Pewfell w Ogrodzie ;)

Czyli ma eksperymentalna akcja tłumaczeniowa sieciowego komiksu pędzla, pióra i ołówka imć Chucka Whelona na język polski, enjoy ;).

Głębia Przestrzeni okiem nowych graczy

I oczywiście niżej podpisanego Skryby. W formie, technicznie sprawę ujmując, nietypowego AP. Częśc pierwsza, być może nie ostatnia ;).

Zapiski z sesji #6! - Warhammer #1 - kampania: Czarna Perła (VI)

Aloha!
O perypetiach pod przykryciem... czyli o sesji, której nie było ;P. A poważniej - kolejnej sesji RPG faktycznie miało nie być. Nie zdziwiło mnie "rychłe" powiadomienie dwóch graczy o ich absencji (cóż - przywykłem), więc poinformowanie pozostałej dwójki o odwołaniu sesji było już tylko formalnością techniczną. Po tych smsach oczywiście dałem sobie już spokój z dokończeniem scenariusza (w końcu po co go kończyć, skoro i tak sesji nie ma?) i powziąłem nader ambitną próbę rozpracowania ćwiczeń z zakresu ekonomii, tylko po to by, z jakąś godzinę później, wszystko odkręcać - gdyż jedna z graczek, mimo wszystko, zdecydowała się przyjść. Przez co, mając już trzech graczy, sesja mogłaby się odbyć - i, fakt faktem, się odbyła (z lekkim, 15-minutowym, poślizgiem, zostałem przytrzymany przez profesora dostającego istnych orgazmów na wykładzie o końcu kolekcji sztuki).

Słownik RPG: złota zasada RPG.

Priviet!

Jak wiecie, parę miesięcy temu dopadł mnie przebłysk dobrego pomysłu ;). Postanowiłem, że od tamtego dnia, zacznę tworzyć pewną ("własną") siatkę pojęciową, powiązaną tematycznie z hasłami RPG. Dzisiaj wykułem więc definicję tzw. złotej zasady RPG. Oto i ona:

Złota zasada RPG - dawniej jedna z pierwszych "uniwersalnych zasad" tyczących się wszystkich klastycznych gier RPG, mogąca zostać zawarta w zdaniu: prowadzący ma zawsze rację. Dziś, a przynajmniej w granicach mego Ogrodu, taką uniwersalną zasadą, tyczącą się wszystkich (a więc nie tylko tych klasycznych) gier RPG, jest zdanie: fun for all (dobra zabawa przede wszystkim i dla wszystkich).

I tym akcentem, życzę Wam owocnego wdrażania tej "nowożytnej" złotej zasady RPG na wszystkich Waszych sesjach ;),

Michał "Skryba" Ziętek.

PS. Definicja mi oczywiście odpowiada - podejrzewam również, że odpowiada także i Wam ;).

Ja - Gracz.

Hejka,

Dzisiaj nieco bardziej osobiście niż zwykle - na patelni: sprawa bycia graczem ;P. Odpowiednio nastrojony przez legendę stali, zamierzam troszeczkę sobie pogdybać nad kwestią, którą dawniej uznawałem za wszelką świętość, monument całego świata RPG: MG to nie gracz. Owszem, siedzi sobie przy tym wspólnym stole, coś tam gada i rzuca kośćmi. Fajnie. Nie ma jednak swojej postaci (więc karty postaci również nie ;)), ma kolosalną przewagę nad każdym innym graczem i generalnie nie ma "zasad dla siebie" - za to musi, biedaczek, przyswoić sobie zasady dla innych. I jak takiego człeka można tu nazwać pełnoprawnym graczem? - no nie można, i basta, albo nawet baszta. Cóż, do dziś zresztą nie mogę rozwiązać iście filozoficznej dywagacji zamkniętej w pytaniu: czy Mistrz Gry może mieć swoją postać? Zostawmy to jednak na później (o ile uznam, że jest to jakaś ważna rozprawa - póki co traktujcie to jako mamrot zgreda prowadzącego ;P) - dawniej po prostu MG = wszystko, tylko nie gracz (a przynajmniej moim zdaniem).

Zapiski z sesji #5! - Warhammer #1 - kampania: Czarna Perła (V)

Priviet,
Ok, dziś wyjątkowo szybko (brak weny na dłuższe pisanie - zwalcie to na pogodę ;P). Wesoła drużyna poszukiwaczy przygód ciągle w Edenburgu. Ostatnia sesja poświęcona była (głównie!) przeszłości paru z BG i - jako całość - była ona raczej swoistym eksperymentem niż "typowym" scenariuszem. Tak czy owak, niewiele się działo jeśli idzie o główną linię fabularną (zgadza się - Sir Nicolas jeszcze nie miał "szczęścia" spotkać się z załogą awanturników donoszącą o spisku), więc, zamiast na ogóle, skupię się na paru szczegółach:

Dead-line, line-dead.

Hejka,

Zerkając na podobne miejsca poświęcone RPG w okolicy mojej blogosfery (pozdrawiamy Interię.pl ;)!), mieliście chyba prawo sądzić, że dam sobie spokój z Ogrodem w ciągu paru dni, zaś same notki, będą pełne błędów ortograficznych pierwszego i drugiego stopnia. Cóż, mogę Was zapewnić: dwie rzeczy w Ogrodzie na pewno nie ulegną zmianom, poszanowanie ojczystego języka i, czasem mniej lub bardziej, ale ciągłe dotrzymywanie terminów. O tych drugich będę tu za chwilę pisać.

Zapiski z sesji #4! - Warhammer #1 - kampania: Czarna Perła (IV).

Hejka,
Tak. Cóż. News dnia ostatniej sesji: BG w końcu dotarli do Edenburga. Koniec zapisu ;P. Hm, nie no - oczywiście aż tak łatwo nie było. Przede wszystkim, BG stracili "trochę" czasu na zdecydowanie czy (i jak) szukać drugiego chłopaka. Po kilku(nastu?) minutach, większość z nich (it's democration, what a show, it's democration, here we go, here we go ;P!), uznała, iż póki co odtransportują pierwszego chłopaka aż do Westheaven, gdzie wezmą nagrodę (piwo, piwo i jeszcze więcej piwa - przynajmniej tak ją widział Osky) i poproszą o pomoc akolitę bogini wojny. Tak mi się teraz nasuwa, że równie dobrze mogliby go o to poprosić już na początku ich wielkiej wyprawy tam (do Fimirów) i z powrotem (od Fimirów) - ostatecznie jednakże to wspomniany już akolita uleczył ich i  sam ruszył w górskie zastępy* szukać dziecka, a nasi "dzielni bohaterowie", podwinęli ogony i ruszyli prosto do Edenburga, przypadkowo nacierając się na stado wilków (...lepiej tego tutaj nie wspominać - ale przynajmniej odbili sobie wcześniejszą batalię z Fimirami).