"Po co komu gry autorskie II" - kontra.

Witajcie. Nieczęsto odnoszę się na tym blogu do słów napisanych przez innych blogowiczów. Zwykle, jeśli już, czynię to po to aby ich pochwalić, pokazać raz jeszcze ciekawe (IMO) artykuły czy zgodzić się z tezami w nich zawartymi. Czasami jednak zdarzają się pewne... wyjątki pokroju imć Zegarmistrza i jego obsesji na punkcie sklejania statków ;) (taki żart :P).

Przypomnijmypoprzednim razem powyższy osobnik rozwodził się ostro na temat tego ‘po co komu gry autorskie’. Najwyraźniej było mu mało – gdyż popełnił kolejny tekst: ‘Po co komu gry autorskie 2: O pożytkach ze statków w butelkach’ (do wglądu tutaj). Niestety, już sam jego początek nie jest zbyt zachęcający – przynajmniej jeśli idzie o moje własne, subiektywne odczucia.

Zresztą, aż zacytuję: „Jak już pisałem kilka razy: pisanie gry autorskiej / indie / jak się zwał tak się zwał, jeśli go się nie sprzedaje ma tyle sensu, co sklejanie statku w butelce. Jednak dlaczego ludzie bawią się w to dziadostwo?”. Heh. Czyżby Autor miał jakiś prywatny uraz do tego typu gier? Doprawdy nie wiem. Zajmijmy się jednak dalszą częścią jego ‘wywodu’.

1) To może zrobić każdy

Pewnie. Każdy może też napisać książkę. Wykuć miecz. Grać na gitarze. To wszystko jest ‘łatwe’ (serio!). Cały szkopuł tkwi w pewnym zdaniu, które, o dziwo, nie znajduje się w tym punkcie oryginalnego tekstu. Zdaniu, iż nie każdy potrafi (z)robić to ‘dobrze’. Krytykować jest łatwo (...sam bywam przykładem ;]), ale przygotować solidny, działający i kompletny system RPG – umie już, moim zdaniem, niewielu.

Dobre opowiadanie jest sto razy trudniejsze’ – jak wyżej. Wykucie (i oszlifowanie) pięknego miecza jest trudne. Granie na gitarze w jego lub jej stylu – jest cholernie trudne. Zrobienie RPG na miarę produktów Johna Wicka czy chociażby znanego nam z SD Troya Costisicka – hah, odpowiedzcie sobie sami jak to jest (i czy rzeczywiście: ‘to może zrobić każdy’). Ja czegoś takiego 'jeszcze' nie potrafię - przyznaję się bez bicia.

Swoją drogą. Zabawna rzecz. Najpierw Zegarmistrz pisze, że ‘to takie łatwe’ – a potem, sam sobie, przyznaje iż ‘nie ma na rynku miliona gier autorskich, a zaledwie około setki, z czego większość sprawia wrażenie nieskończonych’... najwyraźniej aż takie łatwe to jednak nie jest. I chrzanić kwestię auto-motywacji. Tudzież systemu autorskiego (?) samego Autora tekstu.

2) To jest relaksujące i odprężające.

Wróćmy na chwilę do pierwszego tekstu. Pisze tam, między innymi, o tym iż: "gry autorskie służą do tego, do czego służą statki w butelkach. Statki w butelkach natomiast nie służą do niczego.". Super. RPGi, tak jak statki w butelkach, relaksują, odprężają – ale nie służą niczemu. Wot, über-pragmatyzm, którego – tak się składa – nie wyznaję.

Sam Zegarmistrz zresztą pisze o tym wprost: ‘mi pisanie [tu własny system Autora – i moja auto cenzura*] pozwala regenerować siły twórcze’. Ujmę to tak. Dopóki nie wyda on (w 'celach zarobkowych') swojej gry, jego projekt będzie mi: ‘autorką / indie / jak się zwał tak się zwał’ – lub, używając słów samego zainteresowanego: ‘dziadostwem’. Niczemu nie służącym, oczywiście ;). Nie piszę tego na serio – ale widzicie o co mi chodzi.

3) Bo można sobie napisać taką grę, jak tylko się komu podoba

Jak starałem się udowodnić w poprzednim tekście: gry autorskie nikogo nie obchodzą i nie ma z nich kasy.’ – starał się. IMHO nie wyszło. Indoctrine, Avnar, Craven, Tweet czy choćby niżej podpisany – i pewnie jeszcze sporo osób (np. lucek, Nimsarn, Magnes, Jagmin), które kojarzę i które mają jakieś powiązania z grami autorskimi – mogłoby  się pewnie w tym punkcie nie zgodzić.

Mogłoby – gdyż nie czuję się w obowiązku wkładania im w usta czegoś, co równie dobrze mogliby nie powiedzieć. Ja mogę mówić tylko za siebie – mnie takie gry obchodzą, nawet jeśli nie ma(m?) z nich kasy. Naprawdę nie jestem na tyle odważny aby stwierdzać że: ‘gry autorskie nikogo nie obchodzą’ – z taką lekkością jak robi to sam Autor tekstu. Trochę pokory trzeba jednak mieć ;).

I taka niewielka ‘ciekawostka’ na sam koniec 3) etapu ‘rozważańZegarmistrza – ‘Smutna rzeczywistość jest niestety taka, że w Polsce każda gra RPG jest towarem zbyt egzotycznym / awangardowym / ryzykownym, by ją wydać.’ – a taki Wolsung przykładem ;>? Przy okazji, znowu szybko przeskoczyliśmy do etapu wydawania czegoś co, w założeniu, ma pozostać darmowe.

4) To nic nie kosztuje.

Zgodzę się, że to pochłania czas – czyli kosztuje. Po co więc tak tytułować ten punkt? Trudno powiedzieć. Po co pisać o kosztach tworzenia czegoś, co ma pozostać darmowe? – jak wyżej, trudno powiedzieć. Można założyć, że Zegarmistrz chce wydać swoją grę. Nikt mu tego nie broni. W końcu, ‘w Polsce każda gra RPG jest [zbyt coś-tam-coś-tam] by ją wydać;).

5) W pogoni za sławą.

Nie wiem czy gonią za nią: ‘Osoby młode, niedoświadczone i nieznające realiów’, do których to – daruję sobie sarkazm – Zegarmistrz kierował ponoć swój poprzedni tekst. Ten ‘najnowszy’ natomiast, kończy słowami: ‘[...]  ludzie tacy najczęściej przeżywają jednak rozczarowanie’. Tak jak pisałem za pierwszym razem: to kwestia tego co uznamy za sukces.

Najwyraźniej Zegarmistrz ma inną jego definicję (albo w ogóle jej nie ma, patrzcie niżej) - nie mi ją oceniać.

Najciekawsze z tego wszystkiego są... komentarze zawarte pod oryginalnym wpisem. Zwłaszcza: ‘Bo gadasz i gadasz, a puenty nie ma.Ninetonguesa – oraz: ‘Sorki, ja jestem grafomanem, a nie prorokiem’, samego Zegarmistrza. Z tym ostatnim zdaniem zgadzam się zresztą w pełni. Cytując Krzemienia: ‘[to] takie pitu-pitu’. By nie zacytować go dosadniej ;).

Za to osobiście najbliżej mi do zdania hattera

Może nie warto tracić czasu na marudzenie na ich temat, tylko znaleźć gry, które ktoś napisał porządnie, bo dla odmiany miał trochę talentu?” – pod którym podpisuję się wszystkimi zdatnymi do użytku kończynami, święcie wierząc, iż ‘trzeciej odsłony’ ‘PCKGA’ jednak nie będzie. No, a przynajmniej ja trzeci raz o tym samym pisać na swoim blogu nie będę ;P.

Pozdrawiam,
Michał „Skryba” Ziętek.

PS. * - hej, bądźmy przez chwilę konsekwentni w tym co piszemy. ‘Po co komu gry autorskie pokroju projektu samego Zegarmistrza’, a ;]...?

28 opinii.:

Cóż, z pewnością zdania są różne w tym temacie ;) Moim zdaniem projektowanie gier i settingów nie tylko ma sens, ale jest wręcz kwintesencją całej zabawy w RPG, które nie powinno polegać wyłącznie na odtwarzaniu, ale przede wszystkim na tworzeniu. Myślę, że nie ma znaczenia, ile osób zechce taką grę przeczytać lub w nią zagrać, dopóki samemu autorowi przynosi satysfakcję jej tworzenie - wszak w ten sposób realizuje się artystycznie, a jest to przecież wartość sama w sobie.

Pozdrawiam! :)

Co do zdań :) - to zdecydowanie mamy z Zegarmistrzem różne punkty widzenia gier autorskich :P. Trochę mnie osobiście dziwią jego 'tezy' - 'kojarzę' go w miarę dobrze z 'dawnych' czasów gdy jego S.A.M. był popularnym tematem na forach poświęconych RPG. Wtedy - AFAIR - trochę inaczej podchodził do tego wszystkiego. Heh, ludzie się zmieniają.

Co do Twojego zdania :) - całkiem trafna uwaga. Chociaż, tak na upartego - jak już coś tworzyć to warto starać się by było to dobre = mieć nadzieję iż ktokolwiek to przeczyta i może nawet zagra. Niemniej - nawet jeśli tworzysz coś do szuflady to i tak, w jakiś sposób, rozwijasz swój warsztat. Co rzeczywiście stanowi wartość samą w sobie.

Dziękuję za komentarz :).
Skryba.

Olejmy autorki. Po co tworzyć? Po co kreować nowe światy, tworzyć narzędzia do wpływania na historię, postać - zabawę? Po co wymyślać nadludzkie istoty, heroiczne postaci, potężne organizacje, ciekawe kampanie? Ekwipunek, moce, umiejętności - po co to komu? Po co tworzyć nowe gry, ulepszać te istniejące... po co w ogóle grać w RPG i zawracać sobie tym głowę? Najlepiej zamknąć wyobraźnię w ciasnym słoiczku. I przestać pitolić.

@Tweet - wyczuwam tu 'lekki' sarkazm :)...

http://www.youtube.com/watch?v=voufbcx2nRI

Peace :),
Skryba.

@Skryba
A ja tam rozumiem oba podejścia. Ciężko napisać tyle materiału i nie zdziadzieć. Nie wiem jak nimsarm umie tak radośnie pisac o swojej grze po latach.

btw.
Ale,ale! Oczywiście nei znaczy to, że pisanie rpg jest złe. Niemniej przyszłość gry przygnębia.
Więc! Piszcie, na zdrowie, ważne jest, że jest na półkę postawić.

Szkoda, że zamiast mocniej na temacie, skupiłeś się na krytykowaniu autora wpisu lub podszedłeś zbyt emocjonalnie do tematu. Zegarmistrz nie pisze, że twórca autorek to debil, pisanie autorek to zło, tylko daje kontekst większej refleksji rynku i odbiorców. Każdy MG tworzy autorkę, tworzy bo lubi, bo go to kręci i pasjonuje (o czym Zegarmistrz napisał)- ale dorabianie do tego większej filozofii przez twórcę jets nieco naiwne.

Twój argument, że znasz x osób, które piszą gry autorskie, nijak nie ma się do wywodu. TO że ktoś jest twórcą, nie przeczy że tworzy w większości statki w butelce. Kuźnia, Dzikie Pola i Portal to taki selfpublishing - RPGowcy wydają sami sobie i kolegom, więc trudno tutaj mówić o businessie.

Świetna gra autorska nie przeczy temu, co napisał Zegarmistrz - zazwyczaj pies z kulawą nogą jej nie tknie i nikogo ona nie będzie interesować poza autorem i jego kumplami, bo nie przypomina Warhammera lub jednej z klasycznych gier lat 90tych, jakie zostały wydane w Polsce, a które Polakom totalnie starczają do szczęścia. I nie piszę tego ze złośliwością - po prostu odbiorca wszystko porównuje do kanonu, wymaga jakości równej zachodnim hitom, jedni chcą innowacyjność, dla innych ona jest przekombinowaniem itd.

Całość sprowadza się do zasady znanej mocno na rynku - gracze nie lubią niezanych nowości (chyba w popkulturze najdobitniej widać to w grach komputerowych i filmach, gdzie odbiorcy sięgają głównie po pozycje mocno promowane). Jeśli za autorem nie stoi machina promocyjna, albo nie jest znany w fandomie, to mało kto zainteresuje się jego grą, choćby była najlepsza na świecie.

Enc

Pamiętam tamten wpis Zegarmistrza. Mnie się wydaje, że jemu chodziło o rozczarowanie wywołane swoją, gigantyczną autorką - SAM/Czas waśni. Napracował się nad nią okrutnie, przerabiał po kilka razy, konsultował na forach i na Polterze... No i lipa. Zerowe albo nikłe zainteresowanie.

Nie oceniam tu jakości Czasu waśni, ale akurat tutaj się nie dziwię, bo mając do wyboru darmowy PDF legalnej, komercyjnej gry albo olbrzymią autorkę ludzie chyba prędzej wybiorą to pierwsze (albo ściągną piracki PDF). Sam mam na dysku w kolejce do przeczytania np. Idee Fixe, ale zabiorę się za nie dopiero po pochłonięciu Books of Pandemonium, Technoir i dodatków do Reigna.

A odnośnie samych autorek to jestem zdecydowanie za. Szczególnie takich skromniejszych objętościowo (30-40 stron maksymalnie, nie 90 jak miało 3k10), bardziej indiańskich - z tematu (nietypowa konwencja) albo techniki (zburzony podział ról na MG i graczy).

@ No.ze - zależy co oczekujemy od swojej gry :).

@ Furiath

Mój wpis - tak samo jak Zegarmistrza - jest subiektywny. To samo IMHO możesz powiedzieć o wpisie w/w. ALE. Nie jest moim zadaniem pisanie na RPG Kepos o tym że 'wszyscy szanują gry autorskie' jak to w/w Autor uczynił w drugą stronę('po co komu gry autorskie'). Tak samo jak Zegarmistrz nie pisze, że 'twórca autorek to debil, pisanie autorek to zło' - tak ja nie piszę, że 'twórca autorek to geniusz, pisanie autorek to praca godna posągu dla twórcy'. Wot, ja tylko zareagowałem 'u siebie' na to, co on napisał 'u siebie'.

Mój argument że znam tyle a tyle osób które ROBIĄ coś w kwestii gier autorskich (Magnes, Nimsarn, Craven) tyczył się jego tezy, iż 'nikogo takie gry autorskie nie obchodzą'. Wystarczy chociażby popatrzeć na grę Wildlings Johna Harpera - u mnie masz recenzję, Darcane wypowiadał się na temat tej gry w swoim radiu, zaś lucek zapewne prowadził ją parę razy w swoim życiu i nie narzekał. Nadal twierdzisz, że argument iż znam 'x' dla których autorki IMHO jednak COŚ znaczą (ergo: kogoś jednak one obchodzą) - jest wzięty z czapy :)?

Równie dobrze mógłbym napisać: 'nikogo nie obchodzi Klanarchia' + NIE dać żadnych nicków, recenzji, osób pochlebnie wypowiadających się o Twojej grze. Nie byłoby to zbyt odkrywcze - a już na pewno trąciłoby nutą: 'oho, Skryba wie lepiej i kropka'. Ty natomiast jesteś ostrożniejszy ze swoimi tezami - piszesz 'zazwyczaj pies z kulawą nogą jej [gry autorskiej] nie tknie'. Plus podajesz sensowne poparcie swoich tez. Z tym mógłbym już 'skupić się mocniej na temacie'. Zgoda w tym punkcie pełna :).

Jednak nie jestem do końca pewien czy rzeczywiście ludzie zawsze wolą 'promowane rzeczy'. Jeśli już zahaczamy o gry [wszelkie gry, czyt. na różne platformy] - to ostatnio 'casualowość' daje się mocno we znaki 'mainstreamowi'. W Angry Birds grają miliony - a inne, 'mniejsze i mniej znane' produkty, też robią furorę i są zauważalne na rynku. Z RPGami klasycznymi sprawa jest inna - i być może masz rację co do komercyjnych rzeczy.

Problem jednak w tym, że autorki z reguły pozostają darmowe :). A przynajmniej mogę to ostrożnie założyć, patrząc na polskie poletko.

@ Enc

Fakt - to mogło być 'raczej' zbijające'. I chyba faktycznie mogło o to Zegarmistrzowi chodzić. Ujął to jednak w takim stylu, że nie mogłem osobiście zgodzić się z większością jego tez.

Niemniej, rzeczywiście może to być kwestia skali. Większość gier autorskich w które grałem, miała do 20 stron max. Raczej ciężko byłoby mi przekopać się przez drukowane 400+ stron ;).

Pozdrawiam wszystkich i dzięki za komentarze!
Skryba.

Zegarmistrz autorem Czasu Waśni? Tego niemal 400 stronicowego molocha HB małą czcionką? Z Ogromną Wiewiórką na czele (str. 334^^)?! Nie dziwię się, że się trochę zawiódł, jeżeli chodzi o "docenienie" własnej autorki...

@ Furiath
Samemu Zegarmistrzowi nie chodziło wcale o to, że wydawanie gier autorskich jest naiwne. Ale właśnie, że tworzenie gry, nie wiążąc tego z biznesem, jest pozbawione sensu. Wasze tezy nawzajem się wykluczają.

Patrząc na komentarze autora pod jego postem, wygląda na to, że albo chciał wyładować własną frustrację, albo narobić niepotrzebny szum wokół własnej osoby (czy też autorki). A może i to i to. I odniósł sukces, cokolwiek miał w zamierzeniu.

To nie jest jednak wystarczający powód, by bronić komukolwiek prawa, by odnieść się do tych jakże gorzkich słów. Osobiście jeszcze nie stworzyłem żadnej wielkiej autorskiej gry /indie. Nie mniej jednak to właśnie tworzenie (pod jakąkolwiek postacią: mięsiwo, przygody, cały system) uważam, za jedną z najmiodniejszych zalet RPG.

Napiszę tylko tyle, że podziwiam, że w ogóle chciało Ci się komentować i odnosić się do tekstu, który ma więcej wewnętrznych sprzeczności i błędów logicznych niż niejedno przemówienie polityczne.

Rozumiem trochę Zegarmistrza. Zgorzkniały jest tym, że nie doceniono jego wieloletniej pracy. I właściwie większość autorek tak ma, co tu ukrywać. Jak Furiath napisał, ludzie porównują do kanonu. Jeśli gra jest zbyt podobna, to po co ją brać, jest oryginał dziesięć razy ładniej wydany, a jak zbyt różna, to nie zaryzykują nowości. Chyba że ma odpowiednio przeprowadzoną kampanię promocyjną.

Enc i Furiath mają doświadczenia skrajnie odmienne, obaj napisali własne systemy, docenione przez fanów jeszcze zanim zostały wydane, które odniosły także sukces rynkowy.

Patrząc na te trzy produkty, nie da się ukryć, Czas Waśni jest "ciut" mniej dopracowany. Ale też nie stała za nim machina korporacyjna ;) Nawet taka korekta redakcyjna to fajna rzecz, a zapewnia ją na poziomie dopiero wydawnictwo. Jasne, że czytając gotowy produkt ze sklepu, będzie on lepszy technicznie niż autorka klecona przez jedną osobę przy biurku :)

Ciekawe jak będę zapatrywać się na te sprawy za rok, dwa. Autorkę swoją skończyłem, kończę skład i będę znowu uderzać po wydawcach. Mam nadzieję, że nie stracę optymizmu jaki na razie posiadam :)

Enc

@Indoctrine:

Moja pierwsza autorka wydana drukiem została akurat potwornie zmasakrowana (no, chyba, że mówisz o Nemezis), ale dużo się przy niej nauczyłem. Głównie tego, jak nie pisać. Myślę, że Zegarmistrz powinien zebrać doświadczenia z czasów pracy nad Czasem waśni i zabrać się za coś nowego, mocno odchudzonego, z quickstartem, przygodą wprowadzającą i odpowiednim feedbackiem (czy to poprzez Wieżę, czy też Poltera). Rzucanie gotowego produktu ot tak nie ma sensu (Furiath ładnie napisał dlaczego). Furiath, ani Trzewik, ani Garnek nie robili tak przy promocji swoich gier. Trzeba było miesiącami pisać Pamiętniki, prowadzić prelekcje na konwentach, czy odpowiadać na najbardziej zdupne pytania potencjalnych fanów, żeby był sens wydawać podręcznik.

@Enc

Tak, chodziło mi o Nemezis. Wykażę maksymalną ignorancję, ale co masz jeszcze "na sumieniu"? :)

Jeśli chodzi o promocję autorek, to nie wygląda to tak różowo :) Od dwóch latek piszę na poważnie "Głębię Przestrzeni". Byłem na wielu forach, na Polterze, Bestiariuszu i Paradoksie, do tego kilka konwentów zaliczyłem (średnio 7-10 osób na prelekcji). Wielu ludzi robi mniej więcej to samo, ale przebijają się nieliczni :) Tym niemniej, konsekwentnie dalej prę do przodu i jak tylko czas pozwala, promuję. Ulotki rozdaję, plakaty w konwentplace umieszczam, na sesję wołam...

Ważne jest jednak to, czy system ma być komercyjny czy dla zaspokojenia własnego ego. To drugie, jako hb, dyskwalifikuje zazwyczaj szansę sukcesu komercyjnego, chyba, że akurat miłość życia autora pokrywa się z panującymi trendami :) Na przykład, wydawanie czegoś na Savage, dodaje +20 popularności.

A wydawcy, no cóż, ci którzy nie odrzucili projektu, chcą zobaczyć dzieło w wersji prawie skończonej (czyli może bez ostatecznego składu, ale po jako takiej redakcji i z pełną treścią) :)

Zaczynam wpadać w nastrój jak Zegarmistrz ;)
A on tworzy całkiem ciekawy setting pod Savage właśnie, te 40:1 w klimatach połączenia światów, wojny światowej itp. Nie jestem ekspertem, ale w porównaniu z założeniami systemów które wygrały konkurs, ten wyróżnia się bardzo na plus. Tylko chyba będzie obszerny, zbyt obszerny jak na klimaty SW :>

Ładna dyskusja się rozwinęła podczas gdy bawiłem się w Toruniu :).

@ Tweet - tak, Zegarmistrz to Autor S.A.M. / Czasu Waśni. Nie mam zbyt wiele danych o tym systemie - ale całkiem sporo można o nim przeczytać pod tym adresem:

http://czaswasni.wordpress.com/

Co do prawa wypowiadania się :) - nie znam póki co żadnego powodu by komukolwiek go zabronić. Zegarmistrz napisał co napisał - i ok, to jego zdanie. Ja w tym temacie mam swoje - choć raczej wszystko co tu zrobiłem sprowadzało się do nie zgodzenia się z tezami w/w - i tak IMHO powinno się ten wpis traktować: jako swoisty komentarz :).

Trzeba się tylko liczyć z tym, że gdy coś się napisze i opublikuje - to takie komentarze mogą (i pewnie będą) się pojawiać. Ale, tak jak już wspomniałem - trzeciej 'kontry' nie będzie. Pierwszej też by nie było, ale Omlet skasował 'swoją kontrę' - a że była ona dość bliska mym odczuciom, heh ;)...

@ Darcane - bez obaw, to 'wyjątek'. Którym można się zająć np. w oczekiwaniu na kilka ważnych maili z Kanady, Rumunii czy Polski, prawda :) :P? A póki co - wracamy do 'zwykłych' wpisów.

Swoją drogą, tak między nami - bloga Ci 'rozkradają' ;).

http://k20.radio404.pl/ - i zabierają najcenniejszą rzecz! - "RPG" :P.

@ Indoctrine - hm... chyba trzeba będzie popytać 'kilka' osób czy tworzą swoją autorkę w celach komercyjnych :). Mówię to bez ironii - zastanawiam się jak wiele osób tworzy je z myślą o ew. zysku.

Jeszcze się okaże, że większość :P. To mógłby być ciekawy 'sondaż'.

Co do Twojego drugiego komentarza - interesujące. Chyba sobie znów pogadamy na eRPG via PMy ;]. A propo plakatów - widziałem jeden na Pyrkonie. Niestety, 'rozminęliśmy się' wtedy :(.

@ Enc - ... wow! Takie spojrzenia (osób 'z drugiej strony') na sprawę są IMHO bardzo cenne. Przychylam się do słów Indoctrine! - jeśli możesz, napisz nam coś więcej :). Albo podaj namiary na miejsce w sieci, jeśli już gdzieś popełniłeś podobny post :D.

Ewentualnie - jeśli nie miałbyś nic przeciwko, odezwij się do mnie via mail. Miałbym do Ciebie kilka pytań :) (coś mi zaświtało w głowie). To mój adres: satoru [d0t] mitsu [Собака] interia [d0t] pl - przepraszam za formę, ale już raz użerałem się ze spamem.

A jeśli nie - to podejrzewam, że po weekendzie (i po Polconie) sam się do Ciebie w jakiś sposób zgłoszę :P.

Pozdrawiam!
Skryba.

Enc

@Indoctrine:

Wykażę maksymalną ignorancję, ale co masz jeszcze "na sumieniu"? :)

Hehe, nie ma problemu :)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Droga_Ku_Chwale

Była z tym masa zabawy przy pisaniu, dużo mniej przy szczątkowych testach i potem trochę nerwów przy kolejnych recenzjach. Nie wstydzę się DkCh (pisząc ją miałem jakieś 18 lat), ale nie popełniłbym takiej gry po raz drugi.

P.S. Rok temu na DDGF wypuściłem jeszcze uniwersalną mechanikę 3k10, jest u mnie nawet na blogu do pobrania.

Od dwóch latek piszę na poważnie "Głębię Przestrzeni". Byłem na wielu forach, na Polterze, Bestiariuszu i Paradoksie, do tego kilka konwentów zaliczyłem (średnio 7-10 osób na prelekcji). Wielu ludzi robi mniej więcej to samo, ale przebijają się nieliczni :)

Ciężko mi ocenić wpływ konwentów, ale IMO przydatność prelekcji w promowaniu własnego systemu jest nikła/zerowa - przynajmniej teraz. Mnie do promocji Nemezis wystarczył blog na Polterze, notki promocyjne powrzucane w różnych miejscach i wsparcie kilku osób, które połknęło pomysł: Kuby Bartoszewicza i Kaktusa (ich ilustracje zdziałały cuda!), Qballa, Iron Mastera (i innych - długo by w sumie wymieniać).
Tyle, że mam wrażenie, że jeden szczegół nas różni: Ty tworzysz system, który pomoże Ci w jakiś sposób wyrazić siebie (swoje gusta, oczekiwania względem RPG, ulubione klimaty, itd.). Ja na potrzeby Megakonkursu stworzyłem maksymalnie "komercyjne" uniwersum, jakie byłem w stanie wymyślić. Pomysł rzecz jasna był mój najmojszy ;), oparty na tym co lubię w RPG (Mutant Chronicles, Star Wars, Cyberpunk), ale uzupełniłem go taką ilością filmowych, książkowych i growych klisz, że tylko ślepy by ich nie zauważył. Nie udało mi się wepchnąć wszystkiego (np. Terminatora), ale Deckardem, Skywalkerem, Riddickiem, Solo, Ripley, czy Harkonnenem sobie możesz spokojnie pograć. Gdybym poleciał w fantasy byłoby pewnie łatwiej, ale i tak jakoś się dało powalczyć w MK - i ostatecznie wygrać, dzięki wycofaniu się Hekatona.

Nie jestem ekspertem, ale w porównaniu z założeniami systemów które wygrały konkurs, ten wyróżnia się bardzo na plus.

Jako juror tego konkursu powiem tylko tyle, że 40:1 wyglądało dobrze, ale z mojego punktu widzenia nie miało siły przebicia, jakie posiadał setting Dracha, Frostberg, czy Kali Yuga.

@Skryba:

Napisać więcej, niż to co wyżej, czy coś jeszcze? :)

A pytania wal śmiało najlepiej na encu(at)o2.pl.

Ja bym chciał zabrać głos w dyskusji jako główny sprawca.

1) Pierwszą rzeczą, o jakiej warto by napisać jest kontekst notki. Kilka osób insynuowało, że napisałem to, by wyładować własną frustrację spowodowaną niepowodzeniem Czasu Waśni / mam depresję. Faktyczny powód jej powstania jest inny.

Były nim perypetie pewnego pisarza autorek (na oko bardzo młodego), które obserwowałem na nieistniejącym już forum Tanuki.pl. Generalnie była to klasyka gatunku: gość przyszedł pochwalić się swoim (obiektywnie kiepskim) dziełem. Trafił na lokalnego "guru" i został zmieszany z błotem.

W między czasie wysłał do mnie email, w którym pisał, że zna Czas Waśni, bardzo mu się on podobał i to właśnie moje dzieło inspirowało go do twórczość...

No i poczułem się trochę winny zaistniałej sytuacji.

Postanowiłem więc napisać notkę, która będzie zwyczajnie odstraszała od tworzenia systemów autorskich, tak, żeby następni młodzi ludzie mieli świadomość na co się decydują.

Powód postanowiłem przemilczeć, żeby nie wyciągać nikogo pod pręgierz. Dodatkowo obawiałem się reakcji użytkowników wzmiankowanego forum, z którymi w danym okresie nie miałem dobrych relacji.

Jako, że w narzekaniu jestem dobry (za to w konstruktywnym chwaleniu raczej słaby) wyszło jak wyszło.

2) Kilka osób zarzuciło mi, że nadmiernie eksploatowałem Czas Waśni w tamtej notce. Być może to jest źródłem wrażenia, jakobym był sfrustrowany swoim "niesłusznie niedocenianym" dziełem.

Powód, dla którego koncentruje się na swojej twórczości jest prosty: notka miała charakter dość agresywny i nieprzyjemny. Uznałem, że wciąganie w to innych autorów byłoby zwyczajnie niegrzeczne i nieodpowiedzialne.

Tym bardziej, że mogą mieć inne zdanie na ten temat.

3) Jakość, statystyki i czy Czas Waśni jest faktycznie niedoceniany?

Zasadniczo to, o czym należy pamiętać to fakt, że Czas Waśni jest strasznie starym projektem. Obecna wersja podręcznika pochodzi z przed 7 lat i jest poprawioną wersją systemu, który stworzyłem w wieku 18 lat. Z dzisiejszego punktu widzenia uważam ten projekt za bardzo niedojrzały.

To może brzmi, jak mowa negatywna, jednak osobiście uważam, że zdolność przyjrzenia się swemu dziełu po jakimś czasie i powiedzenia "to zrobiłem źle, to skopałem, to jest beznadziejne i co więcej nie zdołam tego nigdy poprawić, za to w moim następnym projekcie mogę uniknąć tego, tego i tamtego błędu" jest bardzo ważna.

Od jakiegoś czasu pracuje nad dość radykalnymi poprawkami najsłabszych elementów.

W zasadzie to muszę powiedzieć, że dziwi mnie jedna rzecz: że system się (relatywnie) dobrze ściąga. Nie spodziewałem się nawet połowy tego wyniku.

Prawdę mówiąc jakiś czas temu pracowałem nad serią komercyjnych PDF-ów dla pewnego wydawnictwa. Byłbym zadowolony, gdyby miały wyniki Czasu.

Ps. Indoctrine poruszył kwestię 40 do 1. Planuję, że w ostatecznej wersji setting będzie mieć objętość równą z Interface Zero. Zamierzam to osiągnąć kasując te kawałki, które nie spodobały się testerom.
Ps2. To pisałem ja, Zegarmistrz.

@ Zegarmistrzu - muszę przyznać, że dopiero Twój komentarz rzucił mi (nam?) nieco więcej światła na cały kontekst naszego dwu-głosu. Twoje tezy nabrały teraz trochę innego sensu - i pal licho już to, w jaki sposób je ująłeś (powiedzmy iż 'prowokujący do dyskusji' - co widać po ilości komentarzy i różnych opinii ;]).

A Twoje zdanie - szanuję. Choć 'raczej' się z nim nie zgadzam :).

Niemniej - jeśli idzie o ten komentarz - to sprawa mej 'zgodności' jakby się odwraca - na Twoją korzyść :). Co prawda jeśli chodzi o meritum sprawy (czyt.po co komu gry autorskie) - stoimy raczej po przeciwnych stronach w tej dyskusji, ale jeśli idzie o ten wpis - w wielu punktach Cię rozumiem. I dziękuję za naświetlenie samego kontekstu Twojej notki/notek.

IMHO ciekawe podejście zaprezentował na eRPG imć Shadowrunner.

'Przede wszystkim to moje zdanie jest takie - świat nieco się zmienił przez ostatnie 2-3 dekady.' - tak zaczął swój forumowy wpis. Jego całość znajduje się natomiast pod poniższym adresem:

http://www.erpg.pl/forum/viewtopic.php?p=98391#98391

Także - Twój CzW jest starym projektem. Tworzonym w innych czasach (mam nadzieję :P). A, z tym się chyba zgodzi większość z nas, RPGi się trochę przez ostatnie lata pozmieniały.

Autorskie gry role playing - IMHO też.

Pozdrawiam serdecznie mego 'oponenta' w tej 'dyskusji' :)!
Skryba.

PS. @Enc - zasłużyłeś na osobny wpis :D! Niech no tylko powrócę z Polconu ;> (taaa, ale najpierw trzeba tam dojechać - 'się zrobi').

[i]@ Zegarmistrzu - muszę przyznać, że dopiero Twój komentarz rzucił mi (nam?) nieco więcej światła na cały kontekst naszego dwu-głosu. Twoje tezy nabrały teraz trochę innego sensu - i pal licho już to, w jaki sposób je ująłeś (powiedzmy iż 'prowokujący do dyskusji' - co widać po ilości komentarzy i różnych opinii ;]).[/i]

No niestety, prawda jest taka, że ludzie najchętniej czytają teksty, które:
- rozwiązują ich problemy w prawdziwym życiu
- są dowcipne
- lub budzą kontrowersje
Z tym ostatnim jest trochę jak z horrorem: wydałoby się mogło, że nikt przy zdrowych zmysłach nie pójdzie na film, na którym będzie się bać, a jednak ludzie lubią ten gatunek. Podobnie jest jest z tekstami prowokującymi...

Tylko trzeba uważać, żeby nie przegiąć.

@Skryba

"hm... chyba trzeba będzie popytać 'kilka' osób czy tworzą swoją autorkę w celach komercyjnych :). Mówię to bez ironii - zastanawiam się jak wiele osób tworzy je z myślą o ew. zysku."

Podejrzewam, że większość bierze to pod uwagę. Ale nie tyle chodzi o zysk, co komercyjne wydanie (to nie jest tożsame). Sondaż wiele nie da, bo ubezpieczając się, wielu powie, że robi do dla idei, hobby itp, a jak się sprzeda to fajnie lecz nie musi ;)

"A propo plakatów - widziałem jeden na Pyrkonie. Niestety, 'rozminęliśmy się' wtedy :(."

Najbliższy konwent jaki nawiedzę, to pewnie będzie Falkon dopiero. Zapraszam:)

@Enc

Droga ku Chwale.. Aha :) No, w każdym razie rzecz została wydana, to ważne :)

Promocje na konwentach są rzeczywiście niezbyt skuteczne, przeliczyłem że do tej pory odwiedziło moje prelekcje mniej niż 70 osób, z czego jak 10 zainteresowało się systemem na poważnie, to byłby sukces. Do tego kilkadziesiąt (20?) osób zagrało w sesje..
Efekt na razie jest taki sobie ;) Odzew społecznościowy także średni, ale poza forami, aż tak dużo jeszcze nie było o systemie.

"Ty tworzysz system, który pomoże Ci w jakiś sposób wyrazić siebie (swoje gusta, oczekiwania względem RPG, ulubione klimaty, itd.)."

Innymi słowy, moje to pure hb ;) Ale jest w tym trochę racji, chciałem wypełnić niszę na tego typu SF.
Twój Nemezis, jest tak jak piszesz, bardzo dobrze komercyjnie wstrzelonym produktem, o wielu możliwościach, szczególnie w konwencji gier dynamicznych i brawurowych :) Tak przynajmniej jawi się z reklam i podręcznika. Zagrać nie miałem okazji niestety (prawie w nic nie gram ostatnio, tylko prowadzę..).

40:1 jest ciekawie opisane ale chyba wiem o co Ci chodzi. Tak jak i Czas Waśni wraz z dodatkami, to kawałek roboty, opisy itp, lecz brak takiego kopa. Pomysł jest, tylko niewystarczająco zaakcentowany.

"Są u mnie zombie. Tak, są niebezpieczne, żywią się tkanką mózgową ludzi. Polują na nich, jest bardzo niebezpiecznie. Na szczęście grupa odważnych ludzi postanowiła z nimi walczyć. Gracz jest jednym z tych śmiałków".

"Mózguuuu!! Zombie wypełzły z grobów i chcą zjeść ludzkość! Są jednak bohaterowie! Uzbrojeni po zęby, z jajami i wiedzą jak pozbyć się truposzy! Tak, to nimi grasz drogi graczu!"

Mniej więcej o to chyba chodzi :)

@Zegarmistrz

No tak, trochę wyklaryfikowało się po tym wpisie :)
Dla ciekawości, jak dużo ściągnęło się pdfów z CzW?

Indoctrine:

1) 40 do 1 nie jest jeszcze skończone. Tak naprawdę nie jest nawet zaczęte. Gdyby to był program komputerowy, to nie można byłoby tego nazwać wersją pre-alfa. To niepełne repozytorium kodu, na którym dopiero będzie można pracować.

2) Nie mogę podać dokładnych danych, gdyż nie dysponuje statystykami z roku 2009 i 2010. Ogólnie jednak będzie to około 500 sztuk.

@Zegarmistrz (przy okazji, lepiej się loguj jako Ty, bo dziwnie to wygląda, można przecież jako nazwa/adres)

1. Ilość materiałów zamieszczonych na Polterze, to więcej niż połowa autorek szumnie określanych "zaawansowane prace" ;)

2. To całkiem nieźle muszę przyznać. Ciekawe ile z osób co to ściągnęło, zagrało i poprowadziło system. CzW czytałem pobieżnie, dodatki przejrzałem też trochę i choć toporne, ma swoje zalety.. Na przykład to, że nie jest zminimalizowane. Sęk w tym, że dużo ludzi na dzieło ponad 100 stron patrzy jak na potwora ;)

A faktycznie, da się.

1) Ilość materiału, jaki zamieściłem na Polterze jest o 50% za duża. Słabsze, mniej przydatne i nudniejsze kawałki zwyczajnie polecą. Niestety ja mam tendencje do pisania długo i rozwlekle, nie zawsze z sensem.

Dwa, że spora część z tych informacji się dubluje, często celowo. Część po to, żeby czytelnik, który nie czytał wcześniejszych wpisów wiedział, o co chodzi. Część traktuje o przedmiotach, które mają zostać dopiero opisane i np. rozdział o niebezpieczeństwach Zony w całości będzie mógł wylecieć, jak będzie bestiariusz, a ten o niemieckich Wunderwaffe, gdy będą gotowe statystyki broni...

2) Wiem o kilkunastu osobach, które grały w system. Ogólnie stawiałbym, że czytało lub próbowało go czytać jakieś 10-20% pobierających. Reszta zobaczyła co to i położyła gdzieś w nigdy nie odświeżanym kawałku dysku twardego.

@Zegarmistrz

1. Przyznam, że ja wolę duże ilości informacji, ale aby było komercyjniej, lepiej poobcinać co nieco ;)

2. To całkiem ładnie jak na darmową autorkę ;) Ja tylko przejrzałem, sam podręcznik nie wkręcił mnie, za to idea dodatków jest lepsza..

Btw. Tak przypomniał mi się jeden wątek z tej dyskusji. Co do braku siły przebicia 40do1 to zauważyłem, że reakcje są dość skrajnie. Zasadniczo widzów podzielić można na dwie grupy:

1) Typowych fanów Fantastyki, RPG, Science Fiction, Bitewniaków, Anime etc. których reakcja zwykle wygląda mniej więcej tak: "O! Zegarmistrz w końcu zwariował. Spodziewaliśmy się tego od dawna!" Przy czym część z nich na szczęście potem zmieniła zdanie.

2) Fanów Sabaton-a, FPS-ów, książek i filmów sensacyjnych, twórczości Webera, powieści z wydawnictwa War Books, geeków II wojny światowej, militarystów i wyborców PiS, którym wystarczył sam tytuł, żeby połknąć bakcyla...

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

A zdajesz sobie sprawę, że nazwa kiedyś była użyta w autorce? :)

Grunt, to że część ludzi się zainteresowała pomysłem :)

Było 40i4, ale to jest odwołanie do Mickiewicza. Ale ten projekt chyba umarł już kilka lat temu.

Prześlij komentarz