1hp - 'grajcenzja' systemu: In Between.

Czołgiem,

Chwilowa oraz ledwie kilkudniowa przerwa w aktualizacjach bloga spowodowana była praktyczną realizacją akcji ‘1hp;). Co prawda nie wiem czy aby przypadkiem jedynie lucek i ja bierzemy w niej czynny udział, ale, hej, to nie nasz problem jeśli ktoś chce pozbawić się przyjemności zabawy w coś, co wszyscy tak lubimy – RPG ;) (w nieklasycznym ujęciu - ale ciągle RPG ;P). Tak czy inaczej, przedstawiam Wam poniżej ‘grajcenzję’ z systemu ‘In Between’, pióra Dana Mckenna – w który to, w czwartek, rozegraliśmy krótką, acz wielce ciekawą, sesję.



Szczerze mówiąc, byłem pełen obaw nawet wtedy kiedy było już za późno aby wycofać się z pomysłu gry w ‘In Between’ – ‘moi’ gracze nie widzieli jeszcze ‘erpega bez misia gry’, że o graniu w takowego nie wspomnę (chyba że Kasia - ale nawet w jej ‘Upgradzie’ był operator, który jakieś funkcje quasi-MG jednak spełniał), natomiast ja sam, choć uczestniczyłem już w tej formie zabawy to... raz, było to dość dawno temu - i dwa, nie pamiętam już kiedy ostatni raz byłem ‘szeregowym’ graczem (‘Gadasz jak MG!’ – tekst z sesji ładnie ten fakt obrazuje ;P). Lekki cykor był więc jak najbardziej wyczuwalny, jednak nie uprzedzajmy faktów ;).

Jeśli chodzi o istotę rozgrywki, gracze załapali ją po dwukrotnym (i nieco mniej chaotycznym ;P) powtórzeniu mego monologu na temat tego kim w ‘IB’ jesteśmy i, co ważniejsze, gdzie jesteśmy. O tyle perspektywa bycia ‘duszą’ (or whatever) wyrwaną ze świeżo zmarłego ciała, będącą zawieszoną w miejscu zwanym Wastelands (na sesji, co się przyjęło, używałem mego luźnego tłumaczenia – Rubież) oraz dążącą do odkupienia poprzez opętywanie śmiertelnych, została zrozumiana przez Kasię, Janka i Radka... o tyle sama kwestia stworzenia ‘grzechów’ swojej postaci oraz ‘niedokończonych spraw’ (tj. Regrets: ‘żałuję, że czegoś nie zrobiłem za życia’), które trzymają ich ‘dusze’ w granicach Rubieży – cóż, spowodowała już drobne problemy.

Wynikły one, przynajmniej mym zdaniem, z konieczności bycia ‘dość’ kreatywnym, co, w przypadku klasycznych RPG, jest opcją - a nie nakazem, jak w przypadku ‘IB’. Co prawda z pierwszym punktem kreacji postaci (opisaniem swoich Rubieży – dla każdej z dusz Rubież wyglądają trochę inaczej) kłopotów nie było, to już wymyślanie ich Sins/Regrets (zwłaszcza swych grzechów – gdzie, poza krótkim opisem o tym co to za grzech, gracze musieli jeszcze wymyślić symbol, który odzwierciedla go na ich ciele – oraz jak, wg ich postaci, można ten grzech im ‘odpuścić’) nie obyło się bez kilkunastu minut ‘dumania’. Szczęśliwie, większych zgrzytów na tym etapie już nie było.

... no, prawie. Powinienem o tym napisać wcześniej – podręcznik jest ‘dziurawy’. Brakuje w nim reguł do wielu rzeczy, spośród których jedna jest krytyczna dla zabawy. O tyle dobrze, iż sama mechanika (zwana przeze mnie 'rdzeniem' gry) odpuszczania grzechów/dokańczania niedokończonych spraw, tudzież sama idea ‘puli mocy’ (...Autor co prawda zalecał używanie kości k6 – ale my używaliśmy zapałek i 'tylko' 10 x k6 - sorry Dan, ale przy czterech graczach ze średnią ‘pulą mocy’ na 20, musielibyśmy mieć na stole koło 80 x k6 – zgroza, co ;P?), za pomocą których gracze przejmują i prowadzą narrację oraz walczą ze sobą na każdym polu gry, działa w miarę poprawnie – o tyle źle, że bez ‘hamulca’ w postaci reguł bycia ‘tym złym’ (tj. Demonem), a także ‘pojawianiu się nowych grzechów’, o których sam Autor co prawda wspomina w podręczniku, ale nie podaje przy tym żadnych reguł... powoduje iż cała gra, jak to dobrze określił Janek, ‘jest fajna by komuś w niej dopiec’ – ale nic ponad to. Nie rozumiecie? Służę przykładem swej własnej postaci ;)*.

Gdy zaczęliśmy właściwą grę i moja postać przejęła narrację jako pierwsza, udało mi się opętać stworzone przez postać Kasi ciało/twórcę Sadzawki (gdyż tworzenie tak zwanych ‘Sadzawek’ [ang. Pools – tak, tak, wiem, znowu dość luźne tłumaczenie], które powstają z ‘życzenia’/’modlitwy’ śmiertelnika i opętywanie tegoż - jest jedynym sposobem na ‘zadośćuczynienie’ grzechu i/lub dokończenie niedokończonej przez daną duszę sprawy) ciało (‘kobieta modląca się w szpitalu o szybszą wizytę u doktora’), okazało się, iż nie byłem w stanie przeciwstawić się długo atakom postaci wszystkich trzech pozostałych graczy, którzy wymownie uniemożliwiali mi osiągnięcie któregokolwiek z celów... za pomocą mało subtelnych metod takich jak np. bycie ‘skrojonym przez dresiarzy’. Ostatecznie moja ‘pula mocy’ szybko się wyczerpała (...a i tak miałem najmniejszą ‘potencjalną’ moc postaci, więc, pomimo prób, nastąpiło to prędko) – musiałem przyznać się do porażki, opuścić ciało i wrócić wraz z innymi do Rubieży.

Tam zarządziłem Odnowę (regenerację pięciu ‘punktów mocy’ dla każdego z graczy, tylko tak można odzyskać stracone ‘punkty mocy’ postaci) i stworzyłem kolejną ‘Sadzawkę’, którą postać Janka automatycznie ‘skasowała’, ‘przebijając’ moją narrację, kładąc dwie zapałki na moją jedną i niszcząc marzenie śmiertelnika. Co prawda ma postać  stwierdziła, iż było to dość bezsensowne posunięcie i że lepiej będzie gdy wszyscy zaczną współpracować, to mimo wszystko przez całą grę przebijała się ‘niechęć niesienia pomocy innym ;) (a pomiędzy moją postacią a postacią Janka wyraźnie było wyczuwalne pewne ‘napięcie’ - bo ‘tarcia’ to były na każdej płaszczyźnie ;P). Nieważne więc kto tworzył ‘Sadzawkę’ i kto przejmował ciało, ostatecznie, jak sama Kasia stwierdziła – ‘obawiam się, że nikt dzisiaj żadnych grzechów nie będzie w stanie zadośćuczynić’. Wtedy, moim zdaniem, wszyscy zaczęli kombinować jak by tu iść na niebezpieczny kompromis: jak się dogadać by przy okazji samemu odpuścić sobie grzech/dokończyć niedokończoną sprawę?

Nawet pomimo tego, iż wszyscy dostrzegali że na dłuższą metę lepiej jest współpracować, ‘gesty dobrej woli’ były niezwykle rzadkie – w przeważającej większości przypadków ‘grzechy’ i tak odpuszczane były danej postaci wyłącznie dlatego, iż nikt inny nie miał ‘mocy’ by przebić jej narrację i/lub jedna strona miała więcej szczęścia w kościach (o tyle na Rubieżach wszystko załatwia się za pomocą ‘stawek’ – tj. chcesz przebić zapałkę by przejąć narrację, przebijasz ją dwoma zapałkami – o tyle, podczas opętania, każda zapałka to kość, która się rzuca: zwycięża ten, kto będzie miał lepszy wynik). Pamiętam, iż moja postać ‘pomogła’ postaci Kasi w spełnianiu jej ‘niedokończonej sprawy’ (‘Żałuję, że nigdy nie widziałam norweskiego fiordu’ – swoją drogą, Kasia sprytnie to wykombinowała: w jej ‘Sadzawce’ ważne było nie tyle ciało... co miejsce). Ale, tak jak już pisałem, akty ‘bezinteresownej’ pomocy można było policzyć na palcach jednej dłoni.

Po paru takich, pełnych napięcia, ‘rundach’ - okazało się, że najbliżej do wkroczenia w bramy ‘Złotego Miasta’ (jedynego miejsca na Rubieżach, które zawsze i dla każdego jest takie same, choć nikt tak do końca nie wie co kryje się za jego murami) w celu uzyskania (czy aby na pewno?) odkupienia, były postać Janka oraz... moja. Po krótkim ‘zawieszeniu’ broni (w którym postacie Radka i Kasi zmyły z siebie grzechy), dwóch kolejnych 'Odnowach' i paru dobrych tekstach rzucanych w swoją stronę (moja postać: ‘Odmawiasz mi odkupienia?’, postać Janka: ‘Tak.’, ‘A czy ty sam jesteś go godny po tym jak zniszczyłeś czyjeś marzenie?’ / postać Janka: ‘Wszystkie ekrany w sklepie – wybuchają.’, moja postać: ‘Nie sądzisz, że to nieco... inwazyjne? W końcu jestem w ciele małego dziecka.’. ‘Kurdę... w sumie masz rację.’ **), zaczęła się 'nasza' walka o ostatnią rzecz, która trzymała nas obu uwięzionych w Rubieżach (przynajmniej tak zgadywałem, bo nikt w czasie gry nie chciał się przyznać ile i jakie miał grzechy).

Przyznam jednak bez bicia, iż byłem w grze ‘troszkę’ wredny ;) - udało mi się oszukać pozostałe postacie graczy. Nie miałem w sumie zbyt wielkiego wyboru: posiadałem zbyt mało ‘punktów mocy’ (bo ‘wymazanie’ grzechu/niedokończonej sprawy osłabia ‘potencjał’ mocy postaci) aby bronić się przed ew. kolejnym zmasowanym atakiem postaci Kasi i Janka (postać Radka była bardzo defensywna – zresztą, miała najwięcej grzechów oraz niedokończonych spraw, więc jej ‘moc’ była potencjalnie największa). Co więc zrobiłem? ‘Wmówiłem’ im, iż chcę tylko obejrzeć historyczny film o... Trybunale w Norymberdze.

Wcześniej sądzili, iż to była właśnie ‘niedokończona sprawa’ mej postaci, ale gdy ciągle (i pomimo 'ataków') nie zgłaszałem spełnienia ‘grzechu’/’niedokończonej sprawy’ (a każdy gracz musi to zgłosić reszcie graczy i poddać pod ‘głosowanie’ fakt, iż jego zdaniem udało mu się czemuś zadośćuczynić/dokończyć), dali sobie spokój z utrudnianiem mi nie-życia (Janek i Kasia wydawali się być nawet zaskoczeni, iż ‘chodziło mi tylko o obejrzenie filmu’), co było błędem, gdyż gdy tylko film się kończył, moja postać przyznała się do win... ‘przed Trybunałem w Norymberdze’ – spełniając tym samym ostatnią ‘niedokończoną sprawę’.

Co było potem? Koniec sesji. Co prawda moja postać, choć mogła, nie wkroczyła do Złotego Miasta, ale... niespecjalnie miałem wizję tego co by tam zastała – poza tym, tak chyba było lepiej ;P.


Podsumowanie: System Dana Mckenna byłby dobrą grą gdyby nie miał szeregu irytujących rzeczy. Przede wszystkim, jak już wspomniałem, jest niedokończony – brakuje wielu zasad a o tym, iż przykłady bardzo by się przydały oraz ułatwiły przekaz, nawet nie warto wspominać. Idea oraz ‘rdzeń’ gry są oczywiście świetne (mechanika idealnie wspiera motyw ‘odkupienia’) – szkoda jednak, iż efekt końcowy psują widoczne wady: ‘dziurawość’ i tendencja do ‘krzaczenia’ (w trakcie gry zastosowaliśmy nawet jedną ‘domową zasadę’, bez której nie bylibyśmy chyba w stanie przełamać impasu). Szkoda, gdyż bawiliśmy się dobrze – lecz wyraźnie było widać, iż mogliśmy bawić się znacznie lepiej gdyby tylko Autor gry bardziej przyłożył się do dopieszczania swego dzieła, które (obecnie) prezentuje się jak produkt ze średnich obszarów klasy średniej.

 

Plusy:

- mechanika wspiera proponowaną przez grę rozgrywkę,

- „rdzeń” gry (grzechy/niedokończone sprawy) – działa,

- Autor miał wizję i prawie udało mu się ją zrealizować,

- to dobra gra gdy dorzuci się parę „domowych reguł” ;).


Minusy:

- „dziurawa” (...brakuje zasad o Demonach, ‘kolejnych’ grzechach, etc.),

- ma tendencje do „krzaczenia” (wymaga paru zasad by hulała w 100%),

- stosunkowo krótka kiedy gracz uzna iż jego postać ma mało grzechów,

- potencjał gry został zmarnowany przez kilka (naprawdę denerwujących) wad.

 

Opinia gracza/graczy:

Zaczynając od damy ;PKasia bawiła się w ‘IB’ w miarę dobrze, dostrzegła jednak to, o czym wspominałem ciut wyżej: mechanika gry mogłaby zostać lepiej dopracowana (choćby zasady 'Odnowy'). Choć nie miała jakiś specjalnie krytycznych uwag, wyraźnie stwierdziła, iż gra mogłaby być lepsza. Plus, przypomnę, że to właśnie jej komentarz mimochodem trafił w sedno – z powodu braku wspierania jakiejkolwiek formy współpracy, dość ciężko jest wymazać swój grzech / dokończyć niedokończoną sprawę (tak, ja wiem, że nigdy i nigdzie nie było to łatwe ;P – ale, obiektywnie patrząc, osoba 'broniąca się' ma niezwykle utrudnione zadanie gdy wszyscy pozostali gracze ‘rzucają’ się na nią ze swymi ‘skumulowanymi’ pulami mocy). W skali na 10 punktów, Kasia dała ‘IB’ 6, co jest, było nie było, dobrym, ale nienadzwyczajnym wynikiem.

Tak samo grę ocenił Radek. Choć nie jestem przekonany do jego oceny – widziałem bowiem, iż parę razy na sesji najwyraźniej się trochę nudził. Ciężko mu też było ‘przestawić’ się na to by ‘być prowadzącym’ w trakcie gdy przejmował narrację (z drugiej strony, jak już przejął to zwykle dopinał swego celu – pozostałym graczom ‘trudno’ było go powstrzymać ;P). Miał także pewne obiekcje co do mechaniki – choć nie wiem dlaczego, ale miałem wrażenie (być może mylne – w końcu nie byłem prowadzącym ‘tylko’ aktywnym graczem), iż nie do końca odnajdywał się w ‘IB’ – co jest w pełni zrozumiałe, gdyż sądzę iż i ja również parę razy poplątałem się, pisząc tą ‘grajcenzję’ ;). Tak czy inaczej – 6/10.

 Ze wszystkich trzech osób, komentarz Janka (oraz jego gra) najbardziej przypadł mi do gustu. Jankowi sama rozgrywka się spodobała, choć nie sprawiło to by przestał być względem ‘IB’ krytyczny. Najbardziej ‘kłuła’ go... długość rozgrywki (‘gra się skończyła gdy zaczęło się robić ciekawie’ – fakt, dość szybko to rozegraliśmy) i, a to ci nowość, mechanika, na którą trochę w czasie gry ponarzekał, dzięki czemu musieliśmy stworzyć ‘zasadę stołu’ - konieczną by był sens dalszej zabawy. Co ciekawe, Janek chętnie zagrałby w ‘IB’ jeszcze raz – pod warunkiem jednak, iż dałoby się tą grę jakoś usprawnić. Choć więc początkowo chciał ocenić ‘IB’ ledwie na 4/10, przemyślawszy sobie sprawę raz jeszcze, wystawił jej ‘zasłużone’ 5 punktów na 10 możliwych ;).


Ocena: 

6/10 – gdyby oczyścić ten ubrudzony węgiel, okazałoby się iż jest diamentem... rzekłem ;P.


Pozdrawiam,

Michał „Skryba” Ziętek.

PS. * – swoją drogą, trochę oszukiwałem przez całą grę – stworzyłem swą postać wcześniej i wiedziałem, iż poza tym iż będę grał jako gracz, moja postać będzie starać się ‘ułatwiać’ grę innym osobom jako ‘ukryty MG’, m.in. przybliżając im mechanikę gry (meta-gra do kwadratu ;P).

PPS. ** – generalnie nasze postacie, pomimo że nie pałały do siebie zbytnią sympatią, były najbardziej ‘interaktywne’ ;P – postać Kasi była bardzo zdeterminowana i skupiona na swoich celach (których nie zdradziła do końca gry) a postać Radka (jak i sam Radek) wydawała się w tym wszystkim ‘nieco’ zagubiona. Ciekawostka: tak bardzo sobie nie ufaliśmy, iż żaden z nas nie podał pozostałym postaciom jak jego własna postać ma na imię (alienacja totalna ;P?).

5 opinii.:

Dan

Hello from Canada! I'm sorry I don't speak Polish.

Thank you for trying out my game. You are quite right about there being so many problems with the rules. I'm working on fixing them now that I'm officially out of the running for Game Chef.

Your feedback is a lot of help in getting the game ship-shape. I hope when the revised version is complete you will give it another try. Until then, happy gaming.

To ze Twoja postać ułatwiała nam grę można nazwać "syndromem MG" Wieloletni mistrz gry zawsze pozostanie mistrzem choćby miał grać w grę bez mistrza ;] Z dwóch wypróbowanych gier IB jest zdecydowanie lepsza. I dlaczego by nie usprawnić jej samemu,(do czasu wydania ver. 2.0).
Pozdravljaju z Ameriki tov.

Dan -> tyvm for your remark here ;)!!! It was a surprise for us seeing you here ;P. Anyway, good luck with rewriting of the 'IB', we will have things in hand and watch the progress of your work :).

Towarzysz Zło -> muszę to zapamiętać ;P. Ale coś w tym jednak jest, bo ciężko było mi się 'nagle' przestawić na odgrywanie jedno-osobowe ;P.

Regards and ty all for your remarks ;),
Skryba.

Skrybo, pacz, sam autor Cię trafił ;-) Yay!

Co do gry - cóż, od początku wiedzieliśmy, że większość z tych gier niekoniecznie działa na 100% :-)

Zabieram się do moich zaległych recek.


l.

Z Autorem postanowiliśmy się skontaktować ;P - grało nam się bowiem dość przyjemnie (pomimo faktu niedokończenia gry) i aż szkoda byłoby ten pomysł zmarnować, so, email poszedł ;] - gość był w szoku, że my tutaj gramy w jego grę xD.

Pozdrawiam,
Skryba.

Prześlij komentarz