Nibykonkurs XVII - Podziemia i szczury.

Hejka,

Hah, czas mnie nieco goni (...nie ma to jak zreflektowanie się na dwa dni przed świętami, iż w domu brak choinki ;P) - szczęśliwie jednak sądzę, że uda mi się jeszcze dzisiaj zamieścić ostatnie trzy (bez tej obecnej) recenzje gier z ostatniego Nibykonkursu. Ot, taki prezent gwiazdkowy dla wszystkich zainteresowanych ;]. Dzisiaj odwiedzamy więc, dobrze znanego, Tomasza "Magnesa" Kuczę, który proponuje nam grę w "Podziemia i Szczury".

Z tego co możemy wyczytać w podtytule, "PiSz" (;P) to: "minigra RPG w klimatach gotyckiego horroru". Cóż, pierwsza część z pewnością jest prawdziwa - cały 'podręcznik' mieści się na pięciu kartkach, z czego ta ostatnia jest najwyraźniej kartą postaci. Niestety, brak jakiegokolwiek spisu treści czy chociażby innych czcionek niż (najprawdopodobniej) Times New Roman. Hm, pisze się trudno i kica się dalej, starając się przy okazji odpowiedzieć na pytanie czy rzeczywiście przebija się z tych paru kartek gotycki horror.

Odpowiedź: nie całkiem. O tyle fabularyzowane wprowadzenie daje jakieś nadzieje na taki typ gry, o tyle już w kolejnym akapicie znaleźć można coś, co każe przecierać oczy ze zdumienia: "Podziemia i szczury można rozgrywać w jednej z dwóch konwencji: fantasy albo SF.". Komentarz zbędny - wspomnę tylko, że Autor przynajmniej jest z czytelnikiem szczery... sam podkreśla, iż jego gra powstała na bazie wielu sprzecznych pomysłów (m.in. planszówkowego Space Hulka - który z gotyckim horrorem niewiele ma raczej wspólnego), więc w sumie nie powinienem się tutaj czepiać... prawda?

Skupmy się jednak na 'wersji fantasy', cytując: "Akcja toczy się w niezmierzonych podziemiach, których kolejne poziomy odkrywają przed graczami mrożące krew w żyłach tajemnice, aż do ostatecznego rozwiązania. Bohaterami są poszukiwacze przygód typowego świata fantasy. Budzą się w zupełnych ciemnościach w nieznanym sobie miejscu z lukami w pamięci i próbują znaleźć wyjście na powierzchnię lub po prostu ratunek w lochach". Dość typowe rozwiązania (by nie powiedzieć: rutynowe) - chociaż nie do końca, o czym mamy możliwość przekonać się w zasadach gry.

W nich Akurat bowiem Autor mnie... zaskoczył. Kiedy już miałem napisać, że mechanika pewnie będzie sztampowa, tudzież iż nie będzie wspierać założeń gry - niespodzianka, już na dzień dobry ważne założenie: gracze tworzą postacie bardzo skrótowo (logiczne, biorąc pod uwagę poprzedni tekst napisany kursywą). Intryguje też fakt, iż postacie nie posiadają magicznych mocy - co dziwi o tyle, iż można grać magiem/kapłanem/et cetera. Trochę szkoda, iż nie sposób sobie ich w trakcie gry 'przypomnieć' - silnik gry to bowiem umożliwia (są to tak zwane 'szczegóły odkrywane w trakcie gry - wspomagają one działania/testy BG). Niezgorzej.

Podobnie z regułami tworzenia postaci i testowania (ST ustala mistrz gry). Cała zabawa polega na przypisywaniu kostek (zasięg od k6 do k12) do atrybutów + testowanie ich w stylu: wyrzuć albo mniej albo tyle samo ile sugerowana wartość. Jeśli nie posiadasz odpowiedniego atrybutu do testu - zużywasz 'zasób' punktów postaci (za które możesz podnosić konkretne cechy [poprzez zakup kostek] - lub dodawać szczegóły do którejś z nich, zgodnie z tabelką kosztów). By uprościć, Autor postawił na zniwelowanie jakichkolwiek statystyk postaci tła - prowadzący po prostu ustala 'szanse powodzenia' w przypadku jakiegokolwiek konfliktu pomiędzy BG a BN. Nietypowe.

Natomiast po przeczytaniu zdania: "Zdobywa się 5 punktów za przejście do następnego poziomu, 5 punktów za pokonanie bossa na danym poziomie (dla każdego gracza, który w tym pomoże).", prysły wszelkie nadzieje na survival gothic horror. Niestety, zasady gry, podrozdział "Kampania i poziomy", atrybuty nastawione na zadawanie wrogom "mnoga ku-ku", jasno określają cel gry - nijak mający związek z dwoma z trzema członami konwencji. Nie ratuje tego 'zaszczurzenie', które wydaje mi się dodane nieco na siłę (podobne odczucie towarzyszyło mi zresztą przy opisie 'konwencji SF').

I tu tkwi największy problem tego 'podręcznika' - próba chwycenia wielu srok za jeden ogon. Nie wiemy kim dokładniej jest Vincent (ani skąd nagle pojawiła się koncepcja przerabiania szczurów na ludzi [?]), nie wiemy również dlaczego, pomimo faktu nieposiadania przez postacie graczy mocy, taki atrybut znajduje się jednak na karcie postaci. Nie wiemy też w końcu po co "Na końcu każdego poziomu na graczy czeka boss – czyli większy potwór, którego muszą pokonać.". Trudno więc nie odnieść wrażenia, że cała gra to bardziej mechanika, z zarysem kilku dedykowanych dla niej settingów, niż jedna, porządnie wykonana, gra.

Plusy:
- widać, że mechanika ma przysłowiowy "pazur";
- widać, że Autor miał parę ciekawych pomysłów;

Minusy:
- z "survival gothic horror" - zostało chyba tylko 'survival';
- chaos w podręczniku - nie wiadomo jak w to w ogóle grać;
- bardziej próba stworzenia mechaniki niż pełnoprawnej gry.

Ocena:
4.0/10 - ponownie, zastanawiałem się czy dać te 4.5 - tak naprawdę bowiem w tym bałaganie widać coś, co może okazać się wartościowe. Jednakże, ostatecznie by się do tego dokopać, trzeba by było porządnie oczyścić te 5 stron z wielu, chyba średnio potrzebnych, udziwnień.


Pozdrawiam,

Michał "Skryba" Ziętek.

2 opinii.:

Hehe, i tak dobrze, że to zdążyłem na Nibykonkurs wrzucić, bo kompletnie nie miałem pomysłu co z tego zrobić. :) Dzięki za recenzję.

Ja natomiast mam nadzieję, że zdążę spisać jeszcze trzy pozostałe niby-recenzje przed Gwiazdką :P...

Pozdrawiam i spasiba za komentarz!
Skryba.

Prześlij komentarz