Zapiski z sesji #13! - Wampir: Maskarada #1 - kampania: Thorns in Thorn (VI)

Hejka,
Stało się :P - za nami ostatnia kampania kampanii pt.: TiT, prowadzonej przeze mnie do systemu (o)WoD. Niniejszy zapisek jest także ostatnim raportem z sesji - so, bez większych pauz, kończmy już tą zabawę, całą kampanię i, cóż, inne wątki fabularne ;].

Na sesji gościłem trzy osoby - ta czwarta niech wie, że u mnie graczem już raczej nie będzie :P. Szczęśliwie, ostatni awans postaci poszedł dość szybko i sprawnie (nikt też się aż tak bardzo nie spóźnił, weird), więc, już od godz. 18:30, mogliśmy spokojnie zagrać. Na "dzień dobry" powiedziałem BG Marcina iż jego spotkanie z szefem alfonsów w Toruniu wypadło w sumie niezgorzej, ot, zgoda na rozpoczęcie tzw. 'biznesu' panienkowego + obietnica bycia obserwowanym.

O wiele bardziej zabawną kwestią było to gdy reszta graczy wprowadziła do Hadesu istną plejadę postaci.

... z Kitem na czele ;P. Po wymianie uprzejmości i ustaleniu kilku finalnych rzeczy (głównie dot. tego co odkryli BG Kasi i BG Janka) - gracze podzielili się na dwa obozy. BG Kasi + NPC Kite, zajęci, hm, negocjowaniem (informacje o wielu aspektach decyzyjnych w zamian za Hades) - oraz BG Marcina i Janka + NPC Paul w czarnej wołdze, rozprawiających na tematy polityczne (tyczące się też jego przeszłości - tzn. przeszłości Paula).

Efektem działalności pierwszej grupy była, erm, 'miła' umowa (poprzedzająca ciekawym doświadczeniem z użyciem iluzji, rozebranego Kita i ukrytej Natalii w łazience) - w której pewien Setyta zgodził się opowiedzieć graczom o naprawdę wielu sprawach. Efektem działalności drugiej grupy, był odkrycie iż to Paul miał być gwarantem tego całego paktu (okazało się, że został on pochwycony te parę wieków temu, uwięziony i pokiereszowany rytuałem usuwania serca). Nie wspomnę już o osinowym kołku, nożu i prób rozdarcia mu mostka przez jednego z BG ;P.

Po wzięciu Kite na spytki, gracze dowiedzieli się mnóstwa rzeczy - w większości pokrywały się one z tym do czego sami doszli w trakcie kampanii - pomógł on im również spenetrować nową siedzibę Węży, gdzie znaleźli oni kilka artefaktów (w tym autentyczny pierścień władzy - co pozwoliłoby przypuszczać, iż Węże jednak wcale takich czystych intencji jak sugerował Kite nie mieli [a czy kiedykolwiek mieli?]) i parę zwojów. Bądź co bądź, to spotkanie było raczej swoistym preludium do wydarzeń dalszej części nocy.

Pomijam już drobny incydent z maginią, bo niewiele z niego w sumie wyszło - no ok, poza tym iż gracze kupili ręce glorii - BG ruszyli prosto w stronę Wrzos. Nie dojechali na miejsce, gdyż zostali ostrzelani przez byłego (obecnego?) egzekutora Vashera, który - jako cholerny fanatyk i ograniczony umysłowo plebs (no sorry, kto normalny daje się zamknąć w kiblu na bite kilka nocek?) - nie tylko odmówił udziału w obaleniu władzy księcia miasta, ale zwiał reszcie BG i uznał, że nie dopuści do tego by wdrożyli swój niecny plan w życie (zresztą, to dzięki księciu otrzymał posadę). Cóż, kilka rund i parę gramów śrutu później został wessany przez BG Marcina

Po załatwieniu sprawy, BG pojechali prosto do dworu Nosferata z Primogenu. Tam, z pomocą mgły (iluzja BG Kasi) i Paula (domena mroku), zakradli się do środka i postanowili urządzić rzeźnię znajdującym się wewnątrz Wężom. Wszystko szło dobrze do momentu gdy... postanowili użyć granatów - które zamierzali wrzucić prosto do jednego z pokoi gdzie najwyraźniej odprawiany był jakiś rytuał z księciem i setytami w roli głównej. Cóż, co ja poradzę - ostatecznie jeden z tych granatów został przez nich wrzucony.

Wybiłem się wtedy nieco z równowagi (mniejsza o to czym - powiem tylko, że jeśli chcecie bym wrócił do bycia p.p., no problem, nasz gracz nasz pan ;P) - ale, tak po prawdzie, niespecjalnie miałem możliwość sensownego załatwienia całej sprawy bez popadania w żałosny patetyzm. Gracze zaskoczyli przeciwników - a z resztek wrogich jednostek urządzili sobie małe polowanie. Najbliżej obrażeń była BG Kasi - jednakże wtedy gracze przypomnieli sobie, iż mogą korzystać ze swej siły woli by automatycznie wywołać sukcesy na swoich kościach (zabawne, iż przez całą kampanię tego nie robili) co dopełniło wynik meczu na 4:1. Czy wszystko było jednak zakończone? Nie do końca.

Primo - uciekł najważniejszy setycki wampir, mózg całej operacji. Secundo - znany BG wampir i najniebezpieczniejszy członek Primogenu: Malkavianin chcący zostać egzekutorem, nie pojawił się na imprezie (był zajęty wyciąganiem od swych ghuli informacji nt. tego kto włamał mu się noc wcześniej do domu). I wreszcie tetrio - gracze odnaleźli 5 serc, z którymi coś trzeba było zrobić. Dwa z nich należały do wysoko postawionych wampirów z Poznania oraz Warszawy- te zatrzymali. Trzecie, należało do Paula - te mu oddali. Czwarte - było Kite, te zniszczyli. Piąte zaś należało do Setytki, która rzuciła się na granat, ratując pozostałych członków rytuału przed destrukcją (to serce również zostało zniszczone).

Happy end? Nie całkiem - wrogowie wciąż czają się w cieniu i nowa władza z pewnością szybko sobie z nimi nie poradzi.

Jest to jednak zupełna inna opowieść ;).

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za naprawdę ciekawą kampanię tudzież za mile spędzony razem czas,

Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Plusy kampanii? - dobra zabawa dla większości graczy w tym i mnie. Minusy - problemy z graczkami i pewne 'zgrzyty' w drużynie, nijak jednak nie niszczące ogólnego zadowolenia Waszego MG :P.

2 opinii.:

Szkoda że pominąłeś szczegóły wizyty u magini. Ktoś był pieprzonym wrzodem na dupie :P Co do wybicia z równowagi, to ogarnął cię Rötschrek a nie drobne wybicie. Pzdr i również dzięki za kampanię miszczu!! xD

Well, m.in. dlatego pominąłem :P. Rötschrek - dobrze, że nigdy go u mnie nie widziałeś. No ale cóż - raz na całą kampanię może mi się zdarzyć 'zły' dzień.

Dzięki za wspólną grę - i do zobaczenia (mam nadzieję) na kolejnych sesjach.

Pozdrawiam,
Skryba.

Prześlij komentarz