Moja Postać w RPG #3 - Kadawar

Ostatnimi czasy, rozpocząłem nową kampanię w RPG. Nie było by w tym może nic dziwnego, iż, tym razem, wystąpiłem w niej jako szary, "szeregowy gracz". Ot, odskocznia od akcji 1hp i pokrewnych rzeczy, w których albo prowadziłem grę, albo, "co gorsza", ją tworzyłem ;). Z tym większym zadowoleniem usiadłem więc po drugiej stronie stołu. I...

I miałem lekki problem. System klasyczny (Crystalicum), szerzej mi zresztą nieznany (ale o mych wrażeniach o nim, napiszę zapewne w innym poście). Dodatkowo, po przyswojeniu sobie podstawowych wiadomości na temat settingu, miałem kilka różnych koncepcji na postać, z których praktycznie połowa nadawałaby się "na dobry dzień" do kosza. Co by nie rzec, do niszczarki ;).

Szczęśliwie, przypomniałem sobie o jednej mej niedoszłej i prawie zapomnianej postaci, do jednej z naszych dawnych kampanii D&D (chyba do 3.0, mniejsza o to zresztą). W zasadzie, nie było w niej nic niezwykłego, ot, wojownik-drow, bastard i w ogóle zły do szpiku kości padalec. Jednakże. Postać ta miała jedną, dość intrygującą z punktu widzenia drużyny/MG cechę. Którą chamsko przekopiowałem do jej "nowszej wersji".

(nawiasem, jak to dobrze, że Gaja, Squid, Alek i Hari nie śledzą tego bloga zbyt często - my secrets are safe here ;))
Jup, dobrze widzą Wasze oczy - "obecnie niewolnik na usługach jednego z Bohaterów Graczy". Przyznam się tu szczerze, że miałem kilka problemów z przekonywaniem niektórych osób do tego pomysłu. Nie mogę się temu jednak dziwić - raz, to specyficzna relacja, rzadko widoczna na sesjach (prędzej: uczeń - mistrz). Dwa, że Kadawar rzeczywiście (mechanicznie) posiada większą wartość bojową niż pozostali BG.

I trzy, po swoim drowim protoplaście, w/w jegomość odziedziczył również paskudny charakter, który, cóż, średnio pasuje do Crystalicum (jeśli idzie o drużynę Wybrańców). Pomijam już tutaj kwestię szaleństwa, będącego po prostu wisienką na torcie; dodatkiem do całokształtu i kropką nad "i", go wieńczącą. W skrócie: w drużynie jest jedno-osobowa jednostka uderzeniowa, w dodatku stojąca po stronie "tych złych".


Dziwne, ale od razu skojarzyłem mą postać z rakietami V-2 ;) (pasowało do konspektu, iż to bardziej "coś", niż "ktoś", bardziej narzędzie, niż jego właściciel). Ogólnie, jakbym miał patrzeć na "źródła inspiracji", sporo by się tego znalazło. Hk-47 z KotOR'ów (BTW, przeszedłem dwójkę - i jestem zawiedziony), Alucard z anime Hellsing (pamiętacie scenę z małą Integra? - you've got the point) czy, chociażby, berserków.


I aż się dziwię, że ta mieszanka trzyma się niespodziewanie spójnie. W dodatku, niezgorzej mi się odgrywa tak niewolnika/ochroniarza jednego drużynowego łotrzyka, jak i specyficznego charakteru mojej postaci, dla której wiele pojęć, jako osoby szkolonej przez Lodowe Elfy wyłącznie w jednym celu, jest abstrakcyjnych i nietypowych. A o intrygujących spięciach z inną (wolną) Pospolitą Elfką w drużynie... sami widzicie, jest ok.

Przy czym, fakt faktem, jest tu pewna doza zaufania, tak od mojej, jak i od reszty drużyny, strony. Wiadomo iż moja postać mogłaby wszystkich pozostałych BG "zajechać" na miejscu (rola drużynowego tanka/DPS ma swoje plusy ;)), ale nigdy tego nie zrobi - z naprawdę wielu powodów. Plus, posiada sporo bezpieczników, ze słowem swojego pana na pierwszym miejscu. A dorzucając, oczywiście, tę przeklętą zbroję...

Nie dziwcie się, że nie mogę się już doczekać następnej sesji ;).

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Image credit? Sure - berserker_by_chopstickmadness, via DeviantArt.

2 opinii.:

Zaproście Zigzaka on też fest fanem Crystalikum!

Trudno powiedzieć, że jest się fanem systemu, skoro grało się w niego ledwo jedną wprowadzającą sesję ;). Poza tym, chyba mamy jednak pełen skład, so ;P...

Peace,
Skryba.

Prześlij komentarz