Karnawał Blogowy RPG #24 – co mnie kręci.

Co mnie kręci? Ho, wiele rzeczy – od muzyki w wykonaniu Bee Gees (‘Tragedy’), przez piórkowanie na gitarze mniej znanych pieśni z nurtu folk aż po tak ‘prozaiczne’ rzeczy jak choćby mój radosny freestyle treningową bronią białą z mymi przyjaciółmi. Niemniej, spośród wszystkich tych mniejszych bądź większych przyjemności, RPGi zajmują zaszczytne trzecie miejsce na podium*.

Dość wysoko ;). Na tyle wysoko by poświęcić trochę czasu na ‘skrybnięcie’ tutaj notki zgodnej z tematem Karnawału Blogowego RPG #24 (prowadzonego przez Blanche): Co najbardziej pociąga Cię w RPG?. Zresztą, temat na tyle ‘nośny’, iż grzechem byłoby niczego nie napisać ;). Zwłaszcza, iż po raz pierwszy - i oby nie ostatni! - zdarza się, że to kobieta jest opiekunką kolejnej edycji Karnawału (swoją drogą, łącznie z moim, istnieje już [chyba] pięć wpisów - nieźle, jak na pierwszy dzień... oby tak dalej, ludu erpegujący miast i wsi ;)).

Może na początek mała dygresja – RPGi nie są dla mnie 'źródłem nieustającej frustracji'. Gra to gra, powstała by - z definicji - bawić ludzi, którzy zdecydują się poświęcić na rozgrywkę swój cenny czas. Nie doszukuję się osobiście w tym jakiejś większej głębi tudzież elitaryzacji całego zjawiska. RPG to moje hobby, tak jak np. rosyjska muzyka. Tylko tyle i aż tyle. Oczywiście nie mogę zaprzeczyć, że bardzo lubię tę formę spędzania swojego wolnego czasu i z dużym niepokojem odnotowuję fakt, iż z biegiem lat, mam go coraz mniej. Ale nie narzekam – bo tak na dobrą sprawę... nie mam na co.

Podejrzewam, że ‘na upartego’ by się coś znalazło, choćby wspomniana tam kwestia ‘niesubordynowanych graczy’, przez którą rozumiem (przyznaję, nieco mnie denerwujące) zachowania w stylu: ‘na 5 minut przed grą poinformuję prowadzącego, że nie będzie mnie na dzisiejszej sesji – na pewno zrozumie że przez coś takiego marnuję jego czas’. Otóż, taka informacja na przyszłość, moi drodzy potencjalni gracze – nie rozumiem i zrozumieć nie zamierzam ;). Koniec 'małej' dygresji.

A co takiego kręci mnie w samych erpegach? Czy to to, co pisał Ninetongues - tęsknota za czymś, co kiedyś utraciliśmy? Czy może raczej, odwrotnie, idąc tropem słów Planetourista - jestem żywiołakiem herbaty? A może, tak jak nimdil - powinienem uznać, że ogry są jak ceb... przepraszam, że erpegi są czymś pokrewnym pływaniu. Nah. Postoję ;). Tak jak wyżej - nie dodawałbym do tego, w sumie zwyczajnego zajęcia aż tak filozoficznej głębi (równie dobrze możemy uznać, iż grający w Dynablastera na XBox'ie ludzie też przeżywają wielką przygodę, są żywiołakami herbaty czy, cóż, pogłębiają pasję jaką jest dla nich pływa.... granie).

'To nie mój styl' - osobiście nie uciekam od świata w RPGi (a przynajmniej chciałbym w to wierzyć ;P), nie pijam często herbaty (ostatnio, po rzuceniu Coca-coli, staję się maniakiem wody z dwoma plastrami cytryny) zaś od pływania wolę jazdę na rowerze - nawet jeśli ten metalowy złom zaczyna mnie już powoli dobijać ;). O dziwo, wychodzi więc na to, iż najbliżej jest memu stanowisku w tej sprawie do poglądów... księdza Marka, z którym kategorycznie i absolutnie nie zgadzam się w jednej kwestii dotyczącej mego 'ukochanego świata mroku' - niemniej, w przypadku RPG, jest mi bratem w tej edycji KB ;).

Wymieniony wyżej 'właściciel' Cytadeli Światła, stwierdził iż w RPG najbardziej kręcą go... ludzie. 'Wspólne spotkania z przyjaciółmi, z MG, czy graczami, w domciu, bądź na konwencie' - że aż ośmielę się tu zacytować jego słowa. I coś w tym haśle nawet jest. Jednakże ciągle nie napisałem Wam co też kręci w RPG pewnego poczciwego Skrybę. Bowiem, nie oszukujmy się, przyklaskuję powyższemu stwierdzeniu w 100% - pewnie, ludzie są ważni! - ale ludzie są... ależ głupio to zabrzmi - ludzie są dzisiaj dosłownie wszędzie ;P.

I choć oczywiście zgodzić się też muszę, że doborowe towarzystwo to podstawa udanej sesji dla każdego jej uczestnika - to jednocześnie powinno być dość jasną tezą, iż to samo można powiedzieć o większości rzeczy na tej planecie. Czyt. - zabawa (dowolna zabawa, nie tylko RPG) jest tak dobra jak ludzie, którzy biorą w niej udział. Zdecydowanie więc, choć Marek prawi mądrze a także choć i moja dusza przychyla się do jego punktu widzenia w tej sprawie, 'rozum' podpowiada mi jednak coś innego. 

Pozostaje tylko pytanie: 'co?'. Cóż, odpowiedź jest dość prosta (...przez chwilę korciło mnie aby napisać tutaj: 'bowiem tak naprawdę jej nie ma' ;P) i zawiera się w jednym zdaniu. Ba, w jednym słowie nawet. W RPG kręcą mnie: marzenia. Każdy lubi sobie czasem pomarzyć, pomyśleć o niebieskich migdałach, wyobrazić sobie jak dobrze by było gdyby to a to się nagle ziściło - wyraźnie widzę też, jak motyw marzeń przebija się z większości dotychczasowych karnawałowych notek. Przynajmniej moim zdaniem. Dla tych, którzy się z tym nie zgadzają - uznajcie, że korzystam z interpretacji tekstu czytanego pod kątem tego 'co poeta miał na myśli' :).

Same erpegi dają nam zaś świetne narzędzie - czyt. postać - za pomocą którego jesteśmy w stanie, choć na krótką chwilę, poudawać, iż znajdujemy się bliżej realizacji  tych marzeń. I nieważnym jest czy mówimy tutaj o konkretnych/racjonalnych czy 'tkwiących w naszych bestiach' fantazjach. Ważnym jest to, że mamy nad tym wszystkim kontrolę i widzimy, czy raczej: chcemy widzieć, iż posiadamy dość duży wpływ na to aby którakolwiek nasza mrzonka ziściła się... chociażby w fikcyjnym świecie. Lochów, Smoków tudzież innych Wampirów ;).

Przez to pocieszne założenie, czysto przy okazji jakoby, świetnie się razem bawimy, śmiejemy się do rozpuku z naszych gaf, spędzamy miło czas i ciągle poznajemy nowych ludzi. Kurczę, jeśli to nie jest [mój] spin right round erpegowania - jeśli przez to nie poświęciłem/poświęcam/poświęcać będę tyle lat na RPG - wreszcie, jeśli osoby wyżej wymienione choć przez chwilę nie rozmarzyły się pisząc własne wpisy na tą edycję KB - to doprawdy nie mam pojęcia co jeszcze 'kręci mnie' w tym hobby ;).

Pozdrawiam,
Michał „Skryba” Ziętek.

PS. * - pewnie zauważyliście, że na moim blogu staram się nie pisać o prywatnych sprawach (...z wielu powodów, heh). Tak będzie również i tym razem ;) – Top1 i Top2 zachowam dla siebie. Nie są to jednak rzeczy wymienione w pierwszym akapicie, za łatwo byście mieli ;P.

5 opinii.:

Dzięki za notkę!

W zupełności zgadzam się z Twoją oceną co do towarzyskiego apektu RPG (i różnych form zabaw w ogóle).
Myślę, że dla mnie ważniejszy jest jednak aspekt twórczny RPG-owania - przynajmniej, kiedy prowadzę, bo kiedy gram środek ciężkości przesuwa się jednak trochę w stronę marzeń.

Panie Skryba, pan sprwdzi maila :P.

@ Blanche - drobiazg. Co do twórczości, heh, czymże jest kreacja jeśli nie próbą wdrażania naszych fantazji w życie :)? Przynajmniej ja tak się tym 'jaram' - buduję sobie nowe światy i takie tam :P.

@ No.ze - wiedziałem, że o czymś zapomniałem (ostatnio nieczęsto sprawdzam maila, czas to zmienić). Odpiszę Ci tak szybko jak tylko mi się uda. Co może być interpretowane jako: jutro rano, niestety.

Pozdrawiam,
Skryba.

Marzenia... hm, ktoś tu chyba nie chciał nadawać erpegom mistycznego niemalże, filozoficznego sznytu. ;) Ale nie, masz rację. Marzenia (czasem te pozostałe z dzieciństwa, a czasem te bardziej dorosłe) to jest to.

Trudny jest obecny temat Karnawału. Muszę się nad tym zastanowić poważnie, ale im dłużej nie piszę, tym mniej powiem nowego. :P

@ Darcane

> 'mistyczny, niemalże filozoficzny, sznyt' - 'raczej na pewno' nie było to moim zamiarem :)... za głupi na takie 'cuś' chyba jestem :P.

A co do trudności - zależy co chcesz pisać. I zależy czy chcesz się 'silić na oryginalność' ;). Ja napisałem najprościej jak umiałem :P.

Pozdrawiam,
Skryba.

Prześlij komentarz