1hp - Morderstwo w Katedrze... po raz drugi ;].

Hejka,

Tak, słowem wyjaśnienia - to nie będzie 'grajcenzja', ile czysty feedback. Okazało się, iż, chociaż gra Urko nie przypadła mym graczom do gustu podczas gry zgodnej z zasadami - Janek poprosił mnie bym przyniósł ją jednak na spotkanie organizacyjne kampanii do Wampira (zdziwił mnie tym tak bardzo, iż aż wyszedłem z autobusu dwa przystanki przed tym docelowym). Stwierdził też, iż dodał jedną domową zasadę do gry i chciałby zobaczyć jak się będzie nam grało po jej wprowadzeniu. Cóż, pomyślałem sobie, why not - tym bardziej, że na sesji pojawić miał się też nieznany mi wcześniej gracz, Karol. Kiedy już wszystkie sprawy związane z Wampirem zostały przez naszą nieświętą trójkę obgadane, wyciągnęliśmy 'Morderstwo w Katedrze' i zaczęliśmy grać, jednakże z paroma istotnymi zmianami.

- przede wszystkim, wprowadziliśmy moją zasadę 'dysputy nad trupem' (graliśmy podług niej też w środę) - czyt., sorry Urko, ale tury i stopery w postaci 'skuch' niepotrzebnie nam wszystko wydłużały, a tak, hej, naprawdę ogrywaliśmy troje gotyckich śledczych (Janek - kowal, Karol - medyk, ja - mason ;P), którzy, na zasadzie rozmowy, wchodzenia sobie w zdania, argumentacji i kłótni, starali się ustalić pięć faktów morderstwa by dojść do tego kto zabił;

- wywaliliśmy też zasadę, że możemy zapisywać ważne tezy/sugestie/etc. na kartce papieru, to samo co wyżej - wcześniej, raz, przeszkadzało nam to pod sam koniec rozgrywki, a dwa, że niepotrzebnie (czy raczej - nieefektywnie) wydłużało czas gry. Kiedy usunęliśmy kartkę, byliśmy tylko my (aka nasze postacie) i opowiadana przez nas historia - przeszkadzajki zostały totalnie wyeliminowane by spotęgować to o czym miała być ta gra ;);

- zmieniliśmy też 'relacje łączące zabójcę z ofiarą' na motyw. Uznaliśmy bowiem, że motyw łatwiej jest wymyślić i odgadnąć, to raz, a dwa, motyw bardziej by pasował do poprzednich czterech faktów tyczących się danego denata (poza tym, jak zauważyliśmy, relacja 'zabójca-ofiara' to takie masło maślane trochę... wiem, że nie o to chodziło, ale dla nas relacją łączącą trupa z mordercą było właśnie zestawienie 'zabójca-ofiara' ;]);

- mając na uwadze nasze wielominutowe postoje ze środy, Janek dorzucił... kości. Fudge. Ot, uznaliśmy, iż dzięki nim będziemy mogli ew. (jeśli utkniemy w miejscu) dowiadywać się od 'otoczenia' nowych informacji pomagających nam dojść do ustalenia konkretnego faktu (przy czym to inny gracz nam je podaje poprzez odgrywanie). Na zasadzie: 1-2, otrzymujemy błędną informację / 3-4 - otrzymujemy 'mętną' informację / 5-6 - otrzymujemy prawidłową informację (i tak maksymalnie 3 razy - tzn. jeden gracz może max. 3 razy tak sobie dopomóc w czasie przepytywania jednej osoby).


Efekt - byłem w szoku jak pięknie i gładko wszystko nam szło! Ba, szło nam tak perfekcyjnie, iż z miejsca zdobyliśmy cztery pierwsze okoliczności zbrodni i dopiero pod koniec stwierdziliśmy, że skorzystamy z pomocy w postaci kości. Dzięki usunięciu tur (mój house rule: 'debata nad trupem') i braku zapisywaniu tez (house rule ogólny - po prostu uznaliśmy że ich nie potrzebujemy) - cała rozgrywka przebiegała bez pauz i niepotrzebnych ślamazarnych momentów. Osobiście co prawda nie jestem przekonany do końca co do house rule Janka - widzę jednak, iż jako 'awaryjne koło ratunkowe', jego zasady są jak najbardziej sensowne (choć uznaliśmy, iż powinny one być raczej oznaczone jako opcjonalne).

Sami gracze również byli bardziej zadowoleni - Karol uznał, iż teraz jest to świetna gra/relaksator - której można poświęcić godzinkę lub nieco dłużej (my graliśmy 1h i 15/20 minut) po ciężkim dniu na uczelni/pracy. Nie wymaga wielu przygotowań - a po 'oczyszczeniu' jej z niepotrzebnych zasad, zyskała na dynamice i, ogólnie mówiąc, zabawie płynącej z rozgrywki. By jednak nie było tak do końca wesoło, kilka rzeczy ciągle wymagają przemyślenia. Wedle słów Janka:

- naprowadzanie na swoje tezy innych graczy jest mało opłacalne (gdyż dostajesz tylko 1 punkt - a Twój oponent aż 2, ma to niebagatelne znaczenie gdy zlicza się punkty), zasugerował nawet by było odwrotnie (jeśli ktoś zgadnie Twoją wersję, dostajesz 2 punkty - a on 1);

- fajnie by było gdyby można było jakoś 'wtopić' postać innego gracza (tzn., że pod koniec wychodzi na jaw iż to on jest mordercą), coś w tym jest, gdyż nawet w środę uznaliśmy iż to byłby dobry pomysł,

- wpadł również na pomysł gry z 2 MG, ale ponieważ jego notatka na ten temat jest nieco, erm, chaotyczna - najlepiej będzie jeśli sam umieści tutaj komentarz na ten temat ;P. Miał też kilka innych propozycji, choć, z powodu wyżej wymienionego faktu, ciężko mi jego wizję zrozumieć.


Najlepsze zostawiłem na koniec - jak zmieniły się oceny graczy po wprowadzeniu tego (dość ostrego, acz nienaruszającego głównego konceptu/zasad gry) drifftingu?

Najbardziej krytyczny po środowej sesji Janek - stwierdził, iż gdyby miał oceniać 'Morderstwo w Katedrze' w tym momencie, za samą grę dałby 8/10 punktów (czyli pozycja autentycznie bardzo dobra!). To samo z funem płynącym z rozgrywki - 8/10 (z tego co zrozumiałem, dla Janka gra się jeszcze nie rozkręciła - czyżby planował kolejną sesję ;P?).

Nowy gracz (acz z paroletnim stażem w RPG), Karol, którego była to pierwsza w życiu sesja gry bez MG - również ciepło wypowiadał się na jej temat. W zasadzie, jego oceny były identyczne jak oceny Janka - 8/10 za grę, 8/10 za fun z niej płynący. No kurczę, jeśli nowa dusza wśród 'indie' RPG zachwala - gra musi być co najmniej dobra :).

A ja? Cóż, moje oceny nieco różniły się od wyżej opisanych. Za samą grę dałem 7/10 - ale też jest tak, iż ja oceniam również to, co dla Autora nie jest najważniejsze (forma, layout, przejrzystość) - plus, zachowam trochę 'dobrych' słów w przypadku pojawienia się 'Morderstwa w Katedrze' ver. 2.0 ;P. Niemniej - 7/10 to bardzo dobra ocena, więc nie sądzę by ktoś tu narzekał. A jeśli chodzi o fun z gry - kurczę, bawiłem się przednio i, choć przez chwilę zastanawiałem się czy nie przesadzam, dałem tej grze -zasłużone- 9/10.


I po raz pierwszy w pełni poznałem siłę feedbacku i sensowności wprowadzania house rules ;].

Pozdrawiam,

Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Specjalnie dla lucka - tym razem nie napiszę kto zabił ;]. Powiem tylko tyle, że wygrał Karol - który świetnie to wszystko opowiedział, dodając kilka nowych faktów, smaczków - generalnie: koloru, którego brakowało podczas naszej środowej sesji.

5 opinii.:

Niech cie licho weźmie Skrybo. Po to zapisałem to na kartce bo wiedziałem że zapomnę. Jak dasz mi do przeczytania moje "chaotyczne" (-.-) notatki to ci powiem o co chodziło z MG. Jeśli chodzi o osoby postronne to z JEDNĄ OSOBĄ można porozmawiać max 3 razy. Nie skreślaj tego jeszcze bo podchodzisz do tego zbyt krytycznie. Szło wam bardzo dobrze więc nie korzystaliście z tego. Ogólnie dodałem to jako bezpieczeństwo przeciw zastojowi gry ale także jako uatrakcyjnienie i rozwinięcie gry. Żeby nie było monotonnie. P.S. Planuję rozwinąć "Ostatnią sprawę" a więc.. pozwalam ci się bać ;]

Kuzynka pyta czy "można rozważyć samobójstwo ofiary" oczywiście z uwzględnieniem wszystkich zawartych reguł. Również propozycja z mojej strony o być może zmianę scenerii naszego drogiego nieboszczyka. CSI w końcu, nie?

WIELKIE dzięki za feedback, wszelkie uwagi pozwalają mi wykuwać w głowie coraz pełniejszy i fajniejszy obraz gry. Szczególne podziękowania dla Janka, którego nawet nie znam,a który tyle robi dla mojej gry ;)

Hm, Janek, nigdzie nie napisałem, że ten Twój pomysł jest 'bebe' ;P - przeczytaj dokładniej:

"Osobiście co prawda nie jestem przekonany do końca co do house rule Janka - widzę jednak, iż jako 'awaryjne koło ratunkowe', jego zasady są jak najbardziej sensowne"

... także nie wiem gdzie Ty się tutaj kurczę dopatrzyłeś skreślenia pomysłu ;]. A co do gry z MG - sorry, ale naprawdę tego nie załapałem - a nie chciałem nikomu niepotrzebnie mieszać.

Pozdrawiam,
Skryba.

PS. A może to po prostu dlatego, iż ja chyba średnio rozumiałem jak mam odgrywać wyniki z 3/4 na k6 ;P.

Do szanownego Kuby. Nie ma za co. Po drobnych poprawkach twoja gra zrobiła się niezwykle interesująca.

Prześlij komentarz