Zapiski z sesji #21! - Neuroshima #2 - kampania: SK (III). Finał.

Przedstawiam ostatni zapis wydarzeń z mini-kampani do NS, którą, wraz z mymi przyjaciółmi, zdołałem przeprowadzić od A do Z w te wakacje. Co się działo na finałowej sesji? - sporo ;). O obronie miasta Stonekill (tak, tak - tego Stonekill!), przeczytacie w dzisiejszej blogowej notce. A już teraz powiem - było bardzo sympatycznie :). I - chyba - podobało się wszystkim graczom siedzącym przy wspólnym stole.

Początkowo Drake i Matt niespecjalnie wiedzieli co zrobić z faktem odszukania mieściny, w której ciągle ktoś walczy z Molochem. Opcji było wiele - ostatecznie jednak padło na plan by się tam przedrzeć, inkasując po drodze dwie matki z lufy Archibalda. Niestety, okazało się że plan trzeba było zmodyfikować przez pojawienie się na polu bitwy czegoś, co wyglądało na ostateczną machinę mającą przełamać obronę małego miasteczka.

Po powrocie do Szajbusa i Meg (którzy, okazało się - mieli towarzystwo w postaci kilku robotów naprawczych, poradzili sobie z nimi bez najmniejszego problemu), drużyna Delta była w pełnej gotowości. A po daniu sygnału obrońcom, iż szarżujący czołg nie jest maszyną Molocha (Steiner wystrzelił flarę), Drake dał z siebie wszystko co tylko mógł by zręcznie manewrować kilkudziesięcio-tonowym bydlakiem na polu bitwy.

Matt również nie pozostawał w tyle - ładnie wycelował z lufy czołgu i trafił prosto w matkę, która, przewróciwszy się, przygwoździła działo wymierzone w główną bramę miasta. Pozostawała jeszcze kwestia tego jak nasi bohaterowie zamierzali dostać się do jego środka. Wybrali opcję by wjechać przez główne wejście - głównie z powodu zaminowanych prowizorycznych barier chroniących pozostałe wjazdy do miasta.

Szczęśliwie, udało się uniknąć tak strat własnych jak i strat w ludziach - czołg, wraz z załogą, pięknym oraz majestatycznym 'rozruchem', usadowił się prosto na centralnym placu boju 'całej ludzkości'. Z miejsca został też wzięty na celowniki obrońców miasta. Ktoś zaczął krzyczeć by, ktokolwiek siedzi w środku pojazdu, wyszedł z niego i przedstawił się.

Pierwsza wyszła Meg - choć, dość szybko wróciła z powrotem do środka czołgu, opowiadając o jakimś młodym oficerze, chcącym rozmawiać z dowódcą. Nim Szajbus zdążył zareagować, na zewnątrz wyskoczył Matt (któremu udało się podsłuchać pewnych niepokojących strzępków rozmów otaczającej czołg gawiedzi). I, tak, tak - stał się 'nieformalnym' nowym oficerem drużyny Delta.

Osoba z którą rozmawiał, miała na imię Kisper. Widać było, iż oficerowie zmieniają się tu szybciej niż nowi w Posterunku. Kisper wyjawił, iż ta mieścina - Stonekill - broni się od ponad pół roku. Jakieś trzy miesiące temu, wysłali dwa czołgi (w okolicy była kiedyś baza wojskowa) na pomoc - i najwyraźniej, przynajmniej zdaniem wszystkich obecnych na placu, taka pomoc właśnie nadjechała.

Nim Matt połapał się co w ogóle się dzieje - Kisper złożył na jego ręce dowodzenie obroną wioski, zaś tłum, jak to tłum, zaczął witać drużynę jako swoich wybawców. Wieść o przybyciu posiłków - obiegła to miejsce w iście zatrważającym czasie. Pozostała część oddziału Delta - która wyszła z czołgu - została przywitana jak prawdziwi bohaterowie. Okrzykom i radości, nie było końca.

Jednak my, jak wiemy, zdajemy sobie sprawę, że nasi 'bohaterowie' nie przybyli tu by kogokolwiek ratować. Pierwszy dowiedział się o tym Kisper - Matt powiedział mu całą prawdę. Chłopak, jak prawdziwy żołnierz, przyjął to z godnością. Natychmiast ogłosił mobilizację resztek oddziałów (głównie kilku chłopaków z gangu motocyklowego pod 'dowództwem' niejakiego Jacka) oraz powszechną ewakuację.

Po prawdzie, liczył na to iż drużyna zapewni mu przynajmniej częściową ochronę przed maszynami Molocha. Wiedział jednak, że niewiele to da. Matt też miał takie przeświadczenie - wyczuł, że bestia z żelaza od kilku miesięcy regularnie zatruwa jedyne źródło wody pitnej w okolicy. Nie mógł też nie zauważyć, że całe to miasto utrzyma się jeszcze góra 4-5 dni. Przybycie czołgu tylko przedłużyło jego powolną agonię.

Tymczasem Drake i Meg (Steiner został przy czołgu) zaczęli się rozglądać po czymś, co kiedyś było piękną mieściną. Szukali głównie odpowiedzi na pytanie co też Moloch może tu w ogóle szukać. Co jest tak ważne, iż tak on nie przestaje w atakach - jak też i ludzie tu obecni nie ustają w wysiłkach by to miejsce obronić tak długo jak się da.

Pewną pomocą mógł być tutejszy kwatermistrz: Rosjanin o imieniu Iwan. Widać było, że od wielu tygodni nie najlepiej się temu starszemu człowiekowi wiodło. Miał też swoje powody by być zrozpaczonym - o nie jednak nikt z drużyny Delta nie spytał. Iwan - inżynier - miał zresztą inne rzeczy na głowie niż rozmawianie o swoich stratach.

Przekazał Drake'owi wszystko co wiedział. Sześć miesięcy - gdy był jeszcze front Posterunku (inna część niż oddział do którego przynależeli nasi bohaterowie), wszystko było w miarę spokojnie. Problem pojawił się gdy Moloch zaczął napierać tak bardzo, że stracono wszelką łączność ze sztabem. Postanowiono jednak walczyć dalej - w nadziei, iż przybędzie pomoc. Wysłano także dwa czołgi, które udało się przechwycić o okolicznej bazy wojskowej nim ta wpadła w szpony Molocha.

Pomoc nie przybywała - więc postanowiono zaryzykować i wysłać na pomoc właśnie te dwa pojazdy. Przy okazji liczono też, że to po nie Moloch tak niemiłosiernie atakuje to miasto. Niestety, mylono się. Choć czołgi przebiły się przez oblężenie - ataki nie tylko nie osłabłby co zebrały na sile. Mieszkańcy jednak nie poddawali się - wierzyli, że wkrótce ktoś po nich przybędzie.

I, jak podsumował to Iwan, ich marzenia wreszcie się ziściły. Niestety, Drake trochę się zagalopował w tym co mówił - podawał wiele faktów, które jasno wskazywały, że front przesunął się o wiele dalej oraz że tak naprawdę żadna pomoc nigdy nie nadejdzie, ba, nigdy nie miała nadejść. Choć stary człowiek wydawał się być spokojny - 'coś w nim pękło'.

Pomógł bohaterom tak jak mógł najlepiej - wskazał, iż być może idzie o miejsce, które nazwał 'serwerownią'. Powiedział też, że przez te pół roku rozebrali w tym pokoju ponad setkę maszyn Molocha, wraz z detalami technicznymi. Wszystko zarchiwizowali na wypadek pojawienia się wsparcia. Powiedział też, że były oficer - Bishop - miał kilka własnych teorii na temat tego co tu w ogóle się dzieje. Po czym popełnił samobójstwo.

Drake dowiedział się o tym dopiero wtedy, gdy okazało się że pomoc Iwana mogłaby się przydać. Okazało się bowiem, że Molochowi zależy na... muzeum poświęconemu II Wojnie Światowej. A w zasadzie na czymś co znajdowało się w jego komnatach - maszynie szyfrującej: ENIGMA. Bohaterom zajęło trochę czasu zrozumienie tego jak cenne jest to znalezisko. Iwan nigdy nie wpadł na pomysł, że coś tak starego może być kluczem do zrozumienia motywów działań metalowego lewiatana.

Na bliższe oględziny - nie było jednak czasu. Drake skopiował cały mechanizm działania tego ustrojstwa, zgrał na dysk wszystkie techniczne plany i szkice - po czym wrócił do Matta, który, pokazując dziennik ś.p. Bihsopa, doszedł do podobnych wniosków co do 'wartości' ENIGMY. Dwójka wróciła z powrotem do czołgu - gdzie Steiner, trochę nie w sosie po spotkaniu z małą dziewczynką od której otrzymał 'prezent' w postaci racji żywnościowej, dobitnie stwierdził, iż co jak co, ale on zamierza tu zostać.

Meg natomiast gdzieś znikła - do końca nie było pewne ani gdzie jest, ani co robi. Można jednak było założyć, że zgrywa na dyski twarde informacje o maszynach Molocha, przy okazji starając się zrozumieć co się stało z Iwanem. Ostatecznie, gdy prawda wyszła na jaw (a Meg wróciła do drużyny) - strzeliła jednego wielkiego focha w stronę Drake'a i nie odzywała się niemal do zakończenia całej akcji ewakuacyjnej.

Zapewne dlatego, iż Drake - 'chciałem dobrze' - miał naprawdę kiepski dzień. Popsuł pokładowy system (a.k.a. elektronikę) czołgu - szczęśliwie, działał i bez tego. Poza tym, tak 'usprawnił' dwie będące na stanie miasta ciężarówki, że urwał jednej z nich hamulec. Podobnie - nieco pokpił sprawę z opancerzeniem drugiej. To mogło działać chyba tylko jako ochrona przed śrutem.

Kisper natomiast, po rozmowie z Szajbusem (i, później, z Mattem) - orzekł, iż 80 osób jest gotowych do drogi. Miał też prośbę - by o walce pod Stonekill, dowiedziała się cała Ameryka. Po tym wszystkim, bez słowa skargi, pogodzony ze swym losem, wskoczył do jednej z ciężarówek. Steiner, jako ochotnik, wsiadł do drugiej (z niedziałającym hamulcem). Czekali na znak. Drużyna delta natomiast - usadowiła się w zakamuflowanym czołgu. Wcześniej - zaminowała całe miasto.

Jedno się Drake'owi udało - tak przeprogramował sygnał 'z jajka' by ściągał do miasta wszystkie maszyny Molocha sygnałem: 'all clear!'. To akurat zadziałało. Jak tylko matka wjechała do centrum mieściny - oberwała centralnie od Archibalda. I to był, niestety, koniec 'regularnej' amunicji - na pozostałe strzały, Delta musiała liczyć na - 'zawodnego ostatnio' - Drake'a, który przygotował kilka samoróbek.

Co się, niestety, mściło okrutnie. Raz za razem łuska pocisku blokowała się w lufie (ostatecznie Meg udało się ją jakoś wyciągnąć). Sam czołg, prowadzony przez Szajbusa, dzielnie skupiał na sobie uwagę wroga - dając tym samym szansę dwóm ciężarówkom na, dość ryzykowny, manewr - wyjechanie 'w głąb' Molocha i ominięcie całego Stonekill od północy. Po czym - szybka jazda górzystą trasą w stronę pewnego mostu.

W praktyce - druga ciężarówka otrzymała na dzień dobry śmiertelną dawkę mob-sprzętu. Bohaterowie nie mogli jej w żaden sposób pomóc - starali się więc chronić pozostałych przy życiu ludzi, mając przy okazji nadzieję (ok, głównie Matt miał taką nadzieję), że w 'straconej' ciężarówce nie siedział jego przyjaciel - Steiner. Walka trwała w najlepsze. Choć nie dla Stonekill - miasto dosłownie wyleciało w powietrze.

Druga ciężarówka, miała nieco więcej szczęścia - wjechała (z drobną pomocą czołgistów) na górską trasę, zakręciła i zaczęła szybko przemieszczać się w stronę mostu. Niestety, okazało się, iż akurat ta ciężarówka może się zatrzymywać (hamować) - prowadził ją więc Kisper, nie Steiner. Matt nie był tym faktem zbytnio pocieszony - z furią niszczył kolejne puszki przez niezwykle celne rzuty granatami.

Gdy czołg wjechał na most - strącają przy okazji kolejną matkę - wieżyczki nie stanowiły dla jego załogi żadnego problemu. Jednakże, gdy tylko go przebyli, odwrócili wieżyczkę czołgu i z niecierpliwością oczekiwali kolejnej ciężarówki mającej lada chwila wynurzyć się zza wzniesienia. Nic takiego się jednak nie wydarzyło - bohaterowie zrozumieli, iż dla nich walka się zakończyła. Postanowili wysadzić most.

Była to pełna dramatu akcja. Matt w końcu uległ - niefortunnie upadł, skręcając sobie nogę. Drake starał się do niego dobiec, ale, nie oszukujmy się, nie miał aż tak dobrej kondycji. W międzyczasie Meg - która nigdy wcześniej z niczego nie strzelała - dostała w dłonie karabiny zamontowane na czołgu. I nawet nimi trafiła! - na szczęście, nie swoich, tylko nadciągający z drugiej strony mob-sprzęt.

Sytuację uratował Szajbus - podjechał czołgiem tak blisko jak się da dzięki czemu Drake mógł szybko wrzucić do środka Matta po czym, a jakże, wskoczyć tam zaraz za nim. Jednakże dopiero po przebyciu 50 km, do bohaterów naszej opowieści dotarł fakt, iż jest to już jej koniec. A pozytywnie nastrajający do życia, choć może trochę smutniejszy niż zwykle uśmiech Meg, postawił piękną kropkę nad 'i' całej tej historii.

Nie był to jednak koniec samego czołgu, który pojawił się przecież - tak jak Szajbus, Drake, Matt oraz Megan - w pobliżu chociażby takiego Kansas City ;). Jest to już jednak zupełnie inna opowieść - i zupełnie inni bohaterowie. Którzy - nawet w tak pochrzanionym padole potu i krwi, jakim jest świat NS - są bez wątpienia potrzebni. 

Pozdrawiam,
Michał „Skryba” Ziętek.

PS. 'Pokoloruję' jak tylko znajdę chwilę czasu ;P.
PPS. To samo tyczy się 'końcowych wniosków' ;). Ale, już teraz - witam serdecznie w Ogrodzie kolejnych dwóch Gości Honorowych: imć Nadiva oraz Khakiego - który prowadzi Gry Fabularne TV, zachęcam tam zajrzeć tak swoją drogą :).

0 opinii.:

Prześlij komentarz