Zapiski z sesji #2 - Warhammer #1 - kampania: Czarna Perła (II).

Priviet,

Dziś będzie wyjątkowo szybko i krótko (niestety, po czarnym weekendzie, nadal nie mogę wykrzesać w sobie większej energii do działania). Tydzień temu BG (...w liczbie trzech, gdyż Szymon nie mógł przyjść na ostatnią sesję) wreszcie wydostali się z jaskiń bandytów i, pełni zapału, uzgodnili, że sami dotrą do Edenburga, gdzie powiadomią Sir Nicolasa o odkrytym przezeń spisku. Bard Harper, postanowił (jako jedyna osoba, której nikt [no, poza szczuroludźmi] nie widział) zostać, aby po pierwsze nie opóźniać marszu drużyny, a po drugie, aby wkraść się w szeregi któregoś z patroli i wybadać co tylko się da. W międzyczasie podarował Kahlan (postaci Kasi) mapę obszaru, z której wskazał BG, że do Edenburga można dotrzeć na trzy sposoby...


  1. Albo przez główny trakt i niewielką, ludzką wioskę Westheaven (co im odradzał z powodu patroli Purpurowych Proporców),
  2. Albo przez wioskę rybaków Otter Ferry (na nasz język: Wydrzy Prom), tuż pod nosem gwardzistów z twierdzy Południowej Straży,
  3. Albo traktem przy rzece Tysiąca Kruków (nieopodal ziem jaszczurzoludzi i landów chaosu).
Choć niespecjalnie zdziwił mnie wybór (...relatywnie) najbardziej problematycznej opcji (czyt. punkt 1. i patrole) jako głównej drogi obranej przez BG - nie przypuszczałem, iż postanowią dłużej zakręcić się w okolicy. I tak oto, przez w sumie trzy dni i dwie noce (gdy droga do Edenburga głównym traktem trwa tak max. z ~2 dni drogi), nasza nietypowa drużyna wesoło przemierzała lasy, wzgórza i doliny, omijając po drodze górskiego niedźwiedzia i trzy patrole (dwa z nich najwyraźniej miały inne rozkazy, gdyż nie patrolowały okolicy... niestety ten trzeci już czegoś/kogoś szukał - tak więc bez żadnych skrupułów napuściłem go na śpiewającego Gatsa [postać Radka] & jego Wesołą Kompaniję [reszta BG]).

Zdziwiło mnie natomiast odgrywanie Oskyego przez Martę - nie sądziłem, że będę aż tak miło zaskoczony jej aktywnością i planowaniem (przyznaję, moje obawy wynikały z poprzedniej sesji), choć nie jestem do końca przekonany czy reszta drużyny podziela me zdanie co do pewnych, hm, dziwnych jagód, którymi najwyraźniej ów krasnolud się najzwyczajniej naszprycował (wywołując tym chwilowy [?] skok jego IQ). Do rzeczy jednak. Podczas podróżowania, BG spotkali też Amandę Archer, byłą pani oficer Purpurowych Proporców. Pominę milczeniem ostrą rzeźnię jaką BG zrobili ratując ją przed sądem jej byłych podwładnych (gdyż Amanda zbuntowała się nowej polityce Velmonta & Spółki, za co miała zostać skrócona o głowę w pobliskim lesie) - oraz groźby tortur - a także dysputę na temat czy jej ufać czy nie (osobiście, gdybym to ja był BG - raczej bym jej nie ufał aż tak bardzo), efekt w każdym bądź razie był taki, że drużyna zyskała dobrego wojownika oraz kopalnię cennych informacji o Purpurowych Proporcach, tudzież i o innych wydarzeniach, dziejących się ostatnimi czasy. Points for them. O ile nie skopią tej znajomości - mogą zaskarbić sobie jej zaufanie i... wiernego sojusznika.

Od Amandy BG dowiedzieli się, że:

-      wielu wyższym oficerom nie podoba się nowa polityka Velmonta, jednakże ten ostatni jest na tyle sprytny, że szantażem lub siłą wymusza lojalność i nie wtykanie nosa w nie swoje sprawy,
-        Amanda zbuntowała się kiedy jeden z kapitanów nakazał jej (i podległym jej ludziom) zamordowanie kilku bardzo wychudzonych uciekinierów. Wydaje się, iż ów kapitan skądś ich znał – nie kazał ich nawet przepytać i, pod pretekstem szpiegostwa, rozkazał zgładzić,
-    Amanda stwierdziła, że znaczna część Purpurowych Proporców stacjonuje zazwyczaj w Nocnej Straży, jednak, co wydaje się być dziwne, krążą plotki, iż nie ma wśród nich większości hufców, które najwyraźniej zostały przeniesione do innych placówek,

Amanda powiedziała im także, że kiedy przejeżdżali kilka dni temu przez Westheaven, sołtys wsi wręcz błagał ich o pomoc, której, z rozkazu Kapitana, jej odział musiał odmówić. Spotkała też dziwnego człowieka z tatuażami symbolizującymi włócznie. Zaprzeczyła jednak gdy BG opisali dobrego kapłana, którego spotkali w jaskiniach bandytów.
 
I właśnie do Westheaven skierowali swe kroki BG. Szczęśliwie, udało im się nakłonić Richardsa (akolitę bogini wojny, ucznia zabitego w jaskiniach bandytów kapłana) do pomocy (wyleczył ich rany oraz obiecał przygotować antidotum na jad pewnego pająka). Dowiedzieli się też, iż problem wioski polega na tym, iż dwa dni temu w okolicznych lasach zagubiło się dwoje dzieci z wioski. Po przedstawieniu swoich pro [Gats] oraz contra [Kahlan], BG postanowili pomóc chłopom rozwiązać ten kłopot w zamian za wóz, łachmany i parę koni (plus oczywiście jagodową nalewkę dla Oskyego)... cóż - handel jaki był taki był, ale drużyna rozpoczęła poszukiwania.
 
Po stracie dnia drogi i niebezpiecznemu zbliżeniu się w pobliże rzeki Tysiąca Kruków, natknęli się na Fimiry, które, wielce zaciekawione zachowaniem/składem drużyny BG (i chyba dlatego jeszcze jej w pień nie wykosiły, a mogły gdyż wspominany już trzeci patrol Proporców także się na nich natknął... ze skutkiem śmiertelnym), zaczęły z BG spółkować, świadomie 'wymieniając' się informacjami. Po tym gdy drużyna bezskutecznie wypytywała te stwory chaosu o dzieci, ktoś wpadł na pomysł by w zamian za jakąkolwiek pomoc zapłacić Fimirom czarną perłą, znalezioną w jaskini bandytów. I to wydawało się być strzałem w dziesiątkę gdyż monstra były nią wyraźnie zaskoczone oraz, cóż, zafascynowane (...aż do tego stopnia, iż 'negocjatorowi', który rozmawiał z BG, wymsknęło się, iż Fimiry doskonale wiedzą do czego ona może być użyta).
 
Fimiry obiecały wrócić następnego wieczoru by 'porozmawiać' na temat dzieci i ich zapłaty. Cóż - zapewne kwestia oddania perły wzbudzi parę ostrych dysput pomiędzy BG. W końcu, czy nie wybierają oni właśnie przypadkiem 'mniejszego zła', otwarcie (ku niezadowoleniu Amandy) wspierając pomioty chaosu?

O tym, już jutro.

Pozdrawiam,

Michał "Skryba" Ziętek.

0 opinii.:

Prześlij komentarz