1hp - 'grajcenzja' systemu: Pub Crawl (TtEO).

Czołgiem raz jeszcze ;),

Tego się nie spodziewaliście, co ;P? Ale, fakt jest faktem – oto kolejna ‘grajcenzja’ związana z akcją ‘1hp’ (lucek może grać w dwa i więcej erpegów podczas jednej sesji? - to i ja też ;)!). Szczęśliwie dla wszystkich, którzy uważają, iż za dużo piszę: tym razem system RPG prosty, łatwy i, przynajmniej w założeniu jego Autora (Samuela Briggsona), przyjemny. Jeśli jednak jesteście ciekawi czy rzeczywiście jest tak jak pisze, zapraszam do zapoznania się z raportem naczelnych piwoszyKasi, Janka, Radka no i Waszego ulubionego Skryby/abstynenta ;).



Wiecie czemu wybrałem akurat ‘Pub Crawla’? Bo byłem ciekawy: jak, do licha, można w coś takiego pogrywać ;)? Zaspokoiwszy swoją ciekawość, stwierdzam to już na wstępnie: jako-tako. Niby wszystko jest sensownie podane – ot, mamy grupę znajomych, którzy wspominają dawny ‘pub crawl’ oraz opowiadają sobie historie związane z tym, nieznanym raczej szerzej w Polsce, sposobem na spędzania wolnego czasu – polegającym na całonocnej pielgrzymce po pubach wszelakich danego miasto-stanu ;). Wszystko cacy, ale...

Należy podkreślić to raz jeszcze: gra wyraźnie stawia tylko i wyłącznie na kreowanie opowieści i kreatywność samych graczy. Samo tworzenie postaci nie oferuje niczego poza ewentualnymi ‘haczykami’, za pomocą których uczestnicy przy stole mogą tworzyć zalążki zależności niezwykle interpersonalnych ;). Biorąc pod uwagę nazwę systemu, nie dziwi pojawienie się BAC (Blood Alcohol Content: zawartość alkoholu we krwi) jako atrybutu, czyli innymi słowy stanu upojenia, do którego dążyć będą postacie graczy podczas zabawy. Proste? Pewnie że tak.

Gdy więc drużyna opojów stworzy swe postacie, można zacząć grać. Po tym kiedy ustali się kto zaczyna pierwszy (rzutem 4dF - 4 x kostką Fudge, my używaliśmy klasycznych k6), w jego gestii leży też opisanie pierwszego (z wielu) barów, do których zawędruje nasza dzielna banda. Ta osoba musi też opisać jak bardzo ‘cool’ jest dany pub za pomocą wyników z k6  (za każdego gracza można użyć po dwie k6 – było nas czterech, więc Radek, który zaczynał, mógł użyć do ośmiu kostek max.: rzucił co prawda tylko czterema). Rzut ten ustala również ile alco i non-alco opowieści kojarzy nam się z tym barem i które należy opowiedzieć nim ruszy się do kolejnego baru/pubu, gdzie cała opisana wyżej sytuacja się powtórzy.

U nas wypadła tylko jedna k6 z 5 oczkami, pozostałe wskazały na 3, 4 i 4 – wyniki z zakresu 5/6 oznaczają historie, które muszą zawierać w sobie alkohol; wyniki 1-2 = historie, które ich nie zawierają; wyniki 3-4 = ‘puste’ historie o niczym (szczerze mówiąc, średnio zrozumiałem jakie to mają być historie - nie opowiadaliśmy ich zresztą). Radek, zgodnie z zasadami, położył więc kostkę z ‘+’ (k6 z 5 oczkami) na środku stołu i poprosił o opowieść, która łączyłaby jego postać, postać opowiadającego oraz, a jakże, dużą ilość trunku wysokoprocentowego ;P. Biorąc pod uwagę, iż i Kasia, i Janek, i ja, szybko zgłosiliśmy się do opowiadania historii, uznałem (dość pochopnie), iż zabawa będzie przednia.

Takie też odczucie towarzyszyło mi gdy Radek uznał, iż najlepszą historię opowiedziała postać Janka (...który kapitalnie odgrywał Amerykanina z rosyjskim akcentem ;P), przekazał mu kość z ‘+’ i skończył pierwszą turę, modyfikując swój i jego BAC o +0.01. Jako że Janek siedział po lewej stronie Radka, to również on zaczął kolejną turę, opisując kolejne miejsce i rzucając kilkoma k6 by ustalić ile opowieści (...z alkoholem lub bez) łączą się z opisywanym przez niego pubem – i tak dalej, wedle zasady: prawy do lewego ;).

Właśnie w ten sposób działa ta gra – aż chciałoby się rzec: ‘Super! Fajna zabawa w której można się pośmiać i poopowiadać sobie śmieszne historie!’. Niestety jednak, aż tak dobrze nie jest. Już pierwsze założenie gry, ‘zbliżanie się’ do wyznaczonego przez siebie BAC (...każda historia z alkoholem zwiększa BAC o 0.01, i odwrotnie: każda historia bez alkoholu, zmniejsza BAC o 0.01) – powoduje pewien problem. Załóżmy, że gracz A (nie będę wskazywał ile osób z nas wybrało ten stan jako docelowy ;P) uznał, iż chce się totalnie zalać (czyt. osiągnie BAC 0.35 – największa wartość jaką można ‘osiągnąć’), to, zakładając iż nie będzie zbierał kostek z ‘minusami’ oraz że w każdej rundzie będzie 'wygrywał' jedną kość z ‘plusem’, to i tak będzie musiał opowiedzieć... trzydzieści pięć ‘barowych’ historii (!). I to tylko jeśli, tak jak pisałem, nikt złośliwie nie będzie mu podsyłał ‘minusowych’ kości, obniżających jego BAC.

Obawiam się, iż nawet ja, pomimo wieloletniego doświadczenia w p... rowadzeniu RPG (a o czym myśleliście, a ;)?) – nie byłbym w stanie zaimprowizować choćby dziesięciu opowieści pod rząd, nie wspominając o dwudziestu czy trzydziestu. Zresztą, nie tylko ja miałbym z tym problem – moi gracze (nie narażę się i nie napiszę, jaką materią dysponują w temacie picia ;]) już na BAC’ie z przedziału 0.04/0.08 mieli problemy z wymyślaniem kolejnych historii. Wszyscy też zgodnie orzekli, iż ta gra, po paru rundach, staje się dość... monotonna – pewne motywy (policja, pijana Marta [oto kara za nieprzybywanie na sesje RPG ;P!], etc.) zaczynają się powtarzać i, cóż, nawet nasz autorski pomysł zrobienia ‘world pub crawl tournee’, nie ożywił gry na tyle aby kontynuować ją dłużej niż kilka ‘turo-obrotós’ (tj. RadekJanekKasia – ja – Radek).

Czy jednak grało się nam źle? Hm, ujmę to tak – cały problem z ‘erpegami hahanymi’ polega na tym, iż często sam Autor gry stara się na siłę zmusić graczy do ‘uhahania’. Podobnie jest z 'PC' - gra wymaga naprawdę potężnej dawki kreatywności 'teraz-zaraz'. A, moim zdaniem, opowiadanie historii (dobrych historii!) najlepiej wypada gdy opowiada się je spontanicznie – a nie gdy myśli się nad tym ‘jak by tu ją opowiedzieć aby zagarnąć tą cholerną kostkę’ ;). Być może po prostu zabrakło w naszym erpegowym gronie kolejnego Mickiewicza (...w końcu ten jak napisał Improwizację to klękajcie narody ;]), ale, najzwyczajniej na świecie, ‘Pub Crawl’ wielkiej furory raczej u nas nie zrobił. Nie zmienia to jednak faktu, iż tak naprawdę nie sposób znaleźć w nim niczego co byłoby ewidentnym minusem, uniemożliwiającym granie.


Podsumowanie: mimo wszystko, nie mogę się jakoś specjalnie przyczepić do tej gry. Mechanika? – jest ok. Pomysł? – też ok. Wykonanie? – w miarę ok. Wady? – niezwykle subiektywne. Niemniej jednak, do bycia ‘rzemieślniczym’ produktem trochę jej jednak brakuje (gra rozbija się o szczegóły), a bez prawdziwego alkoholu na stole, dłuższe sesje raczej nie mają sensu. Jeśli jednak sądzisz, iż znasz i umiesz opowiadać dobre, ‘barowe’ historie oraz masz podobnie myślących znajomych, cóż, nie żałuj sobie – take the edge off ;).

 

Plusy:

- ciekawy pomysł oraz sensowna mechanika (opowiadanie historii),

- autentycznie zabawna, chociaż przez pierwsze 2-3 ‘turo-obrotów’,

- dobra dla ludzi, których życie jest jednym wielkim pub crawlem ;).


 Minusy:

- po 3-4 ‘turo-obrotach’ dość nużąca,

- czasami jest aż nazbyt wymagająca,

- wbrew pozorom – monotematyczna

- wiele zależy od tego z kim grasz ;].

 

Ocena gracza/graczy:

Ogólnie, ich komentarze były... zaskakujące. Kasia, na ten przykład, oceniła ‘PC’ na 5/10  chociaż stroniła od ‘głębszych’ refleksji. Mogę chyba jednak założyć, iż dla niej ta gra ma potencjał – zresztą, widać było iż bawiła się wyśmienicie za każdym razem gdy ktoś zwracał się do niej per ‘Jagoda’ – z wyraźnie rosyjskim zabarwieniem akcentowym ;P. Sama również bardzo aktywnie uczestniczyła w tworzeniu historii i najwyraźniej sama idea gry przypadła jej do gustu.

Radek poszedł jeszcze dalej w swej ocenie – ‘PC’ był dla niego wart ‘aż’ 7/10 (!), zbliżając się do pułapu gier ‘bardzo dobrych’. Niespecjalnie mnie to co prawda dziwi – spośród nas, to właśnie w nim widziałbym przysłowiową kopalnię historii i opowieści, nie dziwota więc, iż najwyraźniej chłopak znalazł się w dobrym miejscu i dobrym czasie ;). Podejrzewam, iż p. Michał a.k.a. Elto, również sypałby anegdotami i dowcipami gdyby zasiadł kiedyś do ‘PC’ :P.

Natomiast Janek ‘zrównał’ to wszystko w dół, wystawiając ‘PC’ ledwie 3/10. Stwierdził, iż co prawda gra choć, w założeniach, dość sensowna – to mimo wszystko nie jest jakimś specjalnym i wyrafinowanym sposobem na spędzenie wolnego czasu. Również wskazał na powtarzalność i monotonię, oraz, co najważniejsze, uznał iż gra zapewne rozwinęłaby skrzydła przy większej ilości ludzi, którzy po prostu (z)robiliby taki pub crawl w realu.


Ocena:

5/10 - niby można pograć, ale o wiele lepszym rozwiązaniem jest poświęcenie tego czasu na prawdziwy wypad ze znajomymi do najbliższego baru ;).


Pozdrawiam,

Michał "Skryba" Ziętek.

5 opinii.:

Nie chodziło o stworzenie prawdziwego pub crawla a dodanie może większej ilości osób. Ewentualnie dodanie rzeczywistego trunku który rozjaśniłby umysły i dodał weny. Btw. od kiedy jesteś abstyntentem towarzyszu?;> Podeślij mi pakiet RPGów który otrzymałeś od swojego "zioma". Chciałbym poprzeglądać te systemy.
Pozdrawiam. Towarzysz Zło.

Współczuję. Może zacznijcie grać?

Nie ma czego nam tutaj 'współczuć' Bojerko ;) (zastanawiam się też czego konkretnie tyczył się Twój komentarz :P?) - pomysł na historie jest w porządku - ale główny 'problem' był z tym, iż sama mechanika (poza 'przymuszaniem' do opowiadania - nie wspierała głównego celu rozgrywki w żaden sposób niestety. Stąd dość szybko kolejne 'nasze historie' - robiły się powtarzalne i monotonne.

Towarzyszu Zło - yhym, trochę tu zakręciłem - szło mi o to, iż lepiej odnaleźliby się w tej grze ci, którym 'idea pub crawla' w realu nie jest obca ;).

Pozdrawiam i dziękuję za komentarze,
Skryba.

Skryba - przekręcasz Borejka na Bojerka, może dlatego się wkurza? ;-)

Niezła recka, chyba sięgnę po tę grę niedługo.


l.

Ech, kurczę, to z emocji ;) - wybacz Borejko, ostatni raz przekręciłem Twój nick! Poprawiłem też go wszędzie tam gdzie mogłem (w jednym poście).

Lucek - my pewnie weźmiemy się niedługo za '11th Hour', Marka Naua, ciekawi mnie czy ten system jest powiązany z pewną cholernie starą grą przygodową ;).

Peace,
Skryba.

Prześlij komentarz