Nutka melancholii.

Hejka,

Ciekawe, że okres świąteczny i poświąteczny zwykle ma to do siebie, iż wzbudza w nas pewne skłonności do melancholii i wspominania dawnych czasów. Najwyraźniej nawet takiego dość antyspołecznego półczorta jak niżej podpisany - kiedyś też rusza coś co powszechnie znamy sercem i nakazuje by, a jakże, wychylił nos z dziupli, wyjrzał na świat oraz zdziwił się wielce rozejrzawszy dookoła (co, nie wiecie o jakiej minie tu piszę? - kupcie sobie najnowszą Angorę ze zdjęciem pewnego wombata ;P... mam tylko nadzieję, iż mojej Ukochanej niekoniecznie chodziło o właśnie taki wizerunek tego, skądinąd humorzastego, zwierzaczka).

No ale nie będę się tu specjalnie roztkliwiał - napiszę po prostu, iż dzisiejszy dzień należał do udanych pod tym względem, ot, przyniósł między innymi spotkanie po latach z moją dawną grupą erpegową z Koła. I, co ciekawe, nadal mogę stwierdzić, że ci goście są mymi przyjaciółmi - z kart historii, to pewne, ale, cóż, ważne że są. W każdym razie nasz reunion (by Kuba S.) wypadł bardzo sympatycznie, choć, jeśli miałbym narzekać, nieco zbyt krótko, ale, jak pisze mój dobry druh lucek: "Żywot człowieka dorosłego to przerażające doznanie. Obowiązki, rodzina, święta, prezenty... mnóstwo rzeczy do ogarnięcia" - zwłaszcza to ostatnie dotyka mnie w 100%.

Swoją drogą, polecam Wam przeczytać jego: "piętnaście lat z figurkami w tle" - aż żal mi duszę ściska, że sam nigdy w bitewniaki nie grałem ;]. Do wglądu tutaj. Część druga natomiast - tutaj. Tak przy okazji, ostatnio założyłem sobie - oczywiście średnio wiem czemu, jak to zwykle bywa z podejmowanymi przeze mnie decyzjami - konto na polterze. Informuję także, że z tym panem nie mam jednak nic wspólnego.

Pozdrawiam,

Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Najgorzej gdy z melancholii popada się w...

2 opinii.:

Dzięki za polecankę, panie dzieju.
Swoją drogą, też miałem rejunjon w święta - po kilu latach spotkałem się z moim przyjacielem, którego wciągnęło życie (żona, dziecko) i paroma starymi kumplami - było bardzo miło, ale też powierzchownie. Cóż, życie takie jest.
Pozdrawiam i życzę niewpadnięcia w marazm ;-)


l.

Oh, drobiazg - cóż, mnie jednak te 'wciągacze' długo jeszcze nie dopadną, więc bez obaw jakby co ;].

Pozdrawiam i hepy nju jir ;P.

Skryba.

PS. Zrobiłem trochę porządku z Leksykonem ;].

Prześlij komentarz