1hp - 'grajcenzja' systemu: The Conspiracy of Unkind Constables (A Game of Souls and Feathers), Anthony Friedman.

Czołgiem. Tytuł robi wrażenie, prawda ;)? Sama gra, zwarta na dziewięciu kartkach A4 orientacji pionowej, robi już je nieco mniejsze... przynajmniej na początku, oczywiście. Szczęśliwie, nie ocenia się książki po okładce - natomiast, jeśli o gry idzie, wypadałoby choć spróbować w nie zagrać by silić się na jakąś bardziej krytyczną recenzję. Tyle pięknej teorii ;) - a jak z praktyką?

"The Conspiracy of Unkind Constables - A Game of Souls and Feathers" (dalej: of Souls & Feathers, gdyż jestem zbyt leniwy by za każdym razem pisać całą nazwę ;P) jest darmową grą role playing, stworzoną w trakcie designerskiego konkursu "48h contest" z 2011 roku, w trakcie którego uczestnicy mieli dwie doby aby stworzyć zalążek systemu RPG. Souls & Feathers było jedną z nich, której główna koncepcja krąży wokoło... kruków, w które to wcielają się "szeregowi gracze" ;) (czyt. poza BG [ilość dowolna] jest jeszcze MG [adin]).

Kruki te mają dość ważne zadanie - baczą i trzymają pieczę nad śmiertelnikami (i ich duszami), chroniąc ich oraz pilnując za życia. Przychodzi trochę na myśli komiks "The Crow", jednak, analizując głębiej, gra, hulająca na kilku (dosłownie kilku) kościach sześciościennych, nie ma z nim zbyt wielu powiązań (by nie powiedzieć, że nie ma ich w ogóle). Swoją drogą, gra jest też dość minimalistyczna - wspominane dziewięć kartek, brak karty postaci oraz zaskakująca wzmianka, że ołówki i kartki papieru są na sesji elementem... zgoła opcjonalnym.

Opcjonalnym, gdyż - co jest prawdą - nie ma w niej zbyt wielu informacji do spisywania. Większą część podręcznika zajmuje tło fabularne. Dowiadujemy się więc kim jesteśmy (krukami), co robimy (baczymy na śmiertelników) oraz gdzie mieszkamy (w Grobowcu [Tomb], fajnym miejscem, choć słabo nakreślonym - czyt. przydałoby się kilka "haków" co można tam robić). Z kolejnej strony mamy też - równie minimalistyczną co sam podręcznik - mechanikę, składającą się z... trzech cech postaci. Trudno nie połapać się jak ona działa.

Na kruka składa się cecha Konstabl (odpowiedzialna ona za ochronę i wykrywanie), Konspiracja (przede wszystkim spostrzegawczość i odkrywanie) oraz Nieżyczliwość (osądzanie, rozkazywanie). Gracz przypisuje do nich wartości 1-3, które oznaczają iloma kośćmi będzie rzucał, testując daną cechę. MG rzuca tyloma k6 ile BG obecnych jest podczas sesji gry. Mamy jeszcze wyjaśnione co się dzieje gdy jakiś BG chce współpracować z innym + regułę by, jako MG, nie zmuszać graczy do rzucania kośćmi o ile nie jest to konieczne. Wszystko okraszono przykładami z odpowiednimi komentarzami. Miło.

Cecha z najwyższą wartością - określa również "klan", do którego przynależeć będzie nasz kruk. Klany są, co ciekawe, również nazwami cech. Mamy więc Konstabli (trzymających pieczę nad wszystkim co dzieje się w Grobowcu i w świecie poza nim), Konspiratorów(strażników sekretów) oraz Nieżyczliwych (sędziów i katów w jednym). Każdy klan ma swoją "specjalną moc", którą BG może używać dowolną ilość razy na sesji o dowolnym czasie i w dowolnej sytuacji.

Konstable przykładowo posiadają dar prawdziwego widzenia, który wskazuje prawdziwą naturę danej rzeczy. Nieżyczliwi mogą użyć agonalnego wzroku by sparaliżować oponenta. Trochę pokrzywdzone są, w moim odczuciu, ptaki z Konspiracji - mogą "tylko" przewidzieć przyszłość. "Tylko", gdyż w mechanice gry jest to nic więcej jak przerzut kości - czyt. w przypadku "złego" wyniku, możemy użyć tej mocy aby rzucić kośćmi raz jeszcze. Trochę zmarnowany potencjał, przynajmniej w porównaniu do pozostałych "klanów".

Co jeszcze warto wiedzieć o grze? Cóż, jest to klasyczny story game - co Autor, i za co mu chwała, nie ukrywa przed Czytelnikiem. Tak naprawdę gra dostarcza tylko konkretny setting (a w zasadzie - po prostu dorzuca do naszego świata element Kruków, tudzież cel ich istnienia/działalności) oraz prostej mechaniki, za pomocą którego gracze mogą wspólnie bawić się we, hm, wspólne opowiadanie historii ;). My podeszliśmy do tego właśnie w ten sposób. Jak wyszło?

- - -

Ogólnie, jako MG, czerpałem inspirację z jakiegoś dawno czytanego opowiadania o kruku i kulce. Jak to "zwykle" u mnie bywa - wrzuciłem Konstabla Corvusa (BG Radka) w "trudną" sytuację: jeden z Kruków Konstabli został oskarżony o Bóg-wie-co (dobre, prawda? - wiadomo było tylko tyle, że zrobił coś złego i że za trzy dni zginie) i że ma to też związek z pojawieniem się artefaktu w jednej z uliczek Nowego Jorku. Corvus został poproszony o zbadanie sprawy i wyjaśnienie czy jego kompan jest winny czy nie.

Ogólnie sytuacja krążyła wokół odnalezionej w mieszkaniu zamordowanego człowieka... czarno-białej kulki, która kusiła pięknem i korciła żółte oczy Corvusa. Gdy chciał zanieść ją do Grobowca - ta niespodziewanie wypadła mu z dzioba i poturlała się po ulicy... kończąc swą wędrówkę w dłoni jakiegoś człowieka w czapce ("bejsbolówka"). BG Radka zaczął obserwować czy coś się z nim dzieje, jednak, po dłuższej chwili braku jakichkolwiek wydarzeń, wrócił do Grobowca by porozmawiać ze specami od sekretów, Konspiratorami.

Spiknął się tam z jednym ze swoich znajomych, niejakim Albionem, szarym jak sadza krukiem, z którym wymienił wszystkie informacje co, jak i dlaczego. Ten natomiast obiecał zająć się sprawą i odesłał Corvusa na odpoczynek. Po powrocie do domu w/w chłopaka, Corvus zauważył, że nie jest sam - i że, w trakcie gdy odpoczywał, doleciał tu jeszcze jeden Kruk z Grobowca (tak wskazało Prawdziwe Widzenie), który, jak gdyby nigdy nic, złamał Pierwsze Prawo i przemówił do człowieka.

O dziwo, gadali o "pierdołach" - o tym, że człowiek powinien wziąć się za siebie i swoje życie (bo było strasznie nudne), zacząć ćwiczyć (by być aktywnym i zdrowym), odżywiać się jak należy (wywalić pizzę i hamburgery) oraz uporządkować pewne niedomknięte w pracy sprawy ("życzliwego" kolegę, który zawsze wykorzystuje sytuację chłopaka na swoją korzyść). I, fakt faktem, rzeczywiście tak właśnie się działo przez pierwszy i drugi dzień obserwacji.

Corvus starał się jakoś dostać do środka i dostrzec kim jest ów Kruk, bezskutecznie jednak. Nie mógł też porozumieć się z Albionem - ten podesłał mu "pomagiera", który stał się łącznikiem między BG a w/w. Czas płynął nieubłaganie, kulka nadal znajdowała się w domu chłopaka - a Kruk był wyjątkowo ostrożny i, mimo prób Corvusa, nie udało się go pochwycić. Do czasu. Gdy bowiem pewnej nocy "łącznik" nie wrócił, kulka zaczęła być "aktywna", zaś człowiek coraz bardziej niespokojny (koszmary) - Corvus zaczął działać.

Poleciał po wsparcie - dwóch kruków z klanu Nieżyczliwych - i wrócił. To, co zobaczył "trochę" zbiło go z tropu. Człowiek chwycił Kruka i kulkę, podszedł do balkonu i... wyrzucił za balkon. Zgodnie z planem, kruki z Nieżyczliwych pochwyciły "zdrajcę" i kulkę - po czym wróciły do Grobowca. Corvus zaczął bacznie przyglądać się człowiekowi, jednak, po dłuższej chwili braku jakichkolwiek oznak interesujących wydarzeń, też udał się w stronę domostwa kruków, na wielki sąd, tak "zdrajcy" jak i Konstabla.

Tam okazało się, że sprawa nie jest taka prosta. Pierwszym szokiem było to, że "zdrajcą" okazał się być... Albion. Następnie zaś BG Radka, całkiem przytomnie, wykrył Prawdziwym Widzeniem, iż pochwycony Kruk na pewno nie jest "jednym z nich" (tylko zwykłym krukiem). Zapanował chaos i nastało wielkie poruszenie, który Corvus wykorzystał by uzyskać pozwolenie od szefa szefów Konstabli na rozmowę z człowiekiem... oraz na to by dostać niewielkie (jedno-krucze ;P) wsparcie ze strony Nieżyczliwych

Oba kruki poleciały, oczywiście, do wiadomego bloku. Tam wyszło na jaw, że "w człowieku" siedzi tak naprawdę "kruczy" Albion, który rozpoznał czym był ten przedmiot (i co mógł robić) oraz, przez cały czas, sabotował akcję Corvusa, który, czy to osobiście czy to przez swego "posłańca" (którego zresztą zabił), przekazywał mu wszelkie informacje. Po "wyjaśnieniu" sobie kilku spraw (Albion np. nie miał nic wspólnego z pierwszą sprawą), do rękoczynów nie doszło i, ostatecznie, Albion puścił Corvusa wolno.

Ten jednak nie dał za wygraną i, wraz z Nieżyczliwym, zaplanował zemstę. "Naginając" lekko otrzymane pozwolenie na rozmowę ze śmiertelnikiem, podstępem skłonił jakiegoś kloszarda by ten dostał się do środka mieszkania Albiona... a gdy już wszyscy byli w środku, Corvus nakazał Nieżyczliwemu by użył swej mocy i sparaliżował "zdrajcę". Samosąd wykonano szybko. Plus, Nieżyczliwy "nagiął" własne prawo (gdyż to od nich właśnie zależy gdzie trafią "dusze śmiertelników") i wysłał esencję Albiona prosto do Grobowca. 

Na sąd.

- - -

I tak to się potoczyło. Nie powiem - fajnie wyszło. Mechanika działała, choć, niestety, jako MG stałem zwykle na przegranej pozycji (jedna kość przeciwko -przeważnie- 2/3 kościom Radka, który, dodatkowo, miał cholerne szczęście do rzutów i nawet na 1 vs 1 wygrywał większość starć). Brakowało mi też "krwistego mięska", jakiś haczyków pod przygody, sugestii co można robić w Grobowcu, etc. Podręcznik tylko nakreśla temat, nic więcej.

Gra jednak działa całkiem sprawnie. Trudno się dziwić z trzema regułami na krzyż, prawda ;)? Niemniej, nie da się ukryć, jest to minimalistyczny acz dość solidny projekt. Ma fajny koncept na rozgrywkę i, przy jakimś spisie sugerowanych źródeł inspiracji (oraz jakimś wypunktowaniu zalążków scenariuszy), można się nieźle bawić w odgrywanie Kruków. Fajnie by też było gdyby Autor przemyślał rolę Konspiratorów - sama idea ma potencjał, jednak ich "moc" mechanicznie po prostu ssie.

Tak czy inaczej...

Podsumowanie.

Plusy:
- fajna idea gry, kupiłem ją od razu,
- prosta, minimalistyczna mechanika,
- są ilustracje Édouarda Maneta ;P
- wszystko przemyślane i działające!

Minusy:
- zbyt mało "mięsa", chciałoby się więcej,
- Grobowiec mógłby być lepiej opisany,
- "moc" Konspiratorów mało kreatywna,
- hm... "słabsza pozycja" MG w testach?

Radek - fun z gry 9/10, sama gra 8/10. Nic dodać, nic ująć - widać było, że dobrze się bawił.
Ja - fun z gry 9/10, sama gra, 7.5/10. To dobra gra, ale w żadnym wypadku nierewolucyjna ;).

Ogólnie - 7/10. Warto dać tej grze szansę, jest łatwa, szybka, ma kilka mocnych punktów. Na pewno nie będziecie żałować, o ile oczywiście polubiliście zaproponowany przez Autora styl. No i, cóż, fajnie by też było gdybyście lubili opowiadać sobie historie, bo, nie oszukujmy się, o to właśnie w tej konkretnej grze chodzi. I, jeśli brać pod uwagę założenia Autora, to, fakt, of Souls & Feathers wypełnia je w 100%. Gra działa - i dostarcza radości.

To zaś, na krótkie i proste sesje, w zupełności Wam wystarczy :).

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. photo credit: Vermin Inc via photo pin cc 

6 opinii.:

Brzmi bardzo interesująco! Jedno, czego mi brakuje w tym wpisie to... linki!

Trafna uwaga ;).

http://boardgamegeek.com/filepage/69544/the-conspiracy-of-unkind-constables

Doszukałem się również pewnej ciekawostki:

http://wiki.answers.com/Q/Why_is_a_group_of_ravens_called_an_unkindness

Enjoy :),
Skryba.

"9/10, 8/10, 9/10, 7.5/10... ogólnie 7/10" ciekawi mnie w jaki sposób ustaliłeś ogólną ocenę? xD

Może kiedyś na jakiegoś one-shota wykorzystam, ale ogólnie i tak dla mnie pewnie pozostanie ciekawostką.

Cóż, "fun" to tylko wyznacznik jak my się bawiliśmy ;) - nie jest to jakaś "czątka" składająca się na ocenę. W tym przypadku fun był bardzo wysoki, ale wynikało to raczej jedynie z opowiadanej przez nas historii niż jakiś konkretnych "ficzerów" gry.

Co do ocen "za grę" - Radkowi się podobała, mi trochę mniej. Te 0.5 dałem "od siebie", bo koncepcja jest fajna. Ale, ogólnie, na 8'mkę (czyli, dla mnie, granica gry "bardzo dobrej") trochę mi jednak zabrakło - stąd, ogólnie i finalnie, solidne siedem.

To dobra gra, ale by była bardzo dobra to nieco rzeczy wypadałoby w niej poprawić. I to wydaje mi się być +/- sprawiedliwe :). Tak czy inaczej, ogólna ocena nie jest średnią - to raczej moje subiektywne widzi-mi-się, silące się na obiektywizm :P.

Peace,
Skryba.

PS. Tak, wiem - mail - muszę jeszcze parę innych maili wysłać, ech.

Wygląda, jakby mogło spodobać się moim graczom :>

Pograj(cie), przetestuj(cie) i przygotuj(cie) APeka :).

Peace,
Skryba [właśnie (po)wracający z "majówki"]

Prześlij komentarz