Nibykonkurs XVI - Anatomia Turinga.

Hejka,

Co prawda nie wiem czy moja 'praca' ma jakiś 'sens' - wszakże Nibykonkurs XVI skończył się dobry miesiąc temu (jak nie więcej), ale, tak się dziwnie złożyło że dopiero teraz dorwałem się do pewnego podsumowania imć Szabela (czy może raczej Szabla?), które, cóż, powiedzmy że nie spełnia żadnych z moich wymogów jako wrednego typa oraz jakże podłego recenzenta :P. Zainteresowanych tym jak wygląda to od strony 'autorkowca z wyboru' - odsyłam tutaj. Natomiast poniżej przygotowałem Wam pierwszą (z trzech) recenzję, czystym w sumie przypadkiem trafiło na... "Anatomię Turinga" imć Macieja Sabata - skądinąd znanego jako lucek ;).

- - -

Anatomia Turinga - tytuł od razu wpada w pamięć i powoduje powstanie wielu pytań, z których to najbardziej istotne brzmi: kim do diabła był ten Turing? Zgodnie z nielubianym przez wielu dr źródłem nie-wiedzy: Alan Mathison Turing (ur. 23 czerwca 1912 w Londynie, zm. 7 czerwca 1954 w Wilmslow) - był ci on angielskim matematykiem, kryptologiem, twórca pojęcia maszyny Turinga i jednym z twórców informatyki (!). Zaiste, tylko Lucek mógłby wpaść na pomysł by połączyć w/w'ne cechy tego człowieka z wyrazem 'anatomia' ;). Zaintrygowany efektem, zagłębiłem się w pierwszą (z ośmiu stron w sumie) z kart składających się na cały podręcznik. A tak, pała za 'ozdubki', których tutaj najzwyczajniej w świecie brak :P. I w sumie nawet domyślam się czemu...

Za to spory plus za jasne sprofilowanie tego 'z czym to wszystko się je' - Autor pragnął stworzyć grę, która: "[będzie] pretekstem do chwili refleksji nad tym, jak tłum stara się wyrównać wszystko i wszystkich do swojego własnego poziomu". Równie jasno określa kim są postacie graczy: "gracze wcielają się w przyjaciół Alana Turinga, którzy spotykają się na jego pogrzebie." - oraz cel, do którego oni dążą: "ich zadaniem jest opowiedzieć historię Turinga". Hm, storytelling pełną gębą póki co - nie jestem nawet pewny czy nie 'aż za' bardzo gdyż dalej możemy wyczytać, iż Autor nie zaimplementował żadnej mechaniki która karze/nagradza postacie graczy, które nie grają/grają po jego myśli.

Z drugiej jednak strony, wyraźnie wyczuć można iż klimat 'zobowiązuje' poniekąd do totalnej eksterminacji czegokolwiek związanego z 'kwiatkami z sesji' - co Autor dobitnie (...i nie bez uszczypliwości?) zaznacza jak podręcznik długi i szeroki. Ogólnie ujmując, całe osiem stron utrzymanych jest właśnie w takim refleksyjno-pogrzebowym nastroju - choć, co zaskakuje, nie brak tu też personalnych komentarzy - w tym i... dedykacji. Brak natomiast mechaniki w dosłownym tego słowa znaczeniu (kostki, reguły, rzuty, sceny - 'twarda' mechanika). Wszystko rozgrywa się za pomocą słów oraz przedmiotów znalezionych przy ciele zmarłego - i to one, mym zdaniem, są creme de la creme całego systemu, świetnie wspierają wyobraźnię, pozwalają lepiej 'wczuć się' w postać oraz, co jest najważniejsze, są dobrym substytutem 'twardej' mechaniki. Jeśli nie lepszym.

Mając więc na uwadze to wszystko, można już zacząć grać. Autor mocno sugeruje nawet bawarkę (herbatę z mlekiem - polecam, ma specyficzny ale bardzo dobry smak ;]) - która, jeśli dobrze zrozumiałem, jest też swoistą... no właśnie, czym? Tu pojawił się drobny zgrzyt - z tego co udało mi się domyślić, ten kto 'pije' w danej chwili herbatę ma prawo opowiadać historię, ten, kto ją odsunął, może wyłącznie pytać, względnie prosić o coś. Ta druga informacja (czyli: nie pijesz = nie opowiadasz) może być wywnioskowana ze zdania, że: "Jeśli odsunąłeś swoją filiżankę, jedyną rzeczą jaką masz prawo zrobić, to pytać.", zabrakło jednak dobitnie ukazanej zasady czy w istocie jest tak jak  ten Skryba sobie tutaj bazgrze ;). Niewielki ale jednak minus. 

Załóżmy jednak, że jest tak jak piszę - tym bardziej, że kolejność opowiadania jest hierarchiczna, wyznacza ją 'status' danej postaci. Miło, iż Autor zawarł w podręczniku kilka wskazówek 'kto ponad kim' - to rozwiązuje wszelkie ewentualne spory co do tego kto mówi pierwszy a kto ostatni. To samo tyczy się wprowadzenia w akcję i zawartość koperty - mała rzecz a, cóż, cieszy, jeśli w ogóle można użyć takiego słowa (tutaj ciekawa obserwacja: 'ponury' nastrój udziela[ł] się recenzentowi z każdą przeczytaną stroną "Anatomii"). 'Zawartość' koperty jest też sama w sobie nader ciekawym smaczkiem - to nic innego jak skrócona 'bibliografia' zmarłego matematyka - w każdym innym systemie określiłbym to mianem 'haczyków na przygody', ale zdecydowanie w tym przypadku 'bibliografia' wydaje się być lepszym słowem.

Rozpisałem się, a i owszem - musicie jednak wiedzieć, że trudno rozgryźć ten system. Mogę tutaj nawet napisać, że wymyka się mojej poprzedniej skali ocen (a.k.a. Skrybnik). Bo jak ocenić grę o historii zmarłego? Grę, która nie stawia żadnych wyzwań i która postawiła wszystko na jedną kartę: historię? Wreszcie, kto może być/jest targetem tej "Anatomii"? Z pewnością nikt niedojrzały (emocjonalnie) - osobiście nie wiem nawet czy odważyłbym się zostać 'arbitrem'. I tu jest chyba tkwi największy kłopot jaki dostrzegam w tym podręczniku - problem doboru odpowiednich ludzi, którzy nie zmienią tego, skądinąd dość ambitnego, RPG - w niezamierzoną śmieszność. Czy to jednak wada podręcznika? Z pewnością nie - a on sam jest wart przynajmniej dogłębnego przeczytania i pogdybania nad tym jak by to działało w praktyce.


W końcu bowiem z tak introwertycznym projektem jeszcze się nie spotkałem - a Wy?.

Michał "Skryba" Ziętek.


Plusy:

- klimat, gęsty tak że można nożem powietrze ciąć (potencjalne możliwości gry: ogromne),

- duch storytellingu (tu nikt się nie cacka i wali prosto z mostu: historia jest najważniejsza),

- Autor miał dobry pomysł i solidnie przygotował cały podręcznik, z jednym wyjątkiem...


Minusy:

- gra nie spełnia założeń z punktu: "O czym jest ta gra?", refleksje zapewne spowoduje, ale chyba na zupełnie inny temat niż zakłada sam Autor (mogę się mylić - ale bliżej jej chyba do przemyśleń dotyczących istoty przemijania i, generalnie ujmując, wspomnień o zmarłym),

- to gra dla bardzo specyficznego targetu - trudno jest nawet przypuszczać kto mógłby nim być, osobiście widzę albo paczkę uber storytellingowców (...z obowiązkową 110% immersją), albo ludzi, którzy są po prostu 'ciekawi' (bardzo złe słowo) jak to jest gdy przychodzi czas na kogoś z nas,

- dość łatwo może przerodzić się w groteskę - ale to nie wina podręcznika, tylko ludzi biorących udział w proponowanej przez Autora scenie.


Ocena: wymyka się klasyfikacji, nie jest jednak projektem obok którego można przejść obojętnie. Love it or hate it.

5 opinii.:

Istnieje taka freewareowa gra na PC pt.: 'Spectre' - polecam zapoznać się z pozycją, która oferuje przedsmak tego co czeka tych, którzy zechcą rozegrać "Anatomię". Można ją zessać z www.spectregame.com (choć trochę jednak waży - ~175 MB).

Zupełnie o niej zapomniałem pisząc wczoraj tą recenzję (pierwotna wersja gdzieś wsiąkła - a pdf z podrędcznikiem się 'skoruptował').

Tak czy owak - job's done :P.

Pozdrawiam,
Skryba.

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Yo.

Wielkie dzięki za recenzję - trafiłeś pan w moment niezły, bo dzień po jej przeczytaniu prowadziłem AT moim graczom :-) Opinie były entuzjastyczne, gra przypadła im do gustu - ale to specyficzny target i dość mocno zdyscyplinowane jednostki (mam dobrych graczy FTW!).

btw - piszesz w tekście 'bibliografia' a masz na myśli chyba 'biografię'?


Ok, czas odnieść się do 'zarzutów' merytorycznie :-)

- każdą grę da się zdryfować i spierdolić, niektóre są po prostu na to bardziej podatne. Nie wiem, czy potrzeba posiadania rozumu może być uznawana za wadę gry... to tak, jakby piętnować rpgi, że są niedostosowane dla koni ;-)
Niektórzy są skrajnymi debilami i nic im nie pomoże. A całą resztę da się namówić - jeśli się szanujemy, to nie będziemy niszczyć sobie rozrywki nawzajem.

- graficznie gra trochę kuleje, to fakt. Jasne, że jej design powinien być bardzo czysty i kliniczny, bez ilustracji i tak dalej, ale zdaję sobie świadomość, że to, co pokazałem, to zdecydowanie za mało. Z drugiej strony, jak na ashcan, to więcej, niż wystarczające ;-) Poza tym gra pisana była na konkurs, więc presja czasu i takie tam. W edycji 1.05 na pewno będzie lepsza oprawa, mam nadzieję, że do tego czasu Sayrelka (ta od kart do ...osl) już się obroni i będzie mogła (i chciała) mi pomóc. Sam zajmę się ciskaniem designu jak zmienię kompa na taki, który uciągnie mi Scribusa...

- po dzisiejszych playtestach widać, że gra nie realizuje głównego celu - tego o refleksji nad tłumem tłamszącym wszelką inność. Jasne - mówiliśmy o Turingu, jego matka cały czas fabrykowała kłamstwa i mieliśmy parę ciekawych momentów - ale ciągle to była gra o Zmarłym Alanie Turingu a nie Stłamszonym I Zabitym Presją Tłumu Alanie Turingu.
Z drugiej strony mam też świadomość, że napisałem tamto zdanie nieco na wyrost.

- mechanika jest. W tej grze są następujące elementy 'mechaniczne':
* obecność arbitra,
* efekty przedmiotów (a konkretnie jabłka),
* odsuwanie kubka herbaty na znak tego, że 'wychodzi się' ze sceny (to jest zasada),
* podział na sceny za pomocą przedmiotów (każdy przedmiot to jedna scena),
* zasada Moje-Twoje (każdy konflikt rozstrzyga arbiter na rzecz osoby o wyższym statusie społecznym),

- storytelling - generalnie to słowo ma za sobą złe konotacje - zbytnio kojarzy się z WoDem i porzucaniem mechaniki (kostek) jako czegoś gorszego. W naszym półświatku mówimy "story games" i "collaborative storytelling". To tak gwoli uściślenia definicji.

- herbata - Anglicy piją ją z kilkoma kroplami (łyżeczką, dwoma) mleka, bawarka jest pół na pół :-) No i herbata jest obowiązkowa, ponieważ pozycja kubka (jeepform!) jest ważnym elementem mechaniki.

- zasadę odsuwania poprawię i bardziej uwidocznie.

W edycji 1.05 będą przepisy na;
- budowanie scen,
- budowanie scen retrospekcji,
- lepiej opisane zasady kubka herbaty,
- zasada wstawania od stołu,
- scena zero,
- scena końcowa,
- zasady kończenia scen,
- więcej przykładowych postaci,
- zapis fragmentu przykładowej sesji,

http://wstaw.org/m/2010/10/03/anatomia_.jpg - elementy gry :-)
Brakuje jabłka tylko...

l.

Ech, nie ma to jak omyłkowe skasowanie treści komentarza jakich w tym Ogrodzie i tak niewiele się trafia :/. Ot, poniedziałek - zły dzień dla studentów. Szczęśliwie, treść udało się odzyskać - przeprosiny jednak zamieszczam.

Peace,
Skryba.

PS. No to czekam(y) na wersję 1.05 :P.

Aha, a z tą bibliografią - chyba rzeczywiście miałem na myśli biografię (byłem padnięty jak wklepywałem tekst).

Co do minusów, szybka odp.:

- "każdą grę da się zdryfować i spierdolić, niektóre są po prostu na to bardziej podatne", dla mnie właśnie "Anatomia" jest bardziej podatna ;) (ale to NIE jest wina systemu - po prostu nie wyobrażam sobie by np. grali w nią gimnazjaliści/licealiści - ale mogę się mylić :P)

- mechanika, owszem, jest - pisałem, że brak typowych dla 'klasycznej' mechaniki rozwiązań plus, co sam wspomniałeś, brak w "Anatomii" tego hamulca dla graczy nie grających zgodnie z konwencją (choć, jak napomniałem - klimat mimo wszystko zobowiązuje).

A - i nie przekombinuje za bardzo z tym co zaserwuje nam wersja 1.05 ;). Twój system jest prosty i diablo dobry m.in. z tego powodu, że nie wtrynia niczego zbędnego ;P.

Pozdrawiam,
Skryba.

Prześlij komentarz