Moja Postać w RPG #2 - Jeevan de Acario.

Czasy, gdy tworzyłem historie swoich postaci / jej rys psychologiczny na k20 + 5 stron - dawno minęły i, być może szczęśliwie, raczej nigdy już nie wrócą ;). Ostatnio, chcąc oszczędzić roboty sobie i prowadzącym, zwykle mieszczę się na... jednej, horyzontalnie ułożonej, stronie A4. Tak to też jest w przypadku mego najnowszego BG, "przetestowanego" niedawno na sesji D&D 4 u imć Squida ;).

Ogólnie nie mogę ukryć, że ostatnimi czasy jestem pod dość silnym wpływem komiksu "Nigdziebądź" (Neil Gaiman) oraz obecnej w nim postaci, zwanej tam Markizem de Carabasem. W sieci, o dziwo, niewiele jest dostępnych jego grafik, więc - w celach porównawczych - zadowolę się tym wycinkiem, z angielskiej wersji:


Cały problem z Markizem był jednak taki, że gość ewidentnie irytuje wielu postronnych obywateli. Co, na sesjach RPG, raczej nie przysporzyłoby tego typu postaci szczególnej popularności. Werdykt? - odrzucona. Choć szlachecki dystans (trochę barokowy w moim założeniu odgrywania postaci) i pewność siebie, została.

Chciałem jednakże uczynić z mojego - nienazwanego jeszcze ;P - "markiza", bardziej przyjaznego otoczeniu jegomościa. Uznałem, że w takim wypadku najodpowiedniejszą klasą z D&D (ogólnie pojętego systemu, nie konkretnej jego edycji), byłby z pewnością... Bard. Mam wybitną słabość do tej -IMO niedocenianej- klasy.

Niestety - wkrótce okazało się, że czegoś takiego jak Bard w D&D 4... nie ma * . Po dopytaniu, ustaliliśmy wraz ze Squidem, że koncepcyjnie najbliżej bardowi byłoby do klasy zwanej Hexblade (czort wie jakby to można by tłumaczyć na polski), z lekko przerobionym drzewem umiejętności i nieco zmienionym stylem walki.

[ * A jednak Bard w D&D 4 - jest ;). O czym niestety nie wiedziałem, mylnie zakładając, iż skoro MG dysponuje 16 różnymi "klasami" postaci - i skoro nie ma w nich Barda  - to zapewne ktoś zrobił jego redukcję w czwartej edycji ;P. Za zamieszczanie - przepraszam i zachęcam do zajrzenia do komentarzy po sprostowania ludzi, którzy na tym systemie znają się lepiej niż ja :)]

Jak się też dowiedziałem, w D&D 4 nie tylko nie ma Barda [j/w ;) - dop.], ale i wszelkie umiejętności stricte "należne" Bardowi (Występy) zostały "przesunięte" z mechaniki gry do fabularnego tła. Cóż. Uznałem, że lepiej chyba nie będzie - i zgodziłem się na powyższą procedurę (Hexblade czerpiący moc z muzyki). Wywołało to...

... przesunięcie szali ciężkości na bardziej "bitewny styl" (a swoją drogą, zauważyliście, że w D&D 4 chyba wszystkie "bazowe" klasy są przykrojone na tryb walki?). Co od razu spowodowało decyzję by jednak dać memu "Bardo-hex-bladeowi" (kiedyś pewnie określilibyśmy to power-gamingiem do potęgi ;P) broń do łapy.

Po burzy moich półkul mózgowych, padło na szablę. Średnio jednak pasowała mi "bazowa" rola Hexblade w drużynie (Napastnik), plus chciałem zachować tzw. "bardowskie podejście do sprawy" (czyt. - lekkie i pełne improwizacji). Z "mrocznym klimatem czarnoksiężnika" Hexblade wydawał się raczej nietrafionym pomysłem.

Do czasu aż zobaczyłem to:


O filmie "Princess Bride" (u nas: "Narzeczona dla księcia") - nawiasem mówiąc: świetnym! - opowiem pewnie przy innej okazji. Wówczas liczyło się to, że oto odnalazłem idealny "wzór" dla mojego Bardo-hexa ;). I nie, nie był to ten "substytut" Zorro ;P - tylko ten słynny czarodziej* - Inigo Montoya.

Potem poszło jak z górki. Generalnie, jak pisałem, zmieściłem się na jednej A4. Jak? Narzuciłem sobie limit - jedno konkretne pytanie, jedna niekonkretna odpowiedź na jedną/dwie konkretne linijki ;). Niekonkretna, gdyż od jakiegoś czasu nie lubię zamykać swoim postaciom drzwi prowadzących do nowych ścieżek rozwoju.

- - -

Kawaler Jeevan de Acario, Błazen Szpady

Zawód: podupadający na duchu pomniejszy szlachcic, którego jedynym zmartwieniem jest fakt bycia bardem. Średnio przystojnym, dodajmy.

Dawne czasy: do których niespecjalnie chce wracać, krążą wokół opowieści o wydziedziczeniu przez ojca i chęci udowodnienia kto ma rację.

Nie tak dawne czasy: do których również nie chce wracać, tyczą budowaniu –wątpliwej– reputacji Błazna Szpady, przyszłego mistrza szpady oraz kuglarstwa. Skromnie wirują również wokół mrzonek o (relatywnie bezpiecznym) zdobywaniu sławy w trakcie tułaczki.

Dni najnowsze: niepogodzony z własnym losem lecz całkiem zadowolony ze swej szpady jegomość, o manierach mogących zostać określonymi jako „nazbyt poprawne” i „wyjątkowo nachalne”. Z nieuniknioną przewagą tych pierwszych oraz ciężkostrawną dla postronnych obecnością tych drugich.

Szczególna cecha charakteru: pewność siebie, będąca wyjątkowo stabilną mieszaniną ryzykanctwa i dobrej miny do złej gry.

Kolejna szczególna cecha charakteru: zaskakująca lojalność i poświęcenie – widoczne w walce za sprawę uznaną za słuszną.

Specyficzna cecha ubioru: sam ubiór, pełen jaskrawych – niektórzy mówią: krzykliwych – kolorów. Obowiązkowy kapelusz.

Inna specyficzna cecha ubiorudwie szpady, z których druga –ta okazalsza i piękniejsza– nie jest w ogóle używana w walce. [to akurat zostało nieco zmodyfikowane, patrzcie niżej - dop.]

Nastawienie do otoczenia: nadspodziewanie przyjazne, zwłaszcza dla tych, którzy tolerują jego ekscentryczne improwizacje.

Jedna rzecz, której nie znosi: chronicznego braku szczęścia w życiu i w kartach. Dorobił się przez to kilku długów... tu i tam.

Jedna rzecz, którą lubi: podśpiewywanie „Oj, polnym polna mо-ja koro-busz-ka!” jako swego swoistego entrée do działania.

W Spelgardzie, ponieważ: jest zwykłym wysłannikiem rodu de Acario, posłem mającym nawiązać kontakty dyplomatyczne z klasztorem Wyczekujących. Osobiście Jeevan jest sceptycznie nastawiony do misji powierzonej mu na odchodnym przez ojca, upatrując w niej chytrego sposobu na szybkie odsunięcie potencjalnego dziedzica majątku de Acario, dzięki zesłaniu go na odległe połacie cywilizacji z zadaniem niewielkiej wagi. Nie kryje jednakże fascynacji Spelgardem i przy pierwszej nadarzającej się okazji zamierza zbadać okoliczne ruiny w nadziei, że odnajdzie w nich inspirację do swego opus vitae.

- - -

I tyle. Najdłuższa linijka poświęcona została na opisanie tego dlaczego mój "bard" pojawił się w miejscu startowym kampanii (stąd i bardziej konkretne fakty w niej zawarte). Wszystko powyższe mieści się w jednej / dwóch linijkach i, moim zdaniem, spełnia swoje zadanie a.k.a. prezentuje wystarczająco postać i jej charakter.

Ogólnie, wystarczyło więc znaleźć odpowiedni profil graficzny, łączący w sobie szermierza i... błazna, gdyż w międzyczasie uznałem, że ów kawaler będzie wyjątkowo barokowo uprzejmy w swoich dyplomatycznych działaniach, zostawiając improwizację i muzyczną euforię na czas walki ;) (przez hexbladeowski pakt z Fae).

Szybko takowy znalazłem, starając się zaakcentować pewną "krzykliwość" w ubiorze mojej postaci:


Naturalnie, pistolety zostały zdegradowane do roli jednej "niewidzialnej" szpady ;). Ten motyw mi się akurat spodobał. By wezwać swą broń, Hexblade musi trzymać w jednej ręce przedmiot powiązany z paktem. Choć oczywiście jedyną opcją byłby instrument, ja wybrałem wiecznie pustą pochwę na mą szablę ;). Szczwane, a?

Brakowało tylko... imienia. Z tym zaś nigdy nie miałem jakiś wyjątkowych problemów i, po paru minutach szukania celtyckich imion męskich ;P, zdecydowałem się na użycie "Jeevan" i, jako nawiązaniu do Carabasa, tudzież do podkreślenia szlachetnego pochodzenia tej postaci, dodałem ród "de Acario". Efekt, zadowalający.


I tak oto przeszliście przez "skryby procedurę tworzenia postaci", jeśli można to tak nazwać ;).

A Wy? Macie jakieś swoje "patenty" na to by tworzyć postacie do RPG? Jest to długi, pełen koncepcyjnych zagwozdek proces? Czy raczej szybkie wypunktowanie paru najważniejszych cech postaci i dorabianie jej szczegółów podczas pierwszych sesji? Piszcie, czekam na komentarze :).

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. * - w filmie "czarodziej" to... tytuł szermierza, który we władaniu mieczem przekroczył poziom mistrza ;). Prawda, jak idealnie się to wpasowywało w wizerunek Jeevana de Acario i tych moich chęci by jednak mieć "coś z barda" w tej postaci ;P? Swoją drogą - "Kawaler" to nie tytuł, tylko stan cywilny mojego BG, hehe ;).

7 opinii.:

Enc

"Niestety - wkrótce okazało się, że czegoś takiego jak Bard w D&D 4... nie ma."

Raczej Squid nie ma PHB2. Bard w 4e jak najbardziej jest :)

Koryguję więc to i prostuję, że, na stan posiadanych przez Squida podręczników, klasy Bard niet ;). Swoją drogą - fajnie, że jednak gdzieś go upchnęli :P.

Dziękuję za informacje :).

Peace,
Skryba.

Dobry zbiór punktów na ustalanie charakterystyki postaci. Może wykorzystam. :)

Bard jest tak jak powiedział Enc i od siebie dodam, że 4e ma dwa dobre narzędzia do personalizacji bohatera. Pierwsze to Character Backgrounds opisane w PHB2, dają one jeden z bonusów:
✦ Gain a +2 bonus to checks with a skill associated
with your background.
✦ Add a skill associated with your background
to your class’s skills list before you choose your
trained skills.
✦ Choose one language connected to your background.
You can speak, read, and write that
language fluently.
✦ If you are using a campaign setting that offers
regional benefits (such as the FORGOTTEN REALMS
setting), gain a regional benefit.
W przypadku backgroundu "noble" skille do wyboru to Diplomacy i Insight.

Drugi bajer pochodzi z Dragona numer 399 i są to Charecter Themes. Wybiera się jeden z nich, np Noble i dostaje się niewielką moc na start plus możliwość brania innych klimatycznych mocy wraz z awansem.

@ Von Mansfeld (Laveris :P?)

Ostatnio w taki właśnie sposób staram się tworzyć swych BG ;). Punkty oczywiście czasami się zmieniają, jednak ogólny schemat pozostaje taki sam.

@ Krzemień

Szkoda, że nie wiedziałem o tym wcześniej :). My "poradziliśmy sobie" przez dodanie Dyplomacy Hexbladeowi + wybranie atutu od czarodzieja (Sztuczki?) i fabularnie przestawienie mocy od Fae, tak aby dawała energię z muzyki, nie "z natury" :).

Dzięki za wyjaśnienie gdzie jeszcze można "spotkać" Barda w 4e - przyda się, gdy następnym razem będę tworzył postać do jakiejś innej kampanii w tym systemie :P.

Pozdrawiam,
Skryba.

Hexblade - Wiedźmiarz ostrza? Mieczoklęty? Szermierz klątw? :P

Bard w D&D - moim zdaniem jedna z ciekawszych, staranniej wykonanych i oczywiście bardziej uniwersalnych klas z D&D 3.X. Natomiast to chyba trudniejsza klasa do grania. Nie wiem czemu, ale moim graczom grającym bardami wyjątkowo ciężko przychodziło ogarnięcie systemu czarów znanych i rzucanych dziennie, plus muzyki i wiedzy bardów. A przy tym wszystkim wypadałoby śpiewać i w ogóle "jaskrować". ;)

Bardzo mi się podoba Twoja postać. Ma kilka fajnych twistów tu i tam, nie jest stereotypowa, super. Tylko to imię... jak to się w ogóle wymawia?! :)

Mam listę notek do napisania. I tam jest właśnie o moim pomyśle na stworzenie postaci. Przeniosę tę notkę na jakąś wyższą pozycję na liście.

@ Darcane

... Zaklinacz Ostrzy :P?

Bard - masz przed sobą człowieka, który BG1 + dodatek solował bardem, hehe ;). Co do odgrywania, zależy. Nieczęsto (czy raczej, nigdy? - coś mi się nie chce wierzyć, ale przypomnieć sobie nie mogę) "widywałem" na swych sesjach bardów (w dowolnym systemie), więc nie mam porównania.

Dla mnie bard to przede wszystkim radosna improwizacja, żywiołowość i niebywała zdolność do przetrwania w niesprzyjających warunkach ;D. Ale ze śpiewaniem to raczej nie - mój "hex-bard" co prawda śpiewa, ale ja oszczędzam współgraczom tych tortur ;). Już wystarczy, że dobijam ich w świecie gry muzyką z fletni pana ;P.

Co do imienia, cóż, specjalnie takie wybrałem by używali "de Acario" zamiast niego ;P. Ale uparli się - i gadają "imieniem". Wychodzi im/nam/mi to w stylu "dżjewjan di akarjo" ;). Swoją drogą, "de Acario" oznacza "bez gracji" ;P. Lubię zabawę kliszami.

Czekam więc na Twoją "procedurę" :). I na maila :P.

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za komentarze :).

Skryba.

PS. Agitacja trwa - piątek, premiera, przybądźcie ;P.

Prześlij komentarz