Moje przypinki eRPGowe #1 (MG)

Hejka. Dawno, dawno temu w blogosferze (tak prawie rok temu ;)?), imć Borejko, rozpoczął pewną przypinkową inicjatywę. Z jakiegoś powodu (...zapewne z mego chronicznego zaspania, jeśli o inicjatywy RPG w Polsce idzie ;P), dopiero teraz mam okazję nadrobić małe zaległości. Dziś, me "misio-growe" przypinki - za tydzień, "graczowe" ;).


Pierwsza - i najważniejsza - zasada na moich sesjach: zakaz PK (Player Kill), jedynym wyjątkiem jest pojedynek (tj. zgoda obu graczy). Za złamanie tej zasady stosuję odpowiedzialność grupową, "sankcje fabularne" obejmują wszystkich członków drużyny. Także, serio, naprawdę nie warto ;].

Druga - oraz ostatnia - najważniejsza zasada na moich sesjach: szacunek. Ludzie siedzący wokół ciebie, też chcą się dobrze bawić. Częścią ich dobrej zabawy, jest twoje zachowanie. Nie bądź palantem - nie psuj wszystkim gry, nie łam wspólnych postanowień (social contract) i zasad stołu.

Sesja RPG jest dla mnie okazją aby spędzić kilka godzin w miłym towarzystwie. Bardzo nie lubię pompatyczności, ani udawania iż ta rozrywka służy jakimś wznioślejszym celom ("improwizowany teatr", "sceniczna immersja", "piąta ściana" - i co jeszcze?). Nie zmienia to jednak faktu, że...

Na sesję RPG przyszliśmy by, a to niespodzianka, pograć. Nikt nie broni lekkiego off-top'u (vide trzecia odznaka), ale plotki, zajmowanie się komórką, ignorowanie prowadzącego/innych graczy i tak dalej, jest wkraczaniem w "pole rażenia" drugiej odznaki. Oraz testowaniem mej cierpliwości.

Wypraszam graczy z sesji. To tak na wypadek gdyby ktoś sądził, że łamanie zasad ujdzie u mnie płazem. Nie ujdzie. Najprostszym sposobem aby przestać grać, jest notoryczne nieuprzedzanie o swej nieobecności i/lub informacje (takie na ~5 minut przed sesją), że jednak "nie dam rady być".

Jestem wrednym leniem ;). Nic nie cieszy mnie tak bardzo jak zaangażowanie graczy w grę, mam przez to znacznie mniej do przygotowania jako prowadzący. Zawsze proszę graczy o historie ich postaci - oraz staram się z nich wycisnąć wszystko, co mógłbym włączyć do tworzonej kampanii.

Gracze powinni dbać o swoje postacie. Śmierć to ostateczność, jednakże konsekwencje działań BG, pojawiają się na moich sesjach w ilościach hurtowych. Łączy się to poniekąd z poprzednią odznaką - czyny BG służą mi jako inspiracje i pomoc w przygotowywaniu kolejnych scenariuszy.

Światy na moich sesjach żyją swoim życiem i reagują na poczynania BG. Nie jest u mnie niczym niezwykłym bratanie się BG z ich dawnymi wrogami bądź też łączenie losów BG z BN. Istnieją sympatie i antypatie, gesty przyjaźni oraz zdrady. Iluzja realności świata gry, jest więc dość silna.

Improwizuję. Kiedyś starałem się wszystko przewidzieć (i tworzyłem bydlaki-scenariusze po 15 / 20 stron na jedną sesje ;)). Obecnie - jako ów wredny leń ;P - wolę opierać się na wykorzystywaniu pomysłów graczy i wdrażaniu ich do gry. Jest nie tylko zabawniej, ale i dużo - dla mnie - łatwiej.

Lubię zaskakiwać mych graczy. Stosuję różne sztuczki, jak się da - oszukuję. Jedyną niezmienną rzeczą na mych sesjach, są konsekwencje. Reszta jest improwizacją, reagowaniem na działalność BG - i próbą odgadnięcia, co najbardziej kręci (w grze/sesji) stojącego za nim gracza/graczki.


Z dziesięć odznak, wystarczy :). Oczywiście, w większości przypadków nie są one "zgodne" z oryginalnymi znaczeniami oryginalnych odznak - ale, patrząc na dawne przypinkowe posty polskich blogerów, trudno nie zauważyć, że nie jestem w mym "naginaniu zasad" osamotniony :). Poza tym, w końcu, to tylko zabawa. Ale, na wszelki wypadek, zanotujcie sobie z powyższego jedną rzecz - lepiej się na moje sesje, bez ("sensownie wczesnego") uprzedzenia, nie spóźniać, bo może boleć ;P. I pamiętajcie o dwóch najważniejszych zasadach.

Pozdrawiam :),
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. I, oczywiście, photo credit: poolie via photo pin cc.

0 opinii.:

Prześlij komentarz