Gorzka prawda? - riposta II.

Hejka,

Nie owijając w bawełnę:

"Polska branża RPG? Żałuję, że wdepnąłem w te gówno zamieszkałe przez bandę sfrustrowanych pojebów. Żeby zarobić na tym rynku trzeba mieć ostre wyjebanie na opinie wszystkowiedzących ekspertów i konsekwentnie robić swoje dla grona ludzi, którzy na to zasługują (na szczęście jest sporo antyfanów samozwańczego "fandomu"). Ci, którzy nie mogą sobie na to pozwolić, mają opcję numer dwa: wydawanie niskich nakładów na papierze toaletowych i wchodzenie w dupę klienteli, żeby raz na te trzy, cztery lata kupić sobie nowe spodnie na bazarze. "

... aż mi szczęka opadła. Mniejsza o to kto to napisał (sami sobie znajdźcie ;]) - i jakie ta persona wywołuje 'poruszenie' na naszym poletku erpegowym. Ważniejszy jest ton wypowiedzi, miałkość tej argumentacji i dobrze znana naszym politykom moralność Kalego. Ja rozumiem, iż ktoś może być sfrustrowany czynnikiem zewnętrznym, ale, na litość Najwyższego, jakąś godność trzeba jednak mieć - tym bardziej gdy jest się kimś, kto dla mnie z definicji (mniejsza też o charakter czy postępowanie) zasługuje na szczere wyrazy uznania za to co nie udało się setce innych osób: za ukończenie i wydanie swojego własnego RPG (no ja wiem, wiem - to jeszcze nie wszystko, ale od czegoś trzeba zacząć... zaś publikacja swego projektu ciągle jest dla mnie barierą nie-do-prze-sko-cze-nia, niestety).

Pozostaje jednak pytanie - czy rzeczywiście jest aż tak źle czy tylko niedobrze? Trudno mi się na ten temat wypowiadać (stąd też nie zostałem zaproszony do pewnego podsumowania - i dobrze, bo nie zasługuję ;P), niemniej jednak w mym prywatnym odczuciu - mogło by być jednak trochę lepiej. Choć rok 2010 był ciekawym pod względem erpegowania (jedna z mych gier była nawet na Falkonie - szok!), nie da się ukryć, iż zbyt kolorowo nie jest - '100% systemów autorskich' jest już raczej hasłem niż rzetelną witryną na której prezentowane są skończone (to jest słowo kluczowe - ja też potrafię ględzić godzinami o mym A., tylko po co) projekty erpegowe, 'Almanachus' - choć ciekawy koncepcyjnie - najwyraźniej padł, nawet pomimo mych osobistych zapewnień o pomocy... a idee 'Nibykonkursu' (recenzje, panowie, recenzje! - sam też muszę je wklepać na blog) coś ostatnio przycichły.

Jedno jest w tym pewne: RPG w Polsce nie umiera i ma się dość dobrze - przynajmniej w skali makro (tzn. - rozumiem przez to konwenty, większe projekty, fenomen Wolsunga, et cetera). Nie jestem jednak przekonany co do drugiej strony medalu - fajnie by więc, w moim odczuciu, było gdyby nasz fandom był nieco mniej skłócony, gdyby autorskie gry nie kojarzyły się z sh!tem czy, cholera, gdyby gdzieś w Toruniu pojawił się kapkę bardziej wyspecjalizowany sklep z erpgegami niż ta dobudówka do papierniczego. Cóż, coś za coś? - może. Ale, hej, mamy już prawie święta - więc, podsumowując i kończąc pseudo-narzekanie - jaka jest moja riposta ver. 2.0*? Pozwolę sobie na wredną kradzież cudzego pomysłu + jeszcze bardziej wredną parafrazę tejże sentencji na zdanie pasujące do mej wizji:


Gry służą do grania - także przestańcie narzekać, politykować i chrzanić o radykalizacji fandomu.


Po prostu piszcie gry.

Dobre gry.


Czego i Was i sobie - na ten 2011-and-so-on, życzę.

Michał "Skryba" Ziętek.

PS. * - czemu ver. 2.0? Otóż temu - zgadza się, nie ma tam już tego wpisu, ew. pretensje kierujcie do cyber-nindżów ;).

0 opinii.:

Prześlij komentarz