IB.PL od kuchni (5) - The Final Countdown!

Nieco większe lagi w Ogrodzie ostatnio. Powód: propaganda + Pyrkon ;) (czyli zamykanie ostatnich spraw przed podróżą). Wracajmy jednak do "codziennej rutyny" - co prawda, dziś, mającej swój ostatni odcinek. Panie, Panowie - "IB.PL" od kuchni vol 5. - czyli o tym, co, gdzie, jak i po co działo się na kilka tygodni przed oficjalną premierą gry. Enjoy ;).

Ostatni odcinek, zakończył się na następujących stwierdzeniach:  projekt został sfinalizowany... to chyba mało istotna informacja ;).

Gdy tylko na moim dysku wylądowała finalna wersja gry In Between (w polskiej wersji), poczułem ulgę, że, w końcu, po tylu długich miesiącach, wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Co prawda gdy tylko Tweet skończył swoją pracę, to, oczywiście, kwestie powiązane z projektem, ponownie, spadły na moje barki... ale były to - przynajmniej tak mi się wydawało - detale, z którymi, sądziłem, dam sobie radę ;).

Przede wszystkim - podesłałem finalną wersję Danielowi oraz Ginie. Był to raczej wyraz podziękowania, niżeli prośba o ich ostateczną akceptację dla projektu ;). Niemniej, rzeczywiście - wśród tych podziękowań - zawarłem też pytanie, czy wszystko, ich zdaniem, jest w porządku. Zależało mi zwłaszcza na opinii Giny, jako tej, która użyczyła nam swoich prac, bez których, nie oszukujmy się, podręcznik wiele by stracił.

Szczęśliwie - zarówno Autor jak i Artystka ;) - wyrazili się oni pochlebnie na temat polskiej wersji. A, byłbym zapomniał. Wszystko, co ulegało zmianie (czyt. to, co rozróżniło polską wersję od angielskiego oryginału) było przeze mnie osobiście tłumaczone i przesyłane... czy to Danielowi czy to, w przypadku nowej obróbki grafik, Ginie. Chciałem by wiedzieli, że ich zdanie jest ważne, że pamiętamy o tym, kto tu od czego jest ;).

Wykonałem też inny "manewr". Podczas prac nad IB.PL pomagało nam wiele osób. Nie mówię tutaj tylko o beta-testerach (heh, chyba "aż" o beta-testerach ;P) - ale o kilku istotach, które na wielu etapach tworzenia tej gry, udzielały mi/nam porad, sugestii - tudzież w inny sposób dawały odczuć, że projekt jest ważny także i dla nich. W sumie, było takich osób... cztery sztuki ;). Wypadało im jakoś podziękować, prawda ;)?

Wysłałem im - każdemu z osobna, żadnego kopiuj/wklej - unikalny mail (zatytułowany "Eyes only [+ nick]" ;P), w którym wyraziłem podziękowania za okazane projektowi wsparcie. Mało ;)? Też tak uważałem. Więc, po obgadaniu sprawy z Tweetem, dołączyłem do tych maili link do... przedpremierowej wersji IB.PL ;). Nie powiem, ucieszyli się wszyscy "obdarowani". Miałem jednak w tym jednak pewien własny, "ukryty cel" ;).

Liczyłem na feedback - na ostatni feedback, tuż przed wysłaniem IB.PL w sieć. Sądziłem, że dzięki temu uda się wyłapać jakiekolwiek pozostałe przy życiu błędy w tekście, które jakimś cudem umknęły mi, Tweetowi, Redaktorce, et cetera. I, poniekąd, rzeczywiście udało nam się - dzięki temu - parę błędów wyłapać ;). Co, oczywiście, uaktualnił Tweet (za co chwała!).

Po tym wydarzeniu, pozostało mi tylko "związać się" pewnymi... warunkami ;). Trzeba było poinformować parę osób, że za kilka dni odbędzie się premiera. Newsy poleciały tu i tam (Poltergeist, przykładem) - parę osób zostało też poproszonych o wyświadczenie mi drobnej przysługi ;). Co ja będę pisał - trzeba było zrobić szum, a nie zależało mi na tym, by wyskoczyć jak Filip z konopi, krzycząc: "Ej, patrzcie, grę zrobiłem!" ;).

Takoż, sporo osób wiedziało co się będzie dziać - że tego a tego dnia odbędzie się premiera gry In Between PL. Omijałem fora... kierując całą parę na maile ;). Oczywiście, AQQ (bo niby mam tam jakiś numer i paru znajomych, którzy mnie jeszcze nie zablokowali ;P) też było "czynne" - spam poleciał nawet do tych, którzy w RPG średnio siedzą / nie siedzą ;). Chyba zapomniałem o smsach - ale nie było ich znowuż aż tak wiele ;).

Tak. I w ten sposób dotarłem do sytuacji, w której jedyne co mi pozostawało to... czekanie. Tweet okazał się wyjątkowo cierpliwy - nie dość, że zgodził się na proponowany przeze mnie termin (1.5 tygodnia od chwili gdy zrobił finalny podręcznik) to, w dodatku, poprawiał wszystko to, o co go prosiłem, a co (bez)pośrednio wynikało z feedbacku uzyskanego od "wielkiej czwórki" ;).

Gdy nastał dzień "zero" - byłem bardzo poddenerwowany ;). Obiecałem sobie, że jak tylko skończy się ta "mała" akcja - robię sobie wolny weekend by to wszystko odreagować. Gdy wybiła godzina "zero" - ruszyła cała maszyna, która rozkręcała się przez ostatnie kilka tygodni. Notka poleciała tak tu, na RPG Kepos, jak i na... po obawie (doceńcie grę słów ;P)... na Poltergeist. Spodziewałem się, że będzie boleć ;).

Okazało się, że nie miałem racji... do czego już - po projekcie IB.PL - przywykłem ;).

Finalne podsumowanie.

1) Co działo się "po" premierze? #1 - wiele złych rzeczy ;). Przegapiliśmy np. (no dobra, JA przegapiłem) naprawdę paskudnego babola w tekście IB.PL. "Cichaczem" zaktualizowaliśmy wersję (no dobra, Tweet - po raz nie-powiem-który-bo-ktoś-się-zdenerwuje ;P - zaktualizował) w ten sam weekend - a odpowiednia osoba, została telefonicznie przeproszona za tak karygodną wpadkę.

Dała nam (czyt. Tweetowi ;P) w kość też wersja "lite", w której również parę błędów nie uniknęliśmy. Poza tym, dokonano też pewnej "kontrabandy" ;) (kto bystry ten dostrzeże, gdzie był "przeciek"). W skrócie - jeśli sądziliście, że po premierze IB.PL nie mieliśmy nic do roboty - to teraz wiecie, jak dalekie było to od prawdy ;). Niestety - co muszę przyznać - było w tym trochę mojej winy.

2) Co działo się "po" premierze? #2 - wiele dobrych rzeczy ;). Wiecie, że w pierwszym tygodniu od premiery IB.PL, w grę zagrało 5, totalnie obcych mi, osób? I, co ważniejsze, że rozgrywka przypadła im do gustu? Nie? - to teraz już wiecie :). Byłem bardzo przyjemnie zaskoczony tym mailem - tym bardziej, iż był on też początkiem, całkiem ciekawej, wymiany maili, która, z przerwami, trwa po dziś dzień :).

Poza tym. Sporo obcych mi osób zadeklarowało chęć zagrania + opisania + czegoś jeszcze, powiązanego oczywiście z IB.PL ;). Ogólnie, nie próżnowałem przez te 1.5 tygodnia "przedpremierowego". I aż dziw, że na RPG Kepos nie ma jeszcze czegoś takiego jak to. Wstyd to dla "oficjalnego supportera IB" w Polsce ;P. Cóż mogę na to poradzić. Odpowiednie "działy" pojawią się gdy przyjdzie czas na RPG Kepos v 2.5 ;).

3) Czemu IB.PL nie wylądował na forach? - miał wylądować, przyznaję. Nie wylądował, gdyż, cóż, nie było potrzeby. Projekt został zakończony, feedback został otrzymany... kto chciał grę ściągnąć - ściągnął. O dziwo, obyło się bez flejmów, pytań o prawa autorskie i narzekania, czemu akurat zrobiliśmy IB.PL a nie X (tu wstawcie sobie tytuł jakiejś gry RPG). Sukces?

No właśnie.

Ostatnie pytanie: czy akcja "IB.PL" była sukcesem ;)?

Dobre pytanie. Kogo się spytać, ten inaczej widzi ten projekt ;). Ja pisałem o nim Tweetowi, Redaktorce, Danielowi, Ginie i jeszcze kilku innym osobom, w ten sposób: "zrobiliśmy swoje, udało się coś zacząć, coś razem poprowadzić i coś wspólnie skończyć, udało się przetłumaczyć, przetestować i opublikować grę, którą, dzięki pomocy wielu ludzi, możemy zaprezentować na takim a nie innym poziomie."

Podręcznik ściągnęło prawie 150 osób. Przejrzało - 175.

Wersję do druku - ściągnęło prawie 50. Przejrzało - 30.

Jak na pierwszy taki "ogrodowy projekt" - niezgorzej :).

Więc, aby podsumować, jak to szło? - dla złota (którego nie było ;) - bo projekt IB.PL był "komercyjny" tylko w teoretycznych rozmowach pt.: "a ile by nas kosztowało, gdybyśmy chcieli wydać tą grę?")! Dla chwały (której też nie ma ;P - jest tylko nasza satysfakcja, że zaprezentowaliśmy coś, za co nie musimy się wstydzić)! Oraz dla punktów doświadczenia ;)! - i to chyba one są w tym wszystkim najważniejsze.

Zdobyliśmy bowiem doświadczenie, które z pewnością przyda się w przypadku prac nad innymi projektami.

... i które na pewno pomoże także uniknąć błędów, jakie "targały" projektem, podczas jego powstawania ;P.

I tym optymistycznym akcentem.

Pozdrawiam i dziękuję za lekturę,
Michał "Skryba" Ziętek.

2 opinii.:

W momencie, kiedy wkręciłem się w IB.PL, marzyłem, by gra trafiła do przynajmniej 20 graczy (nawet w roli "ciekawostki"). W takiej sytuacji mógłbym sobie powiedzieć "Ktoś się zainteresował. Było warto...". Liczba ściągnięć mile zaskoczyła^^

Gdy pytałem Daniela o zgodę na tłumaczenie - chciałem tylko przetłumaczyć grę, heh. Ogólnie, IB.PL było fajną zabawą ;). Jednakże, cieszę się, że nie musimy już się tym zajmować ;P.

...pół-żartem, pół-serio, oczywiście ;).

Peace,
Skryba.

Prześlij komentarz