NK XIX - "Wyśnione Królestwa" by Przemoslav

Podobnie jak mój własny nibykonkursowy projekt, Armada, gra Wyśnione Królestwa, pióra Przemysława "Przemoslava" Jaskulskiego, jest hybrydą „czegoś” z grą fabularną. W przypadku omawianej tutaj gry, to „czegoś” okazuje się być, o dziwo, prostą (przynajmniej na pierwszy rzut oka) strategią z fabularnymi wstawkami.

Podobnie też jak w w/w grze mego autorstwa, owe fabularne wstawki mogłyby tutaj w zasadzie nie istnieć, a sama rozgrywka niewiele by na tym straciła. Dla jednych, być może, jest to minus i „spłycanie” prawideł rządzących grami role playing, ale...

... ale, dla mnie, jest to jednak próba stworzenia czegoś innego, czegoś „nowego”. Osobną kwestią pozostaje tu jednak to, czy z takiej próby Wyśnione Królestwa wychodzą obronną ręką. Niestety, nie do końca. Największym problemem, jest schematyczność rozgrywki, której nijak nie można ominąć, a która, cóż, nuży. Ta "rutynowość", sama w sobie, nie byłaby może taka zła, gdyby nie drugi poważny zgrzyt, jakim jest jej naprawdę przesadzona losowość. Od A (wyboru protagonisty), aż po Z (ostateczną bitwę), mamy nader niewielki wpływ na to, co, gdzie i jak się w grze dzieje.

Szkoda również, iż samo „zet”, nie jest też zbyt fascynujące. Ostateczna bitwa, mimo wszystko, polega bardziej na szczęściu w rzutach, niż na własnych umiejętnościach. Niby posiadamy jakieś oddziały, ale, tak po prawdzie, ich zagrywanie sprowadza się wyłącznie ataku. Intrygująca jest zagrywka va bank, tj. atak na oddział z Awatarem (BG), co, przy skutecznie przeprowadzonej szarży... kończy rozgrywkę dla jednego jej uczestnika. Wszystko przez, trzeba przyznać dość kontrowersyjną, zasadę, iż zniszczenie Awatara oznacza całkowitą przegraną prowadzącego go Gracza.

A przynajmniej tak to zrozumiałem. Widzicie bowiem, być może to wszystko nie przeszkadzałoby mi aż tak bardzo, jeśli tylko owe „losowe zasady” byłyby w samym podręczniku lepiej wytłumaczone. Przez „lepiej”, rozumiem „znacznie bardziej czytelniej”. Wiele punktów, do teraz, pozostaje dla mnie niejasnych, kilka razy musiałem również czytać po wielokroć dany akapit, by w pełni zrozumieć, co dokładnie powinienem robić. Niewielkim ułatwieniem jest tutaj opis, co, kiedy i jak należy czynić (skądinąd, sympatyczny pomysł). Nie pomagają również, obecne w wielu miejscach, dodatkowe przykłady, "objaśniające" rozgrywkę. Dlaczego?

Dlatego, że same reguły i zasady, przygniotła lista możliwych do wykonania przez BG akcji. Jest ona, raz, zdecydowanie za duża (podręcznik to niemalże instrukcja!), a dwa, niesamowicie wręcz zagmatwana (pełna wyjątków i odstępstw). Tekst samego podręcznika również mógłby przejść korektę, gdyż, nie da się ukryć, wówczas powyższe mankamenty w ogóle nie miałyby miejsca. Być może wtedy i nibykonkursowe hasła, istniejące co prawda na -odległym- drugim planie (...i w żaden sposób nie zaakcentowane w mechanice), byłyby bardziej widoczne.

Korekta przydałaby się również z innego powodu. Tekst podręcznika jest napisany dość chaotycznym, nieskładnym językiem. Opisy poszczególnych części składowych, mieszają się ze sobą nawzajem, co, biorąc pod uwagę „rodowód” gry (strategio-fabularna) i naprawdę niewielkie odstępy linijek tekstu w podręczniku, powoduje tylko niepotrzebny mętlik oraz pogłębia, wskazane powyżej, niejasności w zasadach. Sytuacji nie poprawia specyficzny styl Autora, mającego tendencję do poruszania wielu spraw, przez co te najbardziej istotne, pozostają jednak w cieniu.

Z drugiej jednak strony, po lekkich poprawkach, ta gra może się podobać. Rywalizacja, wodzowie, akcja, strategia... nie oszukujmy się, ten projekt ma potencjał, i, patrząc na listę wspólników, wyraźnie widać, że był kilkukrotnie testowany, czego o mojej Armadzie powiedzieć nie można ;). Mechanika pozwala też na dowolną wręcz zabawę konwencją, przy okazji lekko nawiązując do tematyki kreowania nowych, bardzo intrygujących światów. I tylko jedno pytanie ciągle mnie nurtuje: czy ta gra rzeczywiście będzie miała serię poprawek, jak zapowiedział w podręczniku sam Autor? Mam nadzieję, że tak - fajnie by było w nią zagrać.

Pozdrawiam,
Michał „Skryba” Ziętek.

PS. Dwie następne (i finalne) recki - jutro.

0 opinii.:

Prześlij komentarz