Wywiad z... Marcinem "Indoctrine" Lewickim!

To już 300-setny wpis Ogrodowy!
Tradycja, zapoczątkowana tym wpisem, sprawia, że goszczę w nim dzisiaj... właśnie, kogo? Wszyscy już wiedzą (TM ;P), że Marcin „Indoctrine” Lewicki od jakiegoś czasu chce wydać swoją Głębię Przestrzeni, grę fabularną „dalekiego zasięgu”, jak określają ją inne serwisy, które, co specjalnie nie dziwi, już przeprowadziły wywiady z jej Autorem. Skoro jednak łatwe pytania już padły, nie pozostawia mi to żadnego wyboru: czas postawić te trudniejsze ;).



Skryba
Prosto z mostu, Indoctrine, kim Ty w ogóle jesteś ;)? Jeśli idzie o jakąkolwiek aktywność na polskiej scenie role playing games, kojarzę Twoją osobę tylko z zalążku pewnego settingu stworzonego w ramach akcji WTS oraz... z reklam Twojej gry, które zamieszczałeś swego czasu z częstotliwością wrzucania tekstów z mego SD.PL ;).

Umknęło mi coś, Nefritenes ;), czy może jednak uczestniczyłeś w jakiejś inicjatywie poświęconej grom fabularnym w Polsce, o której nic nam nie wiadomo?


Indoctrine
W fandomie zacząłem się udzielać (a to też dużo powiedziane jak na kogoś kto nic nie organizuje, a jedynie jeździ po konwentach ze swoim systemem oraz spamuje fora) niecałe trzy lata temu. Wcześniej moje zaangażowanie erpegowe ograniczało się do grup znajomych. Jeszcze w technikum stworzyliśmy z kolegami klub RPG rezydujący wpierw w szkolnej piwnicy a potem na strychu.


Skryba
Jeśli więc dobrze rozumiem. Do fandomu wpada nieznany nikomu osobnik, deklarujący, że chce zrobić grę? Nie chciałbym nikogo zniechęcać, ale sporo takich ludzi można dostrzec w odpowiednich tematach na forach serwisów Wieży czy Poltergeist. Z Głębią było podobnie jeśli idzie o początki informowania publiki o jej istnieniu? 

Czy jednak uderzyłeś z wysokiego ce? Gdzie po raz pierwszy pojawiła się jakakolwiek informacja? I, jeśli pamiętasz, na jakim etapie „gotowości” był wówczas Twój projekt?


Indoctrine
Pierwsze informacje o Głębi zacząłem umieszczać na forach erpegowych. Wybrałem kilka większych serwisów, założyłem wątki i.. niewiele się działo. Trochę ludzi pisało, ale nie były to oszałamiające posty. Z drugiej strony nie spodziewałem się więcej, widząc jak inne tematy są traktowane.

System był wtedy we wczesnej wersji beta – treść była napisana, ale jeszcze nie miała korekty ani nadanej sensownej struktury. Tym niemniej od razu miałem bardzo proste demko zawierające jakieś 30-40 stron. Dopiero potem zauważyłem, że lepiej zrobić bloga oraz nawiązać kontakt z serwisami niusowymi.

Skryba
Swoją drogą, przypomniałem sobie, że kiedyś, zapewne na jakimś konwencie w Poznaniu (nazwy oczywiście nie pomnę), rozminęliśmy się. Chciałem zagrać tam w Głębię (widziałem nawet ulotki wiszące na korytarzach), niemniej, cóż, zabrakło szczęścia. Mniejsza o to. Ale, skoro jesteśmy przy temacie - to, nie zaprzeczysz, poświęcasz wiele czasu na reklamowanie Głębi na konwentach. 
Uważasz, że to najlepsza forma promocji własnej gry? Lepsza niż, dajmy na to, forum, blog? Jakieś przemyślenia, jeśli o kwestię reklamy Twojej gry idzie?


Indoctrine
To musiał być Pyrkon, szkoda że się nie udało, ale to jest zawsze do nadrobienia :). Na konwentach dalej się przecież będę pojawiać. Reklama na konwentach – przyznam szczerze, że nie wiem jaki odnosi skutek. Na pewno część ludzi dowiaduje się o systemie, bo przyjdzie na prelekcję albo dostanie ulotkę. Sale zapełnione mam bardzo nierównomiernie. 

Pamiętam konwenty gdzie moglibyśmy zagrać w brydża, ale też i takie gdzie sala była pełna. Chyba najlepszym rozwiązaniem jest połączenie tych wszystkich form promocji. Ludzie na forach lub blogu czytają że jest możliwość zapoznać się z grą i czynią to, albo odwrotnie – po konwencie wchodzą na stronę, czytają oraz ściągają materiały. Jednak najbardziej efektywną formą jest dobry patronat któregoś z majorsów rynku RPG – jeśli macie własne gry i chcecie je promować, to koniecznie postarajcie się o taką współpracę. Zainteresowanie znacznie wzrośnie :).


Skryba
Nie mogę nie zadać tego pytania: czy kiedykolwiek potraktowano Głębię jak typowy heart breaker ;)? Jeśli tak, jak na to zareagowałeś? Jeśli nie, nic nie szkodzi, zawsze mogę spytać, jaki jest Twój stosunek do tego typu gier, czy przyklaskujesz ich twórcom, czy jednak stoisz po innej stronie barykady, może masz nawet jakąś własną definicję heartbreakerów? 

Skądinąd wiem również, że przez pewien czas toczył się mały (acz czasami ocierający się o flejm) spór o to czym konkretniej, jeśli o gatunek idzie, jest Twoja gra...


Indoctrine
Na samym początku niektórzy tak ją traktowali. Właściwie to każda prawie autorka dostaje tego rodzaju etykietkę. Dopiero jak weźmie ją pod skrzydła wydawnictwo albo pracuje nad nią duża grupa profesjonalistów, metka magicznie znika :)Różnica subiektywna między systemem mainstreamowym a heartbreakerem to popularność i zaplecze techniczne.

Różnica merytoryczna, to coś takiego: „HB jest grą w którą chcę grać ja i moi przyjaciele, nie zmienię jej tylko dlatego że 154 osoby mówią że dany pomysł jest do bani”, podczas gdy system rynkowy liczyć się musi z klientem i jego oczekiwaniami (oczywiście do jakiejś granicy).

Sam osobiście bardzo lubię gdy ktoś dłubie swojego oryginalnego erpega, nie zmienia świata tylko dlatego bo na forum ludzie mówią że dość już elfów (po czym kupują kolejny dodatek do D&D z elfami). Chętnie takie coś poczytam, ale… Szansa że zagram jest rzeczywiście mniejsza niż przy tradycyjnym systemie, bo tych elementów autorskich które podobają się tylko twórcy – może być za dużo.

Z gatunkami sprawa jest jeszcze trudniejsza, nierozważnie wpadłem w zbytnie szufladkowanie bez rozeznania jak funkcjonuje ono w społeczeństwie a nie tylko w słownikach J Dokonałem odpowiednich modyfikacji w zakresie definicji i myślę że spór został zażegnany.


Skryba
Jako sympatyk gier z nurtu independent (znanych u nas jako gry indie lub indyki), trudno mi uwierzyć, że mainstreamowy (z głownego nurtu), złożony z ponad 350 stron podręcznik, nie okaże się być, wybacz za to porównanie, arkuszem kalkulacyjnym ;). Zapewne „łowcy indyków” nie są targetem Głębi ;)? Kto więc, Twym zdaniem, będzie się dobrze bawił, grając w Twoją grę? Masz jakąś docelową grupę odbiorców?

I, co ciekawi mnie najbardziej, czy tworząc swą grę, myślałeś o takiej grupie - czy raczej Głębia, z założeń, miała być tylko (aż?) projektem, przy którym Ty i Twoi znajomi mieliście miło spędzać czas?


Indoctrine
Docelową grupą odbiorców dla Głębi są fani dobrego, twardego (i nie tylko) SF, które skupia się na technice, społeczeństwach, realizmie w podróżowaniu kosmicznych itp. Na rynku są takie systemy (po angielsku), ale nie aż tak znów wiele. Dodatkowo albo mają swoje lata, albo zawierają rozwiązania które się mogą wielu nie podobać. 

Chciałem wypełnić tę niewielką niszę. Klimatem któremu najbardziej blisko systemowi jest złota era SF z lat 50-60 (Asimov, Heinleinn itp.).

Muszę też sprostować zarzut (?) że GP jest arkuszem kalkulacyjnym. Bez kalkulatora można rozegrać każdą sytuację, zapewniam :).

Tworząc tę grę nie myślałem głównie o moich znajomych, raczej o trochę większej grupie, którą w pierwszym zdaniu tego punktu scharakteryzowałem. Akurat moi przyjaciele z braci erpegowej bardziej byli zwróceni ku klimatom fantasy lub horroru.


Skryba
Z tego co wyczytałem, Głębia powstawała circa trzy, cztery lata. Spory szmat czasu, ale nie o to chciałbym Cię teraz zapytać. Udało mi się dotrzeć do kilku informacji o Tobie i wiem, że trudno nazwać Ciebie gimnazjalistą, licealistą czy nawet studentem ;). A często to właśnie ci młodzi ludzie starają się stworzyć oraz, co istotniejsze, wydać swe gry. Idealiści? Czy jednak w tym szaleństwie jest metoda? Próbowałeś tworzyć (z myślą o wydaniu) coś wcześniej, czy Głębia jest pierwszym, tak zaawansowanym, projektem w Twoim życiu?


Indoctrine
Głębia to pierwszy projekt o tak ambitnych planach. Kiedyś planowałem ze znajomymi różne rzeczy, ale kończyły one jako plik notatek w szufladach. Młodzi mają często za bardzo słomiany zapał. Napiszą kilka rozdziałów, pograją, a potem już się nie chce robić tej mozolnej pracy związanej z dopisywaniem elementów mniej fascynujących ale też ważnych. A warto przysiąść i zająć się tym do końca. Daje to cholerną satysfakcję.


Skryba
Jak mniemam, istotnymi czynnikami mającymi wpływ na taki a nie inny okres tworzenia oraz publikacji Głębi, były też kwestie kosztów. Twarda okładka, kolorowe grafiki, redakcja, korekta, wreszcie - sam druk... sporo tego - z pewnością też nie wymieniłem wszystkiego. Jakbyś miał teraz uszeregować, co spowodowałoby największe (a co najmniejsze) spustoszenia w portfelu przyszłego twórcy gier, to, z punktu widzenia Głębi oczywiście, jak prezentowałoby się takie zestawienie?  Domyślam się, że, dodając wszystko do siebie, nie byłaby to wcale mała suma pieniędzy, którą należy wyłożyć na stół by poważnie myśleć o stworzeniu profesjonalnego, konkurencyjnego produktu.


Indoctrine
Druk 40%
Grafika 30%
Redakcja 15%
Promocja 10%
Inne 5%

Oraz prowizja X% od powyższych

Kwoty nie są małe, dodatkowo przychody (potencjalne) to żaden wielki biznes. Gdyby wyliczyć ile godzin trzeba było poświęcić na to, podzielić je przez zysk, to… No ale to chodzi o coś więcej, prawda? :)


Skryba
Różne są motywacje twórców gier :). Załóżmy jednak, że mamy możliwości (czas, finanse) oraz determinację by naszą grę wydać. Co dalej? W którymś wywiadzie wspomniałeś coś o szukaniu wydawnictwa, gotowego wydać Twą grę. Z jakim efektem? Miałeś już wcześniej jakieś doświadczenia z wydawcami? Poleciłbyś jakiemuś młodemu (i nowemu w branży) designerowi korzystanie z ich usług, czy jednak zasugerowałbyś mu obranie innej... Ścieżki ;)

Może, całkowicie fantazjując, własne wydawnictwo też jest jakąś opcją? Niektórzy chyba podjęliby się ryzyka i obrali kurs w stronę sprzedaży elektronicznej...


Indoctrine
Nie miałem wcześniej kontaktów z wydawcami. To oczywiście znacznie utrudniło cały proceder. Na szczęście ostatecznie się udało, chociaż jest to firma spoza branży erpegowej. Młodym twórcom przede wszystkim poleciłbym rozważyć, czy chcą wydawać pełny podręcznik na 400 stron, czy może mniejszy setting na połowę tej objętości. 

Im mniej, tym lepiej. Ten niewielki element znacznie zmienia spojrzenie wydawców, także branżowych, na ewentualną współprace.

Warto pamiętać, że własne wydawnictwo oznacza działalność gospodarczą, która tania w prowadzeniu nie jest. Jeśli miałoby być założone tylko na potrzeby jednego tytułu lub serii wydawniczej to jest wielce ryzykowne.

A sprzedaż elektroniczna? Nie w Polsce, przynajmniej nie na razie i nie jako jedyna forma dystrybucji. Podręcznik papierowy jest bardziej pożądany, między innymi dlatego że wielu ludzi jest kolekcjonerami. Co innego książka na półce a co innego plik na twardym dysku. No i do takiej formy sprzedaży także potrzebna jest działalność gospodarcza (wracam do tego z uporem maniaka, ale wielu młodych ludzi nie zdaje sobie sprawy z tych regulacji prawnych i kosztów prawie 400 złotych miesięcznie za samą działalność, niezależnie od dochodów – 40 pdfów na miesiąc jedynie by pokryć ZUS :)).


Skryba
Całkiem spora kwota, biorąc pod uwagę Twoje przemyślenia dotyczące zysków. Kolejne pytanie. Włożyłeś w Głębię sporo serca (...i sporo sam-wiesz-czego ;)), a, patrząc na oficjalną stronę gry, dostrzec można ankietę o szykowanych doń dodatkach. Wielu, dodajmy. Fajnie, że Twoja gra będzie wspierana, na pewno zachęci to niezdecydowanych do jej kupna. Ale, nie oszukujmy się, wygeneruje to także dodatkowe koszta. 

Czy wykonanie dodatków będzie inne od podstawki? Czarno-białe grafiki? Mniejszy format? I, najważniejsze, czy z założenia mają być one zbiorem dodatkowych zasad czy jednak fabularnym tłem?


Indoctrine
Dodatki będą miały mniejszą ilość stron, bo zapewne około 120, czyli mniej niż 1/3 podręcznika. Dzięki temu koszty znacznie się zmniejszą. Będę starał się utrzymać poziom podstawki, także oferując dwie wersje – Lite i DeLuxe. Ale to na razie plany. Pod względem treści, będzie różnie. Na razie w ankiecie najbardziej popularny wydaje się dodatek „Na nielegalu” dotyczący różnych szemranych interesów, świata przestępczego, nielegalnych ulepszeń ciała itp. W nim materiał rozłoży się dość równomiernie.

Warto jednak dodać, że Głębia Przestrzeni jako system generyczny i sandboxowy nie narzuca się z fabułą na każdym kroku. Stanowi ona pewne tło, z którego to elementów MG może dowolnie korzystać. Na przykład nie dzieje się nic najważniejszego, co przyćmiewa wszystkie inne wątki (najazd sił zła na galaktykę, wirus pustoszący całe światy, przepowiednie o rychłym końcu wszechświata itp.). Wojna z Polarianami, knowania ugrupowań esperskich, polityczne i społeczne zawirowania ze sztuczną inteligencją, kontakty z Obcymi, to tylko elementy całego, dużego świata a nie główne wątki.


Skryba
Wróćmy jeszcze na chwilę do naszego hipotetycznego, przyszłego twórcy gier. Patrząc na wszystkie przekazane przez Ciebie informacje, nie mogę powiedzieć, abym mu zazdrościł ;). Taka osoba stoi bowiem przed podjęciem wielu trudnych decyzji o tym co, jak oraz gdzie zrobić ze swoją grą. W jednym z wywiadów, napisałeś, że „Jak już Głębia Przestrzeni, ukaże się w wersji papierowej, pewnie będę miał więcej do powiedzenia w tym temacie”. Premiera na Avangardzie, lada dzień. Kiedy można więc spodziewać się tego „więcej” ;)?


Indoctrine
Zgodnie z zapewnieniami, niebawem coś więcej napiszę. 
Pewnikiem w formie „Moje boje z…” ;)




Skryba
Czekamy zatem! Teraz natomiast powoli zbliżamy się do końca wywiadu. Powiedz mi jeszcze taką rzecz, jak planujesz wspierać fanów Twojej gry? Być może niektórzy z nich polubią Głębię na tyle, by stworzyć własne blogi / fora / fanowskie dodatki czy nieoficjalne modyfikacje zasad. Co wtedy? Na polskiej scenie RPG ciągle żywe są idee dotyczące stworzenia jakiegoś fanowskiego serwisu, skupiającego sympatyków pewnej gry. Jak byś się na to zapatrywał - myślałeś kiedykolwiek o czymś takim? Czy jednak, póki co, masz inne priorytety. W przypadku drugiej opcji, zdradź choć jeden ;).


Indoctrine
Będą się ukazywać mniej lub bardziej regularnie materiały dostępne w wersji elektronicznej – przygody, dodatkowe zasady albo opisy ciekawych miejsc. Jeśli gracze będą sami chcieli coś stworzyć (do czego bardzo zachęcam! – jest forum gry) to oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie. Byłbym niezmiernie rad.

Tak samo nie traktuję zasad jako świętości – testowano je solidnie, ale jeśli komuś wyjdzie, że trzeba zmniejszyć skuteczność osłon statków albo zmienić śmiertelność broni – ok. Gra jest dla graczy i ich MG a nie dla mnie :).

Oczywiście będą powstawać także pełnowymiarowe dodatki, które będą dostępne w wersji papierowej. Na pierwszy ogień z tego co widzę po zainteresowaniach w ankiecie, pójdzie pewnie „Na nielegalu” – czyli półświatek, przemoc, przemyt, nielegalne genetyczne ulepszenia i zakazana cyborgizacja. No, chyba że po premierze podręcznika gracze zmienią uszeregowanie ankiety ;).


Skryba
A, z ciekawości... 
Głębia Przestrzeni jest jedyną grą/projektem RPG nad którą/którym pracujesz/chcesz pracować?



Indoctrine
Nie. Mam dwa projekty w planach, na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Jeden z nich nawet na jednym forum w skrócie prezentowałem, drugi jeszcze leżakuje. Będą to na pewno mniejsze dzieła przy czym ten nieujawniony sporo będzie mieć cech „indyczych” także pod względem mechaniki. Ale kiedy coś więcej z tego wyjdzie – nie mam pojęcia. Wpierw muszę odsapnąć po trudach wydawania „Głębi”.


Skryba
I ostatnie pytanie. Czy raczej, prośba. Dokończ następujące zdanie: 

„Warto zakupić i zagrać w Głębię Przestrzeni, ponieważ...”.


Indoctrine
Jest to bardzo dobry i rozbudowany system kosmiczny, w klimatach złotej ery Science Fiction, gdzie każdy miłośnik porządnego, realistycznego SF znajdzie coś dla siebie.




Skryba
Dziękuję za to, że zgodziłeś się na udzielenie tego wywiadu! Trzymam oczywiście kciuki za sukces Twojej gry. Fakt faktem, najwyraźniej celujesz w niezajętą (jeszcze? - za rogiem jest przecież inna, pokrewna tematyce, gra) przez żaden większy system RPG, niszę na naszym rynku. Mam nadzieję, że będzie ona na tyle szeroka, aby pomieścić Twoje plany i ambicje dotyczące Głębi Przestrzeni. Czy tak rzeczywiście będzie, przekonamy się sami już za kilka tygodni.

Sądzę jednak, że na pewno o niej jeszcze usłyszymy. Mam rację ;)?

Indoctrine
To na pewno :). Ja również dziękuję za wywiad i możliwość podzielenia się moimi refleksjami z czytelnikami. A tymczasem, zachęcam do Zagłębienia się w Przestrzeń ;)




O zagłębianiu się w przestrzeń, arkuszach kancelaryjnych i cholernej satysfakcji - z Marcinem „Indoctrine” Lewickim, Autorem Głębi Przestrzeni, pisał...

Michał „Skryba” Ziętek.

PS. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o samej grze, polecam zajrzeć tu, tutaj, tam lub nawet w to miejsce - oraz, naturalnie, na główną stronę jej Autora :). Cóż, co ja poradzę na to, że Ogród rozrasta się czasami swoimi własnymi drogami ;). Cieszę się jednak, że wielu z Was wpada do niego raz na jakiś czas - daje to motywację, by zacząć myśleć nad kolejnym, 301-wszym postem na RPG Kepos ;). No i może by tak w końcu stworzyć tu jakąś grę, aye'? Heh. Póki co, ruszam dalej, stosownym mi tempem - вперед ;)!

0 opinii.:

Prześlij komentarz