palnej, podstawowe statki wodne/powietrzne oraz... brak łodzi podwodnych. Niezwykłe.

Niezwykły jest również kolejny rozdział, będący atlasem biologicznym. Jeśli jesteście ciekawi, jakie gatunki (głównie fauny) zamieszkują świat Inundo, być może uznacie go za interesujący. Niestety, trudno do końca przewidzieć, czy mógłby służyć za przykładowy bestiariusz - osobiście wolałbym mierzyć się z kolosalną latającą płaszczką, a nie, przykładowo, z Krybitem (małą, zieloną rybką).

Oczywiście, ktoś może mi - słusznie - zwrócić uwagę, iż w Inundo, cytat, "nie chodzi o masowy mord potworów". Tego typu osobom, polecam przeczytać opis Turlo (olbrzymiego żółwia), ze szczególnym zwróceniem uwagi na zdanie: "Jest powolny na ziemi, ale niezwykle trudny do zabicia". Można się mylić co do ekologicznego podejścia ochrony gatunkowej, najwyraźniej.

Końcowe trzy kartki, zajmuje karta postaci. W zasadzie, zajmuje dwie, ale, przez nierówny podział tekstu, część pierwszej strony "przesunęła się" na wcześniejszą, przez co na drugiej stronie tejże karty, rozpoczyna się także strona trzecia. Wykonanie, jednym słowem, nierówne - a i estetycznie, średnio (...wygląda to jak arkusz z wiadomego programu wiadomego dystrybutora wiadomych systemów operacyjnych).

Podobne, nierówne, wykonanie tyczy się także samego tekstu. Zdania typu: "[w Inundo - dop. Skryba] Nie chodzi też o psychiczne torturowanie graczy", "kij z gwoździem może co najwyżej nabić komuś guza" bądź: "Ludzie zbierali się w gromady, ale im nie wychodziło" - są niestety dość częste. Pomijam kilka zagubionych przecinków i kilka, problematycznych w odbiorze, zdań.

I tak chyba najlepiej podsumować opisywany system - nierówny. Nie wiadomo, kto zaczął apokalipsę; nie wiadomo, co na to wszystko Ziemia; nie wiadomo wreszcie, czemu służy para-magia (aktywowało się to-to po katastrofie, ale, j/w, nikt nie wie dlaczego), poza -najwidoczniej- li tylko hołubieniem zasadzie, iż każdy podręcznik autorski winien mieć magię...

... uwierzcie, tego typu pytań będziecie mieli sporo po przeczytaniu podręcznika (póki co, niedostępnego). Jestem też dziwnie pewien, że gdybym przyjrzał się mu jeszcze bliżej, wypisałbym kilka innych, większych lub mniejszych, nieścisłości oraz nielogiczności. Powyższa lista, prawdopodobnie, ich nie wyczerpuje. A szkoda, bo zapowiadało się ciekawie.

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Po raz piąty i ostatni - prezentowane tu opinie są tylko i wyłącznie mymi prywatnymi wynurzeniami. Co nie oznacza, nie masz prawa mieć odmiennego zdania. Szanuję to drugie, uszanuj to pierwsze.

0 opinii.:

Prześlij komentarz