Nibykonkurs #15 - recenzje prac.

Hejka,
Na pewnej uroczej stronie, w której to na jej forum z miłą chęcią przebywam, co jakiś (nieokreślony) czas organizowany jest dość ciekawy Nibykonkurs - polegający na stworzenie gry RPG w przeciągu jednego tygodnia, wykorzystując minimum dwa z trzech wylosowanych wcześniej haseł (...dla złota, chwały i expeków ;) - ale, przede wszystkim, dla zabawy). Inicjatywa jest IMHO wielce interesująca - warto zapoznawać się z twórczymi wizjami Autorów biorących w nim udział (jeśli tylko ci się pojawią ;P - bywały już edycje Nibykonkursu, na które nie przysłano żadnej pracy).
W myśl zasady, lepiej późno niż wcale (Nibykonkurs #15 odbył się w kwietniu - niestety nie mogłem, z wielu przyczyn, w nim uczestniczyć) - ale sam feedback dać trzeba, nawet jeśli prac tym razem jest stosunkowo niewiele, bowiem "tylko" dwie. Niemniej jednak, niniejszym prezentuję:

Herosi Olimpu [download]
– pióra Przemysława "Thornaara" Wasilewskiego ...
oraz Ambrozja [download]
– autorstwa Sławosza "Kasmizara" Michałowskiego
- - -
Herosi Olimpu – ... czyli, jak stworzyć wzór na boskość ;)?

Jak pisze Thornaar (...w ładnie skomponowanym wstępie ;P), gra „powstała (...) na bazie dwóch haseł: Olimpijczycy i Matematyka” – co już spowodowało kręcenie nosem (wspomniana awersja do matematyki). Ze zdziwieniem przyjąłem też do wiadomości fakt, iż oto ponownie (tak jak w poprzedniej edycji) w mechanice, Autor będzie wykorzystywać karty.

W „HO” wcielamy się w potomków ludzi i bogów, posiadających nadzwyczajne dary i mających ścisły cel: stać się bogiem. Pikanterii dodaje też fakt, iż tylko jeden gracz może tego zaszczytu zastąpić – „(...) niech to ilu ich uratowano będzie wartością najważniejszą – w przyznawaniu daru nieśmiertelności” – jak też możemy wyczytać z wielce przyjemnego mini-opowiadania będącego fajnym prologiem do sytuacji w grze. Ogólnie to muszę tu pochwalić Autora ;) – kolejne rozdziały, przekazują informacje w sposób nie powodujący kociokwiku w głowie potencjalnego czytelnika.

Jest to o tyle ważne w przypadku mechaniki „HO”, w której jasno możemy dostrzec jedno z haseł Nibykonkursumatematykę ;P. O ile to oczywiście logiczne, że większość mechanik RPG korzysta z matematyki, o tyle praca Thornaara korzysta też z takich czynności jak sumowanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, zaokrąglanie – co naturalnie wywołało u mnie konsternację, nie na tyle wielką jednak by uznać, że Autor stosuje sztukę dla sztuki i specjalnie udziwnia zasady rozgrywki.

Pewnym zgrzytem jest jednak lekki chaos, który wkradł się prosto do rozdziału o mechanice. Dopiero podrozdział: „Postacie graczy”, wraz z przykładem herosa (Odyseuszem) rozwiał wszelkie moje wątpliwości co i jak. Szkoda jednak, że nie został on (ten podrozdział) umieszczony przed „Punktami zasług”, IMO wielce uregulowałoby to spójność podręcznika. Nie doszukałem się również informacji o tym co dokładniej dzieje się z herosem kiedy jego życie spadnie poniżej zera.

Można by było też mieć pretensje do nazbyt rozbudowanej kostko-kartowo-matematycznej mechaniki gry, lecz Autor wyraźnie pokazuje (...i okrasza przykładami) co chciał w jej tworzeniu osiągnąć, zaś proponowane przezeń rozwiązania jak np. Łaska Bogów, dodają rozgrywce dodatkowych smaczków. Werdykt? Dałem szansę Herosom i... nie zawiodłem się ;).

Zasłużone 8/10

- - -

Ambrozja – ...niezłomny jest związek republik swobodnych ;).

Z lekkim niepokojem wydedukowałem, iż sam Autor najwyraźniej swojej gry nie dokończył. Świadczy o tym chociażby to wielkie ver 0.5, co (dość jasno) sugeruje poziom zaawansowania jego projektu. Nie mniej zastanawiające było dla mnie logo Savage Worlds z wielkim żółtym FAN!, tuż w jego centrum. Kuł za to w oczy sam nieład całego podręcznika.

Nie zachęciła mnie też wizja Związku Radzieckiego w kosmosie – głównie z powodu niespecjalnie udanej próby stylizowania tekstu. Trudno jest mi bowiem uznać np. zdanie: „Oj nie popisało się społeczeństwo Hebe. Naprawdę, centrala zawiodła się na was.” – za dobry przykład wzniosłych haseł, wymierzanych we wrogów ludu przez Centralę.

Później natomiast klimat proponowany przez Autora zmienia się o 180’ i, przynajmniej wg mnie, najbliżej jest mu do „Trudno być bogiem”, Arkadija i Borysa Strugackich., w której to pozycji zjednoczona ludzkość, dzięki nauce i rozwojowi technicznemu, bada otaczający ją kosmos, starając się nieść ideały humanizmu, wolności i oświecenia. To samo chciał (...chyba?) uzyskać Autor. Z jakim efektem?

Niejednoznacznym :P. Przede wszystkim – by w ogóle zacząć grę, należy zaznajomić się z mechaniką Savage Worlds, której to w zaledwie 4-stronicowym dziele Autora... nie ma. Jest za to link do strony, skąd można ją pobrać. I syknąć z bólu – gdyż 15 stron mechaniki to mimo wszystko zbyt wiele jak na ten prosty RPG z Nibykonkursu. Dorzucając jeszcze „własne” modyfikacje Autora, poczułem się wręcz zasypany koniecznością zerkania to w jeden, to w drugi plik pdf – z oddzielnymi opisami zasad.

Wrażenie to wzmagało się zresztą z każdą kolejną stroną, gdyż nie załapałem o co tak naprawdę tutaj chodzi. Mechanika SW nie wydaje się w żaden sposób wspierać założeń gry. Nie wiem też po co losować ile mych teściowych złoży się na chorobę psychiczną mej postaci – oraz na co mi tyle sprzętu. Zagadką pozostaje dla mnie co mogę robić z tubylcami oraz po co mam cokolwiek robić gdyż sama część dla MG wprowadza do gry od grona nielogiczności, pogłębiając tylko dotychczasowy bałagan.

Ogólnie: niewypał. Szkoda, bowiem sama perspektywa „stania się bogami i nimfami, patronami i opiekunami” kosmosu – jest nader ciekawa.
3/10
- - -
Z pozdrowieniami,
Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Dla ciekawskich, powyższe mini-recenzje pochodzą z kart Skrybnika #2, jednakże, z pewnych, hm, technicznych tudzież koncepcyjnych przyczyn - jego "premiera" zapewne obsunie się o tydzień, dwa.

0 opinii.:

Prześlij komentarz