Unfinished buisness.

Hejka,

Znacie pewnie ten syndrom: wpadacie na świetny pomysł na grę, siadacie, piszecie... coraz mniej z każdym tygodniem (lub miesiącem, jeśli jedziecie na naprawdę mocnym kopie inspiracyjnym), aż w końcu przychodzi moment gdy projekt ląduje do szuflady, wcześniej będąc traktowany stemplem: ‘things to do in the future’. 

Nieokreślonego future, oczywiście.

I tak, nie wiedząc kiedy i jak, bezkres nieukończonych gier – rośnie. Postanowiłem przejrzeć swoje szafki i sprawdzić, czy i aby w nich przypadkiem nie leży jeszcze zapleśniały, wypluty i sponiewierany przez ząb czasu system role playing, który, chcąc nie chcąc, sygnowałem też swym nazwiskiem. 

Efekt? Top 5 moich niedokończonych gier.

... no, prawie – oszukałem Was trochę (mam nadzieję, iż mi to wybaczycie). Okazało się bowiem, iż, co dziwne, sklecenie tej listy przyszło mi z trudem. I choć pierwsze trzy projekty z pewną taką nieśmiałością wstępujące na niesławne podium nie były dla mnie specjalnym zaskoczeniem, nad kolejnymi dwoma musiałem już chwilę pomyśleć.

By ostatecznie skończyć na czterech tytułach. Do rzeczy więc.

Top1. Defende – ...oj tak, zdecydowanie ten projekt zasługuje na pierwsze miejsce w tym zestawieniu. Sto czterdzieści osiem stron, grafiki, mechanika, karta postaci, ba, nawet 100% kompletny rozdział dla prowadzącego (w Defende został nazwany... Skrybą – zabawne, gdyż miałem wówczas inny nick).

Stopień zaawansowania projektu: 80%, serio, brakuje tylko geografii i chęci dokończenia.
Przyczyna rezygnacji: to heart-breaker, w dodatku fantasy. Do bólu wtórny i sztampowy.
Dalsze losy projektu: trzymam go z sentymentu i by czasem pośmiać się z pierwszego mojego RPG.

Top2. Kruczy Mit – z nim historia jest jakby inna. Pamiętacie Rewolucję Kreatywną (a.k.a. Mega-Konkurs)? Tak, ‘widzę’ po Waszych minach i zgryzach paszczo-szczęk, że pamiętacie. A pamiętacie tych biedaków, którzy dobili do drugiego etapu (tych dwudziestu-paru z 117 – o ile dobrze pamiętam – nadesłanych projektów)? Cóż, Kruczy Mit był pośród nich. Kurtyna.

Stopień zaawansowania projektu: 10%, szczerze mówiąc, startowałem wtedy ‘for fun’, no i ...
Przyczyna rezygnacji: ... po kilku rundach M-K koncepcyjnie ssał, tak samo jak i Kruczy Mit.
Dalsze losy projektu: jego nie-formalnym (tzn.: ‘ideowym’) spadkobiercą jest projekt... Claymore.

Top3. Cave-rat – projekt ciekawy, gdyż był stricte s/f. Koncepcja banalna: ludzkość prowadzi testy z antymaterią i tak ją kalibruje, iż wysyła zdalnego robota (R.A.T.) do innej płaszczyzny Ziemi... nie tracąc jednak połączenia (‘fenomen jaskini’). Trzy style gry (militarny, podbój / naukowy, badanie / kolonizacyjny, asymilacja), fajne grafiki, sporo ciekawostek i haczyków.

Stopień zaawansowania projektu: 0%, projekt zaginął podczas jednego z wielu formatów C:\.
Przyczyna rezygnacji: Wraz z formatem poszły się kochać grafiki, nie odnalazłem ich jeszcze.
Dalsze losy projektu: ciągle zastanawiam się czy warto kiedykolwiek powrócić do Cave-rat.

Top4. Rhapsody – no dobra, nie był to nigdy klasyczny papierkowy RPG – tylko cRPG. Ot, zachciało mi się raz stworzyć sobie takiego programem RPG Maker 2k. Efekt? Historyjka o Bardzie, poszukiwaczu skarbów i elfek, omyłkowo lądującym w zupełnie innej części świata niż sobie na wakacje zaplanował. Perypetie + gagi included.

Stopień zaawansowania projektu: 1%, projekt zaginął podczas jednego z wielu formatów C:\.
Przyczyna rezygnacji: Brak umiejętności + zniechęcenie po stracie wszystkich materiałów...
Dalsze losy projektu: zagrzebany na wieki wieków amen. Może to i najlepsze rozwiązanie.

Top5. – mam nadzieję, iż Top5 nigdy nie nadejdzie.

Czego życzę wszystkim projektującym swoje gry...
Michał „Skryba” Ziętek.

4 opinii.:

Na szczęście trzymasz je w szufladzie, a nie postępujesz jak 90% i wrzucasz w sieć w poszukiwaniu patronów. Za to chwała.

Kiedyś (rok 2004/2005?) myślałem nad tym by wypuścić Defende w sieć- ale zrezygnowałem, stwierdzając że tak na dobrą sprawę nie warto produkować gier RPG ponad miarę.

Zwłaszcza jeśli są to tylko sztampowe i nic niewnoszące (bo nie każdy hearbreaker jest beznadziejny) klony D&D.

Myślenie o 'patronacie' chyba mi wtedy umknęło. Szczęśliwie... warto by dodać.

Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.
Skryba.

Huh... ja się boję taką listę u siebie zrobić.
A co do Defende - to możesz podesłać? Chętnie zajrzę.


l.

Za tydzień wracam do domu - to wówczas poszukam tego doca, trochę go obrobię (na bardziej lekki format) i dam Ci na maila znać jakby co.

Pozdrawiam,
Skryba.

Prześlij komentarz