Nibykonkurs XVII - Spirala w dół.

Bry (zimno jest ;]),

Przed nami już przed-przed-ostatnia nibyrecenzja - tym razem ostatniego z debiutantów siedemnastej edycji Nibykonkursu: Michała „Oddtaila” Sporzyńskiego, "Spirala w Dół", z dość prowokacyjnym podtytułem: "gra fabularna o uprzedzeniach i ksenofobii". Kraków, 2010 rok ;).

Żałuję trochę, że nie zainteresowałem się tą pozycją wcześniej (...jak pewnie zauważyliście, czasu coś ostatnio mam mało) - być może mając więcej czasu na dogłębną jej analizę lepiej by ją zrozumiał - ale z tym większą chęcią zabrałem się do podpatrywania tych uprzedzeń i ksenofobii, po cichu trzymając kciuki by przynajmniej jedno z tych haseł było widoczne w tym 13. stronicowym podręczniku, dziele opartym na dwóch nibykonkursowych filarach: atawizmie oraz gotyku. Nim jednak do tego przejdziemy, czuję się w obowiązku poinformować, że ta gra jest dość oryginalna i z pewnością nieprzeznaczona dla typowego laika. Dlaczego?

Jak sam Autor, hobbysta gotyku, pisze: „Spirala - zbliża się do [...] pierwotnego pojęcia gotyku, jednocześnie je parodiując. Przełożyło się to tak na logikę świata i gry, jak i - niestety - fakt, że czytelnik nie studiujący literatury będzie potrzebował paru niezbędnych wyjaśnień". I chociaż mnie osobiście takie podejście zainteresowało (choć nie jestem znawcą), lepiej wiedzieć w co tak naprawdę się pakujemy ;). Potwierdzam jednak, że Autor wywiązał się z udzielaniem tych 'niezbędnych wyjaśnień'  (zwłaszcza w jednym rozdziale, wspominam o nim pod koniec recenzji)- choć nie udaje mu się nie popadać w pewną (niezamierzoną?*) śmieszność, stwierdzeniami w stylu: "w „Spirali” znajdziecie wiele sformułowań i idei, które mogą razić." - stwierdzam, iż nie ranią ;).

Nie rani również przedstawianie odpowiedzi na trzy kluczowe pytania: kto, gdzie i dlaczego?. Kim więc jesteśmy? - Obcymi (nie takimi jak z tymi filmu Aliens) w społeczeństwie wiktoriańskiej Anglii  ze spontanicznymi manifestacjami cech ich bardziej prymitywnych przodków. Gdzie jesteśmy? - w, a jakże, wyidealizowanym wyobrażeniu o wiktoriańskiej Anglii samych Wiktorian. Dlaczego natomiast robimy to co robimy? - bowiem naszą postać zżera niepowstrzymany proces, przez co musi ona zmagać się z własną Obcością. Zgodnie z Autorem: "musi [ona] wreszcie podjąć desperacką próbę odkrycia źródła Obcości i zwalczenia jej, zanim będzie za późno. Taki jest ostateczny cel „Spirali”" - ambitny, nie da się ukryć. A jak z realizacją?

Różnie, choć zazwyczaj w miarę dobrze. Z jednej strony mamy klasyczne zasady (przypisanie 5. aspektów do postaci) - z drugiej jednak mamy też założenie, iż BG zwykle wszystko się udaje (ok, poza Konfrontacją - która jest centralnym elementem całej mechaniki, o niej trochę później). Z kolei z trzeciej strony mamy 'zwycięzcę' gry (postać, która najmniej/najbardziej uległa Obcości) - z czwartej natomiast, opcja bycia Czarnym Charakterem i tak w dużej mierze zależy od 'wpływu' mistrza gry i sama w sobie nie daje żadnych premii/kar dla gracza, który w jednym z tych dwóch wariantów osiągnął opcję '-naj'. Wreszcie, mamy też 'dewaluację' potęgi postaci zamiast starego 'od zera do bohatera' - choć, szczerze, nie wiem czy starczyło by mi inwencji by opisać 10 poziomów cechy, dajmy na to, "przeczystego osądu" - od idealnego stanu aż po totalne zdegenerowanie. Sporo tego, prawda?

Wydaje mi się jednak, iż Autor niekiedy świadomie przesadza z komplikacją zasad. Przykładowo - poziom postaci początkowo wynosi 0 (zero). W miarę jak rośnie wartość Obcości, wzrasta także i poziom postaci. Jak? - otóż: "poziom postaci jest równy trzeciemu najniższemu aspektowi postaci - lub najwyższemu współczynnikowi zmniejszonemu o 2, jeśli ta wartość jest niższa". Czyli - BG z aspektami ("dewaluują" one - zero to ideał, 10 - zatawizowanie totalne) o "Obcości 0,0,2,3,3 - ma poziom drugi, ale z aspektami 1,1,1,2,8 - aż 6" - rozumiecie coś z tego? Ja niespecjalnie. Przynajmniej wybór Talentów i ich reguły nie przyprawiają o ból głowy ;]. Podobnie jak i tabelka rozwoju postaci (we all love WoD ;]!) i, a jakże, 'złota zasada' - czy raczej 'zasady' (na szczęście nie jest to znane 'MG ma zawsze rację!', niemniej jednak wiele w tym podręczniku Autor pozostawił w gestii prowadzącego).

... komplikują się one również w przypadku Konfrontacji. Ogólnie ujmując, dochodzi do niej gdy BG styka się z czymś dotkniętym przez Obcość (ciekawostka: gracz sam decyduje kiedy rzucać na Obcość). Jeśli natomiast to coś ma niższą Obcość niż wykonywane zadanie - automatycznie wygrywa, co zresztą działa również w drugą stronę (są pewne wyjątki). Pomimo sensownego wytłumaczenia Autora czemu właściwie ktoś z graczy miałby sobie specjalnie 'dokładać' rzutem, trudno mi uwierzyć że każdy gracz ochoczo odejdzie od tak kuszącej perspektywy (poza tym, że mistrz gry może wtedy zaznaczyć kilka punktów 'Obcości' tuż obok imienia danej postaci gracza). Z drugiej strony, skoro Obcość jest wszędzie (i, tak, to co jest Obce jest zależne od prowadzącego - także nawet "pojedyncze słowo lub zdanie może być Obce") a oblany test Konfrontacji powoduje o wiele większe 'zepsucie', bardzo trudnej mechanicznie do zabicia, postaci - po co w ogóle się cackać i nie iść na całość? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

Za to z pewnością wiem, który rozdział jest prawdziwą perełką - "Prowadzenie"! Swoją drogą rzadko spotykana rzecz pośród nibykonkursowych dzieł. Dzięki niemu zrozumiemy też w pełni wizję Autora (sądzę nawet, iż od tego rozdziału powinien się zacząć podręcznik - uniknięto by wówczas wielu znaków zapytania ;]). Do tego stopnia mnie on zainteresował, iż zacytuję tu zdanie, które stanowi o kwintesencji tego systemu: "Gotyk jest przede wszystkim opowieścią o zaburzeniu równowagi i powrocie do niej. W typowej opowieśći gotyckiej ma miejsce jakaś perwersja, wypaczenie, przestępstwo ze strony absolutnie plugawego zła. Ponieważ władza jest bezsilna, autorytety z jakiegoś powodu nie przywracają naturalnego porządku rzeczy, słaby bohater udaje się w misję przywrócenia normalności. „Spirala” parodiuje ten typ fabuły". Polecam z całego serca doczytać pozostałe informacje (choćby o braku dylematów czy izolacji) - wciągająca i wielce pouczająca lektura.

Odwlekam i odwlekam, niemniej jednak podsumowanie musi kiedyś nastąpić - a wcale łatwe ono nie będzie. Mamy tu do czynienia ze świadomym pastiszem i parodią doprawdy wielu tematów (mam dziwne przeczucie, iż Autor postanowił po prostu 'odwrócić' większość znanych rzeczy w klasycznych role playing game). Nie mogę odmówić jej też ambicji i mechanicznych rozwiązań - w rękach sprawnego mistrza gry, wspomaganego rozdziałem przytoczonym w poprzednim akapicie, ta gra z pewnością będzie systemem o uprzedzeniach i ksenofobii. Ale... nie jestem przekonany czy ten misz-masz nie jest aby nazbyt ciężkostrawny. Osobiście trudno mi było w pełni zrozumieć o co chodzi(ło) Autorowi przy tworzeniu tej gry aż do momentu zagłębienia się w 'Prowadzenie' - a i tak sądzę, iż pewnie musiałbym z nim porozmawiać via mail/gg by upewnić się co do mych odczuć. 

Nie znaczy to jednak, iż sama gra nie jest warta uwagi. Wprost przeciwnie, to kawał przyzwoicie przygotowanego i niepokojąco intrygującego erpega, jednakże pamiętajcie - ta gra jest Obca.

Plusy:
- tym razem, przedstawię je nieco inaczej niż zwykle. Primo - nie można odmówić tej grze uroku. Secundo - Autor dobrze wiedział co chciał wykreować i jak się do tego zabrać, chwała mu za to. I tertio - jest to bez miar oryginalne dzieło, które jednakowoż (i na szczęście) nie mogę opisać jako 'sztukę dla sztuki'.

Minusy:
- nie jest to gra dla wszystkich, wiele wymaga jeśli idzie o przygotowanie sesji i zaakceptowanie proponowanego przez Autora stylu "prawdziwego" gotyku. Niekiedy jest ona także odrobinę przekombinowana. I, najważniejsze - przygotujcie się na totalny kołowrotek, kolaż i misz-masz idei, konwencji, et cetera - który niekoniecznie może przypaść Wam do gustu.

Ocena:
7.0/10 - dopóki nie zagram (bo chciałbym, pytanie tylko jak by na to zapatrywali się moi gracze) nie będę szafował wyższą oceną. Nie wiem, być może daję tą 'siódemkę' nieco na wyrost, ale, tak po prawdzie, gra na taką ocenę zasługuje. Pytanie czy nie zasługuje aby na jeszcze lepszą.


Pozdrawiam,

Michał "Skryba" Ziętek.

PS. * - wiecie jaka jest prawdziwa zagwozdka tego podręcznika? Próba odpowiedzi na pytanie na ile jego Autor się z nami bawi ;]. Przynajmniej ja miałem notoryczne wrażenie, iż raz za razem puszczał on do mnie w nim oczko, w znaczeniu: 'tak stary, tu też stroję sobie żarty!'.

0 opinii.:

Prześlij komentarz