Zapiski z sesji #7! - Warhammer #1 - kampania: Czarna Perła (VII)

Priviet,
Cóż, pomijam już chory tydzień jaki właśnie mi się szykuje, pomijam sesję egzaminacyjną i, wreszcie, pomijam odnowienie dawnego romansu z Guild Wars (walić "prawdziwych polskich fanów", używających botów "ze znudzenia" [żal mi was, panowie] - kupuję GW:NF & GW:EotN!) - czas na mega-szybki-zapis z ostatniej sesji. Co się ostatnio działo? - sporo. Przede wszystkim, BG zostali wynagrodzeni (hojnie - po 0.5 k koron na łebka) oraz ucięli sobie pogawędkę z Sir Nicholasem / demonologiem Gemem. Co z niej wynikło? - plan: wkopać Velmontowi (urocze, nie ;P?).

 
Nim to jednak miało nastąpić, dzielni BG postanowili zająć się sprawą Olafa i zabójcy wysłanego z Imperium - raz na dobre. W obu przypadkach niekoniecznie wyszło tak jak planowali. Z tym pierwszym - czyt. krasnoludem - problemem było to, że... ktoś dopadł go przed nimi (i umieścił jego ciało w kwaterze Kahlan). Cóż, BG oczywiście wpadli w paranoję i postanowili urządzić sobie pewną twierdzę z dawnego mieszkania (przy okazji dozbroili się - m.in. mości Osky wreszcie stał się, hm, pierwszym niezatapialnym krasnoludem w płytówce), rozstawiając potężną i niemożliwą do przeżycia "żywą fortyfikację" na parterze. Problem w tym, że nikt nie obstawił pierwszego piętra - i wyjścia na dach.
Efekt? - zabójca po prostu wszedł tamtędy i, jakże było jego zdumienie, zauważył siedzącego na schodach, odwróconego tyłem, Gatsa. Najwidoczniej nie miał serca go zabijać (załamał się, jak to stwierdziła jedna z graczek: kryzys wieku średniego). Po wymienieniu uprzejmości, oraz, co by tu rzec, niezbyt udanej akcji dekapitacji przez Oskyego - zgodził się, za sprawą Kahlan, wypić herbatkę i - a jakżeby inaczej - ustalić jak rozwiążą daną sytuację. Wydało się wkrótce, że Shak (gdyż tak ma na imię ów najemnik), jest dosyć honorowym łotrem, posiadającym własny kodeks i poczucie swej wartości (nagminnie osłabianej przez głupotę BG), także, po paru pro i contra, wszyscy zgodnie ustalili, że dopiero po tym jak BG zajmą się Velmontem, Shak zajmie się Gatsem.
Po tej rozmowie, pozostała jeszcze kwestia... Medifa, którego nie doszukał się żaden żołnierz ze Złotej Ordy. Okazało się bowiem, że czarodziej (nieobecny na sesjach od wielu, wielu tygodni), po prostu "przedawkował" magiczną i negatywną energią, emanującą prosto z Czarnej Perły, którą to właśnie pan mag nosił przez większą część kampanii. Cóż, po tym jak Gem poinformował BG o tym, że, oczywiście, może zniszczyć Czarną Perłę, ale wówczas zapewne 100% jej mocy powędruje prosto w ciało Medifa, prawdopodobnie go zabijając. Sweet. Aha, mała notatka dla tych, którzy nie chwytają jeszcze po co w ogóle niszczyć ten artefakt.
Primo - BG wierzą, że zniszczy to Wielkiego Mistrza (który okazał się być liszem). Secundo - BG sądzą również, że zabicie Wielkiego Mistrza (a więc zniszczenie perły), spowoduje usunięcie z brata Kahlan geasu (magicznego uwarunkowania), przez który jego umysł i ciało zostało opętane. I, co by tu mówić, to bardzo intrygujące założenie, kłóci się jednakże ze status quo maga - którego BG odnaleźli (czy raczej odnalazł go Horacy, mistrz Medifa) w kanałach... w nieco zmienionej formie - tak psychicznej jak i fizycznej. Co prawda drużynowy siekacz (BG Marty) atakował raz za razem, ale szybko okazało się, że bydle się regeneruje. Szczęśliwie, po serii ciosów, udało się BG pochwycić dawnego towarzysza broni, zabrać go do Gema i umieścić w pentagramie... co dalej z nim będzie? - trudno ocenić.
BG mają już coraz mniej czasu. Przede wszystkim, dowiedzieli się, że Velmont będzie przebywał, samotnie, w karczmie Pod Rozśpiewanym Bosmanem w dzielnicy portowej - co stwarza idealną okazję do sprzątnięcia tego wrzodu na tkance Kislevu. Po drugie - Samhain, już tej nocy. Więc, jeśli istnieje jedno słowo, mogące oddać wszystko to, co przez ostatnie miesiące wydarzyło się w kampanii WHFRPG, z pewnością będzie to słowo...
... finał :).
Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.
PS. Przepraszam, że tym razem post bez "kolorowanki" - ale, autentycznie, pojęcie wolnego czasu, w tym tygodniu, będzie mi obce.
PPS. Edit - z dnia 17.07.2010 - i kolorowanka zaistniała ;P.

0 opinii.:

Prześlij komentarz