Wywiad z... Radosławem „Nimsarnem” Czerniakiem!

Wkroczcie na 'ogrodową' Ścieżkę :D!
Witajcie! Tak się złożyło, iż na blogu RPG Kepos znajduje się już dwieście wpisów mniej lub bardziej powiązanymi z tematyką role playing games ;) (raczej bardziej - etykieta 'RPG' liczy... 180 postów). Warto byłoby jakoś to 'zaakcentować', prawda? - też się zgadzam :). I właśnie dlatego, mam dla Was niespodziankę - w postaci wywiadu z game designerem, wypowiadającym się m.in. o... heartbreakerach ;). Czytajcie, komentujcie i, cóż, bawcie się dobrze przy tej lekturze :).

Skryba
Dziś goszczę w moim Ogrodzie imć Radosława „Nimsarna” Czerniaka - człowieka, któremu udało się zrealizować marzenie wielu amatorskich twórców gier role playing: stworzył, wydrukował i niskim sumptem rozpowszechnił swoją grę na skalę całego kraju.


Nimsarn – cieszę się, iż fiskus mimo wszystko Cię nie dopadł ;)  – opowiedz nam trochę o sobie i o ‘Ścieżce’. Tak dla przypomnienia nowym graczom - a także czytelnikom mojego bloga.
                       

Nimsarn
No i stało się - mam nadzieję, że masz w zanadrzu jakąś szpilkę, bo tu pod sufitem robi się już trochę ciasno... Może trochę bardziej poważnie, ale tylko trochę. Sprawiłeś mi wielką przyjemność, proponując mi możliwość zagoszczenia na stronicach twego blogu. Prawdę powiedziawszy, czuję się trochę jak stary, zakurzony mebel w pięknym, nowym mieszkaniu.

Uprzedzając twoje pytanie, naprawdę już myślałem że "Ścieżka" poddała się zapomnieniu - a tu patrz, niespodzianka. Dlatego, trochę mimo wszystko, z chęcią odpowiem prawie na wszystkie twoje pytania. Mimo że sporo w swym stępie przesadziłeś.


Skryba
Czy ja wiem...jedno chyba pozostało niezmienne – ludzie ciągle tworzą swoje gry role playing :). Ty poszedłeś krok dalej – za co, moim zdaniem, należy Ci chociaż zwykły ludzki szacunek. Ale, ale – dość już tych peanów. W zasadzie, nie odpowiedziałeś przecież na pytanie! – jeśli miałbyś dziś ‘polecić’ w jakiś sposób swoją grę – jakbyś ją, w kilku zdaniach, opisał?


Nimsarn
Niech pomyślę, można powiedzieć że znam ją w każdym szczególe, czyli nie znam jej w ogóle :D. Ścieżka w kilku zdaniach... W miarę prosty, intuicyjny system, osadzony w typowym świecie fantasy zamieszkałym przez ludzi, elfy, krasnoludy i orki. Na południu kontynentu, na którym rozgrywa się gra, w jednym z zamieszkałych przez ludzi księstwie, władzę przejęła obca istota od stuleci zamknięta w bryle czarnego kryształu - Złoty Lew.

Z pomocą swych bezlitosnych wyznawców usiłuje zawładnąć ciałem i duchem mieszkańców świata. Nieliczni zdający sobie sprawę z grożącego wszystkim niebezpieczeństwa próbują bezskutecznie nakłonić władców wolnych narodów, by zaprzestali wojen i zjednoczyli się pod przeciw wspólnemu wrogowi. W wysiłkach tych niejednokrotnie wspierać ich będą pradawne potęgi sił natury - dziewięcioro duchów żywiołów. W zamian jednak żądając wyrzeczenia się plugawej magii. Tej jednak z dnia na dzień przybywa nowych zwolenników, którzy nie bacząc na grożące im szaleństwo podążają za ułudą nie skończonej potęgi. W centrum tego świata znajdują się bohaterowie graczy, którzy szybko zostaną wciągnięci w opętańczy wir rozgrywających się w ich pobliżu wydarzeń, w czym pomocny może okazać się prowadzącemu znajdujący się na końcu podręcznika generator.

Prócz tego czeka na was jako tako rozbudowany bestiariusz i klika uwag na temat świata z którym przyjdzie się zmierzyć graczom. 

- Ufff, mam nadzieję że wystarczy...

Skryba
Sama ‘Ścieżka’ została ‘opublikowana’ dość dawno temu. O ile dobrze sobie przypominam, przeszło pięć lat minęło odkąd ukazała się ona w sieci po raz pierwszy (dziś można ją ściągnąć za darmo stąd – swoją drogą, kapitalnie, iż postanowiłeś ją w ten sposób udostępnić!).


To szmat czasu – tak dla gry jak i dla samego jej Autora – masz może jakieś ogólne refleksje, którymi chciałbyś się z nami podzielić? Jak – z perspektywy tak długiego okresu – patrzysz na swoją ‘Ścieżkę’?


Nimsarn
Pięć, sześć... kto to dzisiaj pamięta, dla większości czytelników będzie to po prostu bardzo dawno. Tak, udostępnienie jej darmo było chyba w tym wszystkim najlepszą moją decyzją. Choć widząc rodzaj i jakość pracy jaką włożył w Ścieżkę imć Jagmin, dalej czuję wobec niego pewien miły dyskomfort. Ale darmo dostałem, darmo daję.

Jak patrzę na Ścieżkę - a jak można patrzeć na swoje dziecko? - przez palce. Można powiedzieć że jestem świadom każdego jej błędu, każdej słabości, ale ona jest moja - jest sumą mojego spojrzenia na rpg. Ma to swoje dobre strony, choć nie wiem czy jest ich więcej czy mniej od tych złych.


Skryba
Nie da się ukryć, że Twoja gra była – na swój sposób – wielka... zwłaszcza objętościowo ;). Już sama ilość stron była dość przytłaczająca. Podczas udzielania swojego pierwszego wywiadu, w trakcie trwania Tygodnia Małych Publikacji, wspomniałeś nam, iż pracowałeś nad tym projektem... circa ~7-8 lat! Tylko pogratulować takiej wytrwałości! – niemniej, intryguje mnie również jedna rzecz. Czy dziś chciałbyś powtórzyć taki wyczyn? Zacząć pracę nad drugą – tak wielką – grą?


Nimsarn
Czy nie wspominałem już że używasz "wielkich" słów - szpilka dla ciebie ;). Objętość też mnie przerażała, ale nie zapominaj że podręcznik jest wynikiem połączenia w jedno paru dodatków. Szczęśliwie, dla drukarni nie stanowiło to wielkiego problemu. Odnośnie wielkości czasu jaki na Ścieżkę poświęciłem.

Dotykamy tu jednej z ułomności mojej gry, jej specyficznej budowy. Można powiedzieć że jej wygląd jest efektem ciągłego wraz z upływem czasu do niej dokładania - taka śnieżna kula :). Jeśli mógłbym/chciałbym coś zmienić, na pewno uporządkowanie Ścieżki znalazło by się na takiej liście.

Czy chciałbym powtórzyć taki wyczyn? Może tak, a może nie, jedno jest pewne dziś, nie miałbym na to czasu. Ponoć łabędź śpiewa tylko raz. A wielkość niejedno ma imię ;).


Skryba
Wracając do Ścieżki – według wielu osób to czysty heart-breaker. Ba, sam wielokrotnie o tym pisałeś (...chociażby na Autorskich, gdzie hasło: ‘tworzę swojego heart-breakera – i jestem z tego dumny!’ było dość powszechnie spotykanym zjawiskiem ;)). Istnieje jednak sporo definicji HB. Definicji, co warto tu dodać, niekoniecznie pochlebnych, podług których ‘twory’ typu HB to gry wtórne, sztampowe oraz powielające te same rozwiązania, które posiadały RPG z lat 80’/90’.

Zgodzisz się z takim postawieniem sprawy? Jaki jest Twój stosunek do HB?


Nimsarn
Raczej pozytywny - tak sądzę. Samo zaś hasło powstało właśnie w czasie gdy na forum autorskich po raz pierwszy pojawił się ten termin. Było ono, to hasło, i nadal jest swego rodzaju rękawicą rzuconą pod nogi wyznawcom obiegowej opinii o Heartbreakerach (tj. tej niepochlebnej). Wtedy traktowałem to bardzo osobiście, dość wcześnie identyfikując Ścieżkę z HB.

Nie ukrywam, że pisząc nią opierałem się na rozwiązaniach pochodzących z gier powstających na przełomie wspomnianych dekad.

Czy przez to Ścieżka jest wtórna? W pewnym sensie na pewno - w końcu "jesteś tym co zjesz". Z drugiej strony owa wtórność w jakiś sposób była przeze mnie zakładana od samego początku. Dość wcześnie, na pewno w czasie gdy między Odrą a Bugiem, nie znano "starej szkoły", doszedłem do wniosku, że wraz z upływem czasu ludzie tracą zainteresowanie rozbudowanymi settingami, ograniczając swe wybory do tych najprostszych - stereotypowych. Wówczas takim wydawał się Tolkienowsko-Howardowski świat fantasy. Jednocześnie jednak pisząc swoją grę nie mogłem się powstrzymać by nie odcisnąć w niej swoich przemyśleń i pomysłów. Na nieszczęście wraz z nimi naznaczyłem Ścieżkę swymi brakami.


Skryba
A może masz jakąś własną definicję heart-breakera?

Wiele osób – w tym niżej podpisany – z chęcią by się z nią zapoznało! 
                       


Nimsarn
Czym jest dla mnie heartbreaker - jak rozumiem jego definicję? Bardzo linearnie - to znaczy jako łamacz-serca (głównie autora). A tak mniej oględnie, to dla mnie każdy heartbreaker jest sumą przemyśleń, pomysłów, oczekiwań i zapatrywań jego twórcy - jego (autora) zalet ale też wad. Tak bardziej przyziemnie HB to gra napisana siłami jednego, rzadziej kilku, autora próbującego stworzyć ją w ramach swych ograniczonych możliwości. Jest to główna wada heartberakerów, ale fakt ten czyni je właśnie w moich oczach tak ciekawymi. Jak wspomniałem wcześniej, jestem świadomy każdego braku Ścieżki, ale znam też jej wszelkie zalety - a z nich największą jest ta, że jest Mojaaa!!! ;)

Wybacz tę małą dygresję, wprost nie sposób się opanować. Gadając do rzeczy, polecam lekturę heartbreakerów każdemu, kto szuka czegoś świeżego w rpg. O ile ma ku temu cierpliwość i odwagę. Że sparafrazuję pewną niepochlebną wypowiedź jednego z piewców tych nieszczęsnych definicji: nie każdy ma odwagę szukać brylantów w "łajnie". Kiedyś czytając jeden z tych nieśmiertelnych podręczników "Jak przeżyć dobrze życie" spotkałem się z twierdzeniem, że: "dla psychologa nie ma większej przygody niż rozmowa z drugim człowiekiem". Myślę że z heartbreakerami jest tak, albo być tak powinno: że dla twórcy erpegie nie ma większej przygody niźli czytanie heartbreakera.


Skryba
Stwórzmy więc taką sytuację. Młody 'stażem' twórca gier role playing, siada pewnego dnia przy biurku i zaczyna pisać swoją grę, która, podług wielu definicji, nosi wszelkie znamiona by zostać HB. Co, jako Autor z sympatią odnoszący się do tego nurtu, poradziłbyś temu człowiekowi? Czy na pewno powinien on poświęcać na jeden projekt tyle lat, cierpliwości i zapału, tylko po to aby skończyć z...

Cóż, sparafrazuję tutaj Ciebie samego: ‘z autorkami/heartbreakerami wywieszonymi w sieci jest tak: łatwo się je zasysa – ale często nie ma się potem siły przez to przebrnąć.’.


Nimsarn
Powiem tak: Jeżeli możesz, rzuć to w ch...rę i idź grać z kolegami. 

Ale jeśli już na ciebie trafiło to przekleństwo powinieneś zrobić na początku trzy rzeczy: Pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Ile ci starczy sił, pisać. Dopiero gdy zamkniesz pewien rozdział, weź się za testowanie przyjętych rozwiązań a na końcu przeczytaj.

Potem weź porównaj swój twór z komercyjnymi perełkami i znów testuj, czytaj, poprawiaj, wracaj do poprzednich wersji. Tak w nieskończoność, dopóki dojdziesz nie dojdziesz do punktu, w którym stwierdzisz że inne, od przyjętych, rozwiązania cię nie satysfakcjonują. Wówczas możesz swą grę opublikować, ale wpierw podeślij swój tekst komuś do korekty. Oprócz tego w pewnym momencie przeprowadź unifikację zasad - wygładź tak by wyglądały w jednolicie. I nie trać z oczu, przynajmniej się staraj nie tracić, przyszłego czytelnika. Czy ci się uda? Zapewne nie - w końcu to Heartbreaker.

Aha, nie zrażaj się jak twój debiut zbyli milczeniem, lub miażdżącą krytyką.

Zawsze przecież możesz wrócić do pisania, testowania, czytania, etc.


Skryba
Pisałeś, że ‘przepisem na skończenie z łamaczem serc - są tony nadziei i ludzie, dla których się pisze (przynajmniej na początku)’. Pofantazjujmy chwilę i uznajmy, że jednak chciałbyś kiedyś wydać II Edycję Ścieżki. Pytanie: szła by ona tym samym nurtem (ścieżką ;)) co jej poprzedniczka?

Czy jednak, patrząc na wszystkie te zmiany zachodzące w grach RPG na przestrzeni ostatnich kilku lat, myślałbyś nad wdrożeniem w następczynię kilku innowacji, widocznych chociażby w nurcie gier independent (Indie RPG)? Piszemy oczywiście czysto hipotetycznie.


Nimsarn
Jak wspomniałem wcześniej, pisząc heartbreakera nabiera się pewności co do pewnych rozwiązań, a do niektórych się traci. Dlatego jeśli hipotetycznie trafiłby się taki przypadek że dysponowałbym nieograniczonym czasem i chęcią do wydania II edycji, wątpię czy zasadniczo odbiegała by ona od pierwowzoru.

Za to na pewno, o czym już wspominałem, bardziej bym ją uporządkował wygładził. Czy poszedłbym tropem Indian? Raczej nie, mainsterm dobrze mi służy. Może bym większy nacisk postawił na świat - tzn. szukałbym jego charakterystycznych rytów i je uwypuklał. Marzy mi się podręcznik o składzie zbliżonym do Earthdawna...


Skryba
Skoro już jesteśmy przy temacie tworzenia gier role playing. Planujesz w bliżej nieokreślonej przyszłości zaprojektować coś jeszcze – czy jednak poprzestaniesz na swojej ‘Ścieżce’, jako na swoistym marzeniu, które stało się rzeczywistością? Czym mógłby być ten projekt, lub co by Cię ewentualnie powstrzymywało przed ponownym chwyceniem za pióro?


Nimsarn
Aktualnie jestem w swoistym dołku twórczym, wiele pomysłów i chęci powstrzymywanych przez czas i domniemany absolut dokonań. Tak naprawdę marzy mi się napisanie czegoś jeszcze do Ścieżki, opisanie własnego systemu fantasy-space inspirowanego twórczością Luisa Royo - mój jednorożec, spisania zasad planszówki dla swoich dzieci i rozwinięcia pomysłu Ścieżkowego disselpunka znanego z akcji "setting w 500 słowach".


Skryba
Jak widzę, Ścieżka nie jest aż tak zapomniana byś całkowicie porzucił ten projekt ;). Ostatnio ‘modnym’ zjawiskiem jest tworzenie karcianek/planszówek wspierających daną grę RPG (ot, chociażby 51. Stan do NS czy Wolsung: The Boardgame). Myślałeś nad czymś takim?



Nimsarn
W końcu to heartbreaker - o takich się nie zapomina :D.  Przyznaje myślałem nad czymś takim, ale w bardzo odległej perspektywie. Prawdę powiedziawszy nie wymyśliłem jeszcze na to odpowiedniej formuły. Ale kto wie - puki miech podsyca ogień, wszystko może sie zdarzyć ;).



Skryba
Nimsarn, krótka piłka na sam koniec wywiadu:

‘Ścieżka’ okiem minionych lat – warto było ;)?



Nimsarn
I tak i nie, z proporcjami rozkładającymi się w zależności od dnia i godziny. Z jednej strony pisanie było moją wielką przygodą. Z drugiej strony jak sobie pomyślę ile w tym czasie mogłem sesji poprowadzić - łza się kręci.



Skryba
Dziękuję za poświęcony czas! – miło mi, iż postanowiłeś napisać kilka słów do Ogrodu, w którym, tak się składa, jesteś też pierwszą osobą która wyraziła zgodę na przeprowadzenie w nim wywiadu – mam nadzieję, iż jego forma przypadła do gustu tak Tobie jak i tym, którzy odwiedzają to miejsce +/- regularnie :).


Nimsarn
Dziękuję również, mi też było miło. Nawet jeśli mam odegrać rolę kota latającego nad płotem. Miauuuuuuuuu!!!!



Szpilki sobie wbijał ;),
Michał „Skryba” Ziętek.

PS. Czy wiesz kto został 29. Gościem Honorowym Ogrodu? Zgadza się - Nimsarn - Autor Ścieżki ;). Witamy serdecznie! (coś nam Blogger ostatnio świruje - teraz jest już chyba w porządku... przynajmniej tak sądzę, heh)

10 opinii.:

Dobry wywiad - wcześniej "Ścieżkę" znałem jedynie "ze słyszenia" oraz z karty postaci (słabej, muszę przyznać - wybacz, Jagminie). Nie wiedziałem, że podręcznik jest dostępny za darmo. Teraz mam okazję nadrobić zaległości :)

Nie powiedziałbym, żeby 200 stron z takim formatowaniem było niezwykle imponujące, ale mimo to i tak gratulacje za niezłomność w dążeniu do celu. Trzeba tu przyznać rację Nimsarnowi - nie zawsze ma się siłę przebrnąć przez podobnego "heartbreakera". Co prawda te "kilka zdań", w których autor opisałby swoją grę, wcale mnie nie zachęciły do czytania, ale z perspektywy dalszej części wywiadu wygląda na to, że nie jest to gra wokół której powinienem przejść obojętnie.

PS: 7-8 lat? To jest o wiele bardziej bardziej imponujące aniżeli "grubość" samego podręcznika. Nawet jeżeli miałby mieć 300 stron drobnym druczkiem :)

Ciekawy wywiad. Warto by się zapoznać z ta grą:) Sam pomysł z takim czymś bardzo mi się podoba. Gra+twórca to zachęcą:D
może by tak więcej takich akcji?

@ Tweet

W sumie to Poltergeist parę lat temu wspominał o tym, że 'Ścieżka' staje się darmowa:

http://polter.pl/System-Sciezka-za-darmo-w35183

A co do czasu pracy, owszem - wytrwałości Nimsarnowi z pewnością nie brakowało :). Co do czasu, hm, moje Defende powstawało przez sześć lat - ale ja postanowiłem porzucić cały projekt. Natomiast Autor 'Ścieżki' dopiął swego :).

@ vladimirq

Pogadamy za kolejne sto 'ogrodowych' wpisów :P. A poważniej - parę rzeczy jeszcze przed końcem wakacji (studentów) się tutaj wydarzy.

Przynajmniej mam taką nadzieję :).

Pozdrawiam,
Skryba.

uważam iż kwestia rozpisywania swoich cierpień [werteryzm jako taki] powinien być zakazany na polskim rynku - od wieków Polacy a to bronili Wiednia, a to Szwedów czy Krzyżaków przepędzali, do Danii sarmacja jeździła chwalić się rozpustnymi zwycięstwami a tu nagle wymyśla się wyniszczanie własnej kulturowości za pieniądze...

wspaniale, good 4 U, but NO, no thanks
faktycznie: podziwiam upór i odwagę ale jest wiele systemów które można by nazwać HeartPumpUp albo poprostu HeartBulding czy BreaveHeart ale te nie załapują się jakoś na dormowe rozpowszechnianie.....

takie moje zdanie, ale cóż chyba nie mam obowiązku obywatelskiego lubic ŁamaczaSerca....

Cóż, kiedyś widziałem na autorskich takie oto zdanie:

'Każdy twórca RPG choć raz powinien spróbować stworzyć swojego HB'

Większości nie starcza determinacji by go skończyć :).

Peace,
Skryba.

A ja Ścieżkę mam zakupioną papierową :-) Raczej w nią nie pogram bo to nie moje klimaty ale takie inicjatywy chętnie wspieram. No i jest szpan jak pokazuje podręcznik ludziom typu "a wiem, grałem w to xx razy", Ścieżki nikt nie zna i jest tylko moja ;-)

Dorzuce jeszcze, że osobiście uważam, że Ścieżka jest lepszym RPGiem od tworów typu Klanarchia czy Robotika ;p

To ja dorzucę swoje 3 grosze jako ktoś kto Ścieżkę parę razy prowadził (i raz - choć tylko PBF - grał).

System jest w miarę lekki od strony mechanicznej, ale zarazem rodzi problemy z interpretacją reguł w ich zapisanej formie. Mimo to wiążą się z nim całkiem miłe dla mnie wspomnienia.

Krzemień Weteran :D - ja, niestety, nie miałem takiej szansy. Posiadam 'tylko' wersję elektroniczną - jedną z pierwszych 'wypuszczonych' na sieć - niemniej, ciągle 'tylko' elektroniczną, heh ;)...

Osobiście nie wiem czy zagrałbym w 'Ścieżkę' - póki co, myślę nad mą nową drużyną RPG w Toruniu. Jeden z graczy naciska mnie na Robotikę, więc trudno powiedzieć czy 'przeforsujemy' grę Nimsarna :).

Co do Klanarchi - 'znikła' tak szybko jak się pojawiła. Tak jak pisałem w którymś poście - nie mam pojęcia czy kiedykolwiek ją przejrzę. Nic to, poczekamy - zobaczymy. Póki co - nie wiem co z się dzieje z tą grą.

@Karol Mieczysław Marcjan

Nimsarn na pewno się ucieszy, czytając Twoje słowa :).

Peace :),
Skryby.

Na początek: gratuluję ładnej, okrągłej liczby wpisów na blogu. :)

Wywiad b. fajny, chociaż "Ścieżka" to średnio moje klimaty (ostatnio fantasy trochę mi się przejadło); mam nadzieję, że jeszcze się tutaj kiedyś jakiś pojawi.

@ Blanche

Teraz już nie jest taka okrągła ;D (zaczynamy drogę do 300. wpisów - mamy sporo czasu, heh). Szczerze mówiąc, średnio raz na pół roku mam myśli w stylu: '...geez - że też mi się chce...' - po czym już dumam nad kolejną notką -> beznadziejny przypadek ;).

Co do wywiadu - dziękuję :). Nimsarn wykazał się doprawdy wielką cierpliwością ('musiałem' dopytać go o dwie rzeczy gdy 'już-już' wywiad był 'gotowy'). A potem jeszcze trzeba było 'załatwić parę spraw' tu i tam ;).

A 'kiedyś' - jest bardzo niedookreślonym i niedokonanym słowem :D.

Pozdrawiam :),
Skryba.

Prześlij komentarz