Dead-line, line-dead.

Hejka,

Zerkając na podobne miejsca poświęcone RPG w okolicy mojej blogosfery (pozdrawiamy Interię.pl ;)!), mieliście chyba prawo sądzić, że dam sobie spokój z Ogrodem w ciągu paru dni, zaś same notki, będą pełne błędów ortograficznych pierwszego i drugiego stopnia. Cóż, mogę Was zapewnić: dwie rzeczy w Ogrodzie na pewno nie ulegną zmianom, poszanowanie ojczystego języka i, czasem mniej lub bardziej, ale ciągłe dotrzymywanie terminów. O tych drugich będę tu za chwilę pisać.



Najpierw jednak zajmę się pytaniem – nad odpowiedzią którego każdy z was powinien się choć przez krótką chwilę zastanowić. Mianowicie, przychodzi kiedyś do głowy pomysł 'zrobię sobie erpega!'. Warto w tym momencie zadać sobie pytanie: po co w zasadzie go tworzę? Motywacja często jest podstawą wszystkich podstaw ;) – i nie inaczej jest i w naszym przypadku. Osobiście, nie mam zamiaru rozwodzić się tu zbyt długo nad tym zagadnieniem, dokonywać sztucznego podziału lub opiniować, która motywacja jest dobra, która zła a o której lepiej zapomnieć - dla mnie ważne jest tylko to aby ta motywacja jednak istniała.

"Może jakieś rady, mądralo?" – spytacie. Cóż, mogę wam zdradzić swoją motywację. To żaden sekret, a, kto wie, być może skłoni ona Was do refleksji podczas poszukiwań własnej drogi do wspólnego celu. Ma motywacja jest następująca : chcę stworzyć grę RPG. Głupie!!! - mówicie. A to niby czemu? - spytam. W końcu, jest to całkiem niezła motywacja. Na dobry początek: chcę coś zacząć, chcę coś tworzyć i chcę to skończyć. Czegoż więcej miałbym, przy okazji konceptowania mego projektu, chcieć - jeżeli nie widzieć go skończonym i gotowym do beta-testów?

Kwestię, czy moja motywacja jest lepsza od sztampowego : "Chcę wydać super system RPG!" – pozostawiam już Waszemu osądowi. Ja jestem zadowolony ze swojej motywacji w każdym razie, czego i Wam z całego serca życzę. Bo, mym skromnym zdaniem, gorszym od "złej" motywacji – jest jej całkowity brak.

Skoro mamy kwestię motywacji za sobą - możemy zająć się odwlekaną od pierwszego akapitu sprawą auto-terminów, które też są istotne. Przynajmniej jeśli nie chcecie zmarnować wielu lat na mozolne opracowywanie materiałów do waszej pierwszej gry RPG. Od razu zaznaczę - olejcie leniów, którzy będą Was na siłę przekonywać, że nic Wam te terminy nie dadzą, posługując się dziecinnym argumentem: skoro mi nic nie dały, to i innym nic nie dadzą. Nie zwracajcie na nich uwagi - paniemaju ;P? Myślę, że tak.

Więc: terminy, terminy oraz raz jeszcze terminy. Tworzenie czegokolwiek wymaga wysiłku i czasu. Tu również będzie krótko. Prowadząc Ogród, piszę kolejne notatki, których auto-termin mija co dwa tygodnie (hehe, czasami później ;P - edit z 12.11.2010). Czemu więc nie założyć: tworzę grę RPG, mam już to i to, do końca miesiąca zrobię to, a jeśli nie, skreślam go z tabeli - "Dobry miesiąc dla mej gry".

Parafrazując więc to, co napisałem o motywacji: lepszy jest jakikolwiek termin – od jego braku.

I najlepsze na sam koniec – jakie błędy zabijają coś, czego jeszcze nie ma? Dwa już znacie:

- brak motywacji,
- brak terminów.

Ale najcięższym działem, jakie można wytoczyć przeciw nieukształtowanej jeszcze idei jest... rezygnacja na samym początku zabawy. Dlatego tak ważna jest motywacja. Dlatego tak ważne są terminy. Porównaj to do pasów bezpieczeństwa i poduszek powietrznych w samochodzie. Pewnie, możesz radzić sobie bez nich i jechać takim autem dalej – ale wówczas, nawet przy drobnej stłuczce, możesz mieć poważne problemy. Nie mówiąc już tutaj o tym co będzie w przypadku ewentualnego karambolu. Lepiej więc zawczasu się na takie kłopoty przygotować, zamiast później tego mocno żałować (człowiek nie czuje kiedy rymuje ;P).

Lecz nie zrozumcie mnie w tym momencie źle. Motywacja oraz terminy, nie zapewnią Wam stuprocentowego bezpieczeństwa przed rezygnacją. Zmniejszą jednak znacznie ryzyko, że już na starcie odpadniecie z tego wielkiego wyścigu oraz że poddacie się w trakcie jego trwania. Możesz bowiem mieć samochód, pasy bezpieczeństwa i poduszkę powietrzną. Tylko co Ci po tym, skoro albo nie będziesz umiał go prowadzić - albo nie będziesz go prowadził umiejętnie?

I tym właśnie (m.in.) będziemy się tutaj w Ogrodzie zajmować - bezpieczną jazdą po rozdrożach erpegowych ;).

Będzie się działo, więc pozostańcie z nami po krótkiej przerwie ;).

Pozdrawiam,

Michał "Skryba" Ziętek.

0 opinii.:

Prześlij komentarz