Jak to się robi w... Kanadzie?

Ostatnimi czasy, często pisze do mnie maile pewien... Kanadyjczyk. Rozmawiam z nim na przeróżne tematy - w tym, oczywiście, na te erpegowe (inaczej w ogóle bym nie wyciągał na bloga nawet marnego ułamka procenta części tej prywatnej korespondencji ;]...). Kilka dni temu - miała miejsca dość ciekawa 'konwersacja', której efektem jest poniższy wpis dotyczący unikalnych dla Kanady gier role playing. 

Zapraszam do lektury i komentowania!

Big Eyes, Small Mouth - często używa się też skrótu BESM. Hm, normalnie Manga & Anime jest wszędzie ;). Nie zmienia to faktu, że, biorąc pod uwagę zdanie mego rozmówcy, była to jedna z pierwszych gier independent stworzonych w Kanadzie. Była to też gra, która osiągnęła całkiem spory sukces - głównie za sprawą bardzo prostej mechaniki nazwanej Tri-Star, w której zawarto m.in. dość ciekawy system tworzenia postaci, pokrewny temu obecnemu w GURPSie czy HERO (przez co łatwo jest się wyuczyć zasad zawartych w podręczniku). Ostatecznie, po upadku głównego wydawnictwa - licencję na BESM wykupił... a to ci dopiero... White Wolf (!), który wydał ostatnio jej 3 edycję (!!!). Ma 'mhroczna' dusza krwawi właśnie różowymi łzami, wy cholerni zdrajcy ;P!

Diaspora - kolejna kanadyjska gra, która odniosła ostatnio spory sukces. Używa zmodyfikowanego systemu FATE, który, oczywiście, wiele wspólnego z piękną ojczyzną mego rozmówcy nie ma, ale, co trochę mnie osobiście zaskakuje, jest tam całkiem popularnym systemem wykorzystywanym 'w produkcji' gier typu independent. Gra powinna się spodobać fanom science-fiction (została przyrównana do systemu Travellera, głównie przez podobieństwa w układzie słonecznym oraz regułami tworzenia statków kosmicznych). Na dzisiejszy dzień, jest to prawdopodobnie najbardziej znana implementacja FATE do S/F. Zresztą, każdy kto lubi podróże międzygwiezdne poczuje się w tej grze jak w domu ;).

Heavy Gear/SilCore - Panie, Panowie - czapki z głów. Jest to bowiem najprawdopodobniej najbardziej znana kanadyjska gra RPG. Posiada swoją wersję 'bitewniakową'! - a także... kurczę... stworzono na jej podstawie nawet   kilka gier na parę różnych platform (które były ponoć całkiem dobre) - ORAZ - ma też swoją własną linię komiksów. Mechy, rozryta wojnami planeta Terra Nova tudzież całe najemne kompanie wynajmowane przez skłócone narody i organizacje... ja chcę coś takiego w Polsce! Tym bardziej, że mechanika (Silhoyette [SilCore], oparta na k6 - istnieje jednak też konwersja na d20) kręci się wokół budowania swojego własnego mecha oraz pilotowania nim podczas wykonywania różnych misji. Połączenie Battletecha i Mechwarriora w stylu Armoured Core, dwa fajne podręczniki (podstawka + Heavy Gear) + parę innych, mniej znanych? - to kiedy wylatuje ten samolot do Kanady?

Alpha Omega - zdaniem mojego rozmówcy, nie aż tak popularna jak powyższe, niemniej, będąca ciekawą wariacją na temat post-apokalipsy gra... z ponoć genialnymi grafikami. I pokręconym settingiem - w którym w niekiczowaty sposób połączono magię, high-tech oraz kilka innych tematów apokaliptycznych znanych chociażby z Rifts. Jednak w przypadku tej gry - cóż, udowodniła ona, iż Rifts mógłby zostać opracowany lepiej. Co nie znaczy, że Rifts to zły system, oczywiście - po prostu AO trochę sensowniej upchała cały ten beszamel do jednego kotła.

Feng Shui - możecie nie wierzyć, że w pewnych kręgach ta gra RPG z gatunku independent, oparta na licencji CC, zyskała status kultowej. Ale, w sumie, koncepcja ciekawa - wywołać na sesjach klimat filmów akcji z Honk Kongu? - czemu nie, nie takie rzeczy się wyprawiało ;). Zwłaszcza że mechanika jest ponoć całkiem sympatyczna - polega głównie na wyprzedzaniu deklaracji pozostałych graczy, którzy mogą co prawda stać po tej samej stronie barykady, ale i tak są nagradzani za robienie 'odjechanych' rzeczy w postaci wyskoku z okna prosto przez szybę, strzelając w tym samym czasie z dwóch spluw naraz i robiąc podwójne salto na siedzenie swojego motocyklu. Wierzę na słowo ;). Obecnie - gra została wykupiona przez niekanadyjskie studio Atlas Games.

Hollowpoint - świeża sprawa! Gra została opublikowana niedawno, przez tych samych ludzi, którzy zrobili Diasporę. Odnosząc się do słów mego rozmówcy, zyskuje ona coraz większą popularność w Kanadzie - co ponoć widać z miesiąca na miesiąc. Ba, jest tak dobra, że najwyraźniej 'strąci' z tronu samą Diasporę. Dość oryginalna jest też koncepcja - fantasy... w którym wszystko kręci się wokół uber-przemocy i zemsty. Filmy w stylu 'Wściekłe Psy' czy 'Życzenie śmierci' się kłaniają - a mechanika gry wspiera tworzenie krwistych i niezwykle brutalnych akcji postaci... które - warto zaznaczyć - dość często umierają. Zwykle w mało przyjemny sposób, oczywiście.

Powyższe tytuły są 'wielkimi grami' - jednak, dzięki uprzejmości mego znajomego, dowiedziałem się również o kilku innych, mniejszych lecz i tak dość intrygujących, grach RPG. Oto i one:

Aeternal Legends - wiecie co to jest gatunek slipstream? W sumie ja też do końca nie wiem ;). Podobno to te gry/książki/filmy, w których nasz współczesny świat nakłada się na świat nadnaturalny, czy raczej: kolidują one ze sobą. AL prezentuje setting, w którym zwykły szary człowiek idąc ulicą miasta może po prostu wpaść na coś wymykającego się jego percepcji postrzegania rzeczywistości. Pędzisz taksówką do supermarketu - a nagle spotykasz grupę wiedźm sprzedających eliksiry czy też paczkę pijanych trolli wychodzących z któregoś z pubów. Dorzućcie łatwe do opanowania zasady i silny nacisk na odgrywanie postaci (m.in. od jej wiary w jakieś zjawiska zależeć będzie to, jaką magiczną moc ona posiądzie) - i macie doprawdy wybuchowy miks ;).

Perfect: Unrevised - dystopijne społeczeństo, huh? Ciekawe co by na jego temat powiedziała Pani Urszula, prowadząca bloga o dystopiach :) (na którym panuje totalny bojkot spoilerów ;P). A tak wracając do klimatu proponowanego przez grę - dotyka on tego jak to jest być kimś innym w świecie, w którym każdy kto odbiega od normy staje się automatycznie uznawanym za przestępcę. P:U to gra pozbawiona prowadzącego, w której postacie graczy tworzą bohaterów, którzy albo stoją po stronie Prawa - albo też, patrz wyżej, są oni 'przestępcami' w jego świetle. Gra toczy się w scenach, w których ci 'wywrotowcy' popełniają 'przestępstwa', mierzące w porządek i Prawo 'idealnego' miasta. Następnie ustala się to w jaki sposób Prawo ich namierza - i jakie są tego konsekwencje (czyt. taki fallout jak w przypadku DitV). Gra wspiera rozgrywkę w większej ilości graczy niż dwóch - jednak w każdym jej momencie może być tylko jeden 'zbrodniarz' oraz jeden gracz stojący po stronie Prawa. Pozostali wspierają te dwie postacie i - gdy zmienia się scena - zamieniają się rolami czy to z 'kryminalistą' czy to z 'prawnikiem'. Ponoć gra zebrała dobre noty ale przez fakt bycia GM-lessem, nie jest aż tak popularna... jaka powinna być ;).

- - - 

I tak właśnie to się robi w... Kanadzie. Podobało się :)? Chcecie więcej :P? - no to zapraszam na bloga Borejki, gdzie zaprezentował on całkiem imponujące zestawienie artykułów z serii jak się gra w RPG na świecie (czekam z niecierpliwością na Rosję, Towarzyszu!). 

Ja w każdym razie 'tak przy okazji' dorzucam do jego pracy swoją małą cegiełkę ;).

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek. 

PS. Swoją drogą, mój znajomy zza Oceanu, żyje sobie w odległości ~80 km od siedziby Wizard of The Coast... szczęściarz!

10 opinii.:

Z zainteresowaniem czytałem. No proszę, czego pewne projekty pozwalają się dowiedzieć. :)

Prawda :P? Hehe... a jako ciekawostkę mogę podać, że 'tam też' ostro 'savagują' ostatnimi czasy (czyt. tworzą gry RPG pod licencję Savage Worlds). I że również mieli w historii okres, kiedy wszystko musiało być pod d20 ;).

Peace,
Skryba.

YuriPRIME pisal o silcore i kanadzie na swoim blogu ostatnio. Polecam

Hm, o Kanadzie tam jakoś niczego nie widziałem, ale przejrzałem tylko artykuły powiązane z Silcore - ale, fakt, o tej mechanice sporo się chłopak rozpisał.

Peace,
Skryba.

Bardzo ciekawy wpis! Rozumiem, że Twój znajomy mieszka w anglojęzycznej części Kanady? Czy w Quebecu sytuacja RPG-owa wygląda podobnie, czy może da się zauważyć jakieś odstępstwa?

Cóż, to ciekawe pytanie Blanche - ale, tak, mieszka ;). Zastrzegał jednak, że z powodu 'rozproszenia' społeczeństwa Kanady na tak wielkim obszarze... sytuacja może być zupełnie inna w bardziej 'oddalonym' mieście (z jego punktu widzenia, oczywiście).

Stwierdził również, że rynek erpegowy Kanady jest silnie powiązany z rynkiem erpegowym w USA. I że powątpiewa w to, że bez Internetu powyżej wymienione tytuły zyskałyby tak wielką popularność jaką na obecną chwilę mają.

Przy najbliższej okazji podpytam go czy nie zna kogoś z Q :).

Pozdrawiam,
Skryba.

Ghrr,wrrr! Bialy bullterier No.ze nie ma maila!

Kolejka jest :P! - a poważniej, o 1:30 nad ranem byłem już tak zmęczony, że najzwyczajniej w świecie padłem, a rano zapomniałem wysłać Ci wczorajszą wiadomość (napisałem ją wcześniej... ale wyleciało mi to z głowy przez tą dzisiejszą jazdę, heh).

Sprawdź skrzynkę :).

Peace,
Skryba.

Ja chcę Heavy Gear :(

Nie Ty jeden, heh...

Peace,
Skryba.

Prześlij komentarz