Piątkowa Piątka #21: ... red-films?

Priviet :). Dziś, tak, wiem, wyjątkowo na łatwiznę idę. Szykuje mi się ciężki (ale, mam nadzieję, owocny) weekend, stąd też dzisiejsza Piątka jest "tylko" zestawieniem 5 linków do filmów, które warto obejrzeć nim usiądzie się do rozgrywki w mój autorski Red Dream. Bez obaw, to, iż dziś odrobina "prywaty" zagościło w Piątkach, nie znaczy, iż za tydzień będzie to samo. Wątpliwe :). Ot, młyn w życiu = szybkie i proste notki.

Dziś, z okazji Piątkowej Piątki przedstawiam Wam pięć wartych do przejrzenia trailerów - pięć odnośników do... pięciu filmów, z których Red Dream (a, przy okazji, również i Gracze) czerpie inspirację ;).

1) Wróg u bram (Enemy at the gate / 2001) - ktoś kiedyś i gdzieś napisał coś w stylu: "Chociaż jest to amerykański film, to trzeba przyznać, że realizm jest na bardzo wysokim poziomie". Polemizowałbym, ale, fakt, parę mocnych momentów ma. Choć wiele scen jest pełnych durnego patosu, wszystko jest -w miarę- logicznie poukładane i dość spójne (acz, oczywiście, zawsze musiała się znaleźć jakaś... no, wiecie ;)). Fajny film, ale nie przełomowy. Po prostu: ogląda się to-to przyjemnie, choć niemiecki Stalingrad - jakby lepszy.

2) Ładunek 200 (Gruz 200 / 2007) - hm... mocny, naturalistyczny film. Trochę zbyt ostry w niektórych scenach, jak na moje oko ("narzeczony przyjechał" = przez kilkanaście sekund po prostu nie mogłem kupić, iż coś takiego właśnie się stało na moich oczach). To, oczywiście, niezły warsztatowy pastisz, same realia są przerysowane i nienaturalne, ale, trzeba przyznać, klimat zagęszcza się z minuty na minutę. Zastanawiające są oskarżenia co poniektórych, iż ten film jest plagiatem (kopią "Azylu" Williama Faulknera). Trudno "skazać".

3) Jeniec: Tak daleko jak nogi poniosą (So weit die Füße tragen / 2001) - "Niemcy robią świetne dramaty wojenne". Tu już bez żadnych "ale". Kiedyś oglądałem w telewizji film: "Gułag" (z 1985 r), który, do momentu obejrzenia "Jeńca", był dla mnie topowym filmem traktującym o Gułagach. Jednakże, to właśnie historia niemieckiego żołnierza Klemensa Forella IMHO najpełniej oddaje to, czym one były. Choć, nie zaprzeczam, istnieje mnóstwo filmów wykorzystujących ten motyw, więc, być może, któryś jest lepszy.

4) 9-ta kompania (9 рота / 2005) - dość... propagandowy film. Tzn., znacznie ważniejsze - dla mnie - były fajnie zarysowane sylwetki głównych bohaterów, niż ogólna fabuła filmu, która zbyt wiele z rzeczywistymi wydarzeniami nie ma. Warto obejrzeć właśnie po to by zestawić propagandę z faktami. Swoją drogą, skoro już przyrównujemy różne rzeczy. Przyrównajcie sobie trailer (rosyjski) podany w tym punkcie do trailera, tego samego filmu, tylko zrobionego (już) na rynek amerykański. Normalnie dwa, zupełnie różne, filmy.

5) Brat I (Брат / 1997) - jeśli mnie pamięć nie zawodzi, Brat, jako takiego, trailera nie miał. Ten podany w linku to amatorski, ale całkiem fajny, klip, prezentujący ten całkiem zacny film. "Głównym bohaterem jest tu właściwie Sankt Petersburg, wylęgarnia zła do której zostaje zesłany Anioł Śmierci w postaci Danily". Choć do fabuły można by się przyczepić, trudno się nie zgodzić, iż to kawał dobrego "ruskiego" kina, ukazującego ciekawy klimat "jelcynowskiej" Rosji. Plus, świetna muzyka (Nautilus Pompilius / Наутилус Помпилиус).

Eto wsjo :). Do zobaczenia w poniedziałek ;).

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

0 opinii.:

Prześlij komentarz