Głębia Przestrzeni: Paradyzja

Witajcie! Po dość nieoczekiwanym obrocie spraw - związanych z pewną kontrą pewnego spokojnego skryby ;) - wracamy do 'zwykłych' wpisów. Taa. Dobry żart, nie ;)? - dzisiejszy wpis nie jest aż tak 'zwykły' jak mogłoby się Wam wydawać. Przedstawiam - 'Paradyzję'. Przygodę do RPG pt.: "Głębia Przestrzeni", autorskiej (jeszcze ;]?) gry pióra Marcina Lewickiego, znanego też jako Indoctrine. Zapraszam do lektury i komentowania samego scenariusza. Bo, IMHO, jest tego...*

Może najpierw zacznijmy od 'achów' ;) - przygoda została przygotowana nienagannie jeśli o estetykę idzie. Ja wiem, nie ocenia się książki po okładce. Ale ta jednak zachęca do, wybaczcie prostacką grę słów, 'głębszego' zapoznania się z zawartością samego pdfa, którego możecie ściągnąć np. stąd. Można by się co prawda spierać czy wszystko nie jest 'ociupinkę' zbyt szaro-bure, ale, jak na moje subiektywne oko, niezgorsza robota. Choć - nie oszukujmy się - bardziej przemawiałyby do mnie proste ozdobniki zamiast kosmosu w tle ;). Kwestia gustu - ale IMHO nie jest źle.

Trochę gorzej jest z samym rozłożeniem tekstu na 30-kilku stronach samego scenariusza. Ciężko mi było czytać zbity, dwukolumnowy tekst na 'pionowej' A4. Autorze! - więcej fantazji w stylu strony 4. (gdzie 'księżyc' robi za 'przerywacz' tekstu). Jestem pewien że można by było jakoś 'ciekawiej' to u Ciebie rozłożyć. Tak jak i samo miejsce 'przerwania' tekstu - nie jestem do końca przekonany czy środek zdania jest dobrym pomysłem by robić 'wcięcie obrazkowe' ;). Koncepcja mi się podoba - ale 'rozrywanie' kolumn przed końcem myśli/zdania, już niespecjalnie.

Zganić muszę też 'spis treści'. Już pooq mi to wytykał przy okazji mego BoFa: nie obraziłbym się, gdybyś jednak ponumerował te strony i w spisie treści umieścił gdzie/co jest ;). Teraz, owszem, spis tematów zawartych w tym scenariuszu mamy - ale i tak trzeba się niestety troszeczkę naszukać by znaleźć interesujący nas rozdział. Już nie wspomnę o tym, iż mój komputer to jedna wielka kupa śmie...chu ;) - więc cięło mi się to niemiłosiernie podczas powyższych prób i scrollowania tekstu. A ileż przy tym było 'radości' (raz nawet trzeba było Acrobata restartować) - słów brak.

'Ej, Skrybo! - miały być achy!' - heh, przepraszam ;). Teraz będą 'achy'. Ach nr 1 - 'Asy w rękawie'. Genialne. Bez dwóch zdań. Ich myśl przewodnia jest prosta: "Niektóre z poniżej wymienionych asów w debacie, mogą być użyte przez konkretne osoby, jedynie po uprzednim zdobyciu informacji przez graczy. Oczywiście gracze mogą zechcieć zatrzymać je dla siebie, albo użyć dla wsparcia strony przeciwnej, od ich pomysłowości, zależy powodzenie" - proste? Proste (jeśli nie - poniżej macie przykład). A dające naprawdę spore wsparcie dla kreatywności graczy (w tym i MG).

Przykład:

Sabotaż satelity komunikacyjnego. Jeśli komuś z graczy, wpadnie do głowy, by sprawdzić czy na pewno satelita został zniszczony przez meteor, jest szansa na analizę szczątków, które są w laboratorium. Analizą zajmowała się Amanda Toeplitz i raczej będzie starała się przeszkodzić w pracy, źle skalibrować urządzenia itp., ale jeśli Mistrz wyrazi zgodę (nie trudno go przekonać, gdyż przywiązuje małą wagę do tego badania), nie sprzeciwi się. [...] Gdy zostaną zgromadzone, jasnym się staje, że satelita został zniszczony nie przez meteor, a broń energetyczną (prawdopodobnie jonową). Przedstawienie tych dowodów, zdziwi mocno Mistrza, a Amandę może (ale nie musi, zależy od wcześniejszych interakcji z graczami) skłonić do zasugerowania współpracy. [...]

Tego typu 'asów' jest w rozdziale im poświęconym niemało - i dają niezłego fabularnego 'kopa' (plus, mogą one być użyte przez MG w chwili gdy akcja 'się zacięła'). Osobiście - będę musiał pomyśleć czy nie wdrażać czegoś podobnego w przypadku swoich sesji/scenariuszy. Być może nie będą to tak rozbudowane opisowo 'asy' - ale nie widziałbym problemu by rozpisać sobie małą 'mind-mapę' z uwzględnieniem kilku kluczowych słów. Autorze - może wdrożysz do swojej gry mini generator takich 'asów' (o ile Głębia już go nie ma)? IMHO - jako deska ratunku dla MG, byłoby to całkiem dobre narzędzie ;).

Drugim 'achem' jest... logika samego scenariusza. Widać wyraźnie, iż Autor spędził wiele nocy na 'dopieszczaniu' swego dzieła ;). Starałem się doszukać jakiś nielogiczności, sprzecznych informacji tudzież, hm, dziwnych motywacji BNów (swoją drogą - fajnie, iż są one spisane! - kolejna cegiełka z barek MG). I niewiele znalazłem w sumie rzeczy do których mógłbym się 'doczepić'. Wszystko jest poukładane od A do Z - żadna część scenariusza nie wydaje mi się zbędna. Tzn. - jeśli bym poprowadził na jego podstawie sesję, to nie sądzę bym wyciął zeń zbyt wiele informacji ;). Wszystko jest na swój sposób 'istotne'. No, prawie wszystko.

Głównie 'kuleje' mi kwestia samej motywacji BG - nie wierzę, że nie można było w Głębi Systemu dać im czegoś bardziej 'wyszukanego' niż 'dowolny'. To samo z 'wydarzeniem'. Rozumiem, iż Paradyzja miała być - wg tego założenia - otwartym scenariuszem, niemniej brakuje mi trochę jakiegoś 'haka na start'. Typu, bo ja wiem, serii sabotażów na Kosmicznym Ślimaku (to nazwa statku ;P). Gracze mogliby 'na dzień dobry' przekonać się, iż 'samo się cholerstwo nie zepsuło' (może ktoś chciał by KS wylądował na Paradyzji?). Nie musi to być 'właściwy' trop - ale przynajmniej w jakiś sposób zmobilizuje graczy do działania już od samego początku.

A tak - zostają rzuceni na głęboką wodę, z niewieloma perspektywami rozwoju samej akcji. Taki sand-box.

Potem jest na szczęście ciekawiej ;). Mogłem wspomnieć o tym wcześniej - to nie jest klasyczny scenariusz, w którym wszystko jest liniowe i z góry ustalone. Fajnym motywem jest możliwość (konieczność?) bratania się z różnymi stronami. Tak samo otwartość samego finału - to mi się podoba. Trochę sand-boxowe to to wszystko wychodzi, ale, hej, w sumie patrzcie punkt z 'wycinaniem czegokolwiek' - Autor daje Wam do rąk modalny zestaw postaci, motywacji, miejsc, et cetera - a co Wy z tym zrobicie, będzie zależało od Was samych. IMHO to dobre podejście. Lepsze niż dawne scenariusze do World of Darkness w stylu dawno zapomnianej przygody z ćwiekami ;).

A jeśli już jesteśmy przy miejscach - Autor pomyślał nawet o tak 'często zapominanym' szczególe jak... mapy budynków zaprezentowane w skromnym trójwymiarze. Miło z jego strony ;). Ale za te 'oczo-pieczące' seledynowe (?) tabelki - ech, nagana się chyba należy. Na szarym tle ten kolor po prostu denerwuje. Przynajmniej mnie. Dziwi też kwestia skali mapy Przestrzeni ze strony 19 - osobiście widziałbym ją na dwóch a4 (po połowie na jednej). Nie dość, iż wszystko byłoby trochę lepiej widoczne - to fajnie by było np. sobie coś takiego wydrukować i oprawić w ramkę. Nie no, dobra, z tą ramką żartuję ;) - ale patent i tak ciekawy.

Kolejnym trafionym pomysłem - są skróty. Skróty zasad walki i, ogólnie ujmując, samej mechaniki Głębi Przestrzeni. Za to to, co czeka nas po 25. stronie - każe mi sądzić, że Autor scenariusza poświęcił na niego sporo czasu by każdy jego element współgrał z resztą. Karta planety, najważniejszych BNów (wraz z ich historiami! - ach, aż łezka się w oku kręci ;)), ba, jest nawet karta samego statku. Rzekłbym, że brakuje mi tylko niewypełnionej karty postaci - hej, mamy mechanikę, scenariusz - więc nawet gdyby ktoś nie miał (jeszcze ;)?) Głębi Przestrzeni, spokojnie mógłby w nią zagrać. A tak? - trzeba się troszeczkę bardziej wysilić. Shame ;P.

Po-achowaliśmy sobie trochę. To dla odmiany, jeden 'nie-ach' na koniec. Korekta. Interpunkcja troszeczkę chaotyczna (tak mniej więcej na moim poziomie ;P), często 'nie' oddziela się od wyrazu z którym powinno się łączyć (vide w powyższym przykładzie 'asa' ['nie trudno']) - jest też kilka 'dziwnych' wyrazów w stylu 'nanoostrze', co aż tak dobrze w polskim języku nie wygląda ;). Błędów ort. 1. stopnia za wiele nie ma - głównie to nieszczęsne 'nie' - jest ich jednak 'ciut' za dużo jak na mój gust. Na szczęście, to tylko korekta - a ją można spokojnie przeprowadzić teraz, jutro czy pojutrze ;).

Podsumowując, jak więc ocenić Paradyzję? Z pewnością scenariusz posiada wiele plusów.

+ modalność samej akcji (z dostarczeniem rzeczy, które gracze mogą wykorzystać na sesjach),
+ sporo trafionych pomysłów ('asy', skróty zasad, mapy, nieliniowość, karty BN, inny stuff ;P),
+ ogólne opracowanie (fakt, czasami jest zbyt 'ciemne' - ale do zniesienia [przynajmniej IMO),
+ ogólne wrażenia (scenariusz spójny, logiczny - angażujący i zachęcający do przetestowania),
+ opracowywanie scenariuszy do swoich gier jest fajnym sposobem na zapoznanie czytelników z nowym systemem.

Nie da się jednak ukryć, że całość cierpi na pewne małe - acz denerwujące - problemy, np.:
- rozłożenie tekstu IMHO mogłoby być jednak bardziej 'ciekawsze' i znośniejsze dla oczu;
- spis treści to póki co bardziej spis tematów bez numeracji niż autentyczna wyszukiwarka;
- troszeczkę słaby 'start' samej akcji (a.k.a. 'sandbox' - może to trochę przytłaczać graczy),
- mimo wszystko, fajnie by było mieć tą pustą kartę postaci jako 35. stronę 'Paradyzji' ;D...
- interpunkcja, błędy ortograficzne, dziwne neologizmy - ogólnie ujmując, brakuje korekty.

To, tak na zachętę - 6.5/10. Autorowi jedno udało się na pewno - zachęcił mnie by 'ścigać' go po konwentach i starać się zagrać w Głębię Przestrzeni (tu macie link do oficjalnej strony systemu). Mam też nadzieję, że kolejny scenariusz do jego gry (bo nie wątpię, iż na Paradyzji się nie skończy) - będzie stał na jeszcze wyższym poziomie :). Moim zdaniem, Autor idzie w dobrym kierunku jeśli o tego typu rzeczy idzie. Póki co - jest 'w miarę' dobrze. Ale może być jeszcze lepiej! - i tego się wszyscy trzymajmy ;).

Pozdrawiam serdecznie,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. * - odpowiedzcie sobie (i mi ;)) sami :].

4 opinii.:

O samej Paradyzji wypowiadał się też cactusse:

http://autorskie.wieza.org/post22806.html#p22806

Osobiście, pdfa ściągnąłem 'za pośrednictwem':

http://www.gry-fabularne.pl/2011/08/glebia-przestrzeni-paradyzja/

Pozdrawiam,
Skryba.

Dzięki za recenzję :)
Cieszę się, że przygoda przypadła ogólnie do gustu.

Zgadzam się, że edycyjnie mógłbym kilka rzeczy poprawić. Między innymi dlatego na stronie jest wersja Light, gdzie zrobiłem jaśniejsze tło.
Jak znajdę trochę czasu, poprawię niektóre elementy, tak by wygodniej się czytało (paginacja, rozkład tekstu w niektórych miejscach).

Karta postaci jest niby do ściągnięcia ze strony, ale fakt, przydałaby się pusta od razu w przygodzie.

I ta nieszczęsna korekta ;) Przyznam, że to dlatego iż nie miałem pod ręką kogoś do jej zrobienia, samodzielne dokonywanie redakcji nie jest najszczęśliwszym pomysłem ;)

Mam nadzieję, że następną przygodę opiszę poprawniej.

@Indoctrine:
Jeśli nie masz pod ręką znajomego polonisty, czy innego filologa może warto przy pisaniu następnej przygody ogłosić, że szukasz dobrej duszy, która zgodziłaby się sprawdzić tekst? Może akurat ktoś by się znalazł. Niestety, sprawdzanie swojego własnego teksu nigdy nie wychodzi dobrze - chyba, że dasz mu się "odleżeć" tak długo, aż kompletnie o nim zapomnisz. :P

@Blanche

Mam redaktora, tylko nie zawsze mogę go eksploatować ponad miarę ;)

Prześlij komentarz