NK XIX - "Tsar Time Dream Time" by Mactator & Elenhor

"Hm. Coś jakby Red Dream w wersji light?" ;). Nie da się ukryć, że skojarzenia są tu dość oczywiste, na szczęście jednak, to dwie, różne gry - które łączy niemniej sporo rzeczy. M.in.: snucie rosyjskiej skazki oraz karciana mechanika (inna, niż w przypadku pierwszej wymienionej gry). Setting też jednak dość "bliski", w RD mamy metaforyczny ZSRR, tutaj, czasy tuż po pierwszej wojnie światowej.

Podobnie jak w RD, w Tsarze występuje pewien element rywalizacji, który, również, jest poniekąd celem samej rozgrywki (przynajmniej w teorii). Tutaj jest to swoista zabawa w "zgadnij i zapamiętaj", ot, w trakcie sesji, musimy starać się zbierać informacje dotyczące pozostałych postaci, odgrywanych przez resztę Graczy. Jest to o tyle istotne, iż te dane mogą uratować życie naszej postaci. Blisko do "ktoś zawsze musi przegrać", prawda? Poniekąd tak, lecz w tym systemie brak jednak jakiegoś konkretniejszego zakończenia. Ot, opowiadamy historię, niewiele ponad to.

Sama procedura rozgrywki, jest jednak trochę kłopotliwa. Niestety, na co cierpi większość z projektów zgłaszanych na NK, jest ona podana w dość chaotyczny sposób, przez co powoduje to pewne niejasności. Dodatkowo, mechanika samej dedukcji może sprawiać także pewne problemy (vide: jak powinno się to zapisywać/zapamiętać?), boli również brak bardziej rozbudowanych informacji dotyczących krainy snów. Fabularnie, mogłoby to przejść, jednakże w Tsarze odgrywa to również dość istotną rolę w samej rozgrywce. Trochę zastanawiające, iż ten element potraktowano nieco po macoszemu.

Czynnikiem rozróżniającym te dwie gry, jest również większa losowość Tsara. Rozgrywka, mimo wszystko, jest tutaj dość przypadkowa, a sami Gracze nie mają większego wpływu na przebieg gry (przynajmniej tak mi się wydaje). Widać to zwłaszcza po akapitach dotyczących infiltracji, z których trudno jest wyczytać, jak w ogóle powinno się uzyskać ową najwyższą rangę (...aby, w domyśle, "wygrać" grę?). W przeciwieństwie do RD, w Tsarze nie sposób bowiem polegać na jakiejkolwiek strategii, prowadzącej do zwycięstwa, właśnie przez fakt znacznej losowości.

Największe zdziwienie, wywołuje jednakże operacja SEN, w której uczestniczyli kiedyś BG. Car Mikołaj II zlecający odnalezienie aborygeńskiej Krainy Snów? Po co? Dlaczego? Skąd w tej Rosji kangury ;)? - nie sposób udzielić na to jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiście, ciśnie się na usta kwestia wykorzystania haseł konkursowych, ale, poważnie, chciałbym jednak wierzyć, że Autorzy kierowali się tutaj jednak czymś "więcej" (jakąś celowością), kiedy decydowali się na wprowadzanie tego - całkowicie zbędnego i wyrwanego z kontekstu - elementu do swojej gry. Serio.

Ogólnie pisząc, naprawdę trudno mi ocenić ten projekt, z chęcią widziałbym w tym hack na własnym RD ;]. Plusem Tsara jest na pewno prosta forma, szybkość rozrywki, ciekawie zarysowana scena i kilka innych, interesujących rzeczy (jak chociażby mechanika, oparta na... makao?). Jednakże, jak wyżej, znam to aż za dobrze. Grę mógłbym zatem polecić każdemu, kto lubi opowiadać wspólne historie i komu nie przeszkadza fakt, iż, poza snuciem takiej skazki, mechanicznie, nie robi się w niej tak naprawdę niczego konkretnego. Ot, kolejny story game (coś ostatnio się ich w autorkach obrodziło, swoją drogą).

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Wszystkich, których zdenerwowało tak częste nawiązywanie w tekście recenzji do RD, przepraszam. W żaden sposób nie jest to reklamowanie tej gry, co, raczej, wskazanie, że całość jest jednak, z naprawdę wielu przyczyn, do siebie podobna, jeśli o założenia, mechanikę i cele gry idzie. Oczywiście, nie są to bliźniacze produkty, niemniej, patrząc na Tsara, trudno było mi nie odnieść wrażenia, iż już to widziałem.

2 opinii.:

Hej tu Elenhnor, współautor gry.
Podobieństwa do Red Dreama są przypadkowe, nikt z autorów go nie czytał - jednak pewnie się to zmieni, skoro nasze systemy mają tyle podobieństw. Z Mactatorem podchodziliśmy już do robienia systemów o rozbudowanej mechanice, w której liczyliśmy rozkład prawdopodobieństwa przy rzutach kośćmi (studenci Automatyki i Robotyki pozdrawiają z Gliwic), jednak ostatecznie, gdy przyszło nam wziąć udział w Nibykonkursie zrobiliśmy coś zupełnie innego. W ciągu tygodnia pisania zdążyliśmy dwa razy przetestować z graczami system (po pierwszym teście zupełnie go przebudowaliśmy), a ja zdążyłem przejść zapalenie krtani, w czasie którego ledwie wydawałem dźwięki (to między innymi te problemy z komunikacją, o których wspominaliśmy ;P), a w międzyczasie mieliśmy normalne zajęcia. Dodatkowo leczył mnie mówiący łamaną polszczyzną czarnoskóry lekarz Takele Kebede (przepisał mi pigułki, poczułem się jak Neo). Okoliczności tworzenia były więc niepowtarzalne, a ich wpływ widzę wyraźnie w stylu pisania. Zrobimy poprawioną wersję i mam nadzieję, że nie zepsujemy klimatu. Dzięki za recenzję.

Ps. W ostatecznej wersji tekstu (która niestety przez pomyłkę nie trafiła do Nibykonkursu) jest dużo mniej "kangurów", a o Australii wspominamy dopiero pod koniec. Czy kierowaliśmy się czymś więcej wpuszczając aborygenów do Rosji? Założeniem była "astralna" wędrówka aborygeńskiego szamana, który został zabity przez współplemieńców za nadużywanie Dreamtimu i poszukiwał zemsty. Jako zjawa zawędrował na dwór carski, który był miejscem, gdzie pojawiali się mistycy z całego świata. Zdradził wiele sekretów, zrobił zamieszanie i odszedł w stronę lodowych pustkowi.

Dopiero co wróciłem z warsztatów (przez co byłem nieco odcięty od świata), więc przepraszam za lekki poślizg z odpowiadaniem :). So.

Po pierwsze - gratuluję zajęcia pierwszego miejsca w Nibykonkursie :)!

Po drugie - jak sam napisałem w recenzji, to dwie różne gry. I, nie wskazując na to, która jest lepsza/gorsza (niby jak to ocenić?), to łączy je kilka rzeczy - lecz - patrząc na szczegóły (np. inna, choć oparta na kartach, mechanika), widać, że owe podobieństwa były i są przypadkowe :).

Na poziomie ogólnym - co widać chociażby po tym poście mactatora...

http://autorskie.wieza.org/viewtopic.php?p=23748#p23748

... łatwo te dwie gry pomylić. Ale, jak wyżej, to inne produkty :).

Po trzecie - przy ostatecznej wersji TTDT, weźcie proszę pod uwagę wskazane "problemy" (znaczna losowość, mały wpływ Graczy na to, co dzieje się w grze, itp.). Kilka os., poza mną, również zwróciło na to uwagę. Widać, nie tylko mi to jednak przeszkadzało. Najogólniej, najwięcej zastrzeżeń miałem właśnie do tego braku celu poza "story-mode", mechanizm zbierania inf., trochę, IMHO, jednak kuleje.

Niemniej, tak czy owak dostaliście ode mnie jedną z tych wyższych i finalnych not punktowych :).

Po czwarte - naprawdę fajnie by było, gdyby to był "hack" na RD :). Kilka osób, wspominających dawne dzieje z perspektywą, iż niektórzy z nich są tylko duchami siedzącymi przy wspólnym stole, ot, dawnymi wspomnieniami minionych dziejów. Heh... dream mode OFF + ale to nie jest hack na RD, chociaż, serio, chciałbym go w TTDT widzieć :).

Wreszcie, po piąte - dzięki za wyjaśnienie z tymi kangurami :). Co prawda, trochę mi teraz to wyjaśniło co i jak, ale, hm, nie jestem do końca pewny, czy pozostali uczestnicy nadal widzieliby w nim ów "kontrowersyjny element TTDT" ;). Mam wrażenie, iż jednak niektórzy nadal kręciliby nosem... to jednak - na obecną chwilę! - nieistotne :).

Pozdrawiam, dzięki za komentarz i, raz jeszcze, gratuluję :)!
Skryba.

Prześlij komentarz