Te wakacje są dla mnie wyjątkowo interesujące jeśli o sprawy związane z RPG idzie. Szczęśliwie (bo co za dużo to niezdrowo ;P) - to już "prawie ostatnia" większa inicjatywa, w której brałem udział* w tym okresie. Inicjatywa, która zaowocowała pojawieniem się w mej małej kolekcji gier RPG pierwszych dwóch podręczników z nurtu independent. Ale, może by tak po kolei...
10/7/2011 02:30:00 AM - imć Borejko (który znów gdzieś wsiąkł) zamieszcza na swoim blogu ciekawą notkę, promującą projekt RPG zatytułowany: Alantar. Autorstwa, wówczas mi nieznanego, Artura Szymały, który jest właścicielem sklepu i klubu z grami fabularnymi, planszowymi, strategicznymi, karcianymi etc. - pt.: Gnom (Vladimir, wiesz już z kim masz gadać w sprawie AG, prawda ;]?).
Przyznam szczerze - byłem wtedy pół-biesem małej wiary. Wykorzystanie P19 do opisania gotowego heart-breakera? Pół tysiąca stron znormalizowanego tekstu? I jeszcze "mglista" informacja o jakiejś nagrodzie, która kiedyś zostanie komuś jakoś dana w zamian za feedback? "Nah" - pomyślałem - "prędzej hipopotam zacznie śpiewać jakąś piosenkę Lordi". W skrócie: nie byłem przekonany co do powodzenia całej tej akcji.
Cóż... łapcie piosenkę - i nie wkurzajcie mnie ;]. Dobrze, że nie powiedziałem publicznie czegoś w stylu: "prędzej na najbliższym konwencie zagram to niż [...] (najgorzej, że pewnie byłbym w stanie zagrać to na gitarze ;P)" - mógłbym słono tego żałować ;]. Tym razem jednak w porę ugryzłem się w język. Okazało się, że, tak jak Nadadministrator (O.Ż.W.!) może mylnym być, tak i Skryba niekoniecznie posiada patent na '100% rację'.
Czyt. - pomyliłem się.
Autor Alantaru okazał się być osobą sympatyczną, otwartą na krytykę i chętną do wprowadzania w jego grę rad tak moich... jak i Avnara, który również "w tym siedzi". Za co mu na wieki sława - bo zawsze warto mieć dwóch krytyków, którzy "ideowo" stoją po nieco różnych stronach wspólnej erpegowej sprawy ;). Kiedy ja patrzyłem na projekt "świeżo po SD.PL" - mój zacny Towarzysz patrzył na niego przez pryzmat KaCetów.
Czego efektem jest... sześć (!) tematów feedbacku, w każdym po 2/3 strony (forumowego **) tekstu (!!!) - właśnie na temat Alantaru. Tekstu wypełnionego wieloma uwagami, komentarzami oraz, a jakże, sugestiami co i gdzie można byłoby poprawić by gra nie była "typowym" heart-breakerem. Po tych trzech miesiącach, osobiście mogę z ręką na sercu stwierdzić, iż gra zmierza (IMHO, oczywiście) w dobrym kierunku.
Nie żałuję, że poświęciłem jej trochę swojego wolnego czasu. Choć, przyznam, czasami było ciężko ;).
Nie żałuję, że poświęciłem jej trochę swojego wolnego czasu. Choć, przyznam, czasami było ciężko ;).
Sprawdźcie zresztą sami czy było warto - obecnie istnieje już dziesięć części podręcznika. Z każdą kolejną widać, iż Autor - moim zdaniem słusznie - stara się wdrażać w życie zasadę: quick to learn = quick to play. Tekstu w każdym z ostatnich PDFów jest zdecydowanie mniej, ale jest za to bardziej dopracowany, tak jeśli brać pod uwagę jego "spójność" jak i potencjalne wykorzystanie pomysłów w nim zawartych na sesjach.
Warto też wspomnieć o tym, iż... faktycznie - pewna nagroda była. "Drobiazgiem" (jak dla kogo - dla mnie był to naprawdę ładny początek tygodnia :) [paczka przyszła przedwczoraj, niestety nie byłem w stanie jej odebrać]) okazał się być zestaw dwóch podręczników RPG. Dano mi również wybór - wśród "drobiazgów" był też m.in.... Wolsung. Ostatecznie padło jednak na wspomniany już wyżej "zestaw":
Całkiem miła "nagroda pocieszenia" za ostatni erpegowy konkurs, w którym brałem udział, prawda :)?
A już poważniej - cieszę się wielce, że akcja: "nagradzania za feedback", nie okazała się "niewypałem".
Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.
PS. * Tak po prawdzie - to nadal biorę w tym wszystkim udział. Bez kolejnych "drobiazgów" - projekt, po tylu kilobajtach tekstu, coraz bardziej mi się podoba (... w końcu, tyle już nad nim "siedzę" ;)). Także nie widzę żadnego powodu dlaczego nie miałbym wspierać jego Autora w przyszłości. Plus, miło wmawiać sobie, iż z chwilą odebrania paczki a.k.a. mego "wynagrodzenia" - feedbackami zacząłem zajmować się "zawodowo" :P.
PPS. ** - przynajmniej wiecie już na co się porywacie, prosząc mnie o feedback na temat Waszych gier, Panie i Panowie ;) (kieruję te słowa tak do tych, którzy już otrzymali ode mnie maile z magicznym słowem: "Feedback" w tytule - jak i do tych, którzy jeszcze się wahają czy wysłać Skrybie maila [adres: satoru [d0t] mitsu [piesek] interia [d0t] pl] z prośbą o jego udzielenie ;P).





2 opinii.:
Podziw, że Ci się chciało w to zanurzać. Udzielanie feedbacku komukolwiek to jednak ciężka praca, za którą nie ma się aż takiej famy jak za tworzenie własnych projektów.
Mam cichą nadzieję, że zajmujesz się tym także charytatywnie. ;)
Z innej beczki - zauważyłem, że jak robię sobie od razu notatki czytając to co druga strona napisze, to pomoc której próbuję czasem innym udzielić jakoś tak lepiej wychodzi.
"Fama" "famie" nierówna, Towarzyszu :). Jakkolwiek, nigdy się za nią nie uganiałem i nie uganiam - ja "robię swoje" i dobrze mi z tym :) (taka dewiza, pokrewna mej innej: "rozmowy trwają" :P).
Może też od razu słów parę wyjaśnienia, coby nie było wątpliwości.
Tak, udzielam feedbacków. Prywatnie, najczęściej via maile - choć i przez AQQ (niezwykle rzadko). Gdybym miał drużynę - to pewnie i poza "suchym słowem" podpinałbym feedback pod akcję 1hp.
Nie, nie biorę za to "drobiazgów". Także, bez obaw, odzywać się do mnie można - nie gryzę a i portfeli nie suszę :P. Po prostu siedzę sobie w "niszy w niszy" jaką są feedbacki do polskich erpegów.
Przypadek z Alantarem jest wyjątkowy - o czym pisałem w powyższym wpisie. Tam były "nagrody" - choć aż do poprzedniego tygodnia ani słowem nie wspomniałem o tej kwestii na forum/w mailach do Autora.
... sam się do mnie z tym zgłosił :P.
Pozdrawiam :),
Skryba.
PS. Sprawdź skrzynkę pocztową ;).
Prześlij komentarz