Khazud! Khazud Moria!

Witajcie,
Wszyscy wokół powariowali na temat nowego Hobbita (...ja zresztą też ;P) i drużyny dzielnych krasnoludów z imć Thorinem Dębową Taczą na czele ;). Ale, aż do dzisiaj, zapewne nikt z Was nie wiedział, iż pod Samotną Górą był też obecny 'trzynasty' przeciw-goblinowy tarczownik, który niczym cień jakowyś 'niepostrzeżenie' przedzierał się między walczącymi stronami, roznosząc ważne depesze samym głównodowodzącym wszystkimi wojskami państw sprzymierzonych (czyt. Elfy Leśne, Orły, Ludzie z Dali, Krasnoludy Thorina, Krasnoludy Durina z Ered Mitrin i Jeden Hobbit ;P) przeciwko plugawym sojusznikom osi... khym, orków, worgów oraz innego pokrewnego im łatajstwa ;)

O kim mowa? - ano o mojej pierwszej* postaci jaką kiedykolwiek własnoręcznie stworzyłem. A którą to widzę po raz pierwszy od... 10 lat z hakiem - dzięki uprzejmości gracza, z którym grałem wtedy 'gdy krasnoludzki młot znów uderzał w środku góry' rządzonej niegdyś przez Smauga. Heh, dawne, dobre czasy.

Tak... patrząc na jednostronicową historię postaci (nie szukajcie jej, nie ma takiej opcji bym ją tu zamieścił ;D) z nieznanym mi rysunkiem krasnoluda z jakiejś gry PC (obstawiam, że był to Forgotten Realms: Unlimited Adventures, ale pewności nie mam), spokojnie mogę założyć iż dekadę temu byłem pod silnym wpływem książki "Hobbit - czyli tam i z powrotem" J.R.R. Tolkiena. Ponad 80% tekstu to tak naprawdę niemalże żywcem przekopiowana część opisu bitwy o Samotną Górę, w której widziałem swego Ikarusa jako pancernego gońca wojennego służącego bezpośrednio Durinowi.

Dopiero pod sam koniec, niespodziewanie dla mnie samego, zamieściłem odwołania do twórczości Pani Ursuli K. Le Guin - takie wyrazy jak Archipelag czy Ged dobitnie świadczą, iż czytałem wówczas także jej "Czarnoksiężnika z Archipelagu". Nie mam pojęcia skąd pochodzi mało śmieszny dowcip o tym by rozmawiając z ogrem nie używać skomplikowanych słów gdyż wówczas można otrzymać puentę maczugą - obstawiam na jakiś kwiatek z dawno zapomnianej przez raczkującą wtedy blogosferę sesji. No i czym byłaby historia awanturnika / włóczykija bez kończącego opowieść i znanego nam wszystkim zdania typu: 'wszedł do karczmy przy jakiejś miejscowości, nie wiedząc co go tam czeka' ;).


Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. * - niezupełnie pierwszą ;>...
PPS. Aha, NIE pytajcie mnie co w moim ekwipunku robiła... 'biegunka'. Pojęcia nie mam ;]

6 opinii.:

Krasnolud wybitny, a poświadczyć o tym mogą jego siła, zręczność i kondycja! Iście wojownik i na schwał chłop! Do tego oczytany myśliciel! ;)
Brakuje tylko kreseczek u dołu karki jako informacja o ilości zabitych przeciwników ;)

Charyzma zawsze jako dump stat:
http://scarsofwargame.com/DevBlog/wp-content/uploads/2010/04/charisma.jpg

Ikarus... nie wiem czy wiesz, ale są takie autobusy. :D A poza tym fajny powrót do przeszłości, przyjemnie obejrzeć kartę postaci sprzed dekady. :)

@Litohoro - jeszcze jakby 'właściciel' tej karty mniej bazgrał, to byłaby to postać idealna ;D. A tak poważniej - lubiłem odgrywać krasnoludy. Zaś dziś przeszło mi to na bardów - choć, 'tęsknota' pozostała :P.

@Darcane - nie, nie wiedziałem ;). A Charyzma... cóż, brałem ją każdą postacią - ale do BG/ID/NVN ;P. Tam się to jednak 'opłacało' - a grając bardem z wysoką charyzmą, sporo rzeczy się dzięki temu odkrywało.

Np. - wiecie, że twórcy BG już właśnie w tej grze zawarli 'puszczanie oczka' dla graczy w kwestii pojawienia się BG2 i NVN? W BG1 - była taka dziwna pajęcza kobieta w jaskini w lesie pająków.

Zwykle była agresywna, ale jak się ją zauroczyło i pogadało właśnie bardem z 22 CHA - mówiła, iż swój obecny stan 'zawdzięcza' klątwie szalonego maga o imieniu... Irenicus, głównego bad-assa z BG2.

Heh, wot, charyzma czasami się przydaje ;).

Peace,
Skryba.

Jak dla mnie ta biegunka to pewniakiem nazwa łuku =)

Karta pięknie nostalgiczna. Dobitnie pokazuje dlaczego rpgowcy nie mają problemów z działaniami matematycznymi ;) Brakuje mi jedynie zalania świecą lub jakąś kawą...

A ja idę o zakład, że "Biegunka" to nazwa najlepszego samogonu mości Cienia z Ered Mitin ;)

@Litohoro - będę musiał to opatentować ;D!

@Kors - kawy nie pijam nawet w trakcie sesji egzaminacyjnej :).

Witamy na blogu tak swoją drogą - wybacz, że nie zostałeś 'zawarty' we wpisie blogowym (taka tutejsza 'tradycja') - lecz, jak widzisz, jest tu teraz mały bajzel ;P.

A cytując klasyka - może być gorzej nim będzie lepiej ;).

Pozdrawiam,
Skryba.

Prześlij komentarz