Zapiski z sesji #5! - Warhammer #1 - kampania: Czarna Perła (V)

Priviet,
Ok, dziś wyjątkowo szybko (brak weny na dłuższe pisanie - zwalcie to na pogodę ;P). Wesoła drużyna poszukiwaczy przygód ciągle w Edenburgu. Ostatnia sesja poświęcona była (głównie!) przeszłości paru z BG i - jako całość - była ona raczej swoistym eksperymentem niż "typowym" scenariuszem. Tak czy owak, niewiele się działo jeśli idzie o główną linię fabularną (zgadza się - Sir Nicolas jeszcze nie miał "szczęścia" spotkać się z załogą awanturników donoszącą o spisku), więc, zamiast na ogóle, skupię się na paru szczegółach:


- BG spotkali się z Cyprianem Harperem. Tutaj trochę pokopałem sprawę niestety, więc sami gracze stracili trochę czasu na odkodowywanie niezbyt przydatnej notki - z błędem logicznym [(zapis brzmiał: "wracajcie do Edenburga" - cóż... notkę BG przekazał chłopak właśnie w Edenburgu [epic fail GM, epic fail] - mógłbym oczywiście ściemniać, że Cyprian po prostu przygotował ją wcześniej [bo przygotował - tyle że BG mieli ją odnaleźć w zgliszczach wioski Westheaven], ale wolę jednak postawić sprawę jasno: mea culpa). Tak czy owak główna linia pozostała niezachwiana - BG zostali wrobieni w spisek (że to niby oni spalili wioskę) oraz, że Velmont prawdopodobnie wie już wystarczająco dużo by zrobić swoistą nagonkę.
- Gats dowiedział się, że z Imperium wysłano za nim zabójcę. Zabójcę "starego typu", gdyż to on poinformował Klingi (organizację zabójców do której BG Radka chce należeć) o zleceniu na - i tu ciekawostka - kogoś z drużyny BG. Diego oczywiście stawia na to, że ten "ktoś" to Gats (i nie tylko on na to stawia, heh) + zapewne jest to swoista "dezinformacja selektywna" imperialnego zabójcy, mająca wprowadzić dezorganizację w szeregach drużyny. Chwilowo też lepiej będzie jeśli Gats nie będzie nocował u Kling przez kilka dni.
- Kahlan starała się pozyskać plecy u Gwardii, organizacji najemników do której od naprawdę wielu lat przynależy. Co prawda spotkała się z bardzo ciepłym i miłym przyjęciem przez Tibura (prawie dwumetrowy ludzki wojownik/ochroniarz), jednakże szybko przekonała się, że nie uda się dokooptować do swojej sprawy całej gildii, gdyż wielu z nich widziałoby w tym raczej własną, o wiele większą, korzyść niż pomoc Złotej Ordzie (z którą się zbytnio zresztą nie lubią). Jednakże na Tibura (pseudo: "Big T." ;P) drużyna (zwłaszcza BG Kasi), zawsze może liczyć. 
Osky natomiast spotkał w końcu zacnego przeciwnika ;). Nazwany na sesji "dz!wką", krasnolud Olaf gładko wrobił BG Marty w plan zwędzenia magicznego Topora Clandegina ze skarbca w Świątyni Morra (podkopem ją, podkopem!), zwabił go do kanałów, po czym, cóż, zaatakował, wyjawiając, iż chce zabić biednego Trollslayera, przez którego głupotę zginął ostatni męski potomek bardzo starego i szanowanego krasnoludzkiego rodu. Pierwsza runda? - 2 do 0 dla Olafa. Osky i tak dość długo wytrzymał, tracąc "zaledwie" 2 Punkty Przeznaczenia.
Pewnie chcielibyście wiedzieć co się dzieje z Czarodziejem Medivem? Cóż, sesja zaczynała się wcześniej - a Szymon miał zajęcia do późna, więc dołączył pod wieczór... tylko po to by dowiedzieć się, że owa Czarna Perła ma jeszcze inne magiczne właściwości, które bardzo przeraziły Horacego (mistrza Mediva). Tak bardzo, że rozkazał Medivowi jak najszybsze pozbycie się tego przedmiotu i nie wracanie z nim do jego kwatery. BG jak to BG, nie posłuchali - tym bardziej że ów przedmiot jest dowodem w sprawie spisku, dobitniejszym od kilku listów.
I w tym momencie stało się coś dziwnego. Gracze, zamiast, jak planowałem, ruszyć prosto do Sir Nicolasa, obmyślili, że zajmą się nasłanym na nich zabójcą. Taaak... zabójca co prawda dał znać o swoim istnieniu i "dźgnął" Gatsa (wywołując tym samym jeszcze większą panikę w drużynie)... ale głównym efektem "zwracania na siebie uwagi" okazało się być niespodziewane (jak dla kogo ;P) spotkanie z "dz!wką zwaną Olaf", który wykupił sobie kilkunastu ochroniarzy na wypadek gdyby z drugiej strony medalu Osky wpadł na pomysł wplątanie. Cóż - druga runda, 1:0... i BG zwiali gdzie pieprz rośnie.
Konkludując: ostatecznie BG dali sobie spokój i ruszyli do kanałów by, z pomocą mapy, dostać się do siedziby Złotej Ordy (posiłkując się sfałszowanymi papierami). Wszystko fajnie do momentu gdy trafili na zamurowaną część kanałów.
Jak sobie z nią poradzą? - o tym następnym razem ;).
Pozdrawiam,
Michał "Skryba" Ziętek.

0 opinii.:

Prześlij komentarz