"To twórca nie grał w swoją grę?!"

Hejka,

Korzystając z ostatnich wolnych chwil i wytchnienia przez sesją egzaminacyjną, zamieszczam tu kilka wpisów nad którymi ostatnio w pocie czoła 'pracowałem'. Zdanie, które widzicie w temacie tego posta, wypowiedziała ostatnio bliska memu sercu osoba, z którą najwyraźniej przyszło mi dzielić dalszy los. Wypowiedziała je w kontekście gier role playing, konkretniej zaś: gier autorskich/projektów autorskich, damn, jak pies zwał tak zwał, ogólnie rzecz ujmując: gier RPG robionych za friko od fanów dla fanów. Miała przy tym taką minkę jakbym wtedy zburzył jej wcześniejszą oraz bardzo uporządkowaną wizję świata :P.

I wiecie co? Przez chwilę miałem ochotę się ironicznie uśmiechnąć i 'zjadliwie' odszczeknąć iż niestety nie żyjemy w 'idealistycznym świecie', jednakże...

...po krótkim namyśle, musiałem jej przyznać rację. Tzn. - śmiesznym jest, że Autor gry wypuszcza ją w świat przed solidnym przetestowaniem. Owszem, niekiedy jest to 'tylko' wymóg formy tworzenia gry (Nibykonkurs chociażby - choć po ostatniej edycji było wiele haseł by jednak zagrać w któreś nibykonkursowe projekty), lecz, patrząc na kilka autorskich gier - zaczynam się zastanawiać ile z nich zostało gruntownie przetestowanych. Wolę tego nie dochodzić w każdym bądź razie ;P.

Jest jednak kwestia tego czy rzeczywiście powinno się wypuszczać gry bez chociaż jednego 'zewnętrznego' beta testu (wiadomo, własna drużyna to subiektywizm - 'obca' zapewni zaś przynajmniej w miarę obiektywny raport). Może to właśnie przez to, iż tych nieszczęsnych testów brakło - gry autorskie zyskały 'złą renomę'? Jeśli miałbym być szczery - wątpię w to. Tzn. obiegowa opinia jest taka, że nikt w takie projekty nie gra - ergo: skoro nikt nie gra, to skąd w ogóle brać beta testy. Kwadratura koła.

Inną rzeczą jest jednak sytuacja gdy ktoś tworzy własną grę w stylu 'stand alone' - samodzielnie, bez bicza w postaci konkursu / wydawcy / innych motywacji. Czyt. gdy z sobie tylko znanych powodów coś tworzy, chce to skończyć i podzielić się tym z innymi ludźmi. Pomijając już to czy wierzy w to, że ktoś kiedykolwiek zagra w jego grę - i tak powinien on dołożyć wszelkich starań by ona (w miarę poprawnie) działała. Chrzanić w tym momencie design / content nad którymi uwielbiam się rozwodzić - gra ma działać, to jest najważniejsze.

No, 'prawie' najważniejsze. Gra musi być grana (odkrywcze, wiem ;P). Muszą być ludzie, którzy chcieliby w nią zagrać. Pytanie tylko czy się na to zdecydują, wiedząc lub przeczuwając że gra może się wykrzaczyć w najmniej spodziewanym momencie właśnie z powodu braku testów. I pytanie gratisowe - czy to aby nie my sami kręcimy sobie bicz, z jednej strony narzekając jak 'płytki' jest nasz 'rynek projektów autorskich', z drugiej natomiast, idąc ciągle na łatwiznę w sprawie szlifowania naszych dzieł na glanc.

Cóż, to ja już wracam do wykańczania Red Dream...

Michał "Skryba" Ziętek.

0 opinii.:

Prześlij komentarz