RZNI2 - Fobium (okiem Skryby)

Właściwie, Fobium: Compendium Maleficarum, gdyż tak właśnie należy tytułować niniejszą grę wielu Autorów: Kamila Charkiewicza, Michała LaskowskiegoDawida Szymańskiego. Grę, dodajmy, będącą połączeniem karcianki i erpega. Czy taki indyczy miks wyszedł projektowi na dobre? Zdecydowanie tak!

Choć początkowo można mieć co do tego wątpliwości, gdyż Fobium, jak wiele erpegów, rozpoczyna się... fabularnym wstępem. Szczęśliwie, mini historyjka jest nie tylko znośna, co, dodatkowo, napisana językiem barwnym i przystępnym. Rzadko się zdarza, by zaprezentowana w ten sposób w autorskiej grze historia była dobrym pomysłem, Fobium jednak udowadnia, iż jest to możliwe. Klimat trafił w me gusta, przedstawiając serię dziwnych (i śmiertelnych) wypadków, mających miejsce w pewnej średniowiecznej wsi. Not bad.

Dalej jest jeszcze lepiej. Fobium: Compendium Maleficarum jest, jak można przeczytać z dostępnego (tutaj) podręcznika, systemem RPG z elementem gry karcianej. Co ważne, propozycja ta skierowana jest dla dwóch graczy (z MG), z których jeden pełni rolę inkwizytora przybywającego do miejsca, w którym pojawił się demon. Jak nietrudno się domyśleć, drugi z graczy odgrywa tego ostatniego. Konflikt wydaje się być oczywisty: pierwszy ma dopaść drugiego ten zaś może albo uciec od, albo wręcz zniszczyć, pierwszego.

Wszystkim tym czynnością, czy to, w przypadku inkwizytora, przeszukiwania, torturowanie, udowadnianie, bądź, jeśli idzie o imć demona (m.in. sługi, efekty magiczne, opętują), patronują dwie talie kart, po jednej na każdego graczy - obie obecne w podręczniku. Muszę pochwalić Autorów za ich wykonanie, są klimatyczne, świetnie wpasowują się w to, o czym jest gra oraz jak powinno się w nią grać. Poza tym, jak sami Autorzy zauważają, podaną mechanikę można wykorzystać w wielu systemach (np. w konwencji horroru). Milusio.

Generalnie, rzeczywiście można powiedzieć, że Fobium jest specyficznym połączeniem gry narracyjnej oraz indyka. Same standardowe akcje (jak opisy czy rozmowy z BN), odbywają się jak w dowolnym pierwszym lepszym przedstawicielu tej pierwszej kategorii. Indyczość natomiast przebija się przez obecność zasobów, którymi rządzi karciana mechanika tudzież przejmowaniu narracji przez "szeregowego" gracza w sytuacji, w której tychże kart używa.

Indyczym rozwiązaniem jest również... pole gry, zawarte na jednej kartce A4. To fajne narzędzie, dzięki któremu zawsze widać aktualny wynik starcia. Poza tym, służy ono również mechanicznym regułom, gdyż ekstremalne wartości na polu, umożliwiając inkwizytorowi/demonowi korzystanie z rytuałów, pozwalających zastosować bardziej konkretne metody eliminacji przeciwnej strony. Na polu zaznaczony jest również upływ czasu pomiędzy wschodami i zachodami słońca. Na papierze zatem wszystko wygląda przepięknie.

I nie tylko! Bardzo spodobał mi się pomysł połączenia możliwości inkwizytora z poparciem miejscowej (lub "wsiowej") ludności. Innymi słowy, dwa razy zastanów się, nim zaczniesz torturować tu jakieś dziewczę. Jeśli faktycznie ma w sobie demona, super, nasi górą. Jeśli jednak jest niewinna, cóż - twoja popularność w okolicy prawdopodobnie zaliczy zgon. Super rozwiązanie, przednio potęgujące fun płynący z rozgrywki, która, za każdym razem (w zależności od modyfikacji w/w wartości) będzie wyglądała ciut inaczej.


Nie sposób również nie dostrzec dbałości Autorów w wyjaśnianiu zasad. Od zawsze miałem problemy ze zrozumieniem większości reguł tych co bardziej skomplikowanych karcianek (jakoś tak się złożyło, że wolę jednak pogrywać w planszówki), tu jednak takich zgrzytów nie doświadczyłem. Jeśli więc taki laik jak ja nie gubi się w "gąszczu" instrukcji, można ostrożnie założyć, iż jest ona spisana poprawnie. Ewentualnie, samych reguł nie ma aż tyle, by niepotrzebnie tracić czas na próby ich zapamiętania i przyswojenia. Co wolicie ;).

Przy okazji, jeśli nadal sądzicie, że pogubicie się w tych wszystkich kartach i regułach (co, jak wspomniałem, było mą główną obawą przy analizowaniu Fobium), Autorzy przygotowali rozdział poświęcony, surprise: "Jak prowadzić Compendium Maleficarum", który z pewnością rozwieje wszelkie wątpliwości. Oraz, co równie ważne, dostarczy wielu interesujących fabularnych odpowiedzi na pytania w stylu "dlaczego miejsca akcji to wioska" czy jak upływ czasu wpływa na przebieg rozgrywki. Opis punkt po punkcie, brawo.

Ciekawostką jest również to, że większości kart towarzyszy dwojaki efekt- mechaniczny (np. sukces dodaje 1 a porażka 0 do jakiejś wartośći) oraz fabularny. Zgodnie ze słowami zaczerpniętymi z podręcznika: "Odpowiedni balans tych dwóch pozwala położyć nacisk na długość sesji oraz jej klimat. Warto nagradzać graczy dodatkowymi bonusami do mechaniki za szczególnie ciekawe pomysły". Co to w praktyce oznacza? To, że i MG może nagradzać gracza, i gracz może nagradzać swojego prowadzącego. Eleganckie rozwiązanie.

Na uwagę zasługują również profesje, tak inkwizytorów, jak i demonów. Wybór postaci jest bowiem dość prosty, większą część swojego czasu poświęcicie na budowie talii, która, poniekąd, jest właśnie tym, co składa się na daną postać: jej możliwościami oraz tłem. Interesujące, że dopiero w połowie podręcznika, można dostrzec (ledwie widoczną) linijkę, z której wynika, że w Fobium da się jednak grać w więcej osób. Trudno jednak doszukać się innych reguł wspierających to założenie, więc, mimo wszystko, drobny minus.

... rekompensowany przez ogromny plus za zaprezentowanie Czytelnikowi rodzajów demonów, ich rang, pozycji w świecie mroku oraz dostępnej mocy. Nie wiem, skąd Autorzy czerpali inspirację, ale po prostu biję im w tym miejscu pokłony, że potrafili wykrzesać z, nieco wyeksploatowanego tematu, iskrę, będącą w stanie mnie zainteresować. Margale, Lutrusy, Semai, Berbesze - w połączeniu z talią demonów (z kapitalnym Czarnym Pielgrzymem na czele stawki) - są świetnymi motywami, tylko czekającymi na wykorzystanie w grze.

Jakby tego było mało, pod koniec podręcznika zawarto również... szkic scenariusza ("Zgubna umowa"). I radzę się z nią zapoznać czym prędzej, Panie i Panowie. Oraz spojrzeć na schemat budowy przygody, który równie dobrze można wykorzystać w bardziej "klasycznej" kampanii. Pewnie, sam szkic nie jest jakoś specjalnie rozbudowany, spełnia za to swoją rolę w 100% - pomaga rozeznać się w grze, wskazuje tudzież sugeruje pod jakie nuty ma uderzać klimat oraz, co najważniejsze, daje niezły pomysł na start.

Kończąc, jestem mile zaskoczony. Nie spodziewałem się, że Fobium aż tak bardzo przypadnie mi do gustu. Rzekłbym publicznie, że chętnie bym w niego zagrał, ale, niestety, deklaracja w świecie demokracji jest wybitnie słabym słowem. Niemniej, będę wypatrywał okazji na partyjkę (Radek?), to mogę obiecać. System bowiem ma potencjał i aż mnie korci by sprawdzić, jak realizuje go w praktyce. Otrzymaliśmy podręcznik może i autorski, ale dopracowany w niemal każdym szczególe, trzymający równy poziom od początku do końca.

Że o miłym mi akcencie, iż grafiki użyte w podręczniku są objęte domeną publiczną, już nie wspominając :).

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Naturalnie, powyższe zdania są tylko i wyłącznie moją opinią, z którą równie dobrze możesz się nie zgadzać. W tym przypadku, ściągnij grę, zapoznaj się z nią i nie omieszkaj wrócić na RPG Kepos ze swoją wersją historii Twojego kontaktu z Fobium ;).

2 opinii.:

No, no widzę, że ostro się wziąłeś za gry z RNI2 :)

Cóż począć - taka karma, Towarzyszko Blanche ;). Terminy RZNI2 gonią, plus własne życie (o którym nie piszę na blogu [...zbyt często]) też już się powoli niecierpliwi*.

Poza tym, powiem też, że nie jestem jedynym, który ocenia ostatnio projekty w RZNI2. Na tamtym niewidocznym forum, kilka osób również przygotowało już parę recenzji (sporo z nich stworzyła Kalina).

Nie wiem, jak będą one upubliczniane. Ale że będą, o to można być pewnym Feedback to feedback w końcu. Wszystko wyjaśni się zapewne na dniach, koniec miesiąca zbliża się nieubłaganie.

Pozdrawiam i dziękuję za komentarz,
Skryba,

PS. * - przez co przepraszam m.in. Zigzaka i Thronaara, iż nie daję rady prześledzić ich projektów (niezwiązanych z RZNI2). Kajam się i proszę o cierpliwość (pamiętajcie też, że siedzę też nad k4 grami).

Prześlij komentarz