Pewfell w Ogrodzie ;)

Czyli ma eksperymentalna akcja tłumaczeniowa sieciowego komiksu pędzla, pióra i ołówka imć Chucka Whelona na język polski, enjoy ;).

Głębia Przestrzeni okiem nowych graczy

I oczywiście niżej podpisanego Skryby. W formie, technicznie sprawę ujmując, nietypowego AP. Częśc pierwsza, być może nie ostatnia ;).

Zapiski z sesji #17! - Neuroshima #1 - kampania: H.A.N.D. (IV)

Bry,
Tą sesję wspominam dość miło, nawet mimo faktu, iż ktoś zrobił mi coś, czego naprawdę nie lubię: łaskawie napisał mi smsa na 5 minut przed sesją, że, bez podania powodu, go dziś nie będzie. Stay cool, heh - takie rzeczy są na porządku dziennym.

Tak jak i odbijanie cysterny wypełnionej po brzegi paliwem. Ale o tym, cóż, przeczytacie sami poniżej. Jednocześnie pragnę oznajmić, że snajper jako BG to zmora wszystkich wrogo nastawionych NPCtów prowadzącego. Ok, do dzieła.

Zapiski z sesji #16! - Neuroshima #1 - kampania: H.A.N.D. (III)

Hejka,
Hm, jakbym nie liczył - chyba do tej pory odbyły się 'tylko' trzy sesje NS. W sumie mogę się mylić w tych obliczeniach, ale, kit z tym, tak szczerze mówiąc. Ważne, że wracam do regularnego prowadzenia tego bloga. 

Ale jeśli ktoś sądził, że pewna klątwa która 'se' ostatnio nade mną zawisła, jakimś cudem ominęła sprawy erpegie - cóż, mylił się. Pierwsza sesja jaką postanowiłem po 'byciu okopanym przez los' poprowadzić, specjalnie udana w mojej opinii nie była.

Odzyskiwanie równowagi.

Hejka,

Jest dobrze - będzie jeszcze lepiej. Zyskałem laptop zastępczy i dorwałem ok. ~90% 'straconych' danych. Choć obawiam się, że główny laptop gryźć piach będzie po wieki wieków amen - to powoli powraca do mnie długo oczekiwane poczucie równowagi. Podejrzewam też, że w następnym tygodniu podgonię sprawy związane z blogiem + ogólnie znowu 'wbiję się' w rytm w miarę regularnego publikowania tu notek. Zobaczymy co z tego będzie - ale święta mi ogólnie dobrze służyły (oraz służyć będą) gdy przychodził czas na zrobienie gruntownych porządków tu i tam.

Więc... byle do świąt.

Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

Żyję.

Bry,

Tak, od czego by tu zacząć - poza oczywistym faktem zawartym w temacie - no więc: generalnie mogło być gorzej. Laptop nadal leży i kwiczy (pewnie zauważyliście z jaką 'częstotliwością' pojawiają się tutaj posty), ale, hej, dopóki jestem w stanie zaśpiewać jedną zwrotkę 'świętej wojny' - nic tylko krzyczeć 'wpieriod!' i iść dalej. Niemniej, ostatnio parę rzeczy się oczywiście 'u mnie' działo. Na obszerniejszą relację przyjdzie Wam jednak poczekać.