"Ach, krasawico!" - beta-testing Red Dream v 2.0 ;) (II)

Drugi beta-test Red Dream, odbył się... zaraz po pierwszym ;). Mym Graczom rozgrywka tak przypadła do gustu, iż jeden z nich sam rzucił propozycję rozegrania kolejnej partyjki. Tym razem jednak... było ciut inaczej. Poważniej podeszliśmy do opowiadanej historii, plus, co chyba również było istotne, staraliśmy się nie psuć sobie nawzajem "dobrej sowieckiej skazki", przez "naciągane" Przeciwności losu.

Jak wyszło? Powiem tak: drugi-beta test jest wzorcowym opisem tego, jak powinna wyglądać rozgrywka w Red Dream. Ogólnie, pisząc te słowa, przeprowadziłem w sumie pięć różnych testów tej gry, z prawie dziesiątką różnych osób (mających tak różne charaktery, jak i różne podejście do RPG). W skrócie: pierwszy beta-test (ekipa A) = ok, drugi beta-test (ekipa A) = wzorzec, trzeci beta-test (ekipa B) = bolesne zaprzeczenie dwóm poprzednim i idei Red Dream, czwarty beta-test (ekipa B) = ok, piąty beta-test (ekipa C) = ok.

Niemniej, piszemy tu o drugim, wzorcowym ;). Nim do niego przejdę, pragnę poprosić tych z Was, którzy otrzymali betę Red Dream i których poprosiłem o wypełnienie pewnego szablonu, byście tej notki... nie czytali przed rozpisaniem mi tamtej ostatniej sprawy ;). Z pewnego powodu, o którym napiszę więcej przy okazji rozpisywania się na temat III beta-testu, wolałbym byście wpierw odpowiedzieli na podane Wam pytania, a potem sprawdzili, ile z tym co tu piszę, mają wspólnego Wasze odpowiedzi ;). Klarowne?

- - -

Tak czy owak, po pierwszym beta-teście, Łukasz, jego brat Dawid i ja, niżej podpisany, po krótkiej chwili odpoczynku i spisaniu wrażeń z "dziewiczej partyjki" w Red Dream, rozpoczęliśmy kolejną Opowieść. Tym razem nie było: "kto najmłodszy, ten tasuje". Odpowiednie zasady w podręczniku wskazują, że, jeśli to nie jest Wasza pierwsza Opowieść, to tasującym jest ten, który przegrał poprzednią. W tym przypadku, cóż, był to... ponownie Dawid ;).

Talię przetasował, rozdał nam 6 kart, wyciągnął też Kartę Nastroju: Karo, symbolizujący w Red Dream cały ten popaprany system praw i sądów, stojących przeciwko obywatelom kraju rad. W sumie, przypadło nam to do gustu. Narratorem stałem się ja, Łukasz zaś był Pierwszym Sługom, który "przeszkadza" Narratorowi w opowiadaniu fajnej, ciekawej i wciągającej Skazki, tworząc mu Przeciwności. O tym już wiecie ;). Toteż, gdy opisałem iż Borzysław jest takim "leningradzkim aniołem śmierci" (killerem), miał radochę.

Opowieść, jak już wspomniałem, była o wiele bardziej wciągająca niż poprzednia. Snuliśmy w niej losy w/w "anioła śmierci", oficera NKWD, który specjalizował się w "pozbywaniu śmieci", zagradzających drogę "jedynemu i słusznemu" aparatowi bezpieczeństwa. Zaczęliśmy z wysokiej nuty: scena, w której Borzysław próbuje uciec od konsekwencji swych czynów w alkohol, była mocna, pełna rozterek i wyrzutów sumienia, gdy okazało się, że nasz bohater zabił jakieś, najwyraźniej niewinne, dziecko.

Potem, cała sprawa zaczęła się zagęszczać. Okazało się, że był to syn pewnego prokuratora, który za punkt honoru uznał doprowadzenie śledztwa do końca. "Cicha wojna" przeszła przez chyba wszystkie zakamarki miasta, sojusznicy obu panów (Borzysława i prokuratora) starali się przechylić szalę zwycięstwa, niszcząc jednocześnie "klasowego oponenta". Świadkowie pojawiali się i znikali, dostarczano nowe dowody bądź tuszowano stare, a ostatecznie doszło do tego, iż Borzysław musiał uciekać ze swego własnego domu.

Zaszył się w jakiejś zabitej dechami dziurze na Syberii, gdzie, miał nadzieję, przysłużyć się swą pracą tej małej społeczności i w spokoju dożyć swych dni. Niestety, gniew wykpionego prokuratora dosięgnął go i w tym, jakże sielskim, miejscu. Kilka fałszywych oskarżeń, wskazanie prostemu ludowi z prowincji kim tak naprawdę jest Borzysław i... całość Skazki, mająca swój finał w sądzie. Z tym samym prokuratorem, którym był znienawidzonym przez Borzysława sowieckim formalistą. Jak się skończyła ta sprawa?

Możemy się tylko domyślać.

Było jednak w tej historii coś jeszcze. Duch, który był za to wszystko najbardziej odpowiedzialny.

Czy był to, ponownie, pewien kontrowersjny rosyjski mnich (znów grany przez Łukasza, chyba Panowie się polubili ;))? A może poczciwy i odgrywany przez Dawida nieszkodliwy staruszek, który, dawno temu, wywiódł w pole polsko-litewskie oddziały, usiłujące pochwycić cara Rusi (po czym, prawdopodobnie, powtórzył ten wyczyn w wielkiej wojnie, tym razem wiodąc w pułapkę armię czarnego orła)? Nie. Tym razem, oni byli niewinni. To mój duch, donosiciel i sprzedawczyk, okazał się być winny.

Dlaczego o tym wspominam? Bo, tym razem, zwracaliśmy większą uwagę na odgrywanie naszych postaci. I na korzystanie z ich przedmiotów. Oraz, co chyba przeważyło, inspirowanie się historią naszych Duchów w tworzeniu całej Skazki. Stąd i sam Borzysław, za wpływem i podszeptami mojej postaci, donosił, nie miał żadnych skrupułów, był oportunistą, pozbawionym wszelkim uczuć. Pewnie, miał problemy z alkoholem. Racja, wywiódł wszystkich swych wrogów w pole. Ale, ostatecznie, przyszło mu zapłacić za swoje czyny.

... ale, czy aby na pewno jemu?

Bowiem, czy, zamiast Borzysława, to właśnie nie moja postać stała wtedy przed sądem?

- - -

I o to [mi] w Red Dream chodzi :). Szybko, świetnie, sowiecko! Z takim zapałem (czyt.: "Moja gra działa!" = ach, ta naiwność, że po dwóch beta-testach wszystko jest cacy), nie miałem żadnych obaw przed małą wyprawą do Torunia by, już na innej drużynie, przetestować grę. W wersji 2.1., gdyż, po dwóch pierwszych partyjkach, wiedziałem już, że parę rzeczy trzeba musiałem poprawić (stąd up-date). Głównie, wspomniany już, jeden Nastrój + mechaniczne kwestie (czyt. co zrobić z Asami). Nic wielkiego, powiecie.

Możecie sobie więc wyobrazić moją minę, gdy III beta-test, okazał się być totalną...

... a, nie, nie uprzedzajmy faktów :P. Wiedźcie jedno, II beta-test = wzór rozgrywki.

I tego się trzymajcie, Towarzysze i Towarzyszki ;).

Pozdrawiam!
Michał "Skryba" Ziętek.

4 opinii.:

Udana sesja - motywacja w górę. ;]

Ciekawe co napiszesz, kiedy nakreślę "trzeci beta-test" ;D.

Swoją drogą, pewnie niedługo (TM) otrzymasz pewnego maila.

Pozdrawiam :),
Skryba.

Jeżeli to ten co myślę, to równie dobrze może być też tu jako 1hp. ;]

Cóż, zobaczymy :). "Pewnie niedługo" może się niestety przeciągnąć :(. Niby człowiek ma wakacje, a tu każdy czegoś od niego chce, heh... tak czy owak, o sprawie pamiętam!

Peace,
Skryba.

Prześlij komentarz