Czy w RPG się wygrywa?

Priviet,

Dziś, jak co bystrzejsi z Was zapewne już zauważyli, zajmiemy się pewnym problemem, który, jak już tutaj w Ogrodzie ostatnio wspomniałem, wynikł podczas ostatniej prowadzonej przeze mnie sesji WFRPG. Wspomniałem przy tym także, że tyczy się on głównie myśli nowych graczy - acz, nie byłbym jednakże takim ogólnikowym w tejże kwestii - sam przecież dopiero niedawno dowiedziałem się o istnieniu czegoś takiego jak tzw. Ego19 (czy jakoś w ten deseń - pomińmy to tutaj). Problem ów, zawarty jest właśnie w tematowym pytaniu: bowiem, czy w RPG można wygrać? Jak to mówią mądrzy statystycy - i tak... i nie. Zacznijmy może od dlaczego 'nie' ;) (łatwiejsze do wyjaśniania).


Nie - w RPG nie sposób wygrać w żaden sposób. Każda gra ma bowiem jakieś reguły, nawet gry RPG. Niestety, na tym podobieństwa się raczej kończą. O ile możemy oczywiście silić się na doszukiwanie się ich w grach RPG typu independence, o tyle w klasycznym RPG - reguły gry, oraz ich dogłębne poznanie, nie są żadnym gwarantem na wygraną. Ba, powiedziałbym nawet, że tak naprawdę ciężko nawet napisać: o co się gra, przeciw komu się gra i, koniec końców, czy w ogóle jest sens się mierzyć, skoro jest sobie taki jeden wredny gracz, co wszystko psuje, nie daje się bawić plus generalnie może ukatrupić wszystkie postacie pozostałych graczy czym tylko jego plugawa dusza zapragnie (...to o prowadzącym, jakby ktoś miał wątpliwości ;P)? Ergo: w RPG (w ujęciu klasycznym!) wygrać się po prostu nie da. Basta. Brak zhierarchizowanych zasad, forma rozgrywki, wredny cham wśród cnych graczy (MG) oraz wiele innych aspektów - najlepszym tego dowodem. 

Aczkolwiek...

Tak - w RPG można jednak wygrać ;). To jeden z wielu truizmów, powtarzany w wielu podręcznikach - postaram się jednak podejść do tematu od innej strony. Nie będę pisał o tym, iż zadowolenie oraz satysfakcja z gry graczy, jest podstawą zadowolenia oraz satysfakcji z gry prowadzącego. Hola, hola! - prowadzący RÓWNIEŻ jest graczem, remeber? - i, choć poniekąd to prawda iż MG lubi kiedy wszyscy jego gracze się dobrze bawią ;P, ustalmy to raz a dobrze: w RPG należy spojrzeć na kwestię wygranej z boku. Widzicie bowiem o czym tu ciągle piszę - RPG to... zabawa. Dobra, cholernie emocjonująca i nieprzewidywalna - ale nadal zabawa. Co za tym idzie? - ciężko dobrze się bawić, kiedy tylko jedna osoba zawsze wygrywa (czyt. MG ;P). Wygrać więc, z założenia, powinni wszyscy albo nikt. Ale czy zawsze wszyscy wygrywają? - nie całkiem. Można więc tutaj postawić taką tezę: w RPG wszyscy gracze mogą wygrać. Dlaczego 'mogą'? Gdyż czasami nawet najlepsze plany BG zawodzą (wina MG ;)), postacie giną (wina MG ;P) a MG nie tworzy scenariusza (wina MG ;> - zagońcie mnie wreszcie do roboty bo jeszcze rzeczywiście go nie napiszę ;)) - nie można wówczas traktować wygranej w sposób dwuwymiarowy (czyt. albo A - wygrywasz, albo B - przegrywasz).

W RPG nie istnieje bowiem coś takiego jak 'przegrana' gra. To nie planszówka, z jasno i ściśle określonymi zasadami gry. To nie karcianka, gdzie ślepy los ma często większe znaczenie niż dobry dobór talii kart. To w końcu nie cRPG, gdzie rzeczywiście można dostać solidny ochrzan za spierniczenie swego buildu, rajdu, expy, whatever. RPG to RPG - ma prowadzącego, elastyczne zasady oraz, co jest mym zdaniem w tym wszystkim najważniejsze, nieograniczoną wyobraźnię obu 'typów' graczy - siedzących przy wspólnym stole, kierujących się jedną, prostą zasadą: play for fun.

Z tymże, pamiętajcie o jednym: fun - to pojęcie bardzo szerokie.

Ale o tym - innym razem ;).

Do przeczytania,

Michał "Skryba" Ziętek.

0 opinii.:

Prześlij komentarz