Nibykonkurs XVI - Galaktyczni zbieracze.

Choć zasadniczo nie powinienem pisać tego już na początku recenzji, to mimo wszystko sądzę, że nie będzie wielką tajemnicą gdy stwierdzę tutaj, iż dotychczasowe projekty Przemysława „Thronaara” Wasilewskiego są dość rzemieślnicze. Posiadają one wszystko to, co powinien posiadać rzetelnie zrobiony twór, ale... cóż, nie uprzedzajmy faktów i zacznijmy wreszcie to, co ten gryzipiórek Skryba zrobić powinien ;) (czyli – zaczynajmy w końcu podróż do gwiazd a.k.a. recenzję :P).

Jedno trzeba zaznaczyć już na wstępie – podręcznik potrafi zachwycić swą oprawą. Fakt, jest ona bardzo surowa i, ośmielę się napisać, nieco zbyt sterylna, lecz już sam dobór ilustracji oraz czcionek, obramowanie, numerowanie czy poprawne justowanie, karty postaci graczy/obcych  (są nawet wypełnione przykładowe karty postaci, brawo!) czy przykładowa przygoda (!), sprawiają iż trudno nie docenić wkład pracy jaką Autor poświęcił na ostateczny szlif, było nie było, zaledwie tygodniowej gry role playing. Zastanawiałem się nawet przez chwilę nad tym ile w sumie Autor poświęcił czasu na to by taki Skryba nie mógł się niczego uczepić ;P.

Choć muszę rzec, iż patrząc na ‘Wstęp’ (i parę innych elementów), bliźniaczo podobny do tego, który widziałem już w Szamanie (poprzednim Nibykonkursowym dziele Thronaara), miałem lekkie deja vu – ale, na szczęście, nie można za to postawić żadnych zarzutów ;). Ad, rem. Ze wstępu dowiadujemy się o tym jakie były inspiracje gry (czy KotOR to aby na pewno tu pasuje ;P?), o co w niej chodzi i, w końcu, że wcielimy się w niej w role ‘kosmicznych najemników’, skupionych na wyszukiwaniu artefaktów i następnym ich spieniężaniu ;] (lub, jak to zgrabnie ujął Autor, drużyna graczy to: ‘grupa fachowców walcząca z obcymi’).

Jak dotąd, norma, prawda? Cóż, nie całkiem – Autor już na dzień dobry ostro stawia kropkę nad i, ujawniając pewną nietypową cechę ‘Galaktycznych zbieraczy’: 'mechanika przypomina gry planszowe i bitewne’. Brzmi ciekawie - ale jak wygląda to w praktyce? Nie przeciągając, wszystko (na papierze) działa co najmiej ‘zadowalająco’. Cały proces tworzenia postaci przypomina mi zabawę klockami Lego: swoją postać ‘budujemy’ za pomocą modułów takich jak np. Karabin Maszynowy czy Pole Siłowe. To od gracza (ew. graczki ;]) zależeć będzie z jakich ‘klocków’ złożona będzie jego postać. Wszystko jasne i klarowne...

... a jeśli oczekiwałeś, drogi Czytelniku, iż w tym momencie powiem ‘ale’, muszę Cię jednak rozczarować ;). Tak naprawdę żadnego większego ‘ale’ tutaj nie ma. Mechanika jest prosta: używamy puli k6, starając się osiągnąć wymaganą ilość sukcesów by akcja się powiodła. To samo tyczy się z pozostałymi aspektami ‘silnika’ gry – każdy punkt i aspekt jest na swoim miejscu, a liczne przykłady, wyjaśnienia i pomocne sugestie, umożliwiają szybkie zorientowanie się co Autor miał na myśli, co, w przypadku produkcji Nibykonkursowych, wcale tak oczywiste i częste nie jest.

By jednak formalności stało się zadość, czy ta gra ma wady? Owszem, dwie. Pierwsza z nich to wymogi techniczne. Nie zrozumieliście? Zapytam inaczej: ile razy, w całym podręczniku, pojawia się... ‘Alan Turing’, czyli jedno z dwóch haseł, na których oparta została ta gra? Bez audiotele – całe dwa razy (przy czym pierwszy raz umieszczone zostało w zdaniu: ‘Powstała ona na bazie dwóch haseł: anatomia i Alan Turing’, no coś podobnego ;]). Niestety, mogę już tylko gdybać w jakim kontekście użył ‘Alana Turinga’ w 'zdaniu': ‘drużyna Turinga.’, gdyż w całym podręczniku brak jakiejkolwiek informacji jak Turing ma się do drużyny graczy. Tak czy inaczej – nie można tego raczej uznać za ‘filar’ dla Nibykonkursowego projektu.

A druga ‘wada’? Subiektywna. Wspominałem już na wstępie o pewnym ‘rzemieślnictwie’, które przebija się z recenzowanych przeze mnie prac Autora. Samo w sobie nie jest to niczym złym, jednakże trudno jest mi np. wskazać co jest ową ‘wisienką na torcie’ w ‘Zbieraczach’. Co, poza poprawnością i rzetelnym wykonaniem, ma moc przyciągnięcia do tej gry? I, powiem tu szczerze - nie wiem. Wiem jednak, że warto dać tej grze szansę - fani takich komputerowych pozycji jak Laser Squad czy wspomniane w inspiracjach stare UFO, będą z niej zadowoleni, nawet jeśli to bardziej ‘planszówka’ niż, jak autor zaznacza we wstępie, RPG.

'Inne', nie znaczy jednak 'gorsze' :).

 

Plusy:

- sensowna mechanika gry;

- przemyślany podręcznik;

- nadzwyczaj user friendly ;);

- rzetelny oraz rzemieślniczy produkt.

 

Minusy:

- rzetelny oraz rzemieślniczy produkt ;);

- jedno z dwóch haseł nie zostało użyte;

- ...to bardziej ‘planszówka’ niż gra RPG.

 

Ocena:

7/10 (jeśli zapomnieć o ‘nibykonkursowych’ wymogach, śmiało dodajcie jeden punkt).

0 opinii.:

Prześlij komentarz