S-to-PLAY: Ancient Domains Of Mystery

Początek grudnia i... pewne zmiany ;). Dziś dość nietypowo - pogmeram trochę o pewnym cRPG. Sam nieczęsto mam okazję grać (Guild Wars to wyjątek ;P), niemniej, istnieje pewna pozycja - do której "regularnie" wracam co parę miesięcy. Tworzę postać, schodzę do lochów, dobrze się bawię po czym... cóż, moja postać ginie z braku jedzenia, petryfikacji lub też, co chyba najczęściej im się wszystkim przytrafiało, z powodu syndromu "jeszcze jeden poziom i zapiszę grę". Panie, Panowie - oto A.D.O.M.

Jak prawi nam pewna "mądra" -pedia, "[...] roguelike to rodzaj gry komputerowej, która z założenia ma być podobna do Rogue. W Polsce i Rosji gry roguelike są czasem nazywane rogalikami lub rogalami" (...ponoć). Ci którzy wiedzą z czym się takie rogaliki je, pewnie nie muszę opisywać, że są to gry które - przynajmniej mym skromnym zdaniem - najpełniej oddające istotę oldschoolowego klasycznego erpegie na PC. Pewnie, dialogi nie są tam zbytnio rozbudowane, misje także nie są rozbudowane, ale, bądźmy szczerzy, przeważnie na moich sesjach gracze sprowadzali wszystko do wspólnego mianownika: zabić BNa i lub BNów (nieważne co zakładał scenariusz). Więc, darujcie ten mały przytyk grom "fabularnym" ;).

Ancient Domains of Mystery, lub też w skrócie ADOM, jest rogalem pełnoprawnym. Grafika ASCII (czysty tekst), komplikacja rozgrywki godna dowolnemu wzorowi z fizyki kwantowej (...a są one spore) i, a jakże, grywalność dorównująca jedynie niewyczerpalnym pokładom wyobraźni tkwiącym w umysłach każdego z was. Wszystko to składa się też "niestety" na prosty przekaz: jeśli jesteś "niedzielnym" graczem (cokolwiek to dzisiaj znaczy) lub jeśli cudowna grafika jest dla ciebie wytyczną grywalności, to tego typu doświadczenie może być dla ciebie lekko... szokujące. Tak, ludzie w coś takiego grają. I, tak - nawet dobrze się przy takich pozycjach bawią. Czego dowodem jest niżej podpisany, który w czasach Win98 specjalnie wchodził do DOSu by popykać w ADOMa. I uśmiercić przy okazji kolejną postać.

Jak już wspomniałem, śmierć w tej grze jest częsta. Ba, wręcz przerażająco częsta jeśli brać pod uwagę tendencje dzisiejszych gier na PC w których istnieją trzy strzałki. Pierwsza pokazuje jak dojść do bossa. Druga pokazuje jakie słabe punkty ma boss. Trzecia natomiast pozwala ci uniknąć spotkania z bossem po to by nikt nie czuł się zbytnio poszkodowany przez zbyt trudną grę. Nie oszukujmy się. ADOM jest trudny. Aby przeżyć, warto zawsze mieć plan awaryjny w postaci choć jednego zwoju teleportacji (o ile będziecie sobie mogli na niego pozwolić). Albo najlepiej dwóch. Bo, nie daj Boże, okaże się że za pierwszym razem coś twej postaci nie wyjdzie (o to łatwo... tak swoją drogą, lepiej zawczasu sprawdźcie czy wasze postacie potrafią... czytać).

Dlaczego w ogóle wspominam grę autorstwa Thomasa Biskupa (nie, nie Polak) z, jeśli dobrze pamiętam, 1994 roku? Bo jest genialna. Nigdy jej nie przeszedłem (a ponoć dwa razy byłem dość blisko). Uśmierciła mi dziesiątki (setki raczej nie) różnych postaci. Wycisnęła siódme poty podczas kolejnych wypraw do podziemi. Ale uaktywniła przy tym ogromne pokłady wyobraźni (w końcu kto by tam w tym chodzącym po lochu D dopatrzył się niebieskiego, dorosłego smoka?). Za każdym razem zaskakiwała czymś innym, niepoznanym i - nie da się ukryć - przeważnie śmiertelnym (ok, ok - trafiały się też miłe znaleziska w postaci... podziemnej areny gladiatorów). Oraz nauczyła cierpliwości i dbania o każdą kolejną postać - nawet jeśli ostatecznie i tak była górą. Bowiem, niestety, ludzka natura (patrz: w/w syndrom) zwykle zwyciężała nad roztropnością.

Wspomniałem już, że istnieje tylko jeden save? Nie? - to wspominam. I "dopominam" - możesz skorzystać z niego tylko gdy wychodzisz z gry. Twoja postać będzie bezpieczna aż do momentu, w którym ponownie ją uruchomisz. Jeśli zginiesz przed zapisem, twoja postać umrze na zawsze. Życie jest okrutne, prawda? A ADOM jest jeszcze gorszy ;). Bywa jednak piękny i wciągający. Miło mi też poinformować, że projekt nadal, mimo tylu lat, ciągle jest aktualizowany (ba, wersja na PC to ciągle, zdaniem Autora, "coś-jakby-beta"). A najlepsze, że od pewnego czasu trwają prace nad JADE (Java-based Ancient Domains Engine). Zainteresowanych odsyłam pod ten link - mieści się tam oficjalna strona ADOMa.

Można tan - za darmo - ściągnąć klucz do wielkiej przygody. Pamiętajcie jednak by przed jej rozpoczęciem - kupić kilka racji żywnościowych dla waszej postaci.

... bowiem na 4 poziomie lochów, na zakupy może być trochę za późno ;). Jednak, wiecie, zawsze pozostają zwłoki pokonanych po drodze przeciwników.

Smacznego ;).

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Coś namieszałem z ustawieniami bloga - skasowało kilka postów tak z ostatnich jak i z dawniejszych miesięcy. To co widzicie, to ostatni backup jaki zrobiłem. Dość dawno temu, nie ukrywam. Cóż, życie. Ale - hej, dość narzekania ;). Za tydzień napiszę trochę o innym cRPG, w którego niegdyś grałem. Jutro - powrót Piątkowej Piątki.

10 opinii.:

Znam! Grałem, gram czasem, jest fajnie :) ;) Polecam

Warto wspomnieć licencję, na jakiej gra jest udostępniana. Otóż bardzo mile widziane jest wysłanie kartki pocztowej autorowi.

Właśnie znalazłem na swoim kompie w pracy ADOMa i gray elven wizard`a na 11 lev ;)
No i oczywiście gram :P

To w RPG starej szkoły chodziło o wybijanie mobów? Codziennie można dowiedzieć się czegoś nowego.

@ Savarian - witaj w klubie uzależnionych ;D :P.

@ dzemeuksis - kurczę, faktycznie! Zupełnie wyleciało mi to z głowy. Dzięki za korektę!

@ Paralaktyczny - to nie czyta, że moim zdaniem pisze :P? Dziwne, ale wydawało mi się że w pierwszym AD&D chodziło głównie o to aby zejść do lochu i wytłuc kilka mobów ;]. Takoż i moje pierwsze sesje w D&D 3 ED też nie odchodziły od tego schematu, mocium panie. Stąd ADOM jest dla mnie powrotem do tamtych "dawnych" czasów gdy MG dawał za zabicie wiewiórki te 15 expa ;).

Ale może Ty widzisz to inaczej (nie twierdzę lepiej czy gorzej, tylko inaczej). Może masz inne doświadczenia i może u Ciebie AD&D polegało na toczeniu filozoficznych debat nad sensem życia. Tak czy owak, napisałbyś lepiej jak to wg Ciebie wyglądało RPGowanie 'starej szkoły' - to że diametralnie odmiennie niż u mnie, to już zdążyłem zauważyć, mimo tej lekkiej nuty ironii w komentarzu :P.

Z chęcią przeczytam(y) i poznam(y) inny punkt widzenia :).

Peace,
Skryba.

Jeżeli Twoim zdaniem, to wszystko zmienia. Bo jak wiadomo, nawet najbzdurniejszy osąd, jeżeli jest naszą opinią, jest usprawiedliwiony. Może i podjąłbym dyskusję, gdybyś jej właśnie nie zamknął.

A o staroszkolnym RPG wypowiadał się nie będę. Nie mam w zwyczaju wypowiadać się w temacie, o którym nie mam pojęcia.

Notka fajna, ADOM warty przypomnienia (chociaż nie jest to pozycja znajdująca się wśród moich ulubionych rogalików). Ale po co mity o oldschoolu - w dodatku te najgorsze, odnoszące się do rzekomego intelektualnego prymitywizmu (obojętnie, czy taki jest cel, takie jest ich źródło oraz wydźwięk) - rozpowszechniać, nie wiem. Zwłaszcza, że jak widzę mogłeś odnieść się do swych początków z RPG, a nie "oldschoolowych klasycznych erpegie".

Peace

Skryba, pochwal się swoimi herosami ;) Napisz jeśli pamiętasz, jaki lev wbiłeś najwyżej i kim?

@ paralaktyczny - nie wiem ani o co Ci chodzi ani czemu tak przesadnie reagujesz. Nigdzie nie pisałem o prymitywizmie - widocznie chcesz widzieć to, co Ci akurat pasuje.

Twój tekst o zamknięciu przeze mnie dyskusji - tudzież doprawdy dziecinną szpilę zawartą w kolejnym zdaniu - pominę milczeniem.

Wyluzuj - nie było moim zamiarem rozpowszechnianie mitów (or whatever) o OldSchoolu, którego definicję znam m.in. stąd:

http://tekronicum.pl/rpgfaq/16/co-to-jest-osr-oldschool-i-retrogaming

Zaś o "zabijaniu mobów" w RPG pisał niedawno Ojciec Kanonik z bloga Inspiracje, który, wybacz jeśli się mylę, traktuje chyba właśnie o temacie o którym -ponoć- nie masz pojęcia:

http://bialylew.blogspot.com/2011/11/od-experience.html

Na samym początku dość wyraźnie pisze, iż inne (ciekawsze) sposoby przyznawania XP były REAKCJĄ na "przyznawanie XP-ków za zabijanie mobów i zdobywanie skarbów".

Tym bardziej więc nie widzę w czym i z czym masz problem.

I przeczytaj raz jeszcze czemu użyłem przykładu z D&D w komentarzu - nie spisuj sobie listy OldSchRPG, które z ADOMem nie mają nic wspólnego. Wiem że takowe istnieją - nie musisz mi tego udowadniać.

@ Savarian - moja dwójka ulubionych, niestety już martwych, postaci to:

Gavin. L41 gnomish bard (M)
He was crushed by tons of luggage in the wilderness.

oraz:

Amanda. L35 gray elven wizard (F)
She broke her neck in a pit trap.

Biorąc pod uwagę, że w ADOMie IIRC max poziom to 50 (chyba że coś się zmieniło w kolejnych wersjach) - cóż, byłem dość bliski dobrnięciem do niego moim bardem ;P.

Niestety bard poszedł o jeden piksel za daleko ;). Że nie wspomnę o naprawdę głupiej śmierci drugiej postaci. Choć... biorąc pod uwagę w jaki sposób można umrzeć w ADOMie, hm, może powinienem się cieszyć.

Doh, przyznaję. Gram obecnie w ADOMa :P. The Deceiver, 4 trollish barbarian (M). Przynajmniej nie ma obaw, że zabije mnie własnoręcznie wystrzelony magiczny pocisk ;).

Peace,
Skryba.

Nie wydaje mi się, bym przesadnie reagował. Jako Twój czytelnik oraz osoba w oldschoolu siedząca - wyłapałem w Twym tekście błąd, zatem zwróciłem Ci na niego uwagę. Ty natomiast nie dostrzegasz tegoż błędu, a w odpowiedzi przedstawiasz mi... to co Ci się wydawało oraz jakie masz doświadczenia z początków swojego, podkreślam, erpegowania. Jedyny sens jaki miałoby to w kontekście poruszania przeze mnie zagadnienia, to stawianie znaku równości pomiędzy własnymi doświadczeniami a całym oldschoolem, którego to istotę pozwoliłeś sobie wyciągnąć we wpisie. Toteż zwróciłem na to uwagę, widocznie niewystarczająco jednoznacznie i tyle. Jednocześnie próbowałem w ostatnim akapicie uściślić postrzeganie przeze mnie wpisu.

Owszem, nigdzie nie pisałeś o prymitywizmie. Dlatego też napisałem, że niezależnie od intencji - taki jest wydźwięk. Czy dlatego, że widzę to, co widzieć chcę? Nie wiem. Dla mnie zabawa, której istotą jest wybijanie mobów, zwłaszcza w kontekście niskiego stopnia skomplikowania mechanik oldschoolowych RPG - jest intelektualnie prymitywna. Nie oznacza to, że jest zła. Samemu również od czasu do czasu zdarza mi się w niej wziąć udział, a w przeszłości nawet zagrałem raz, czy dwa razy w piłkę nożną. Stąd też mym zdaniem wynika - niezależnie od naszych oczekiwać co do tego co przeczytamy - że stwierdzenie, którego się dopuściłeś przedstawia oldschool RPG jako intelektualnie prymitywną rozrywkę.

Wiem, iż Twym celem nie było rozpowszechnianie mitów o oldschool RPG, dlatego też zwróciłem Ci na to uwagę. Oczywiście nie musisz się ze mną zgadzać.

Ojciec Kanonik po pierwsze pisał o jednostkowych przypadkach, po drugie niewynikających z grindowania mobów (lecz ogólnej dyskusji o przyznawaniu EXP po części związanej właśnie z tym, że w niektórych systemach mechanika gry nie wspierała stylu preferowanego przez graczy - którzy skupiali się na innych aspektach rozgrywki niż wybijanie mobów), po trzecie będących już kolejnymi wariantami spośród wielu. Wyciąganie z tego wpisu wniosku, że istotą oldschool RPG było ubijanie potworów jest pozbawione podstaw, a oprócz tego zwyczajnie błędne. W dodatku pomija dorobek okresu oldschool, w którego skład dla przykładu wchodzi Traveller. W tym systemie (jak najbardziej oldscholowym) AFAIR chodzi o zdobywanie wpływów oraz bogactwa, by przełożyć je na jeszcze większe wpływy oraz bogactwo - w space operze pełnej intryg. A zabijanie jest wyjątkowo nieefektywnym sposobem na osiągnięcie tychże. W staroszkolnych systemach fantasy wcale znacznie odmiennie nie jest. Mógłbym rozpisywać przykłady, wspominać o modelu awansowania w drabinie społecznej oraz przechodzeniu na emeryturę postaci. Przytaczać wydawane kampanie, dowodzić w oparciu o ich trójpodział, podać najdobitniejszy przykład megadungeon, by zakończyć wspomnieniem o tym, że EXP dostawało się za skarby, a nie zabicie potwora, co miało promować szukanie sprytniejszej drogi, zwłaszcza gdy pamiętamy o "survivalowej ekonomii" uśmiercającej wiele postaci. Tyle, że nie ma potrzeby dowodzenia czegokolwiek poprzez przytłaczającą większość opcji zgodnych z mą opinią. Nie ma, ponieważ nie masz Skrybo podstaw dla swego stwierdzenia, że istotą oldschoolowego klasycznego erpegie było wybijanie mobów.

Co gorsze, jest to często powtarzany mit. Natomiast jeżeli uważasz Inspiracje za dobre źródło wiedzy o oldschool RPG, powinieneś raczej sięgnąć po ten wpis i wyciągnąć z niego wnioski, jeżeli szukasz istoty oldschool RPG:
http://bialylew.blogspot.com/2009/07/rpg-70s.html
Gdyż, być może niesłusznie, odniosłem wrażenie, że brak Ci podstaw w wiedzy o oldschool RPG, przez to tak wykrzywiona interpretacja słów Ojca Kanonika.

Natomiast Twego ostatniego akapitu nie rozumiem, przynajmniej w kontekście mych wypowiedzi.

Peace

Nie siedzę w OS i raczej nie mogłem - z jednego lekko ironicznego komentarza - dostrzec błędu, który chciałeś mi wskazać. Zrozumiałem z niego, że dla Ciebie OS RPG to nie "chodzenie po lochach/zabijaniem mobów". Ok, ale nigdzie tak nie twierdziłem - to Twoja interpretacja jednego mego zdania. Niespecjalnie rozumiałem w czym tkwił szkopuł iż im-H-o chodzenie do lochów i wybijaniu mobów w OS RPG jednak istniało. Stąd prośba o dyskusję.

Słowo OS - ogólnie, na codzień - ma dla mnie tyleż znaczeń ileż interpretacji różnych osób. Ty sam przedstawiasz OS w RPG tak a nie inaczej, czyli jako coś innego, coś bardziej bogatszego i różnorodnego niż JEDNO moje zdanie, które wywołało całą naszą dyskusję - nie widzę w tym problemu. Ale wystarczy zerknąć na przytaczany "Wstęp do starej szkoły RPG" - co było dla mnie chyba pierwszym zetknięciem z OS (możesz go uznać za moją "podstawę wiedzy" [cokolwiek to znaczy]) - by na str.6 dostrzec że:

1, 2, 3, 4, 6, 7 i 8 punkt = walka z potworami, schodzenie do podziemi, wskazówki rajdu, etc. Stąd moje skojarzenie z ADOMem jako czymś, co najpełniej oddaje istotę TEGO TYPU "klasycznych oldschoolowych erpegów". Może powinienem zawęzić to do jakiegoś przykładu - ale a) nie chciałem i b) nie mogłem tego zrobić, m.in. gdyż nie było to celem notki. Stąd, powtórzę, nie wiem dlaczego tak wielkie larum podnosisz z powodu zdania, które ni nie oskarża OS RPG o płytkość intelektualną ni nie stawia równości między OS RPG a ADOMem.

Ze zdania:

"[Rogale] Są to gry które - przynajmniej mym skromnym zdaniem - najpełniej oddające istotę oldschoolowego klasycznego erpegie na PC. Pewnie, dialogi nie są tam zbytnio rozbudowane, misje także nie są rozbudowane, ale, bądźmy szczerzy, przeważnie na moich sesjach gracze sprowadzali wszystko do wspólnego mianownika: zabić BNa i lub BNów (nieważne co zakładał scenariusz). Więc, darujcie ten mały przytyk grom "fabularnym" ;)."

Można oczywiście wysnuć wniosek że dla mnie OS RPG = moje dawne granie w RPGi. Lecz ciągle nie wiem - patrząc na "Wstęp do..." - dlaczego, mimo tylu PODOBIEŃSTW do zaprezentowanego tam stylu gry, miałbym NIE używać przykładu ADOMa jako gry, która imHo najpełniej oddaje tego typu rozgrywkę. Nie pisałem, że 100% OS RPG = ADOM, nie pisałem że ten roguelike = 100% role playing game. Napisałem tylko i aż tyle, że jest najlepszym substytutem takiego dawnego, klasycznego stylu grania w oldschoolowe erpegie, w którym (s)chodziło się do lochów, dokonywało eksterminacji mobów i lootowało/expiło na potęgę.

Notkę Ojca Kanonika przywołałem bo:

"Przyznawanie XP-ków za zabijanie mobów i zdobywanie skarbów od zawsze było rzeczą kontrowersyjną w RPG. Drugą reakcją (o pierwszej napiszę dalej) na ten styl gry był RQ/BRP z 1978r."

Z tego wywnioskowałem, że "przyznawanie XP-ków za zabijanie mobów i zdobywanie skarbów" było pierwsze i że inne, późniejsze reakcje (i inne sposoby przyznawania XP), pojawiły się, cóż, później.

Sam przyznajesz, że była to dyskusja nad tym, że niektóre systemy nie wspierały stylu preferowanego przez graczy. Ok. Zakładam, że to prawda.

Niemniej, skoro istniały w OS RPG i takie systemy - to ADOM może być ich najpełniejszym odpowiednikiem na PC. Stąd przykład. Stąd skojarzenia. Nic ponadto, żadnych wniosków / stwierdzeń / tez.

Gdzie tu wykrzywianie jego słów? Nie wiem.

Nigdzie nie pisałem, że istotą (mocne słowo) OS RPG było wybijanie mobów - jedyne takie stwierdzenie zostało umieszczone na tej stronie Ogrodu przez Ciebie.

A Twój przykład z Travellerem oraz kolejne przykłady "zgodne z Twoją opinią" pokazują to, czego chciałem uniknąć właśnie poprzez mój ostatni akapit w poprzednim komentarzu.

Ja też mógłbym teraz napisać: Elona.

Tyle tylko, że nie o to tutaj chodzi.

Peace,
Skryba.

PS. Inspiracje uważam po prostu za dobrego bloga, w którym często pojawiają się ciekawe informacje. Plus squid polecił go w RPG FAQ Jagmina pod: "Co to jest OSR, oldschool i retrogaming?". Doh.

Prześlij komentarz