Każdy kiedyś zaczynał #1

Czołgiem,

Ostatnio miałem przyjemność uczestniczenia w improwizowanej sesji Wampira: Maskarady. Niewątpliwa satysfakcja z trzech powodów – po pierwsze, jest to mój ukochany klasyczny system RPG (którego i tak modyfikuję jak mi się podoba ;P), po drugie, choć od sześciu lat, rok w rok, jestem w nim Narratorem, nigdy nie zdarzyło mi się być ‘szeregowym graczem’. I wreszcie po trzecie – był to też debiut nowego prowadzącego (słowo użyte świadomie – owa persona do tej sesji nie prowadziła żadnej gry). I chociaż bawiłem się dobrze (czasami mam wrażenie, że fun często jest ‘osobnym duchem’ obecnym na sesji – częstokroć niezależnym od doświadczenia prowadzącego, jego technik, klimatu, mechaniki, etc.), to ‘obudziły’ się we mnie także wspomnienia minionych czasów... oraz błędów ‘młodości’ ;P.

O których sobie co nieco tu pomarudzę. Nie czynię tego aby chełpić się swym bagażem RPG czy wyśmiać kulawe początki długiej i wyboistej drogi, co raczej by wskazać pewne lapsusy, które albo męczą albo irytują – a najczęściej i jedno i drugie naraz oraz w różnym natężeniu... nim jednak nastąpi Skryby narzekanie, wspomnę tylko, iż są to wyłącznie me subiektywne (i jakże malkontenckie ;P) widzi-mi-się, albo, jeśli wolicie: to, co mnie najbardziej denerwuje u prowadzących wszelkiej maści i płci. Pamiętajcie również, że rozpatruję tu tylko sytuację, w której gramy w klasyczny system RPG. A zaczniemy od najczęściej popełnianego ‘grzechu’, zakorzenionego w najstarszych znanych mi corebookach.

Mianowicie o...

1) Super-hiper-świetnym NPC’cie – cóż, wiecie, rozumiecie. ‘Oczko w głowie MG’ – czyli, zazwyczaj, jednoosobowa armia z ukrytymi statystykami, które da się skrócić w młodzieżowym slangu słowem: ‘pwned’. Zwykle to taki straszak u ‘nowych’ prowadzących – a.k.a. pejcz na postacie graczy, aby te ciągle wiedziały, iż ‘zawsze znajdzie się większa ryba’. O tyle sama tego świadomość jest jeszcze, per se, do zniesienia – o tyle ciągle wykorzystywanie S.H.Ś. i pokazywanie dowolnemu BG (a ‘najlepiej’ całej ich drużynie!) jakim, pomimo jego całkiem nieprzeciętnych (...zwykle?) umiejętności, jest zerem - drażni. Największym zaś błędem w przypadku takiego ‘uber-bydlaka’, jest niespisanie jego statystyk i nieustanne, lakoniczne stwierdzanie, iż w dowolnej dziedzinie jest on lepszy od wszystkich wokoło... tak, nawet w szydełkowaniu.

Występowanie: częste i przeradzające się w późniejszym czasie w power play ;P.

Wywołuje: rozdrażnienie postaci graczy (... i ich samych jakby też) + depresję ;].

Dobry przykład: Eliminister z Baldur’s Gate (lub dowolny hero-of-heroes z D&D).

Proponowane rozwiązanie: tworzenie postaci pobocznych zgodnie z zasadami zawartymi w podręczniku. Pomaga, serio.

- - -

2) ‘I’ve got the power!’ – tak, gdy jest się prowadzącym, ma się (zazwyczaj) władzę. A każda władza prowadzi do degeneracji ;P. Najogólniej tutaj mówiąc, ‘nowi w zawodzie’ posiadają pewne tendencje do notorycznego pokazywania ‘pchełkom’ (BG) kto jest panem tego cyrku. I chociaż natężenie ‘IVGTP!’ jest różne, objawia się na wiele sposobów- generalna zasada tego błędu jest prosta: ‘drogi graczu, nieważne jakie zasady, nieważne jaki masz poziom, nieważne co deklarujesz – ja, twój kochany prowadzący, i tak znajdę magiczny sposób by pokazać ci, iż tak naprawdę zawsze będę ponad tobą. I nawet nie pytaj jak’. W tym przypadku, najbardziej skrajna forma zawarta została w kwiatku z sesji w którym pewien mistrz gry spuścił na graczy (ok, ok, - ich postaci) ciężarówkę. Na środku pustyni. Yhym, tak, tak, szybko chwytasz – ‘nie pytaj jak’ ;).

Występowanie: częste - ja miałem dość ‘lekką formę’ ‘IVGTP’, spuszczałem na krnąbrnych graczy (;P) guana nietoperza, ew. spuszczałem tabliczkę z napisem: ‘MG sugeruje byś był grzeczny’.

Wywołuje: a raczej zabija – klimat rozgrywki + zniechęca do dalszej gry, drażni większość z graczy.

Dobry przykład: ‘bo los tak chciał’ a.k.a. deus ex machine ;] (...ew. - ‘Brus Wszechmogący’).

Proponowane rozwiązanie: staraj się grać zgodnie z zasadami. Nieumiejętne oszustwa zwykle wywołują dość negatywną reakcję u Twoich graczy ;P (i odwrotnie, moi drodzy gracze ];-D).

- - -

3) Olewanie – to dość szerokie pojęcie. W przypadku graczy, sprawa jest jasna – niesłuchanie ich deklaracji, brak starań by zaangażować wszystkich graczy przy stole w grę (jest chyba coś urzekającego w pytaniu: ‘Co robi Twoja postać?’ ;P), czy ciągłe robienie czegokolwiek w trakcie gry co nie jest w jakiś sposób z nią powiązane (...owszem, każdemu zdarza się odebrać telefon na sesji – ale ciągłe wysyłanie sms’ów oraz zadawanie pytań w stylu: ‘Co się w ogóle dzieje?’ – zapewne zostanie odebrane jako duży nietakt ;P). Jest jednakże jeszcze jedna strona medalu – olewanie postaci gracza, czyli: niezwracanie uwagi na jej cechy, oczekiwanie iż os. z definicji niewalcząca w pierwszym szeregu, chwyci broń i rzuci się na wrogów, a następnie karanie jej za grę zgodną z jej naturą... jest ‘akademickim’ błędem i niezrozumieniem historii tej postaci, jej featów, motywacji, roli w drużynie, itp., itd.. Chyba iż wszyscy zaakceptują ten styl rozgrywki – tylko czemu wówczas nikt na starcie nie wspomniał, że gramy w taką a nie inną konwencję?

Występowanie: częste, aczkolwiek w wielu różnych wariacjach (od zera do stu w skali mocy).

Wywołuje: poczucie głębokiego niezrozumienia, pokrewnego jednemu wielkiemu ‘WTH?’ ;P.

Dobry przykład: zależy od sytuacji, ale, generalnie, porównajcie to do ‘bab z dziekanatów’ ;].

Proponowanie rozwiązanie: ujmę to tak, sesja RPG to spotkanie dobrych znajomych, którzy, a i owszem, przyszli poplotkować, pograć, pośmiać się, pogadać (może być w tej kolejności ;)). Jeśli wolisz wtedy gadać przez telefon, wysyłać smsy, sprawdzać co 5 minut Gadu-Gadu czy, wracając do RPG, mieć w głębokim poważaniu ich deklaracje – lepiej szybko zakończ sesję i daj im wyjść do domu na ostatni autobus ;]. Seriously, dude.

- - -

Hah, sporo tego, prawda? A to ‘tylko’ trzy błędy, które czasami potrafią napsuć sporo krwi. I chociaż większość z nich, w ten czy inny sposób, ‘tkwi’ w prowadzących przez wiele lat, cóż, lepiej jest jednak wiedzieć gdzie jest problem i – a to ci niespodzianka ;) – wspólnymi siłami starać się go wyeliminować. Nie twierdzę też, że są to ‘uniwersalne’ błędy wszystkich MG na świecie, jednak wystarczy mi świadomość, iż sam popełniałem kilka z nich aby podzielić się faktem ich istnienia z tymi, którzy dopiero zasiedli ‘po drugiej stronie’ stołu ;).

I choć nie wspomniałem tu innych problematycznych rzeczach (vide pokroju nieznajomości zasad) – sądzę, że odpowiedni ‘drogowskaz’ został właśnie wbity :P.

Pozdrawiam,

Michał „Skryba” Ziętek.

PS. Pokoloruję później ;P.

4 opinii.:

Nie koloruj, jest dobrze ;-)
Ciekawy wpis, dobry jak na 'widzimisiowy'. Udowadnia, ze kontrakt spoleczny (rozumiany jako zgoda na 'to w co gramy' i na 'to jak gramy') i pewne umiejetnosci MG sa wazne. Dostarczasz dobrych argumentow przeciwko tym, ktorzy mowia 'wkurzaja mnie te gry indie, bo tam jest napisane, jak MG ma prowadzic. przeciez wszyscy wiedza, jak MG ma prowadzic'.


l.

Hm, to ostatnie akurat można łatwo 'zbić' - chyba w Wiedźminie ('GW') też był obszerny dział dot. tego jak ma prowadzić emgie ;) (były dość... 'ciekawe').

Że już nie wspomnę o poradach dla MG zawartych w podręcznikach do WoDa - więcej złego niż dobrego można się z nich dowiedzieć ;P. Lekki zawód jak dla mnie.

Anyway, ja przez 8/9 lat mego erpegowania doszedłem 'tylko' do tego, że MG ma starać się prowadzić grę tak by jego gracze mogli (tj. mieli możliwość) dobrze się bawić ;).

Peace,
Skryba.

Hm. Czuję się jak by cała ta notka odnosiła się do mnie. Zostały wymienione i BOLEŚNIE NAPIĘTNOWANE wszystkie moje błędy pierwszej i jak dotąd jedynej prowadzonej przeze mnie sesji. S-H NPC=egzekutor, IVGTP= macie jakieś dokumenty, 3= GG, "oczekiwanie iż os. z definicji niewalcząca w pierwszym szeregu, chwyci broń". Rozumiem że pare rzeczy zjebałem, pare niedopracowałem ale mogłeś to przekazać Face2Face. Pozdro

No tak, pięknie - każdy chyba widzi to co chce widzieć.

EoT na kwestię 'cała notka odnosi się do mnie'.

Nie odnosi - ja też miałem swoich uber npctów, ja też miałem IVGTP + pewnie zdarzyło mi się parę razy prosić graczy o "powtórzenie" ich deklaracji, więc jak Ci to poprawi humor, uznaj, że cały tekst jest o moich 'młodych' latach bycia MG.

Bo pewnie jest.

Pozdrawiam,
Skryba.

Prześlij komentarz