Nibykonkurs XVII - S.Z.C.Z.U.R. (W miejskiej klatce)

Witam po raz ostatni dzisiejszego dnia ;P*,

Dziś mam nawet niezłą wenę - poza tym, chcę skończyć te recenzje przed gwiazdką i zająć się w końcu dawnym Claymorem + obecnym Red Dreamem ;]. Także, proponuję przeczytać jeszcze 2. recenzje gier z ostatniego Nibykonkursu - na pierwszy ogień dzisiejszego wieczoru idzie dzieło naszego nibykonkursowego weterana, mości Przemysława "Thronaara" Wasilewskiego - zatytułowana: S.Z.C.Z.U.R. (W miejskiej klatce). Cóż - let's get ready to rambo.

Wielokrotnie na tym blogu (...i w paru PM'ach podejrzewam że też) wspominałem, iż prace tego Autora cechuje pewne rzemieślnictwo, schematyczność oraz przygotowywanie swych projektów na poprawnym poziomie stylistycznym, graficznym, et cetera. Nie inaczej jest i tym razem - S.Z.C.Z.U.R. nie wyłamuje się z omawianego wyżej szablonu: jest do bólu poprawny.  Wada czy zaleta? - ciężko stwierdzić, choć po tylu 'seryjnych' erpegach aż chciałoby się zakrzyknąć o jakieś novum ;]. Nie uprzedzajmy jednak podsumowania i wróćmy do podstaw.

Autor prosto z mostu i bez ogródek na starcie stwierdza czym jego S.Z.C.Z.U.R. jest: "[...] dość tradycyjnym podejściem do gier fabularnych. Jest to prawie kompletna mechanika wraz z lekkim nakreśleniem settingu, paroma pomysłami na przygodę i mini kampanię". Zwykle - jak pewnie zauważyliście - bacznie patrzę czy zapewnienia Autorów gier pokrywają się z mechaniką i finalnym efektem. W tym przypadku - chyba było to zbędne: podręcznik napisano zgodnie z powyższym od A do Z. 'To jest aż dziwne' - jak mawia pewna pani z pewnej reklamy ;].

Szczęśliwie, Autor zadbał o pewne smaczki, dzięki czemu jego dzieło nie jest, ośmielę się użyć tego sformułowania, totalnie 'bezpłciowe'. Jednym z tych smaczków jest fabularyzowany monolog jaki toczy z nami bliżej niezidentyfikowana postać (towarzyszy nam ona przez cały podręcznik - nawet podczas tworzenia postaci). Miła rzecz - coś podobnego widziałem już w Neuroshimie, ale i tutaj także to zagranie pasuje. Przy okazji, moje idee co do powiązania S.Z.C.Z.U.R.a ze znanym S.T.A.L.K.E.R.em - legły w gruzach po bliższym przyjrzeniu się mechanice gry. Czemu? Sami zobaczcie ;P.

Sama mechanika jest, zgodnie z wcześniejszym oświadczeniem, standardowa. Mamy 6 cech postaci i po 3 umiejętności przypisane do każdej z nich. Wybieramy też jedną mutację, która nakłada buffa albo hexa na któreś z cech/umiejętności postaci (choć to uogólnienie - są bowiem wyjątki). Kwestię ekwipunku rozwiązano w ten sposób, iż gracz wybiera sześć dowolnych rzeczy, które będzie nosił przy sobie (przy czym nie może być to nic cennego i musi mieć praktyczne zastosowanie) + dodaje do tego wartość 'siły' (chyba lepiej by pisać: 'potęgi przedmiotu'), co ma znaczenie przy testowaniu.

A jeśli idzie o zasady gry - czyli testy - też jest dość typowo. Ot, rzut przeciwstawny, testowana rzecz kontra testowana rzecz, zwykle oponent jest określany przez mistrza gry (coś a'la stopień trudności). Następnie sprawdza się wyniki w sprytnej i przejrzystej tabeli procentowej, po czym gracz używa k100, by sprawdzić czy akcja zakończyła się powodzeniem czy porażką. Przyczepić się można jedynie do zasad walki. Są dość... zakręcone (choć logiczne) i chyba z goła niepotrzebnie komplikują oraz przedłużają jej przebieg. Szczęśliwie - pozostałe zasady i testy obrażeń aż takich problemów nie sprawiają.

Trochę smuci to, iż cały opis miasta zaatakowanego przez zarazę (bo w nim toczy się akcja S.Z.C.Z.U.R.a) - został zawarty na jednej stronie, w dodatku zapełnionej w góra 70%. Szkoda też, iż Autor nie pokusił się o wymyślenie bardziej oryginalniejszych haczyków pod przygody (tak na marginesie, te haczyki/propozycje/sugestie znajdują się w rozdziale pt. 'Przyszłość'). Choć, muszę przyznać, ostatnie zdanie (tuż przed kartą postaci) jest genialną kropką nad 'i' - mocno oraz dobitnie wskazuje co chciał osiągnąć Autor. Co zresztą najwyraźniej osiągnął - pomimo mego narzekania na to i owo, cóż...

... plusy:
- stabilna mechanika;
- b. solidny świat gry;
- poprawność wykonania;
- od A do Z zgodna z wizją;
- kolejny rzemieślniczy produkt.

Minusy:
- kolejny rzemieślniczy produkt - no ileż można, Autorze ;D...?;
- b. mało innowacji - wszystko to już gdzieś kiedyś widzieliśmy;
- hm, bo ja wiem? - jakaś mapa miasta by się jednak przydała ;].

Ocena:
7.0/10 - wahałem się też pomiędzy 6.5 a 7, ostatecznie jednak dałem 7 (ostatni raz ;P!). 8 - to już gra wybijająca się z szeregu tych dobrych. S.Z.C.Z.U.R. jest klasyczną, normalną grą - i jeśli ktoś takie lubi, spokojnie może dodać ten jeden punkt. Osobiście jednak mam nadzieję, że w następnej edycji Autor zaskoczy nas czymś oryginalniejszym ;). W końcu bowiem Nibykonkurs to świetne pole do szalonych eksperymentów!


Pozdrawiam,

Michał "Skryba" Ziętek.

2 opinii.:

Trochę śpieszyłem się z napisaniem (bo ktoś tam termin oddania źle podał), to ciąłem po kosztach (po opisach). A aby napisać coś nowatorskiego na Nibykonkurs to zawsze mam problem, pomysły są dość konserwatywne. ;]

Konserwatywne były też te hasła ;)! - niemniej, fajnie by było ujrzeć kiedyś jakiś thronaarski eksperyment :P.

Pozdrawiam i dzięki za komentarz,
Skryba.

Prześlij komentarz