SD PL - 12.VIII.2010 (Czy publikowanie RPG naprawdę jest aż tak bolesne?).

Witajcie.
Trochę żałuję, iż nie zadałem tego pytania Nimsarnowi podczas ostatnio przeprowadzonego wywiadu. Hm, może sam zainteresowany kiedyś o tym napisze ;). Szkoda też, że taki fajny temat 'wpakował' się przed Polcon (na którym będę) - ale, ale. Co się odwlecze to nie uciecze ;). Póki co - miłej lektury ostatniej (na dzisiejszy dzień, naturalnie) notki z serii Socratic Design PL ;).


Hejka,

Odpowiedź brzmi: tak. Z podcastów oraz z forum poświęconych game designowi – możesz zapoznać się ze zdaniem wielu doświadczonych i niezależnych twórców gier RPG wypowiadających się o tym jak bardzo bolesny jest proces samej ich publikacji. Ten post jest pewną anegdotą.

Działo się to mniej więcej w połowie mojej pierwszej serii przeznaczonej dla DL Quarterly. Podesłałem pliki PDF z grą „Standoff!” do mej drukarni, RapidPOD. RapidPOD było bowiem dość bliskie miejscu mego zamieszkania. Ich biuro mieściło się w Bradenburgu w stanie Kentucky, kilka minut drogi od mojego domu. Chciałem wspomóc lokalny biznes, więc postanowiłem z nimi współpracować. Pierwsze dwa core booki – Cutthroat i Hierarchy – były w porządku. Co prawda ich dostawa była dość powolna – ale wyrobiłem się w terminie, przez co wszyscy byli zadowoleni.

Sprawa ze ‘Standoff!’ była bardziej skomplikowana. Gra posiadała niestandardowe ustawienia marginesów, okładka była jednym wielkim czerwonym prostokątem plus użyłem w książce kilku naprawdę dziwnych czcionek. Nie było to jednak nic z czym powyższa drukarnia by sobie nie poradziła.

Złożyłem zamówienie w kwietniu – oczekując, że najpóźniej w czerwcu zostanie ono zrealizowane. Sporo czasu w zapasie do GenConu. Otrzymałem potwierdzenie mailem kiedy wrzuciłem pliki na ich serwis i, cóż, uznałem że sprawa jest załatwiona. Zresztą, właśnie byłem w trakcie obrony – więc skupiałem się na tym by zaliczać me własne egzaminy i wystawiać oceny mym studentom. Wiecie, rozumiecie – sprawy nauczycielskie.

Tak czy inaczej – czerwiec minął jak z bicza strzelił. Zadzwoniłem więc do drukarni – gdzie okazało się, że zgubili w/w pliki. Załadowałem je ponownie – trochę zaniepokojony tym, iż mogę się nie wyrobić na GenCon z moimi grami. Kilka tygodni później – znów do nich zadzwoniłem. I okazało się, że RapidPOD miało jakieś poważniejsze zmiany w kadrze – przez co będę musiał jednak poczekać nieco dłużej na realizację mego zamówienia. Niemniej, zagwarantowano mi, iż paczki z grami dotrą do mnie przed terminem GenConu, który miał miejsce w środku sierpnia.

Sierpień nadszedł – a ja otrzymałem paczkę z grą. Świetnie, prawda? – poczułem się naprawdę spokojny iż wszystko się jednak udało. Wraz z żoną otworzyliśmy ją – i okazało się, że same podręczniki zostały fatalnie przygotowane. Okładki były niemalże przekątną. Słowa były ucięte między jedną stroną a drugą – a wiele czcionek po prostu się nie wydrukowało. Zadzwoniłem do RapidPOD (obecnie: Vixen Printing) – i złożyłem swoją skargę. Zaoferowali ponowne przysłanie mego zamówienia – ale zastrzegli, że odtąd mam zamawiać u nich co najmniej 100 kopii swoich książek. Byłem naprawdę poirytowany.

Tego roku nie wybrałem się na GenCon. Paczka z książkami dotarła do mnie jakieś cztery tygodnie temu. Zmieniłem drukarnię na potrzeby gry ‘The Holmes and Watson Committee’ i dokończyłem pierwszą serię dla DL Quarterly. Zakończyłem to wszystko. To doświadczenie naprawdę zniechęciło mnie do publikowania czegokolwiek przez dość długi okres czasu. Sądzę, że sporo osób będzie musiało przejść przez to samo.

Nie sądźcie więc, że to wszystko jest takie łatwe. Jestem dumny z prac, które wykonałem z ‘Divine Legacy; - tudzież z wcześniejszymi pracami dotyczącymi ‘Twilight Press’. Pod koniec – było to warte mego wysiłku. I z pewnością zrobiłbym to raz jeszcze. Ale nie znaczy to to, iż cała rzecz nie była bolesna. Bo była.

Peace,
-Troy.

- - -

Oryginalny wpis blogowy, autorstwa Troya Costisicka, został opublikowany na blogu Socratic Design w dniu  12.VIII.2010 r - i jest do wglądu pod tym adresem.

- - -
Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

4 opinii.:

Przyznam, że aż dziwi mnie, jak drukarnie w trochę nowocześniejszym państwie mogą sobie tak w kulki lecieć :)

Drukowałem trochę w kraju małoformatowych rzeczy, na przykład foldery kilkunastostronnicowe. Druk w nakładzie 200 sztuk zajął dwa dni :>
Wstępnie zrobiony wywiad wśród drukarni co do podręczników, przy nakładach cyfrowych (100-200 sztuk), określił terminy kilkunastodniowe...

Wywołany do odpowiedzi przyznam że nie miałem tak bolesnych doświadczeń z drukarnią. Tą którą wybrałem, współpracowało mi się bardzo dobrze (nie miałem problemów z terminami ani z jakością). Dla mnie różaną drogą była korekta błędów - tzn. zmuszanie bliskich i dalszych znajomych do czytania mojego dziełka :D

Ja nie miałem sumienia męczyć bliskich i dalszych znajomych poza redaktorem jednym i głównym ;)
A zbyt dobrzy znajomi, szczególnie tacy co mieli okazję zagrać, nie byliby obiektywni.
Gorzej, że do wydania profesjonalnego, trzeba by jeszcze zrobić ze dwie redakcje tekstu ;)

Cóż, Panowie - na Polconie miała odbyć się premiera 'Krew i Honor'. O ile dobrze zanotowałem sobie w pamięci - nie odbyła się właśnie przez 'problemy z drukarnią', która - wg mego rozmówcy - totalnie pokpiła sprawę. Niestety, nie wiem na ile to to 'wiarygodne' jest.

Swoją drogą - 'redakcja' przydałaby się też pdfom z cyklu SD.PL :P.

Peace,
Skryba.

Prześlij komentarz